Kawa, zaraz po herbacie (i wodzie) jest najczęściej pitym napojem na świecie. Jednak wraz ze zmianą klimatu jej produkcja staje się coraz mniej pewna – najnowsze badania wskazują, że dni z temperaturami za wysokimi dla kawy jest dziś w roku średnio o 57 więcej niż w epoce przedprzemysłowej. Co czeka kawę w przyszłości? I kto ponosi największe koszty?

Stres cieplny u roślin skutkuje mniejszymi owocami, a tym samym niższym plonem. W przypadku kawowców, potrzebujących stabilnych temperatur ok. 18-22℃ oraz sezonowych regularnych deszczy, granica wydolności występuje przy temperaturze ok. 30℃. Szczególnie źle radzi sobie gatunek Arabica, który stanowi ponad 60% upraw, u którego obniżenie plonów obserwuje się już powyżej 25℃ (Bilen i in., 2022). A liczba dni gorących w strefie zwrotnikowej zdecydowanie rośnie.
Klimat coraz mniej sprzyja kawowcom
Badania organizacji Climate Central wskazały, że w związku ze zmianą klimatu roczna liczba dni z temperaturą maksymalną przekraczającą 30℃ zwiększyła się na terenach uprawy kawowców średnio o 47 dni, i nawet o 57 dni na terenach największych eksporterów – Brazylii, Wietnamu, Kolumbii, Etiopii i Indonezji. Oznacza to średnio 144 dni z temperaturą szkodliwą dla kawowców rocznie (Climate Central, 2026), co obniża zarówno plony, jak i złożoność pożądanych smaków kawy.

Temperatura nie jest jednak jedynym problemem – również deszcze stają się coraz częściej nieregularne, a naprzemienne susze i intensywne ulewy ograniczają mocno zbiory. Niestabilne warunki klimatyczne powodują również wyższą podatność na choroby (np. rdzę kawową, która w 2012 zniszczyła w niektórych regionach Gwatemali nawet 85% zbiorów) czy inwazje szkodników jak np. kornik Hypothenemus.
Sytuacja nie wygląda więc różowo, a analizy wskazują, że do 2050 w scenariuszach wysokich emisji, tereny odpowiednie dla kawowców mogą się zmniejszyć nawet o 50%. W takiej sytuacji nie pomoże nawet przenoszenie upraw w wyższe, chłodniejsze rejony, jak to się obecnie robi, gdyż w dłuższej perspektywie i tak zabraknie odpowiednich terenów pod uprawy (Bunn i in. 2015).

Naukowcy, szukając rozwiązań, przeanalizowali nawet jak zmieniłaby się sytuacja produkcji dóbr luksusowych (m.in. kawy, wina, kakao) gdyby wprowadzić do stratosfery cząsteczki odbijające światło słoneczne (stratospheric aerosol injection – SAI). Jest to jedna z metod geoinżynierii, która krótkofalowo mogłaby ochładzać klimat (mniej energii dociera do Ziemi), a tym samym prowadzić do poprawienia się warunków upraw. Modelowanie wykazało jednak, że spośród 18 badanych regionów, kluczowych dla uprawy kawy, winorośli i kakao, jedynie 6 z nich wykazało istotną poprawę warunków klimatycznych w scenariuszu użycia aerozoli. Mimo ochłodzenia atmosfery, pozostały wpływające na uprawę kawy i jej plony silne wahania wilgotności i opadów (Morrison i in., 2025).
Ani przenosiny w wyższe rejony, ani geoinżynieria (gdyby nawet ludzkość zdecydowała się na jej użycie), nie pomogą nam więc zachować w wystarczających ilościach uwielbianego przez ludzi napoju. Co w takim razie można zrobić?
Co zrobić, by produkcja kawy trwała mimo ocieplenia klimatu ?
Po pierwsze, można adaptować uprawy do nowych warunków. Nawadniać, stosować gatunki dające cień, dbać o glebę. Naukowcy zauważają, że wobec rosnącej destabilizacji klimatu coraz istotniejsza staje się adaptacja pól uprawnych. Najnowsze badania wskazują wręcz, że wielu przypadkach to raczej adaptacja lub jej brak (a nie – położenie geograficzne) będzie decydować o tym, czy na danym terenie będzie można dalej produkować kawę (Rahn, Bunn, Craparo, 2025). A możliwości adaptacji są bardzo zależne od nierówności społecznych – mali rolnicy często nie mają dostępu lub nie mogą pozwolić sobie na działania adaptacyjne – a to od nich będą zależeć w przyszłości ich plony.
Wsparcie drobnych rolników
95% plantatorów kawy to rolnicy posiadający poniżej 5 ha ziemi – zbyt mało by móc się utrzymać, już nie mówiąc o ponoszeniu kosztów adaptacji. Z tego względu szczególnie istotne jest odpowiednie wsparcie finansowe i merytoryczne drobnych plantatorów, którzy często są ostatni na liście tych którzy dostają dofinansowania (np. od banków czy z działań mających off-setować emisje CO2 przez firmy) na adaptację do zmian klimatu, mimo ponoszenia większości kosztów adaptacji upraw (Grabs, Ponte Duran 2026).

Z pomocą przychodzą rządowe programy mające wspierać finansowo i administracyjnie małe gospodarstwa. Jednak jak pokazują badania, nie przynoszą one często pożądanych efektów, a wręcz mogą osłabiać sytuację beneficjentów na rynku (Ponte i in, 2026). Dodatkowo, większość tych programów skupia się na utrzymaniu stabilności produkcji kawy, nie biorąc pod uwagę potrzeb utrzymania się przez rolników, którzy choć często są bardzo związani ze swoim zawodem, nie są w stanie się z niego utrzymać. Skupienie się na dobrostanie rolników i możliwości zapewnienia im również innych źródeł utrzymania, mogłyby się stać kluczowe dla utrzymania produkcji rolniczej w tych rejonach, gdyż zamiast porzucać swoje uprawy mogliby oni nadal się nimi zajmować (Grabs i in, 2026).
Poszukiwanie nowych gatunków kawy
Jednym z kluczowych działań adaptacyjnych jest wprowadzanie nowych gatunków. Obecnie, wśród upraw kawy dominują dwa gatunki – Arabica i Robusta, z czego ten drugi zaczyna zdobywać coraz większą popularność ze względu na swoją większą odporność na wysokie temperatury. Również gatunek Liberica jest coraz częściej analizowany pod kątem możliwości uprawy właśnie ze względu na jego lepszą odporność w zmiennymi klimacie (Wild i in, 2026). To jednak nadal bardzo niska różnorodność uprawianych gatunków jak na zachodzące zmiany.

Istotnym źródłem gatunków i odmian odpornych na suszę, mogłyby być gatunki dziko rosnące. Niestety, spośród 124 gatunków dzikiej kawy, ponad 60% jest zagrożonych wyginięciem, a ponad 40% nie ma w żadnych bankach nasion, co umożliwiłoby ich odtworzenie w razie wymarcia ich w naturze. Na tym polu trwa wyścig z czasem, by pozostawić dla naszego użytku i pamięci te dzikie, kluczowe odmiany (Davis i in., 2019).
“Kawa z probówki”
Przyszłość kawy nie rysuje się różowo, dlatego też naukowcy i przedsiębiorcy coraz częściej sięgają po alternatywy. Jak opisuje Agronomist, w Finlandii trwają prace nad hodowlą komórkową kawy – fragmenty liści kawy hoduje się w bioreaktorach, a otrzymane w ten sposób komórki kawy, poddaje się odpowiedniej obróbce, uzyskując podobny skład chemiczny i smak jak znana nam kawa (Aisala i in., 2023). Kilka lat temu udało się już wypić pierwsze kubki kawy wytworzone w ten sposób, jednak przeniesienie tego procesu na skalę przemysłową jest dużo trudniejsze.
W Singapurze z kolei trwają prace nad uzyskaniem smaku kawy bez ich ziaren, poprzez fermentację resztek różnorodnego jedzenia. Oczywiście, w większości wersji nie zawiera ona kofeiny, jednak jej smak pozostaje bardzo zbliżony do smaku kawy. Takie przykłady wskazują, że wobec rosnących cen i zmian w smaku kawy alternatywy mogą stać się dużo bardziej popularne.
W tej czy innej formie ( i cenie), kawa pozostanie więc najpewniej z nami. Jednak jej dostępność i smak może się zdecydowanie zmieniać w najbliższych dekadach.
Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.
Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości