Łyżka miodu, łyżka dziegciu - klimatologia w Klubie Trójki

W ostatnich tygodniach pewne poruszenie pośród naszych czytelników wzbudziła audycja w Klub Trójki pod tytułem Susze, powodzie, upały. Grozi nam nagła zmiana klimatu? (transkrypcja tutaj). Program był bardzo interesujący i przemycono w nim wiele trudnych pojęć z dziedziny klimatologii, ale niestety prowadzący i goście nie ustrzegli się błędów i niedomówień, które chcielibyśmy w naszym artykule sprostować.

Przygotowania

Audycję rozpoczęło kalendarium, w którym przedstawiono w skrócie ważne wydarzenia z historii przemysłu i fizyki klimatu. Na dużą pochwałę zasługuje fakt, że wspomniano w nim o pierwszych badaniach własności dwutlenku węgla i jego związku z klimatem, które prowadzono już w XIX wieku (czytaj więcej: Historia naukowa fizyki klimatu, część 1 i część 2).

Wspomniano także rok 1981, który według autorów podsumowania „okrzyknięto najbardziej gorącym rokiem XX wieku”. My uzupełnilibyśmy tę informację: do końca dwudziestego stulecia rok 1981 spadł w rankingu najcieplejszych lat na miejsce 15. Jak dotąd, także wszystkie lata XXI wieku były gorętsze od 1981. Obecnie rok 1981, kiedyś rekordowo ciepły, spadł na odległą, 30-tą pozycję.

Rysunek 1: Ranking najgorętszych lat w historii pomiarów przygotowany przez brytyjski MetOffice. Na osi pionowej na zaznaczono odchylenie temperatury od średniej z lat 1961-1990. Zanosi się na to, że rekordowy dotychczas rok 2014 utraci palmę pierwszeństwa na rzecz roku 2015.

W kalendarium uwzględniono także tak zwaną „Aferę Climategate”, czyli włamanie do poczty internetowej brytyjskich klimatologów i wykorzystanie przejętej korespondencji do sfabrykowania zarzutów o spisek i fałszowanie danych. Zasmuciło nas, że nie wspomniano o tym, że zarzuty te okazały się kompletnie bezpodstawne – najwyraźniej wyniki pracy kolejnych badających sprawę komisji rządowych i uniwersyteckich nie dotarły do wiadomości wydawcy. Więcej na ten temat przeczytać możecie w naszych tekstach: Mit: Ujawniona korespondencja pomiędzy klimatologami dowodzi spisku, Mit: Klimatolodzy z CRU fałszowali wyniki pomiarów temperatury, Mit: Naukowcy „ukrywają spadek” temperatury.

Szczypta alarmizmu

Aby nieco rozbudzić słuchaczy po historycznej litanii, właściwy program zaczęła rozmowa z profesorem Guyem McPhersonem, amerykańskim biologiem znanym z raczej alarmistycznego nastawienia do tematu zmiany klimatu. Również w wywiadzie dla Polskiego Radia profesor nie omieszkał postraszyć słuchaczy możliwością wzrostu średniej globalnej temperatury powierzchni Ziemi o 4-12°C w ciągu dwudziestu lat.

Dane paleoklimatyczne wskazują, że w geologicznej przeszłości naszej planety mogły następować nagłe zmiany klimatu o podobnej skali (choć i tak wolniejsze o rząd wielkości od obecnej), prowadzące do wielkich wymierań. Ocenia się, że istotnym czynnikiem odpowiadającym za nagłe historyczne ocieplenia klimatu mogło być uwalnianie się metanu – silnego gazu cieplarnianego – z rozmarzającej wieloletniej zmarzliny i głębin oceanu. Te rezerwuary metanu istnieją również dzisiaj. Jak przeczytamy w najnowszym raporcie IPCC, klatraty metanu zawierać mogą 2000-8000 GtCH4 (co mniej więcej odpowiada ilości węgla w paliwach kopalnych), a wieloletnia zmarzlina niemal 530 GtCH4. Gdyby jakieś zjawisko doprowadziło do nagłego ich uwolnienia, to rzeczywiście na naszej planecie wystąpiłby gwałtowny wzrost temperatury. Zainteresowani „co by było gdyby” naukowcy analizują oczywiście takie scenariusze (podobnie jak na przykład scenariusz zimy nuklearnej), między innymi po to, by określić ich prawdopodobieństwo. Obecnie ocenia się, że chociaż metan będzie się ulatniał w miarę postępującego ocieplenia, to prawdopodobieństwo nagłych, katastrofalnych emisji jest w XXI wieku raczej niewielkie (patrz punkt TFE.5 Podsumowania Technicznego do raportu IPCC).

