Politycy na bakier z faktami naukowymi to niby nic nowego, ale jest bardzo rozczarowujące, że tak dużą ich grupę można znaleźć w polskim Parlamencie, i że są wśród nich osoby które mogą być, albo nawet w przeszłości były, zaangażowane w proces decyzyjny dotyczący krajowej polityki klimatycznej. 

10 sierpnia 2026 roku grupa posłów PiS złożyła na ręce marszałka Sejmu RP projekt ustawy mającej na celu rozmontowanie podstaw prawnych systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych w Polsce. Projekt ustawy i jej uzasadnienia można analizować od strony prawnej, ekonomicznej i przede wszystkim – w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych i związanych z nimi przetasowań partyjnych i personalnych – politycznej; nas jednak interesować będzie przede wszystkim aspekt naukowy.

Uzasadnienie ustawy rozpisuje się bowiem dość obszernie, w punkcie zatytułowanym „Fałszywa aksjologia EU ETS”, na temat naukowych podstaw antropogenicznego globalnego ocieplenia, i próbuje je, w niezdarny sposób, obalić.

Choć wszystkie podnoszone w uzasadnieniu wątpliwości były wielokrotnie wyjaśniane – w literaturze naukowej, popularnonaukowej, w publicznej dyskusji, a także na łamach Nauki o klimacie – pokrótce się do nich odniesiemy.

„Człowiek nie ma żadnego wpływu na naturalne cykle klimatyczne”


Choć twierdzenie to z logicznego punktu widzenia jest prawdziwe – bo jest to tautologia – świadczy o niezrozumieniu natury współczesnego globalnego ocieplenia. Jeśli zdefiniujemy „naturalne cykle klimatyczne” jako zjawiska mające przyczyny naturalne, tj. niezwiązane z działalnością człowieka, to z definicji prawdą jest, że człowiek nie ma na nie wpływu. Przykładem takich naturalnych cykli klimatycznych są cykle Milankovicia, wynikające z okresowych zmian orbity ziemskiej, i będące przyczyną cyklicznie nawracających epok lodowych, oraz cieplejszych okresów interglacjalnych.
Współcześnie obserwowane globalne ocieplenie nie jest jednak spowodowane ani powolnymi zmianami orbity ziemskiej, ani innymi naturalnymi, cyklicznymi zjawiskami, jak np. wahania jasności Słońca. Jego przyczyną jest niezwykle szybka, w skali geologicznej, zmiana składu atmosfery – wzrost koncentracji gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla – powodująca wzmocnienie efektu cieplarnianego i wynikającego z niego bilansu energetycznego planety. A za tę zmianę odpowiadają ludzie, przede wszystkim produkcja energii i procesy przemysłowe wykorzystujące paliwa kopalne.

(Więcej w: Ziemia się nagrzewa i wiemy dlaczego).

„Poziom CO2 w atmosferze ziemskiej jest aktualnie krytycznie niski, a nie alarmująco wysoki”

Posłowie w swoim uzasadnieniu zapewne pośrednio nawiązują do faktu, że w historii geologicznej Ziemi koncentracja dwutlenku węgla była wielokrotnie znacznie wyższa, oraz że w czasie ostatnich kilku milionów lat, w okresach maksimów zlodowaceń, spadała do poziomu około 170 ppm, tylko trochę powyżej poziomu, przy którym fotosynteza większości roślin ustaje i uniemożliwia ich rozwój.

Obecny poziom dwutlenku węgla w atmosferze (około 430 ppm) jest jednak znacznie wyższy od tego krytycznego progu. Już teraz doprowadził on do wzrostu średniej globalnej temperatury o około półtora stopnia Celsjusza ponad poziomem przedindustrialnym. Jest też wystarczająco wysoki, by zapobiec nadejściu kolejnego zlodowacenia, a gdyby został utrzymany przez kolejnych kilkaset czy kilka tysięcy lat, doprowadziłby do ocieplenia klimatu porównywalnego z tym, które miało miejsce w pliocenie, około 3 miliony lat temu, kiedy średni poziom oceanów był co najmniej 5 metrów wyższy od obecnego. Nie musimy zatem martwić się hipotetycznymi skutkami niskiego stężenia dwutlenku węgla.

