Mit: To przez ozon

To wina ozonu.
Warstwa ozonowa zatrzymuje promieniowanie ultrafioletowe wpadające w atmosferę Ziemi. Ponieważ warstwa ozonowa w ostatnich dekadach zanikała, mogło to powodować globalne ocieplenie.

Wpływ dziury ozonowej na ilość docierającego do powierzchni Ziemi promieniowania jest słaby. Ponadto liczne pomiary satelitarne i obserwacje naziemne pokazują, że około 1995 roku warstwa ozonowa przestała znikać, podczas gdy temperatura wciąż rosła.

Satelitarne pomiary ozonu nad biegunem południowym. Kolory granatowy i fioletowy wyznaczają zasięg dziury ozonowej. Ilustracja dzięki uprzejmości NASA.

Kwestie globalnego ocieplenia i dziury ozonowej są często ze sobą mylone i wrzucane do jednego worka. W pierwszym przybliżeniu między tymi zjawiskami nie ma związku przyczynowo- skutkowego. Pewne powiązania „drugiego rzędu” jednak występują. Czy pojawienie się dziury ozonowej mogło spowodować wzrost temperatury powierzchni Ziemi?

Ozon rzeczywiście pochłania promieniowanie słoneczne w nadfiolecie, przez co zmniejszenie ilości ozonu powoduje wzrost ilości docierającego do powierzchni Ziemi promieniowania nadfioletowego. Z drugiej strony ozon należy też do gazów cieplarnianych, tzn. absorbuje podczerwone promieniowanie emitowane z powierzchni Ziemi, częściowo powstrzymując je przed ucieczką w kosmos.

Tak więc spadek ilości ozonu może mieć wpływ ocieplający bądź ochładzający, co zależy od warunków miejscowych. Analizy pokazują, że ubytek ilości ozonu stratosferycznego ma efekt lekko chłodzący, choć ze sporym stopniem niepewności (np. wg Piątego raportu IPCC zmiana ilości ozonu stratosferycznego zmniejsza ilość docierającej do powierzchni Ziemi energii wynosi -0,05±0,10 W/m2).

Nowe badania Grise i in., 2013 (pełna wersja) sugerują, że dziura ozonowa może mieć lekko ocieplający wpływ, ale nie przez oddziaływanie na temperaturę, lecz na wiatry. Dziura ozonowa może wpływać na rozkład wiatrów, pchając chmury w kierunku bieguna południowego, co redukuje ilość odbijanego przez nie promieniowania, a przez to lekko ochładza powierzchnię Ziemi.

Tak czy inaczej, wpływ ubytku ozonu na temperaturę jest słaby. Do tego liczne pomiary satelitarne i obserwacje prowadzone spektrofotometrami z powierzchni Ziemi pokazują, że około 1995 roku dziura ozonowa przestała rosnąć, podczas gdy temperatura wciąż rosła (np. Yang i in., 2006).

Antarktyczne minimum ozonu

Rysunek 1. Najniższa wartość ozonu w kolejnych latach nad Antarktydą (w jednostkach Dobsona), mierzona za pomocą satelitarnych instrumentów TOMS.

Marcin Popkiewicz na podstawie Skeptical Science, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon P. Malinowski

Opublikowano: 2014-03-13 11:18
Tagi

Antarktyka pomiary i obserwacje

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.