Hydraty

Rysunek 2. Kryształ hydratu metanu na dnie oceanu. Zdjęcie wykonane podczas ekspedycji NOAA Okeanos Explorer Program/2013 Northeast U.S. Canyons Expedition.

Chociaż profesor McPherson słusznie zwraca uwagę publiczności na obecność w ziemskim systemie klimatycznym rozmaitych procesów, które potęgują wprowadzaną przez nas zmianę, to nie bierze pod uwagę skal czasowych, w jakich działają te mechanizmy (czytaj więcej: Mit: Przeciwdziałanie zmianie klimatu to nic pilnego), w rezultacie przedstawiając wizje bardziej katastroficzne niż większość badań naukowych.

Odrobina zaciemnienia

Skołatane nerwy redaktora oraz słuchaczy pośpieszył uspokoić obecny w studio prof. Piotr Głowacki. Pan profesor rozpoczął swoją wypowiedź dość niefortunnym wstępem:

(..,) jeśli chodzi o samo środowisko naukowe, to takie, jak i międzynarodowe, jak i polskie jest dosyć zgodne w jednym – obserwujemy w ostatnich latach, przynajmniej tych 30 latach, czyli tego minimum do określenia trendów w klimacie, tą zmianę i wzrost globalnej temperatury. Natomiast to samo środowisko nie jest już zgodne, co do poszukiwania przyczyn i szukania winnych za to podnoszenie się temperatury.

W rzeczywistości międzynarodowe środowisko naukowe jest zgodne zarówno co do tego, że zmiana klimatu zachodzi jak i tego, że jej podstawową przyczyną jest działalności człowieka. Jak można zobaczyć na Rysunku 3, znaczenie poszczególnych czynników jest podawane z uwzględnieniem pewnego zakresu błędu, ale nie zmienia to ogólnego wniosku z analizy przebiegu globalnego ocieplenia w XX i XXI wieku: przyczyną zmiany jest wzrost koncentracji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych w powietrzu.

Rysunek 3: Wymuszania radiacyjne (wielkość charakteryzująca wpływ czynnika na klimat) w roku 2011 względem roku 1750 wraz z niepewnościami. Czarne romby oznaczają najlepsze oszacowania, cienkimi czarnymi liniami oznaczono zakres niepewności. Z prawej strony podano wartości liczbowe i pewność, z jaką są znane (B. Wys. - bardzo wysoka, Wys. - wysoka, Śr. - średnia, Nis. - niska). Efekt zmiany albedo przez zabrudzenie śniegu i lodu sadzą jest uwzględniony w słupku "Sadza". Nie uwzględniono wymuszania związanego z wybuchami wulkanów, ze względu na nieregularność jego występowania. Wymuszania związane z działalnością człowieka podano dla trzech okresów. Źródło: IPCC, 2013.

Również profesor Krzysztof Migała, choć podkreślił, że nie należy lekceważyć IPCC, to jednocześnie poddał w wątpliwość najbardziej podstawowy wniosek z najnowszego raportu tej instytucji, a mianowicie, że

jest niezwykle prawdopodobne, że wpływ człowieka na obserwowane od połowy XX wieku ocieplenie jest dominujący (czytaj więcej: Podsumowując podsumowanie - V raport IPCC),

pytając:

Ale czy to oznacza, że myśmy wpompowali takie ilości węgla, czy dwutlenku węgla do atmosfery, że ostatnie 30 lat jest skutkiem tego rozwoju cywilizacji przemysłowej (…)? Boję się, że nie. Że istnieje szereg naturalnych procesów, które synergicznie działają i boję się, że to co powiem, to wyląduje na stosie czarownic. Ale ten straszak w postaci bezwzględnej, antropogenicznej winy człowieka jest straszakiem politycznym. (…)

Jak wielokrotnie tłumaczyliśmy w tekstach zamieszczanych na naszej stronie, o tym, że to działalność człowieka zapoczątkowała obserwowaną obecnie zmianę klimatu, świadczą liczne dowody – między innymi zmiana widma promieniowania atmosfery obserwowanego z kosmosu i powierzchni czy zmiany charakterystyki izotopowej węgla występującego w atmosferze (czytaj więcej: Mit: Dwutlenek węgla emitowany przez człowieka nie ma znaczenia, Mit: Nie ma empirycznych dowodów na antropogeniczność globalnego ocieplenia, Chcecie dowodów, że CO2 ma wpływ na efekt cieplarniany? Proszę bardzo!), dlatego wątpliwości profesora Migały uważamy za bezpodstawne.

W dalszej części audycji, profesor przytacza szereg zjawisk, które mają swój udział w kształtowaniu ziemskiego klimatu:

Dokładamy się oczywiście w jakimś odsetku do tego, ale przecież trzeba zwrócić uwagę na procesy wymiany ciepła, przenoszenia energii przez strefy oceaniczne, głęboko oceaniczne, które trwają w najkrótszych skalach naście lat, setki lat. Trzeba zwrócić uwagę na zachowanie się systemu słonecznego. Energię związaną z aktywnością słoneczną, która zmienia warunki promieniowania kosmicznego, które kształtuje główne warstwy atmosfery na naszej planecie. Więc jest szereg takich przyczyn nie do końca jeszcze ze sobą połączonych, które czekają na wyjaśnienie.

Każdy czytelnik naszego portalu niewątpliwie zdaje sobie sprawę, że naukowcy zajmujący się klimatem są świadomi występowania tych zjawisk i uwzględniają je w swoich analizach, jak można poczytać w tekstach: Mit: Wzrost średnich temperatur na świecie wynika z przyczyn naturalnych, Mit: To naturalny cykl wzrostu i spadku temperatur, Mit: CO2 poświęca się za dużo uwagi w porównaniu z innymi czynnikami, Mit: To naturalny, 1500-letni cykl zmian klimatu, Mit: Globalne ocieplenie jest powodowane wzrostem aktywności słonecznej, Mit: Globalne ocieplenie wynika z cykli aktywności słonecznej, Mit: Ociepla się, bo wychodzimy z małej epoki lodowej, Mit: Zmiana klimatu wiąże się z promieniowaniem kosmicznym, Mit: Zmiany klimatu są powodowane zmianami prądów morskich, Mit: Za wzrost temperatury odpowiadają oceany, oddające ciepło do atmosfery, Mit: Za globalne ocieplenie odpowiada El Niño.

Dzięki licznym obserwacjom i symulacjom komputerowym, badacze są nawet w stanie oszacować wpływ poszczególnych zjawisk na wypadkowy przebieg krzywej globalnej średniej temperatury powierzchni (Rysunek 4). Jak widać, zjawiska naturalne nakładają się na długotrwały trend wzrostu temperatury związany z ludzką działalnością i to im zawdzięczamy, że po roku rekordowo gorącym następuje rok chłodniejszy, potem znów cieplejszy itd. – to tak zwana „naturalna zmienność klimatu”. Szkoda, że profesor Migała pominął w swojej wypowiedzi wyniki rozlicznych badań, o których piszemy we wymienionych wyżej artykułach, a w zamian zasugerował, że niewiele umiemy na ten temat powiedzieć.

Rysunek 4: Na górnym wykresie zmiany w obserwowanej globalnej średniej temperaturze względem średniej z lat 1980-2000. Poniżej: oszacowania wkładu różnych zjawisk do zmiany średniej temperatury powierzchni Ziemi (względem średniej z lat 1980-2000): ENSO (oscylacja El Niño-La Niña), aktywność wulkaniczna, aktywność słoneczna, działalność człowieka, AMO i in. - wielodekadalna oscylacja atlantycka, oscylacja półroczna (SAO), oscylacja arktyczna (AO). Linia czerwona - Lean and Rind (2009), linia różowa - Lockwood (2008), linia zielona - Folland et al.. (2013), linia niebieska - Kaufmann et al. (2011). Źródło: V raport IPCC, 2013.

I zamieszać…

Dalszej części audycji nie będziemy komentować – prowadzący i goście audycji skupili się w niej na tematach dotychczasowego i przyszłego rozwoju naszej cywilizacji, ekonomii i ochrony środowiska. Z wypowiedzi profesorów Migały i Głowackiego wynika, że ogólnie rzecz biorąc, los przyrody i ludzkości leży im na sercu. W związku z tym nie jest dla nas do końca jasne, czemu z takim zacięciem odrzucają ustalenia nauki w temacie przyczyny zmiany klimatu. Czemu sugerują niepewności tam, gdzie ogół naukowców – czy to pod egidą IPCC czy innych organizacji i akademii naukowych – wypowiada się zdecydowanie i jednogłośnie, dysponując silnymi licznymi dowodami?

Po tym, jak już obaj profesorowie podsycili wątpliwości, szukając ich tam, gdzie ich nie ma, profesor Głowacki pod koniec audycji skrytykował to podejście słowami:

jest niedobrze, kiedy czasami wątpliwości naukowców są skwapliwie podsycane i wyłapywane przez polityków, a żeby zbić kapitał na najbliższą chociażby kadencję.

Pozostaje się tylko zgodzić z tą konkluzją.

Aleksandra Kardaś, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon Malinowski

Opublikowano: 2015-06-03 12:28
Tagi

klimatyczne bzdury

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.