„Historycznie to ocieplenie poprzedza wzrost CO2 i dlatego dwutlenek węgla nie może być przyczyną ocieplenia”

W tym zdaniu kryje się jedna (pół)prawda i dwa błędy logiczne. Faktycznie, wiele procesów fizycznych, chemicznych i biologicznych związanych z obiegiem węgla w przyrodzie, i decydujących o strumieniach naturalnej emisji i pochłaniania CO2, zależy w jakimś stopniu od temperatury. Nie znaczy to jednak, że dwutlenek węgla przestaje mieć właściwości gazu cieplarnianego, tylko że działa jak dodatnie sprzężenie zwrotne, wzmacniając ocieplenie zainicjowane innymi przyczynami. Przykładem mogą być wspomniane wyżej cykle Milankovicia, gdzie oprócz zmian orbity ziemskiej i spowodowanych nimi wahań nasłonecznienia, współgrają też takie zjawiska jak zmiany albedo powierzchni planety (w wyniku przyrostu i zaniku lodu morskiego i lądolodów, a także zmian pokrywy roślinnej i zapylenia atmosfery), oraz zmiany zawartości gazów cieplarnianych: dwutlenku węgla, metanu i podtlenku azotu.

(Więcej w Mit: to ocieplenie powoduje wzrost koncentracji CO2, a nie na odwrót)

W mniejszej skali czasowej, w wyniku zmian opadów spowodowanych El Niño, gdy temperatura wód wschodniego Pacyfiku rośnie, w wyniku susz wyraźnie rośnie też emisja CO2 z lądów. Dlatego w skali kilkuletniej zmienność globalnej temperatury jest skorelowana z wahaniami tempa zmian zawartości dwutlenku węgla w atmosferze, a zmiany temperatury poprzedzają zmiany dwutlenku węgla.

Te korelacje nie oznaczają jednak, że dwutlenek węgla nie może być przyczyną globalnego ocieplenia. Właściwości dwutlenku węgla jako gazu cieplarnianego, to znaczy pochłanianie przez cząsteczki tego gazu promieniowania podczerwonego o długości fali bliskiej 15 μm, wynikają z fundamentalnych praw mechaniki kwantowej, były wielokrotnie potwierdzane eksperymentalnie, i są codziennie weryfikowane przez różne instrumenty i przyrządy optyczne, na przykład wykorzystywane w astronomii, meteorologii (przy tzw. teledetekcji, czyli zdalnych pomiarów własności atmosfery na podstawie pomiarów przechodzącego przez nią promieniowania elektromagnetycznego), czy obronności (bo różne czujniki i kamery systemów wojskowych muszą poprawnie interpretować widmo promieniowania elektromagnetycznego).

„Główną przyczyną ocieplenia jest Słońce, a nie gazy cieplarniane”

Choć aktywność słoneczna, i powiązany z nią strumień energii docierającej do Ziemi, zmienia się w różnych skalach czasowych – na przykład w cyklu 11-letnim i dłuższych – zmienność ta nie wyjaśnia obserwowanych współcześnie zmian klimatu. Mierzona od końca lat 70-tych ilość promieniowania słonecznego waha się w bardzo niewielkim stopniu, i nie może tłumaczyć wzrostu średniej temperatury globalnej który obecnie obserwujemy; a analizy oparte o dłuższe szeregi czasowe indeksów aktywności słonecznej, na przykład zliczenia plam słonecznych, nie wykazują korelacji ze zmianami temperatury od polowy XIX wieku.

(Więcej w: Mit: Globalne ocieplenie jest powodowane wzrostem aktywności słonecznej)

„Nawet całkowite zatrzymanie emisji gazów cieplarnianych nie spowoduje odwrócenia trendu temperatury”

To dla odmiany prawda, choć posłowie PiS nie zrozumieli wyników badań, na które się powołują. Jak wiemy, wzrost średniej globalnej temperatury jest w przybliżeniu wprost proporcjonalny do całkowitej sumy emisji dwutlenku węgla. Oznacza to, że całkowite zatrzymanie emisji dwutlenku węgla zatrzyma wzrost temperatury, ale go nie odwróci. Fakt ten – znany od wielu lat – jest podstawą tzw. budżetów węglowych, pełniących prominentną rolę we wnioskach raportów podsumowujących IPCC. Jest także podstawą głównych założeń Porozumienia paryskiego, według którego niemal wszystkie kraje świata, włącznie z Polską (wtedy reprezentowaną przez panią premier Beatą Szydło, i pana wiceministra środowiska Pawła Sałka, obecnie podpisanego pod projektem ustawy o ETS), zobowiązały się do osiągnięcia „neutralności węglowej”, czyli zerowej emisji netto dwutlenku węgla do atmosfery.

(Więcej w: Czy zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych do zera netto zatrzyma globalne ocieplenie?)

W 1975 roku „Newsweek” alarmował o globalnym ochłodzeniu

Choć w 1975 roku wiedza na temat zmian klimatu była, w porównaniu do obecnej, bardzo niekompletna, niektóre doniesienia prasowe z tamtego okresu, opisujące ryzyko nadchodzącej epoki lodowej i globalnego ochłodzenia, nawet wtedy nie odzwierciedlały ówczesnego stanu badań. Już wtedy wiedziano, m. In. dzięki badaniom późniejszego laureata nagrody Nobla z fizyki, Syukuro Manabe, że wzrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze spowoduje globalne ocieplenie. W 1975 roku wiedziano też, że wcześniejsze oszacowania wpływu antropogenicznego aerozolu siarczanowego były przeszacowane, a ich emisje nie grożą globalnym ochłodzeniem (choć po części niwelują wpływ gazów cieplarnianych).

(Więcej w: Mit: W latach 70. XX wieku naukowcy przewidywali epokę lodową)

Podsumowanie

Na koniec zauważmy, że cytowane (w bardzo luźny sposób) w uzasadnieniu ustawy źródła nie są publikacjami naukowymi, ich autorzy nie są aktywnie publikującymi w dziedzinie klimatologii naukowcami, a niektóre ich tezy są ze sobą wzajemnie sprzeczne. Dla przykładu, sejsmolog Peter Ward (nie mylić z paleontologiem o tym samym imieniu i nazwisku) utrzymywał, że za globalne ocieplenie odpowiadał… zanik warstwy ozonowej spowodowany antropogeniczną emisją freonów. Inny cytowany w uzasadnieniu ustawy naukowiec, prof. Piotr Wolański, nieżyjący już specjalista od napędów lotniczych, sugerował natomiast że przyczyną globalnego ocieplenia jest wzrost aktywności słonecznej. Obie koncepcje nie mogą być jednocześnie prawdziwe, obie też są sprzeczne z tym co wiemy na temat fizyki i chemii atmosfery, i przewidują zjawiska których nie obserwujemy: redukcja emisji freonów zgodnie z pomysłami Warda powinna już od dawna skutkować zahamowaniem globalnego ocieplenia, podobnie spadek aktywności słonecznej w porównaniu do maksimum z połowy XX wieku powinien przyczynić się do globalnego ochłodzenia.

Podsumowując, wyrażone w uzasadnieniu ustawy opinie na temat przyczyn obserwowanej zmiany klimatu są sprzeczne z wieloma dekadami badań specjalistów z różnych dziedzin, a źródła do których odwołują się autorzy mają w najlepszym razie charakter luźnej publicystyki, a nie recenzowanych publikacji naukowych. Mamy nadzieję, że debata o bezpieczeństwie klimatycznym Polski, która odbędzie się 7 września w Sejmie, stanie się również okazją, dla posłów podpisanych pod projektem ustawy, do uzupełnienia wiedzy na temat antropogenicznej zmiany klimatu.

Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.

Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości