STANOWISKO NAUKI
Naukowcy odrzucili dwa najbardziej skrajne scenariusze globalnego ocieplenia – ten najgorszy i ten najlepszy. Dokonali tego poprzez analizę światowych trendów i aktualizację powstających na tej podstawie prognoz. Najgorszy scenariusz nie jest już możliwy, bo ludzkość wykonała postęp w zakresie ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Najlepszy zaś nie jest już możliwy dlatego, że postęp zachodzi zbyt powolnie.
MIT
Naukowcy odwołali katastrofę klimatyczną, którą nas straszyli. To dowód na to, że ich tezy były nieuzasadnione i nie można im ufać.

Nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. W pewnym zakresie można jednak próbować ją przewidywać. To samo dotyczy skali globalnego ocieplenia i związanych z nim konsekwencji.
Trudność polega na tym, że na przyszłość wpływa ogromna liczba czynników. Uwzględnianie ich wszystkich przy modelowaniu (tworzeniu prognoz na podstawie przyjętej metodologii) jest niemożliwe, a każdorazowe uwzględnianie wielu z nich byłoby niezwykle skomplikowane i czasochłonne. Dlatego konieczne są pewne uproszczenia i założenia.
Jednocześnie bardzo ważne jest to, aby w badaniach posługiwano się porównywalnymi danymi. W przypadku modelowania z jednej strony pozwala to na budowanie prognoz w spójny sposób, z drugiej – wynikające z takich badań wnioski mogą być wykorzystywane przez innych naukowców, np. do pogłębiania danego zagadnienia.
I tak oto dochodzimy do głównego bohatera tego artykułu, czyli scenariuszy globalnych emisji.
Czym są scenariusze emisji?
Prognozy naukowców dotyczące przyszłości zmiany klimatu są przeróżne: mogą dotyczyć i stanu Antarktydy w 2080 r., i utraty bioróżnorodności w Peru na skutek ocieplenia o 2,5°C. Wszystkie tego typu badania łączy jednak to, że powstają w ramach wspólnego „uniwersum”.
Jego najważniejsze założenia są opracowywane w ramach Projektu Porównywania Modeli Sprzężonych (ang. Coupled Model Intercomparison Project, CMIP). To międzynarodowy projekt badawczy, którego głównym zadaniem jest naukowa ocena globalnych modeli klimatu i przygotowanie symulacji, między innymi przyszłej zmiany klimatu, w oparciu o scenariusze emisji.
Scenariusze te są kręgosłupem najważniejszych raportów klimatycznych podsumowujących naszą wiedzę o klimacie, które co kilka lat opracowuje Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu (ang. Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC). Zawierają również dane wejściowe, które stanowią „wkład” do badań dla naukowców z całego świata. Na tej podstawie mogą oni próbować bardziej szczegółowo przewidzieć skalę i skutki zmiany klimatu z perspektywy swych dziedzin i specjalizacji (co również uwzględniają raporty IPCC).
Można startować od koncentracji gazów cieplarnianych – RCP
Ponad dekadę temu możliwe scenariusze przyszłych emisji przedstawiano jako tzw. RCP (z ang. Representative Concentration Pathways), czyli Reprezentatywne Ścieżki Koncentracji [gazów cieplarnianych]. Każda ścieżka prowadziłaby do innej wartości wymuszania radiacyjnego (zaburzenia bilansu energetycznego Ziemi) związanego z wyemitowanymi przez człowieka gazami cieplarnianymi. Dlatego symbole ścieżek zawierają liczby. I tak np. RCP8.5 oznacza, że na przełomie wieków atmosfera zatrzymywać będzie o 8,5 W/m2 więcej energii niż przed wywołaną przez człowieka zmianą klimatu.

