
Czy Hiszpanie rozumieją, gdy zazdrościmy im upałów? Kto zapłaci za skutki zmiany klimatu i ile czasu mamy, by się na to przygotować? Jak uczyć o zmianie klimatu w szkole, w której wszyscy są już przeciążeni? Jakie lektury rekomendują zwycięzcy naszego konkursu dla czytelników? To wszystko znajdziesz sierpniowym numerze „Newslettera o klimacie”!
W temat wprowadzi Cię felieton dr Jagody Mytych.
Życie jak w Madrycie… jesteśmy coraz bliżej
Na pierwszy rzut oka powinno dziwić, że coraz bliżej nam do Półwyspu Iberyjskiego. Hiszpania, położona na południowym krańcu najszybciej ocieplającego się kontynentu świata, jest szczególnie narażona na skutki zmiany klimatu: susze, pustynnienie, fale upałów, gwałtowne ulewy i pożary. Tyle że patrząc na to, co dzieje się w ostatnich latach w Polsce, coraz trudniej nie myśleć o Hiszpanii jako o odległej zapowiedzi naszej przyszłości.
Przysłowia a zmiana klimatu
W lipcowe popołudnie spacerowałam po niemal pustych ulicach dzielnicy Madrytu położonej niedaleko lotniska. Wyglądała na opuszczoną, ale była to po prostu niewłaściwa pora na wychodzenie z domu. Za wcześnie. Za gorąco. Spacer przypominał pływanie w upale. Na bramie zamkniętego odkrytego basenu wisiało ostrzeżenie, żeby w określonych godzinach nie przebywać na słońcu. Na niebie różowa łuna od nie tak wcale odległych pożarów.
Niedługo wcześniej w Polsce przeżyliśmy własną falę upałów. Towarzyszyło jej coś w rodzaju narodowego oczekiwania: padnie rekord czy nie padnie? Temperatura w końcu przekroczyła 40°C, więc media dostały swój „gorący temat”.
Opowiedziałam o tym znajomemu Hiszpanowi. – Tylko dlaczego ktoś miałby kibicować rekordowi temperatury? Czy ktoś naprawdę chciałby latem żyć w takim mieście jak my? – zapytał wyraźnie zaskoczony. No właśnie. Kiedyś bardzo chcieliśmy wieść „życie jak w Madrycie”. Wygląda na to, że zmiana klimatu zmienia także znaczenie naszych ulubionych powiedzeń. „Życie jak w Madrycie” toczy się dziś w cieniu pożarów, przy szumie klimatyzacji i politycznych sporów o to, czy to, czego właśnie doświadczamy, należy nazywać kryzysem klimatycznym.
Kiedy „zmiana klimatu zabija” przestaje być metaforą
W 2022 roku premier Hiszpanii Pedro Sánchez odwiedził Estremadurę, gdzie trwała walka z pożarami. Niemal w tym samym czasie w Madrycie, podczas pracy, zasłabł i zmarł pracownik służb oczyszczania miasta. Przyczyną był udar cieplny; temperatura jego ciała sięgała 41,6°C.
Sánchez powiedział wtedy wprost: „Zmiana klimatu zabija” – ludzi, ekosystemy, bioróżnorodność, ale także domy, firmy i zwierzęta gospodarskie.
Cztery lata później nie musi już szukać nowych argumentów. W 2026 roku Hiszpania przeżywa kolejny dramatyczny sezon pożarów. Pod koniec lipca spłonęło tam już ponad 170 tys. hektarów terenów leśnych – niemal sześć razy więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Analizy atrybucyjne wskazały, że antropogeniczne ocieplenie uczyniło gorące, suche i wietrzne warunki sprzyjające pożarom w centralnej Hiszpanii co najmniej 20 razy bardziej prawdopodobnymi.
Sánchez ponownie mówi więc o konieczności nie tylko gaszenia pożarów, ale także ograniczania czynników zwiększających ich ryzyko i przygotowywania kraju na to, co nadchodzi. I wydawałoby się, że trudno o bardziej namacalny moment na polityczny konsensus.
Pożar pożarem, polityka polityką
Według przywoływanych przez Guardiana badań 84% Hiszpanów uważa kryzys klimatyczny za realne zagrożenie dla dobrobytu ludzi i zdrowia planety. Mimo to zgody politycznej brakuje.
Konserwatywna Partia Ludowa (PP) oskarża rząd Sáncheza o wykorzystywanie „mantry” kryzysu klimatycznego do przykrywania błędów w zarządzaniu katastrofami. Jej politycy podkreślają rolę zaniedbań w gospodarowaniu terenami wiejskimi i przygotowaniu służb. Jeszcze dalej idzie skrajnie prawicowy Vox, który odrzuca wiązanie obecnych pożarów z kryzysem klimatycznym.
Tyle że jedno nie wyklucza drugiego. Badacze wskazują na połączenie czynników: wyludnianie terenów wiejskich, nagromadzenie suchej, łatwopalnej roślinności, sposób zarządzania krajobrazem – oraz coraz gorętsze, bardziej suche warunki zwiększające prawdopodobieństwo i intensywność pożarów.
Można więc jednocześnie pytać, czy państwo było dobrze przygotowane do katastrofy i dlaczego katastrofy, na które musi być przygotowane, stają się coraz groźniejsze. I właśnie tutaj hiszpański spór zaczyna brzmieć znajomo.
Negowanie też ma konsekwencje
Sánchez nie jest jedynym europejskim politykiem, który tego lata zdecydował się powiedzieć to wprost. Burmistrz Londynu Sadiq Khan napisał w sierpniu w Guardianie, że tegoroczne płonące lasy, wysuszone miasta i fale upałów pokazują, iż negowanie kryzysu klimatycznego nie jest już tylko błędnym poglądem. Może mieć śmiertelne konsekwencje.
I tu dochodzimy do istotnego rozróżnienia. Możemy – i powinniśmy – dyskutować o tym, jak zarządzać lasami, gdzie budować zbiorniki retencyjne, jak przygotować straż pożarną, miasta czy system ochrony zdrowia. Ale jeśli dyskusja o adaptacji staje się argumentem przeciwko rozmowie o przyczynach zmiany klimatu i jej mitygacji, dostajemy fałszywy wybór. Trzeba robić jedno i drugie.
I nie jest to spór, który możemy obserwować z bezpiecznego dystansu. Upały, susze, gwałtowne opady i powodzie coraz częściej stawiają podobne pytania także w Polsce. A skoro jesteśmy już w Londynie – żeby pozostać przy powiedzeniach – nie ma takiego miasta jak Londyn, jest Lądek.
A o tym, co dzieje się, kiedy ryzyko klimatyczne zaczyna mieć bardzo konkretną cenę – i czy niektóre miejsca w Polsce, jak Kotlina Kłodzka, mogą z czasem stać się trudne do ubezpieczenia – przeczytacie w naszej rozmowie z prof. Marcinem Kawińskim.
W sierpniowym numerze Newslettera o klimacie:
⛲ „Życie jak w Madrycie”? Stolica Hiszpanii nie poleca się na lato
🍂 Czy polska szkoła jest gotowa na edukację klimatyczną?
📈 Kryzys (klimatyczny) w branży ubezpieczeń? Wyjaśnia prof. Marcin Kawiński
🏆 Klimatyczny Człowiek Roku – konkurs Ministerstwa Klimatu i Środowiska
📚 Książki polecane przez czytelników i teksty z biblioteki Nauki o klimacie
Zapisz się na Newsletter o klimacie i uzyskaj dostęp do wydań archiwalnych
Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.
Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości