Pakiet negacjonistyczny w „Gazecie Polskiej”

Jedną z aktywności redakcji Nauki o klimacie jest prostowanie błędów, znajdujących się w artykułach publikowanych w czasopismach lub portalach o sporym zasięgu. Ich autorzy najczęściej mają niewielkie bądź błędne pojęcie o prawach fizyki, cyklu węglowym, bilansie energetycznym czy paleoklimacie, a jednak decydują się na publiczną negację ustaleń nauki. Tak zrobili ostatnio m.in. Robert Tekieli oraz Jacek Liziniewicz w „Gazecie Polskiej” (numery z 19/06 i 3/07/2019).

Rysunek 1: Okładka Gazety Polskiej z artykułem redaktora Liziniewicza pt. „Globalne klimakterium”.

Tekieli: „Czy człowiek ma wpływ na klimat?”

Tekst redaktora Tekieli pod powyższym tytułem jest mieszanką mitów, które już wielokrotnie obalono. Opisując historię klimatu z ostatnich kilku tysięcy lat, autor próbuje przekonać czytelników, że współczesne globalne ocieplenie jest wydarzeniem jakich wiele, być może mającym przyczyny naturalne. Tymczasem nauka dysponuje licznymi wynikami pomiarów i obliczeń, jednoznacznie wskazujących, że obecna zmiana klimatu jest wywołana przez człowieka (patrz Ziemia się nagrzewa. I wiemy dlaczego.). Dodatkowo, w przeciwieństwie do wspomnianego przez redaktora „średniowiecznego optimum klimatycznego”, zmiana ta polega na wzroście globalnej średniej temperatury powierzchni Ziemi a nie ociepleniu regionalnym (patrz: Mit: W Średniowieczu było cieplej niż dziś).

Wymieniane przez Tekieli zmiany aktywności Słońca, działalność wulkanów czy też cykle Milankovicia faktycznie miały dominujący wpływ na klimat w ciągu minionych setek tysięcy lat (opisujemy to w tekstach Klimat: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, Mit: Ociepla się, bo wychodzimy z małej epoki lodowej, Wulkany odpowiedzialne za... wyjątkowo chłodne lata), co nie oznacza jednak automatycznie, że podobnie jest dziś. Autorowi umyka w szczególności to, że w ostatnich dekadach aktywność słoneczna spadała do poziomu najniższego od ponad stulecia. W kierunku ochładzania klimatu działały też wspomniane przez niego zmiany aktywności wulkanicznej i zmiany orbity Ziemi.

Rysunek 2: Aktywność słoneczna mierzona średnią roczną liczbą plam. Źródło WDC-SILSO

Gdyby to ich wpływ dalej dominował, klimat naszej planety powinien się ochładzać, a tymczasem w ostatnim stuleciu średnia globalna temperatura skoczyła do poziomu prawdopodobnie najwyższego w całym holocenie (Marcisek i in., 2018), a tym samym od poprzedniego interglacjału 120 tys. lat temu, który był o ułamek stopnia cieplejszy od holocenu (patrz artykuł Koniec holocenu).

Ponad 2250 mld ton dwutlenku węgla – gazu cieplarnianego – wyemitowanego przez Ludzkość od 1870 do 2017 roku (Le Quere i in. 2018) musi mieć i ma istotny wpływ na bilans energetyczny atmosfery, a przez to klimat (więcej w tekście Mit: Nadmiar dwutlenku węgla nie powoduje ocieplania klimatu). Krzywą obrazującą stężenie CO2 z ostatnich 800 tys. lat można znaleźć np. na stronie internetowej Instytutu Scrippsa – obecna koncentracja dwutlenku węgla (ponad 400 ppm) zdecydowanie wykracza poza zakres naturalnych zmian z cyklu epok lodowych.

Rysunek 3: Zmiany stężenia CO2 w ostatnich 800 000 lat. Dane sprzed 1958 roku pochodzą z badania rdzeni lodowych, późniejsze – z pomiarów na Mauna Loa. Źródło: Scripps Institution of Oceanography.

Bezpośrednio obserwujemy też, że to właśnie podwyższone koncentracje gazów cieplarnianych (nie tylko CO2, także CH4, N2O i inne emitowane przez nas gazy) odpowiadają za zaburzenie bilansu radiacyjnego naszej planety i jej nagrzewanie się (patrz Ziemia się nagrzewa. I wiemy dlaczego.).

Pisząc:

Dziś najgłośniejsi są jednak zwolennicy hipotezy, że to działalność człowieka ociepla klimat. Hipotezę tę traktuje się jak dogmat, a jak widać, może być ona tylko ideologiczną ułudą.

Robert Tekieli pokazuje, że nie rozumie (lub nie chce zrozumieć?), że opis działania klimatu jest ugruntowaną teorią naukową. Teoria ta jest zestawem twierdzeń, popartych wieloma pomiarami, obserwacjami i doświadczeniami. Na ich podstawie możemy stwierdzić z prawdopodobieństwem bliskim pewności, że za współczesną zmianę klimatu odpowiada działalność człowieka.

Liziniewicz: „Globalne klimakterium”

Drugi artykuł w Gazecie Polskiej, pod tytułem „Globalne klimakterium”, autorstwa reaktora Liziniewicza, jest mieszanką wycieczek politycznych lub osobistych emocji (o czym świadczy choćby podtytuł „Trzy dekady histerii lewactwa”) i garści faktów naukowych, z których autor wywodzi jednak fałszywe twierdzenia.

Autor na początku swojego artykułu przywołuje wystąpienie profesora Jamesa Hansena z Goddard Institute for Space Studies w NASA w Kongresie Stanów Zjednoczonych z 1988 r., dotyczące problemu globalnego ocieplenia i możliwych skutków emisji gazów cieplarnianych, tylko po to, by ironizować z przedstawionych przez naukowca prognoz (zjawiska ekstremalne), które rzekomo się nie sprawdziły. To według niego taka „lewicowa histeria”. Problem w tym, że projekcje przedstawione przez grupę Hansena okazały się prawidłowe (szersze wyjaśnienie np. w Mit: Przewidywania Jamesa Hansena z 1988 roku były błędne).

Red. Liziniewicz dalej przedstawia kilka ustaleń nauki na temat klimatu, np. to, że wpływają na niego m.in.: aktywność Słońca, kąt nachylenia osi ziemskiej w stosunku do płaszczyzny ekliptyki, aktywność wulkaniczna i absorpcja dwutlenku węgla przez oceany. Czynniki te niewątpliwie wpływają na klimat i wbrew wyobrażeniom red. Liziniewicza naukowcy naprawdę zdają sobie sprawę z ich istnienia – tyle, że ich wpływ na zmiany klimatu jest wielokrotnie mniejszy niż emitowanych przez nas gazów cieplarnianych, w szczególności dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych.

Dalej autor pisze, że „jedyne co na 100 proc. wiadomo o klimacie to fakt, że jest on zmienny” czy „Wielu z tych czynników nadal nie rozumiemy.”. Nauka nigdy nie przynosi odpowiedzi „na 100%”, ale to, że nie wiemy wszystkiego ze 100% dokładnością, nie znaczy, że nie wiemy niczego. Naukowcy rozumieją zmiany klimatu i wpływające na niego czynniki na tyle dobrze, by móc ocenić, że:

Jest niezwykle prawdopodobne [tj. z prawdopodobieństwem powyżej 95% – przyp. red.], że człowiek wpłynął w sposób dominujący na obserwowane od połowy XX wieku ocieplenie. (IPCC, 2013)

(więcej na ten temat w tekście Mit: Wzrost średnich temperatur na świecie wynika z przyczyn naturalnych).

Obrazowo mówiąc: czy wyskoczyłbyś z 10 piętra pocieszając się, że przecież nie wiadomo, czy jesteś 30 metrów czy tylko 29,9 metra nad ziemią? Z praktycznego punktu widzenia nie trzeba 100% pewności tego, jak wygląda sytuacja.

Co ciekawe, w dalszej części tekstu autor dość poprawnie opisuje działanie gazów cieplarnianych, co wnikliwego czytelnika może pobudzić do pytania o źródło tych informacji, bo przecież według redaktora Liziniewicza naukowcy „wielu czynników nie rozumieją”…

Redaktora niepokoi też dlaczego „nie walczy się z emisjami metanu”. Możemy go uspokoić – owszem, walczy się (parz choćby w Dyrektywie 2003/87/WE ustanawiającej system handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych w UE). O dwutlenku węgla mówi się więcej przede wszystkim dlatego, bo jego wpływ na zmiany klimatu jest większy i najszybciej wzrasta (patrz rysunek 4).

Rysunek 4: Wymuszenie radiacyjne długo żyjących gazów cieplarnianych względem 1750 roku. Źródło NOAA.

Co więcej, w przypadku metanu duży problem stanowią emisje ze źródeł naturalnych, będące rezultatem m.in. rozmarzania wieloletniej zmarzliny lub osuszania bagien, z którymi możemy walczyć głównie poprzez redukcję globalnego ocieplenia i przemyślane gospodarowanie terenami podmokłymi. Więcej o metanie przeczytasz w tekstach na naszej stronie.

Rysunek 5: Bilans emisji i usuwania metanu z atmosfery, za Global Carbon Project, Methane Budget 2016.

Na plus autorowi można zapisać jedynie wyróżnioną szpaltę „Z czego zrezygnować”, bowiem zawiera – być może w kontrze do głównego przesłania artykułu – zasady postawy osobistej, które warto i należy stosować.

Oba artykuły można generalnie podsumować bardzo krótko – patrząc na wszystko przez pryzmat polityki i swojego światopoglądu, autorzy tracą z pola widzenia argumenty naukowe. Tak jednak się składa, że fizyka jest nauką ścisłą, a rządzące nią (oraz klimatem) prawa nie są ani lewicowe ani prawicowe – po prostu są, i (z)robią swoje niezależnie od tego co komu się podoba politycznie, światopoglądowo, gospodarczo czy z jakichkolwiek innych względów.

Redakcja Nauki o klimacie

Opublikowano: 2019-07-16 10:57
Tagi

klimatyczne bzdury

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.