wymuszanie radiacyjne różni się od wymuszania radiacyjnego wymienionego w etykietkach scenariuszy, bo uwzględnia także zmiany strumieni promieniowania wynikające z niemal natychmiastowego dostosowania profilu temperatury w atmosferze, zawartości pary wodnej oraz zachmurzenia do nowej sytuacji. Żródło: IPCC, 2021.
Można startować od ekonomii – SSP
Poprzednia, szósta faza projektu CMIP, przedstawiła pięć nowych scenariuszy. Ważną zmianą było to, że do ścieżki radiacyjnej dodano narrację społeczno‑ekonomiczną. Tak powstały SSP (Wspólne Ścieżki Rozwoju Społeczno-Ekonomicznego, z ang. Shared Socio-economic Pathway). W ten sposób tempo globalnego ocieplenia powiązano nie tylko z emisjami gazów cieplarnianych i zatrzymywaniem w atmosferze nadmiarowej energii, lecz również z m.in. decyzjami politycznymi, liczbą ludności, rozwojem technologii i tempem wzrostu gospodarczego. Celem było połączenie czysto fizycznych objawów z ludzkimi przyczynami. Tak powstałe scenariusze były fundamentalnym „wsadem” do ostatniego raportu IPCC z 2021 r.
Z upływem czasu warto jednak określić, które scenariusze stają się mniej lub bardziej prawdopodobne, oraz czy nie istnieje potrzeba stworzenia nowych. W miarę jak przyszłość zamienia się w przeszłość, potencjalne ścieżki przyszłych emisji powinny podlegać aktualizacji. I to właśnie ostatnia aktualizacja doprowadziła do powstania mitu o rzekomo błędnych prognozach naukowców.
Skrajne scenariusze niemożliwe
Nowe scenariusze w ramach siódmej fazy projektu CMIP (CMIP7) ujrzały światło dzienne w kwietniu 2026 r. Wyniki pracy ponad 40-osoboowego zespołu opublikowano w czasopiśmie Geoscientific Model Development (Van Vuuren i in., 2026).
Najważniejsza zmiana to odrzucenie dwóch najbardziej skrajnych scenariuszy.
Pierwszy z nich to SSP5-8.5 (i jego poprzednik, RCP8.5). Jego realizacja oznaczałaby, że nasza planeta w 2100 r. byłaby prawdopodobnie o ok. 4,4°C cieplejsza niż w latach 1850-1900 (początek ery przemysłowej). Podążanie tą drogą przyniosłoby najbardziej katastrofalne skutki, a Ziemia w wielu dziś zamieszkałych częściach byłaby niezdatna do życia.
Drugi to SSP1-1.9, w którym wzrost temperatury na koniec tego wieku wynosiłby 1,4°C. Oznaczałoby to utrzymanie się poniżej progu 1,5°C, co było bardziej ambitnym celem z Porozumienia Paryskiego (drugi zakłada powstrzymanie ocieplenia na poziomie „znacznie poniżej” 2°C).
Skąd ta decyzja? Autorzy badania tłumaczą, że potencjalne ścieżki muszą uwzględniać „prawdopodobne” emisje.
Dotychczasową ścieżkę najwyższych emisji uznali za nieprawdopodobną ze względu na „trendy w kosztach odnawialnych źródeł energii, pojawienie się polityki klimatycznej oraz najnowsze trendy emisji”. Z kolei trajektorię najniższych emisji uznano za nieprawdopodobną na podstawie trendów obserwowanych w okresie 2020–2030. W skrócie: jako ludzkość osiągnęliśmy w ostatnich latach na tyle duży postęp, by uchronić się przed najgorszym, ale jednocześnie był on na tyle mały, by stracić nadzieję na najlepsze.
Warto przy tym zwrócić uwagę, że wspomniany mit koncentruje się wyłącznie na odrzuceniu ścieżki najwyższych emisji. Można się domyślać, że przekreślenie szans na optymistyczny scenariusz nie pasuje do narracji na temat „odwołania katastrofy”, dlatego fakt ten jest przez siewców dezinformacji świadomie pomijany.
