7 września naukowcy po raz pierwszy spotkają się z politykami w Sejmie, by rozmawiać nie o doraźnej polityce, lecz o długoterminowym bezpieczeństwie klimatycznym Polski. O tym, dlaczego właśnie teraz doszło do tej debaty, jakie zagrożenia są dziś najpilniejsze i czego naukowcy oczekują od decydentów, opowiada prof. Szymon Malinowski, przewodniczący Komitetu Problemowego ds. Kryzysu Klimatycznego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk.
Materiał ukazał się pierwotnie w „Newsletterze o klimacie”. Zapisz się na Newsletter, aby otrzymywać wyjątkowe materiały wprost na swoją skrzynkę!

Co sprawiło, że właśnie teraz przedstawiciele nauki uznali dialog na temat bezpieczeństwa klimatycznego kraju za konieczny?
Od dawna podkreślaliśmy, że taki dialog jest potrzebny. Po raz pierwszy nasze apele rzeczywiście dotarły jednak do polityków i spotkały się z reakcją. Punktem zwrotnym był list otwarty, który opublikowaliśmy podczas fali upałów pod koniec czerwca .Odezwał się do nas zarówno marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, jak i minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Marszałek zareagował najszybciej – już kilka dni później byliśmy umówieni na debatę poświęconą zmianie klimatu w Sejmie. Nie odbędzie się ona podczas posiedzenia Sejmu, ale marszałek zaprosi na nią posłów różnych ugrupowań. Udało się również uzyskać patronat naukowy Prezesa Polskiej Akademii Nauk.
Czy można powiedzieć, że rekordowa fala upałów bezpośrednio przyczyniła się do tego, że politycy dostrzegli potrzebę takiej debaty? Czy również politycznie zrobiło się wokół tego tematu gorąco?
Tak. Kiedy mówimy o globalnym ociepleniu czy antropogenicznej zmianie klimatu, zawsze pojawiają się próby tłumaczenia zjawisk ekstremalnych innymi przyczynami. Tym razem było jednak inaczej. Ta fala upałów była tak dotkliwa, że bardzo wielu ludzi w Polsce odczuło ją jako coś naprawdę nadzwyczajnego. Oczywiście pojawiały się próby dezinformacji i przekonywania, że podobne upały zdarzały się już wcześniej i nie ma w nich nic wyjątkowego. Tyle że taka narracja była całkowicie sprzeczna z doświadczeniem społecznym. Myślę, że właśnie dlatego politycy uznali, że na tę sytuację trzeba zareagować.
Jak do tej pory wyglądał dialog naukowców z politykami? Na ile badacze zajmujący się klimatem byli obecni w Sejmie i procesie podejmowania decyzji?
Przestrzeń do dialogu pojawiła się przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi. Część polityków strony demokratycznej próbowała włączyć w komunikację lub wykorzystać temat globalnego ocieplenia i zmiany klimatu do kampanii wyborczej. Problem polegał jednak na tym, że po wyborach nie poszły za tym wystarczające działania. Owszem, podejmowano inicjatywy dotyczące ochrony bioróżnorodności czy adaptacji do zmiany klimatu, ale ich skala była niewystarczająca.
Drugim ważnym momentem było objęcie przez Polskę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej i rozpoczęcie prac nad europejskimi planami adaptacji do zmiany klimatu. Wówczas Ministerstwo Klimatu i Środowiska, kierowane przez minister Paulinę Hennig-Kloskę, zwróciło się do Komitetu ds. Kryzysu Klimatycznego PAN o konsultacje.
Nie mogę więc powiedzieć, że dialogu nie było w ogóle. Miał on jednak charakter okazjonalny i dotyczył pojedynczych kwestii. Dzisiejsza debata daje szansę na dotarcie do znacznie szerszego grona polityków, od których w dużej mierze zależy przyszłość Polski w obliczu zmiany klimatu.
Zmiana klimatu od lat jest przedmiotem sporów politycznych. Czy nie jest paradoksem, że jednocześnie tak rzadko słyszymy w Sejmie głos naukowców?
Polityka klimatyczna została w dużej mierze zideologizowana. Oderwano ją nie tylko od podstaw naukowych, ale wręcz od podstaw fizycznych – od tego, co rzeczywiście dzieje się w świecie. Zaczęła funkcjonować jako byt sam w sobie, a nie jako odpowiedź na realne zjawiska.

To jest jawny przykład skuteczności dezinformacji. Działa ona na wielu poziomach – zaczynając od tego, co kiedyś Naomi Oreskes nazwała „przemysłem zorganizowanych wątpliwości”. Wmawia się ludziom, że człowiek nie może wpływać na klimat albo że system klimatyczny jest tak złożony, iż nigdy nie będziemy mieć pewności, co powoduje obserwowane zmiany. Pojawiają się też argumenty, że wobec sił natury człowiek nic nie znaczy, zwłaszcza w skali planetarnej. To mity głęboko zakorzenione w naszej kulturze, dlatego dezinformację łatwo oprzeć na półprawdach i ćwierćprawdach. Bo skuteczna dezinformacja niemal zawsze zawiera jakiś element prawdy. Oczywiście istnieją też zupełnie absurdalne teorie, jak choćby chemtrails, ale one nie mają większego znaczenia dla poważnej debaty.
W efekcie, zamiast rozmawiać o tym, jak ograniczać globalne ocieplenie i jak przygotować się do jego skutków, debata publiczna często koncentruje się na wyimaginowanych zagrożeniach związanych z polityką klimatyczną. Oczywiście, sama polityka klimatyczna nie jest doskonała i można mieć wobec niej wiele zastrzeżeń. Nie można jednak ignorować faktu, że jej zręby opierają się na dobrze udokumentowanej wiedzy, a ma za zadanie ograniczać niekorzystne efekty, które każdy z nas może już dziś obserwować. Zmiana klimatu nie jest abstrakcyjną prognozą – stała się rzeczywistością.
Czy bezpieczeństwo klimatyczne powinno być dziś traktowane jako element bezpieczeństwa państwa – na równi z bezpieczeństwem militarnym czy energetycznym? Co już dziś zagraża Polsce i jak będzie wyglądać ten horyzont ryzyka w kolejnych latach?
Najlepiej widać to na przykładzie wydarzeń, których jesteśmy świadkami. Pożary we Francji i Hiszpanii, powódź, której doświadczyliśmy w Polsce dwa lata temu – przypomnę, że była to kolejna „stuletnia” powódź w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat – czy coraz bardziej widoczne problemy z dostępnością wody na dużych obszarach kraju, rosnące problemy z lasami, katastrofa na Odrze… Antropogeniczna zmiana klimatu zaszła już tak daleko, że stała się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa.
Potwierdzają to również raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC), zwłaszcza dotyczące podatności i adaptacji. Mówią one o nowym rodzaju ryzyk – takich, w których nakłada się na siebie kilka różnych zagrożeń związanych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi i zmianami środowiskowymi. To już nie pojedyncze katastrofy, ale ich wzajemne oddziaływanie.
Podobne wnioski płyną z raportów instytucji reasekuracyjnych. Coraz wyraźniej widać, że zmiana klimatu oznacza nie tylko ryzyko przyrodnicze, ale także gospodarcze: zakłócenia łańcuchów dostaw, zagrożenia dla produkcji, bezpieczeństwa żywnościowego i stabilności światowej gospodarki, a nawet dla finansów.
Wobec tego, z czym przyjdziecie do decydentów? Co konkretnie przygotowaliście na tę debatę?
Pomysł na debatę, który właśnie się materializuje, zakłada krótką sesję wprowadzającą, podczas której przedstawimy aktualny stan wiedzy na temat antropogenicznej zmiany klimatu. Chcemy pokazać, że proces ten wyraźnie przyspieszył i że to, co jeszcze do niedawna w powszechnej wyobraźni wydawało się perspektywą końca XXI wieku, staje się perspektywą najbliższej dekady.
Następnie odbędą się trzy sesje poświęcone trzem wymiarom bezpieczeństwa związanego ze zmianą klimatu. Pierwsza będzie dotyczyć bezpieczeństwa przyrodniczego – wody, fal upałów oraz przygotowania na tego rodzaju zjawiska. To najbardziej oczywisty wymiar skutków zmiany klimatu. Druga sesja będzie poświęcona bezpieczeństwu gospodarczemu i społecznemu. Chodzi o przygotowanie naszych systemów społecznych i gospodarczych na zagrożenia, o których już rozmawialiśmy – dla zdrowia publicznego, bezpieczeństwa żywnościowego czy funkcjonowania gospodarki. Trzecia część będzie dotyczyć bezpieczeństwa narodowego sensu stricto. Będziemy mówić o dezinformacji, wojnie kognitywnej, zarządzaniu kryzysowym, a także o potencjalnych zagrożeniach militarnych i sposobach reagowania na nie.
W każdej z tych sesji chcemy przedstawić, co już obserwujemy, jakie są prognozy oraz jakie działania są możliwe. Zaproponujemy również ogólne rekomendacje. Nie będą to szczegółowe rozwiązania wymagające pogłębionych analiz, ale raczej kierunki działań, które pozwolą ograniczyć ryzyka związane ze zmianą klimatu lub lepiej się na nie przygotować.
Co ciekawe, część tych rozwiązań okazuje się wspólna dla wszystkich trzech obszarów bezpieczeństwa. Wynika to z tego, że skutki zmiany klimatu przenikają wiele sfer naszego życia. Analiza tych zagrożeń pokazuje, że nie wszystkie działania muszą być kosztowne czy technologicznie skomplikowane. W wielu przypadkach wymagają przede wszystkim zmiany sposobu myślenia o relacji człowieka ze środowiskiem.
Musimy nauczyć się współpracować z naturą, a nie z nią walczyć. I właśnie takie podejście może zwiększyć nasze bezpieczeństwo we wszystkich trzech obszarach.
Czy debata będzie otwarta dla opinii publicznej? I co musiałaby przynieść, żebyś uznał ją za skuteczną?
Debata będzie transmitowana przez Telewizję Sejmową i każdy będzie mógł ją obejrzeć. Każda sesja rozpocznie się od krótkiego wystąpienia naukowców, którzy przedstawią aktualny stan wiedzy oraz proponowane kierunki działań. Następnie odbędzie się sesja pytań do ekspertów, a na zakończenie poprosimy przedstawicieli administracji, ministerstw i innych instytucji publicznych o odniesienie się do przedstawionych propozycji.

Przed debatą przygotujemy zestaw rekomendacji. Liczymy jednak na to, że w trakcie dyskusji zostaną one uzupełnione i skorygowane. Chcemy poważnie potraktować głos nie tylko naukowców, ale również polityków, administracji i strony społecznej. Debata ma służyć właśnie temu, by różne perspektywy mogły się spotkać.
Punktem wyjścia będzie wiedza naukowa, ale naszym celem jest wypracowanie kierunkowych zaleceń, które będzie można później przedstawić decydentom. Równie ważne byłoby jednak to, aby po pewnym czasie – na przykład po roku – wrócić do tych rekomendacji i sprawdzić, co udało się zrealizować, co wymaga dalszych działań i jak należy je dostosować do zmieniającej się sytuacji.
To byłby plan maksimum. Chciałbym, żeby ta debata nie zakończyła się jednego dnia, ale stała się początkiem dłuższego procesu – merytorycznej rozmowy o bezpieczeństwie klimatycznym, wolnej od ideologicznych sporów.
Jak debata w Polsce wpisuje się w globalne działania na rzecz ograniczania zmiany klimatu? Czy krajowe działania na rzecz bezpieczeństwa klimatycznego mają znaczenie, nawet jeśli nie mamy decydującego wpływu na światową politykę?
Założyliśmy, że powiemy jasno: ograniczanie emisji jest konieczne, jeśli chcemy skutecznie przystosowywać się do postępującej zmiany klimatu. Nie jest jednak celem tej debaty prowadzenie dyskusji o międzynarodowej polityce klimatycznej czy o tym, jak powinien przebiegać globalny proces redukcji emisji. Skupiliśmy się na tym, co dzieje się na naszym własnym, polskim, podwórku. Zidentyfikowaliśmy wiele problemów związanych z adaptacją do zmiany klimatu i z koniecznością przygotowania się na skutki, które już obserwujemy i które są nieuniknione. To właśnie na tych wyzwaniach chcemy skoncentrować debatę.
Uważamy, że jest to właściwa perspektywa, bo dotyczy spraw bliskich każdemu z nas. Być może dopiero kiedy zrozumiemy, jakie konsekwencje niesie globalne ocieplenie i jak ogromnego wysiłku wymaga przystosowywanie się do jego skutków, łatwiej będzie zrozumieć również potrzebę redukcji emisji. Adaptacja to nie tylko ogromny wysiłek. Wymaga również głębokiego przeformatowania naszego myślenia o polityce – zarówno krajowej, jak i międzynarodowej – oraz o naszej relacji ze środowiskiem.
Tak jak fala upałów stała się impulsem do zorganizowania tej debaty, tak coraz lepsze zrozumienie kosztów adaptacji może uświadomić nam, że nie do wszystkiego da się przystosować. W wielu przypadkach koszty dostosowania mogą okazać się znacznie wyższe niż koszty mitygacji, czyli ograniczania zmiany klimatu, o których się tyle mówi.
A kto zapłaci za te wielokrotnie wyższe koszty adaptacji Polski do zmiany klimatu?
Zapłacimy wszyscy.
Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.
Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości