„Gazy cieplarniane nie są głównym źródłem CO2”. Że co..?

Prezydent

Dziś bierzemy pod lupę artykuł Leszka Sosnowskiego, opublikowany na portalu wPolityce.pl „Gazy cieplarniane nie są głównym źródłem CO2. W Paryżu prezydent Andrzej Duda prezentuje nową polską politykę klimatyczną”.

Już sam tytuł wystarczy do wywołania zwarcia na synapsach. Długo zachodziliśmy w głowę, co właściwie autor miał na myśli pisząc, że „gazy cieplarniane nie są głównym źródłem CO2”. I raczej nie jest to przypadkowy błąd edytorski, bo dalej w tekście czytamy:

W całym artykule ani słowa o możliwościach redukcji CO2 poza gazami cieplarnianymi, które tak naprawdę w ogóle nie są głównymi sprawcami nadmiaru dwutlenku węgla w atmosferze.

Pomimo starań, nie byliśmy w stanie zrozumieć sensu stojącego za tym stwierdzeniem. Podejrzewamy, że po prostu go nie ma, co stanowi słabe rokowanie dla poziomu merytorycznego reszty artykułu. No, ale kontynuujmy…

Nasz portal Nauka o Klimacie skupia się na kwestiach naukowych, tak też uczynimy i w tym wypadku, nie wgłębiając się zanadto w dywagacje autora natury polityczno-filozoficznej.

Zmiany klimatyczne, które rzekomo mogą być swobodnie stymulowane przez człowieka

Na początku artykułu dowiadujemy się, że:

Prezydent pojechał do Francji, by wypowiedzieć swe zdanie na temat (…) zmian klimatycznych, które rzekomo mogą być swobodnie stymulowane przez człowieka.

Używając słowa „swobodnie”, redaktor Sosnowski uciekł się do zabiegu erystycznego zwanego słomianą kukłą – zabrał się za negowanie tezy, której w rzeczywistości nikt nie wygłosił. Z kolei zdanie nie zawierające tego określenia, czyli „zmiany klimatyczne mogą być stymulowane przez człowieka”, byłoby absolutnie prawdziwe, o czym świadczy długa i różnorodna lista dowodów (Mit: Nie ma empirycznych dowodów na antropogeniczność globalnego ocieplenia). Gdyby nie nasza działalność, obserwowalibyśmy nie ocieplanie się klimatu Ziemi, lecz jego ochładzanie (Mit: Wzrost średnich temperatur na świecie wynika z przyczyn naturalnych). Na całym świecie nie ma ani jednej organizacji naukowej o prestiżu międzynarodowym, która miałaby w tym temacie odmienne zdanie (Mit: Nauka nie jest zgodna w temacie globalnego ocieplenia, Mit: Zgoda naukowców co do zmiany klimatu jest bez znaczenia).

Po tym wstępie redaktor Sosnowski krytykuje artykuł Polskiej Agencji Prasowej, podsumowując go tajemniczym stwierdzeniem:

ani słowa o możliwościach redukcji CO2 poza gazami cieplarnianymi, które tak naprawdę w ogóle nie są głównymi sprawcami nadmiaru dwutlenku węgla w atmosferze.

Nieśmiało świta nam, że przez „gazy cieplarniane” redaktor Sosnowski rozumie emisje ze spalania paliw kopalnych. Czy jest możliwe, aby aż tak bardzo nie miał nawet elementarnego pojęcia o gazach cieplarnianych i mechanizmach zmiany klimatu? Wygląda na to, że tak. Prawdopodobnie zdając sobie z tego sprawę, uzasadnia swoje tajemnicze stwierdzenie pisząc:

jest to klarownie przedstawione (…) w rozmowie, którą przeprowadził z wybitnym działaczem ochrony przyrody, znawcą klimatu i ekspertem ONZ dr. Jerzym Kruszelnickim.

Wybitny ekspert

Wybitny ekspert od zmiany klimatu okazuje się doktorem nauk rolniczych w zakresie zootechniki, nie mającym na koncie żadnych publikacji naukowych w obszarze klimatu. Pod w/w linkiem na liście publikacji widzimy tylko artykuł „Nowe stanowiska Matteucia struthiopteris (Athyriaceae) nad rzeką Banówką na obszarze Wzniesień Górowskich”, opublikowany we Fragmenta Floristica et Geobotanica Polonica.

Dokładniejsze poszukiwania za pomocą naukowej bazy danych Scopus wykazały że dr Kruszelnicki jest autorem trzech artykułów w czasopiśmie biologicznym o zasięgu lokalnym, a jego prace nie wzbudziły zainteresowania środowiska naukowego – nie są bowiem cytowane. Zarówno formalnie posiadany stopień naukowy jak i dorobek wskazują na to, że doktor Kruszelnicki, mówiąc o klimacie, wypowiada się niestety poza obszarem swoich kompetencji naukowych.

Widać to zresztą w jego argumentacji dotyczącej klimatu, która jest w istocie powtarzaniem dawno obalonych mitów klimatycznych. Brak zrozumienia tych kwestii pogrąża dr Kruszelnickiego jako „znawcę klimatu”. Ale oddajmy mu głos:

Prawdę powiedziawszy, śmiesznie to [pomysł na ograniczenie ocieplenia do progu 2oC] brzmi – to tak jakby ludzie faktycznie mieli możliwość całkowitego kontrolowania i sterowania klimatem na Ziemi z pominięciem innych, bardzo ważnych czynników powodujących jego zmiany, na które na pewno wpływu nie mamy. Jednym z nich jest aktywność Słońca, od której w skali Ziemi uzależnione są okresy bardziej lub mniej gorące.

Ta myśl jest bardzo bliska mitowi „Mit: Ludzie są zbyt mało znaczący, by wpłynąć na klimat w skali planety”.

Zestaw dwóch zdjęć satelitarnych, na których widać spory obszar ziemi wokół zatoki. Na zdjęciu z lewej jest dużo zieleni, na zdjęciu z prawej zastąpiły ją plamy szare i beżowe.

Rysunek 1. Człowiek znacząco zmienia oblicze Ziemi - zarówno jej powierzchnię jak skład atmosfery. Zdjęcie przedstawia region Binhai w Chinach, po lewej rok 1992, po prawej 2012. Widać, jak bardzo w ciągu 20 lat zmienił się krajobraz - miejsce zieleni zajęły przedsiębiorstwa chemiczne, naftowe i produkcyjne.Zdjęcie dzięki uprzejmości NASA.

Ludzie rzecz jasna nie mają możliwości „całkowitego kontrolowania i sterowania klimatem Ziemi”, ale potrafimy na niego znacząco wpłynąć. Mit: Dwutlenek węgla emitowany przez człowieka nie ma znaczenia, Mit: Klimat zmieniał się już wcześniej - dziś jest tak samo, Mit: CO2 poświęca się za dużo uwagi w porównaniu z innymi czynnikami). Środowisko naukowe doskonale też zdaje sobie sprawę z wpływu na klimat różnych „innych, bardzo ważnych czynników powodujących jego zmiany, na które na pewno wpływu nie mamy”, takich jak aktywność Słońca, której zmiany w ostatnich dekadach działają w kierunku ochłodzenia klimatu (Mit: Globalne ocieplenie jest powodowane wzrostem aktywności słonecznej, Mit: Globalne ocieplenie wynika z cykli aktywności słonecznej).

Są też liczne inne czynniki wpływające na klimat i owszem, są one brane pod uwagę przez środowisko naukowe. Zresztą też o nich piszemy: Mit: To metan jest główną przyczyną ocieplenia, Mit: Globalne ocieplenie to efekt miejskiej wyspy ciepła, Mit: Zmiany klimatu są powodowane zmianami prądów morskich, Mit: Zmiana klimatu wiąże się z promieniowaniem kosmicznym, Mit: To freony, Mit: To przez ozon, Mit: Za ocieplenie odpowiada ciepło przemysłowe, Mit: Za wzrost temperatury odpowiadają oceany, oddające ciepło do atmosfery, Mit: Ocieplenie jest skutkiem spadku zapylenia atmosfery, Mit: To spadek aktywności wulkanicznej powoduje ocieplenie.

Parada nonsensu

Dalej czytamy:

W naszych dziejach bywało już cieplej niż teraz, i to zarówno bardzo dawno temu, w trzeciorzędzie czy mezozoiku, (…)

Owszem, bywało cieplej. I wiemy dlaczego. Wiemy także, jak na tle tych dawnych zmian klimatu – ich skali i tempa – wygląda zmiana klimatu, do której możemy doprowadzić obecnie. (Czy i dlaczego klimat Ziemi się zmienia?, Zmiany klimatu kiedyś i dziś - w 80 lat do klimatu z czasów dinozaurów?, Koniec Holocenu). Krótko mówiąc, możemy katapultować klimat Ziemi do warunków cieplejszych niż „w trzeciorzędzie czy mezozoiku”, przeprowadzając zmiany klimatu, które zajmowały dziesiątki czy setki tysięcy, a nawet miliony lat, w czasie o wiele rzędów wielkości krótszym.

(…) jak i w bliższych nam czasach – za Mieszka I, Bolesława Chrobrego, aż do Krzywoustego. Wtedy było tzw. średniowieczne optimum klimatyczne – temperatura była wówczas w Europie Środkowej o 2 stopnie wyższa niż jest obecnie.

Nie, nie była: Mit: W Średniowieczu było cieplej niż dziś.

Oprócz aktywności słońca są też inne istotne czynniki, nie tylko CO2. Przecież ostatnie zlodowacenie w Europie, zwane bałtyckim, które skończyło się 12 tysięcy lat temu, wcale nie było związane ani z mniejszą ilością dwutlenku węgla w atmosferze, ani z aktywnością słońca.

Pudło. W okresie zlodowacenia bałtyckiego (115 tys. lat temu – 11,7 tys. lat temu) stężenie CO2 w atmosferze było znacznie niższe niż obecne 400 ppm. Ściślej mówiąc w trakcie narastania zlodowacenia stężenie CO2 spadało z ok. 280 ppm do ok. 180 ppm, a potem, podczas wyjścia z epoki lodowej (której maksimum miało miejsce około 20 000 p.n.n.) rosło z powrotem do 280 ppm i utrzymywało się na tym poziomie przez cały Holocen, do około 1750 roku. I choć to zmiany orbity Ziemi były bazową przyczyną epok lodowcowych, to zmiany koncentracji CO2 będące skutkiem reakcji oceanu na wymuszenia orbitalne były integralnym (i niezbędnym!) elementem cyklu glacjałów i interglacjałów. Więcej o mechanizmach epok lodowcowych piszemy w Mit: To ocieplenie powoduje wzrost koncentracji CO2 a nie na odwrót.

W pewnym momencie dr Kruszelnicki przechodzi do sedna:

W Paryżu prawdopodobnie wszyscy będą koncentrować się na emisji CO2 związanej z funkcjonowaniem przemysłu. Nikt na pewno nie zaproponuje możliwości wpływania na klimat w sposób naturalny poprzez zmianę gospodarowania na dużych powierzchniach Ziemi.

W sumie to nie dziwne, że „wszyscy będą koncentrować się na emisjach związanych ze spalaniem paliw kopalnych” (nie tylko przemysłu, bo to tylko wąski wycinek ich zastosowań), bo wzrost koncentracji CO2 w atmosferze jest głównym czynnikiem wpływającym na obecną zmianę klimatu, a spalanie paliw kopalnych odpowiada obecnie za około 90% emisji tego gazu (patrz np. Dwutlenek węgla: spektakularna historia wzrostu.). Tym niemniej kwestie zagospodarowania terenu stanowią ważny element badań nad zmianami klimatu (w tej kwestii polecamy np. Rozdział 6 ostatniego Raportu I grupy Roboczej IPCC) a przeciwdziałanie wylesianiu (np. inicjatywy REDD+) jest dyskutowane w ramach negocjacji klimatycznych.

Mit: By zwalczyć globalne ocieplenie, wystarczy sadzić więcej drzew

Reszta wypowiedzi dr Kruszelnickiego to zachwalanie wielkoskalowego zalesiania, które ma rozwiązać problem zmiany klimatu.

Zgadzamy się, że zachowanie istniejących terenów leśnych oraz przemyślana gospodarka leśna mogą przyczynić się do ograniczenia wzrostu koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze. Ochrona i sadzenie lasów nie są jednak środkiem wystarczającym do skompensowania emisji CO2 (związanych głównie ze spalaniem paliw kopalnych) oraz zlikwidowania istniejącej nadwyżki CO2 w atmosferze.

Co gorsza, dziś posadzone drzewa za kilka dekad znajdą się w nieodpowiedniej, cieplejszej strefie klimatycznej. Zgromadzony w lasach węgiel wróci do atmosfery – w rezultacie fal upałów, pożarów czy inwazji szkodników. Echo tego odnajdujemy we fragmencie wypowiedzi:

Akcja zmian klimatu poprzez zalesianie znacznych obszarów może powieść się przy założeniu, że nie będzie dużych zmian w aktywności Słońca lub w prądach morskich, zależnych od wędrówek bieguna magnetycznego.”.

Doktor Kruszelnicki dopuszcza tu wszelkie czynniki zmiany klimatu, które mogłyby doprowadzić do wymierania lasów, oprócz… zmiany klimatu powodowanej wzrostem atmosferycznego stężenia gazów cieplarnianych. Aby zrozumieć, w czym problem, wystarczy spróbować wyobrazić sobie Puszczę Białowieską w obecnym klimacie Grecji. Już teraz zmiana klimatu wywołuje masowe wymieranie lasów w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Rosji, Indonezji i wielu innych krajach.

Pożary w Indonezji

Rysunek 2. Pożary lasów i torfowisk na Borneo w Indonezji. NASA

O tym, czy sadzenie lasów może rozwiązać problem zmiany klimatu piszemy w dwóch artykułach stanowiących zasadniczy komentarz do rozważań dr Kruszelnickiego:

Mit: By zwalczyć globalne ocieplenie, wystarczy sadzić więcej drzew

Rola lasów w pochłanianiu CO2 w pytaniach i odpowiedziach

Przykro nam, ten pomysł nie zadziała.

Za to fragmenty wypowiedzi dr Kruszelnickiego, w których trzyma się on obszaru swoich kompetencji, są dla odmiany bardzo ciekawe. Dowiemy się z nich o licznych korzyściach z zalesiania: wzroście retencji i wilgotności na terenach leśnych i w atmosferze ponad nimi, znaczeniu dla zapobieżeniu wyczerpywania pokładów wodonośnych i erozji gleb. Gdyby tylko nie mieszać do tego mitów klimatycznych, wywiad przyczyniłby się do popularyzacji wiedzy.

Wypowiadających się publicznie naukowców, o ile dbają o swój fachowy wizerunek, zachęcamy do trzymania się obszaru swoich kompetencji naukowych. W przypadku gdy wypowiadają się na temat zmiany klimatu zachęcamy do pogłębienia podstawowej wiedzy w tym zakresie, na przykład zajrzenia do dobrych, używanych w wiodących na świecie uczelniach podręczników i materiałów dydaktycznych. Pozwoli to na merytoryczną dyskusje nad tym ważnym, także społecznie zagadnieniem.

A dziennikarzy prosimy o zupełne minimum: sprawdzanie w słowniku używanych terminów. Inaczej pisany tekst będzie tylko przypadkowym ciągiem słów…

Marcin Popkiewicz, konsultacja merytoryczna prof. Szymon Malinowski

Opublikowano: 2015-11-02 21:50
Tagi

medialny temat dwutlenek węgla

Fundacja UW
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.