Co mówią nam nowe scenariusze?
W ramach najnowszej aktualizacji zespół CMIP przedstawił siedem scenariuszy: dwa zakładają wysokie emisje, dwa średnie, a trzy – niskie.

Ten najgorszy prognozuje ocieplenie na koniec XXI w. na poziomie blisko 3,5°C, czyli ok. 1°C mniej niż przyjmowano do tej pory. Jego realizacja oznaczałaby m.in. osłabienie, a nawet wycofanie polityk klimatycznych, wzrost spalania paliw kopalnych i słaby rozwój niskoemisyjnych technologii.
Ścieżki zakładające najniższe emisje przedstawiają różne wersje realizacji mniej ambitnego, ale wciąż realnego celu z Porozumienia Paryskiego, czyli ograniczenia globalnego ocieplenia do poziomu „znacznie poniżej” 2°C w 2100 r. W każdym wariancie próg 1,5°C zostaje jednak przekroczony. Różnice polegają na tym, jak bardzo i na jak długo, a biorą się z różnic w tym, ile wyemitowanych już gazów cieplarnianych mielibyśmy zdołać „wyciągnąć” z atmosfery (za pomocą natury i technologii).
Średnie scenariusze zakładają, że w najbliższym czasie działania na rzecz ograniczania emisji będą podążać trajektorią wyznaczoną w ostatnich latach. Jeżeli polityki klimatyczne zatrzymają się na poziomach z 2025 r. i w przyszłości nie będą wzmacniane, to na koniec tego wieku Ziemia będzie o ok. 3°C cieplejsza. Dla porównania opublikowany przez ONZ najnowszy raport o „luce emisyjnej” przewiduje wzrost do tego czasu o 2,8°C (Emissions Gap Report 2025).
RCP8.5 nie miał być “najbardziej prawdopodobnym scenariuszem” (ale niektórzy tak go traktowali)
W uczciwej ocenie mitu warto jednak przyznać, że zawiera się w nim ziarno prawdy. Chodzi o to, że w ostatnich latach najgorszy możliwy scenariusz (RCP8.5) często stanowił punkt odniesienia dla badań i bywał przedstawiany jako najbardziej prawdopodobny, choć nigdy takim nie był. Określano go mianem „biznes jak zwykle” (z ang. business as usual, BAU) i miał mówić „co się stanie, jeśli ludzkość dalej będzie podążać dotychczasową ścieżką”. Tyle, że już w chwili powstania scenariusza ludzkość z tej ścieżki schodziła, czy wręcz zeszła.
Uwagę na ten problem zwrócił m.in. komentarz opublikowany w „Nature” w 2020 r.: Emissions – the “business as usual” story is misleading. Zeke Hausfather i Glen P. Peters piszą w nim, że RCP8.5 powstało, aby „eksplorować nieprawdopodobny scenariusz” skrajnie wysokich emisji. Jego realizacja oznaczałby jednak, że ludzkość na koniec XXI w. spala pięć razy więcej węgla, polityki klimatyczne nie istnieją, a Ziemię zamieszkuje 12 mld ludzi.
„Znaczna część literatury dotyczącej konsekwencji zmiany klimatu określa RCP8.5 jako business as usual, sugerując, że jest to scenariusz prawdopodobny w przypadku braku rygorystycznych działań mitygacyjnych. Media często wzmacniają ten przekaz, pomijając niuanse.” – zauważają Hausfather i Peters. Tymczasem świat – jak tłumaczyli w 2020 r. i co jest aktualne do teraz – zmierza w stronę ocieplenia o 3°C do końca tego wieku.
„Przecenianie prawdopodobieństwa ekstremalnych skutków zmiany klimatu może sprawić, że ograniczanie emisji wyda się trudniejsze niż jest w rzeczywistości. Może to prowadzić do defetyzmu, ponieważ problem jest postrzegany jako wymykający się spod kontroli i nierozwiązywalny. Co istotne, może to skutkować nieodpowiednimi planami, podczas gdy bardziej realistyczny zakres scenariuszy wyjściowych usprawni ocenę ryzyka klimatycznego.” – piszą.
4°C wciąż możliwe
Warto przy okazji wyjaśnić, że w ramach CMIP7 nie określono, które ścieżki są mniej lub bardziej prawdopodobne. Możliwe są wszystkie, a od podejmowanych przez ludzi działań i reakcji systemu klimatycznego na dalsze emisje zależy, która z nich okaże się tą najbliższą rzeczywistości. Podejmowanie są próby oszacowania prawdopodobieństwa poszczególnych ścieżek, jednak wymagają one od naukowców dokonywania subiektywnych wyborów i ocen, brakuje dla nich ustalonych standardów. Dlatego na razie badacze nie zdecydowali się tych badań podsumować i zrobić rankingu prawdopodobieństwa scenariuszy.

Zaprezentowane scenariusze nie badają również wpływu przyszłych emisji na społeczeństwo i ekosystemy (autorzy zachęcają do tego inne grupy naukowców, podobnie jak do wielu innych badań pogłębiających na bazie danych z CMIP7). Z tego powodu ostateczne wzrosty temperatury mogą być wyższe od prognozowanych.
W publikacji Geoscientific Model Development nie przedstawiono tego wprost. Taka informacja pojawia się jednak na stronie CMIP (Explainer: Scenarios for CMIP7). Wyjaśniono na niej, że „wrażliwość systemu klimatycznego może być wyższa niż nasze najlepsze szacunki, a sprzężenia zwrotne między zmianą klimatu a cyklem węglowym mogą utrudniać pochłanianie dwutlenku węgla lub powodować dodatkową emisję gazów cieplarnianych”.
Z tego powodu wzrost globalnej temperatury w 2100 r. może nadal przekroczyć 4°C. „Ostatnie rekordowe temperatury w 2023 roku, a następnie w 2024 roku, przypominają, jak niepewność i luki w naszej wiedzy sprawiają, że silny wzrost temperatury jest mało prawdopodobną, ale wysoce szkodliwą konsekwencją naszych emisji” – stwierdzono na stronie CMIP.
Co jeszcze warto wiedzieć?
Warto mieć też na uwadze, że ważne zmiany wprowadzone w ramach siódmej fazy projektu CMIP obejmują nie tylko scenariusze emisji do 2100 r.
Kluczowa zmiana dotyczy sposobu przedstawiania ścieżek. Dotychczas na wykresach pokazywano, jak w zależności od rosnącego stężenia CO2 w atmosferze będzie się zmieniać globalna średnia temperatura. W nowym podejściu zmiany temperatury łączy się w modelach głównie z ilością wyemitowanych gazów cieplarnianych. W skrócie: SSP i przypisane do ścieżek liczby zastępuje wspomniane siedem scenariuszy niskich, średnich i wysokich emisji.
Jedną z nowości jest też opracowanie scenariuszy do 2500 r. (na podstawie globalnych emisji i zmian w użytkowaniu gruntów). Nie zawierają one aż tak kompleksowych danych, jak ścieżki dla XXI w., ale i tak mogą ułatwić naukowcom badanie długoterminowych skutków i (nie)odwracalności procesów w wielowiekowych skalach czasowych. Umożliwi to uzyskanie dokładniejszych odpowiedzi na pytania związane np. z topnieniem lądolodów, podnoszącym się poziom mórz i wymieraniem gatunków.
Nowy raport IPCC zostanie opublikowany w 2029 r. Uwzględni on zarówno zaktualizowane scenariusze z projektu CMIP, jak i powstałe na ich bazie nowe badania, która uda się opublikować do czasu zbierania artykułów naukowych na potrzeby siódmego raportu IPCC.
Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.
Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości