W dyskusjach na temat ograniczania emisji gazów cieplarnianych często pojawiają się pozornie sprzeczne stwierdzenia mówiące o tym, że za większość emisji dwutlenku węgla odpowiadają a to wielkie korporacje, a to gospodarstwa domowe. To jak to w końcu jest? Czy prawdą może być i jedno i drugie? Ten galimatias przejrzyście wyjaśni Wam dr Michał Czepkiewicz.

Grafika dekoracyjna: kto odpowiada za większość emisji CO2 - korporacje czy zwykli ludzie?
Ilustracja 1: Gospodarstwa domowe czy korporacje – kto odpowiada za większość emisji gazów cieplarnianych? Kolaż obrazów z banku zdjęć Canva.

Być może dotarła do Was informacja, powtarzana w mediach społecznościowych, że za 70% emisji dwutlenku węgla i metanu z paliw kopalnych odpowiada 100 wielkich korporacji. Pojawia się ona w różnych kontekstach, żeby podkreślić znaczenie przemysłu wydobywczego w kryzysie klimatycznym. Czasami jest też używana, żeby pokazać, jak nieistotne dla ochrony klimatu są zmiany w konsumpcji jednostek i ich codziennych zachowaniach. Skoro większość emisji generują wielkie firmy, po co mamy rezygnować z samochodów i podróży lotniczych, ograniczać jedzenie mięsa i zakładać pompy ciepła?

Jednocześnie w publikacjach naukowych możemy znaleźć informację, że ponad 60% światowych emisji gazów cieplarnianych pochodzi z konsumpcji gospodarstw domowych (Ivanova i in., 2016). Wcześniejszy artykuł mówi nawet o 72% światowych emisji pochodzących z konsumpcji gospodarstw domowych (Hertwich & Peters, 2009). Jak to jest możliwe? 

Od razu możemy wyjawić, że obie informacje są prawdziwe, ale dotyczą innych sposobów „księgowania” emisji i przypisują emisje na innym etapie cyklu życia produktów – od wydobycia paliw kopalnych po ostateczną konsumpcję.

Za 70% emisji z paliw kopalnych odpowiadają wielkie korporacje

Pierwsza informacja pochodzi z raportu Carbon Majors Report 2017 przygotowanego przez organizację pozarządową Carbon Majors Database (CMD), która zbiera dane o wydobyciu paliw kopalnych, szacuje ich emisyjność i przypisuje do spółek wydobywczych. Co ważne, szacunki uwzględniają nie tylko emisje związane z wydobyciem, transportem i przetwarzaniem paliw przez te firmy, ale też te związane ze spalaniem paliw przez użytkowników. Te drugie stanowią około 90% emisji opisanych w raporcie.

Zdjęcie dekoracyjne: rafineria ropy naftowej.
Ilustracja 2: Korporacje – przede wszystkim te wydobywające paliwa kopalne – odpowiadają za ponad 70% emisji dwutlenku węgla. Zdjęcie charnsitr (iStock).

Na podstawie tych danych, raport podaje, że 71% skumulowanych emisji w okresie od 1988 do 2015 roku pochodzi ze spalania paliw wydobywanych przez zaledwie 100 firm. Należą do nich spółki prywatne (jak ExxonMobil i Shell) i państwowe (jak Saudi Aramco i Gazprom). Na piętnastym miejscu w rankingu jest Polska Grupa Górnicza (i spółki ją poprzedzające), odpowiedzialna za 1,16% emisji w tym okresie. 

Co ważne, raport Carbon Majors dotyczy tylko emisji dwutlenku węgla związanych z energią i produkcją cementu. Nie zawiera więc emisji gazów cieplarnianych związanych ze zmianami użytkowania terenu i chowem bydła. 

Raport wykorzystuje metodę rachunkowości emisji dwutlenku węgla w przedsiębiorstwach (ang. corporate carbon accounting). Dzieli ona emisje związane z działalnością firm na trzy zakresy. Pierwszy (ang. scope 1) jest bezpośrednio związany z ich działalnością i obejmuje np. spalanie paliw w pojazdach i maszynach należących do firmy. Drugi (ang. scope 2) obejmuje wytwarzanie energii kupowanej przez firmy np. elektrycznej lub cieplnej. Trzeci zakres (scope 3) obejmuje wszystkie emisje związane z kupowanymi przez firmy materiałami oraz sprzedawanymi przez nie produktami, w tym też m.in. ich transportowanie przez dostawców czy użytkowanie przez konsumentów. 

Raport Carbon Majors sumuje wartości z zakresu pierwszego i trzeciego, przypisując w ten sposób wszystkie emisje firmom wydobywczym, niezależnie od tego, kto ostatecznie korzysta z dostarczanych przez nie paliw i wytwarzanej z nich energii. Węgiel wydobywany w polskich kopalniach, a następnie spalany w elektrociepłowniach i kotłach grzewczych, jest przypisany do Polskiej Grupy Górniczej, niezależnie od tego, kto korzysta z wygenerowanego ciepła. Ropa wydobywana w Arabii Saudyjskiej, przetwarzana w rafineriach i spalana w polskich samochodach, przypisywana jest w pełni do Saudi Aramco. 

Za ponad 60% emisji dwutlenku węgla odpowiadają gospodarstwa domowe

Odwrotną perspektywę przyjmuje rachunkowość prowadzona z perspektywy konsumpcji (ang. consumption-based accounting). Szacuje ona emisje związane z procesami i produktami w całym cyklu życia, a następnie przypisuje je do użytkowników końcowych (Heinonen, 2025). Przykładem  takiej rachunkowości jest ślad węglowy, który sumuje emisje związane z konsumpcją niezależnie od tego, na którym etapie powstają. Może on dotyczyć m.in. osób, produktów, firm i państw.

Zdjęcie dekoracyjne: rodzice z dwójką dzieci w nowoczesnym mieszkaniu.
Ilustracja 3: Gospodarstwa domowe odpowiadają za kilkadziesiąt procent emisji dwutlenku węgla. Zdjęcie: Lana Stock (iStock). 

Osobisty ślad węglowy bywa krytykowany za to, że odpowiedzialność za emisje przypisuje konsumentom. W jego popularyzacji szczególną rolę odegrało BP (dawniej British Petroleum), które w 2005 roku opublikowało pierwszy kalkulator osobistego śladu węglowego, jako część większej kampanii mającej zmienić wizerunek firmy. Przez krytyków jest to interpretowane jako próba przerzucenia odpowiedzialności z branży paliwowej na jednostki (Solnit, 2021).

Jednak ślad węglowy i szerzej rachunkowość dotycząca konsumpcji stały się od tego czasu bardzo użytecznymi metodami badań. Pozwalają one m.in. porównywać wpływ samochodów elektrycznych i spalinowych w całym cyklu życia, pokazując, że te pierwsze będą się „opłacać” klimatycznie tylko jeśli zdekarbonizujemy źródła energii elektrycznej (Dillman i in., 2020). Perspektywa konsumpcji pozwala zidentyfikować działania o największym znaczeniu dla ochrony klimatu i pokazać, że co prawda rezygnacja ze słomek do napojów, recykling i gaszenie świateł nie mają dużego znaczenia, ale rezygnacja z lotów, mięsa i samochodu już tak (Ivanova i in., 2020). 

Metoda śladu węglowego jest też używana do pokazania ogromnych nierówności w śladzie węglowym mieszkańców różnych części świata i ludzi o różnym poziomie dochodów. Dzięki temu możemy się dowiedzieć jak bardzo do zmian klimatu przyczyniają się najbogatsi (Chancel, 2022; Schöngart i in., 2025). Podobne badania w krajach nordyckich pokazały też, że ekologiczny wizerunek tych krajów jest iluzją i że emisje związane z importowanymi tam towarami są bardzo wysokie. 

Więcej na ten temat przeczytasz również w tekście Dobre życie przy niskim zużyciu energii, czyli nowy rozdział w raporcie IPCC.

Jak emisje z przedsiębiorstw łączą się z osobistymi? 

Przydatny w wyjaśnianiu zawiłości tematu może być tak zwany diagram Sankeya, pokazujący przepływy i połączenia między źródłami emisji a usługami końcowymi pochodzący z artykułu o „projektowaniu planów ochrony klimatu, które się sumują” (Bajželj i in., 2013). Dane co prawda dotyczą roku 2010 i przedstawiają uproszczony obraz, ale na nasze potrzeby będą wystarczające. Pełna wersja wykresu pokazuje bardziej szczegółowy obraz

Fragment diagramu pokazującego powiązania pomiędzy emisjami gazów cieplarnianych z poszczególnych źródeł fizyko-chemicznych, poszczególnych procesów, branż itd.
Ilustracja 4: Od dóbr i usług do emisji gazów cieplarnianych – jak wiążą się kolejne “piętra” gospodarki? Źródło: Bajželj i in., 2013 (licencja CC-BY).

Patrząc od prawej strony: 

  • Pierwsza kolumna dotyczy gazów cieplarnianych. Oprócz CO2, mamy tutaj inne związki objęte protokołem z Kioto, w tym metan, podtlenek azotu i gazy fluorowane. 
  • Druga kolumna dotyczy wydobycia paliw kopalnych. To właśnie tego etapu i sposobu alokacji dotyczy raport Carbon Majors i informacja o „70% emisji generowanych przez 100 korporacji”. 
  • Trzecia kolumna dotyczy użytecznych form energii, takich jak elektryczność oraz paliwa stałe i ciekłe. Są one produktem przetwarzania paliw kopalnych, w tym m.in. rafinacji ropy naftowej, a także wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej w elektrowniach i elektrociepłowniach.
  • W kolumnie czwartej mamy urządzenia przetwarzające tę energię, czyli np. silniki i kotły spalające. 
  • W kolumnie piątej jest sprzęt korzystający z energii przetwarzanej przez wyżej wymienione urządzenia, czyli samochody osobowe, ciężarówki, samoloty, czajniki, zmywarki, pralki, bojlery, maszyny produkcyjne, serwery i niezliczone inne sprzęty.
  • W kolumnie szóstej mamy podział według sektorów gospodarki, w których używany jest sprzęt z kolumny piątej, czyli transport, budynki, przemysł i rolnictwo. 
  • Wreszcie, w siódmej kolumnie mamy użyteczne usługi i dobra, czyli mobilność, transport towarów, ciepło, żywność i inne. Przykładowo, do mobilności przypisane są paliwa spalane w pojazdach spalinowych, energia elektryczna zużywana przez pojazdy elektryczne, a także energia zużywana na wyprodukowanie pojazdów i materiałów, z których są wykonane.

Pozycje z ostatniej kolumny można następnie przypisać do ich końcowych użytkowników dzielonych na cztery grupy: prywatnych gospodarstw domowych, administracji publicznej, organizacji pozarządowych oraz inwestycji kapitałowych firm. Jak pokazują wskazane wcześniej badania, około 2/3 tak przypisanych emisji przypada na gospodarstwa domowe  (Bajželj i in. (2013) używają innej metody alokacji niż wspomniane wcześniej artykuły przypisujące emisje do gospodarstw domowych według wydatków, ale wyszczególnione przez nich dobra i usługi można przypisać do użytkowników w podobny sposób jak wydatki).

Ważne w interpretacji wykresu jest to, że wartości procentowych z poszczególnych kolumn nie powinno się sumować. Każda kolumna przedstawia te same emisje, “księgowane” na różne sposoby, związane z innym etapem łańcucha. Żaden z nich nie jest bardziej czy mniej prawidłowy, a jedynie pokazuje problem z innej strony. 

Co z tego wynika? Emisje przypisywane w przedsiębiorstwom wydobywczym w raporcie Carbon Majors to w większości te same emisje, które metoda śladu węglowego przypisuje gospodarstwom domowym. To gospodarstwa domowe są głównymi użytkownikami końcowymi usług wytwarzanych w efekcie spalania paliw kopalnych wydobywanych przez 100 największych firm wydobywczych.

Diagram pokazujący powiązania pomiędzy emisjami gazów cieplarnianych z surowców, branż itd. z dodatkowymi oznaczeniami - w której kolumnie rozpisano emisje na podstawie konsumpcji a w której - na podstawie spalanych paliw.
Ilustracja 5: Jak poprzednia ilustracja, z zaznaczeniem, według których “podziałów” analizowano odpowiedzialność za emisje w różnych opracowaniach. Źródło: Bajželj i in., 2013 (licencja CC-BY), zmodyfikowane. 

Przerzucanie odpowiedzialności

Tak jak BP mogło używać kalkulatora węglowego, żeby zmienić swój wizerunek i przerzucić odpowiedzialność na konsumentów, tak samo raport Carbon Majors bywa używany, żeby tę odpowiedzialność z nich zupełnie zdjąć. Informacja, że 70% emisji generuje 100 wielkich korporacji podawana jest czasem jako argument przeciwko wykluczaniu mięsa z diety czy rezygnacji z podróży lotniczych. Pojawia się w mediach społecznościowych często bez odniesienia do źródła i wyjaśnienia metody rachunkowości. 

Argumenty przeciwko ograniczaniu konsumpcji podawane w tym kontekście opierają się na błędnej interpretacji: skoro większość generują korporacje, to emisje związane z konsumpcją „zwykłych ludzi” muszą się mieścić w tych pozostałych 30%, prawda? Cóż znaczy nasza konsumpcja, skoro i tak większość emisji generują korporacje? Jak pokazałem wyżej, taka interpretacja jest błędna, bo miesza ze sobą różne metody rachunkowe. Zniechęca ona też ludzi do podejmowania ważnych działań na rzecz ograniczenia emisji.

Spółki z branży naftowej takie jak Total i Exxon już dawno miały wiedzę na temat wpływu paliw kopalnych na zmiany klimatu. Nie podjęły jednak działań na rzecz zmniejszenia wydobycia, zamiast tego zajmując się obstrukcją klimatyczną: rozpowszechnianiem dezinformacji na temat zmian klimatu i opóźnianiem działań na rzecz dekarbonizacji (Dembicki i in., 2025). Nie ulega wątpliwości, że spółki wydobywcze ponoszą wielokrotnie większą odpowiedzialność za kryzys klimatyczny niż poszczególni konsumenci. Ochrona klimatu wymaga ograniczenia wpływów tego sektora i zmniejszania wydobycia paliw kopalnych

Jednak odejście od wydobycia wymaga też zmian w konsumpcji gospodarstw domowych. Nasz obecny sposób życia jest związany z dużym zapotrzebowaniem na paliwa kopalne. O tej zależności  przekonaliśmy się w trakcie kryzysu energetycznego wywołanego atakiem Rosji na Ukrainę. Przy obecnej infrastrukturze, spalanie węgla wynika nie tylko z upartego lobbingu sektora węglowego, ale też z realnego zapotrzebowania na ciepło w polskich domach. Dekarbonizacja źródeł energii elektrycznej to nie wszystko – wymiany wymagają też miliony kotłów grzewczych i samochodów spalinowych. 

Do zmniejszenia zapotrzebowania na paliwa, można także dążyć poprzez poprawę właściwości termicznych budynków oraz ograniczenie energochłonnych aktywności jak podróże lotnicze i dojazdy samochodem. Ograniczenie mięsa w diecie pomaga też zmniejszyć emisje związane z wycinaniem lasów pod uprawę pasz i chowem zwierząt. W tych działaniach nie chodzi o osobiste wyrzeczenia – choć te też można podejmować – ale przede wszystkim o zmiany systemowe, które zmienią nasz sposób życia na mniej emisyjny. Są to m.in. polityki publiczne, takie jak dopłaty do wymiany kotłów i termomodernizacji, inwestycje w transport zbiorowy i opodatkowanie lotnictwa. Potrzebujemy też zmiany norm społecznych wokół mobilności i wzorców konsumpcji, które obecnie napędzają popyt na produkty przemysłu wydobywczego. Więcej na ten temat przeczytasz również w artykułach Dobre życie przy niskim zużyciu energii, czyli nowy rozdział w raporcie IPCC oraz Polacy emitują mniej CO₂ niż Duńczycy czy Finowie? Tak, o ile…

Reasumując, zmiany systemowe na rzecz ochrony klimatu wymagają ograniczenia wydobycia paliw kopalnych, ale też ograniczenie zapotrzebowania na energię. Jedno z drugim jest splecione, jedno bez drugiego ma niewielkie szanse powodzenia. Traktowanie odpowiedzialności za emisje jak „gorącego kartofla” i przerzucanie go między stroną produkcji i stroną konsumpcji jest może ciekawe retorycznie, ale nieproduktywnie, bo zmian potrzebujemy po obu stronach. 

Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.

Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości