Rosnąca ilość lodu w Arktyce i kryzysowe spotkanie IPCC

Wprowadzenie: jak osy na sierpniowym pikniku

Tak wygląda z szerszej perspektywy problem globalnego ocieplenia: wiemy, że emitowane przez ludzi gazy cieplarniane przeszkadzają energii cieplnej powracać w kosmos, przez co rośnie nierównowaga energetyczna planety, a gromadzona w ziemskim systemie klimatycznym energia rozkłada się w jego różnych elementach, trafiając do oceanów, lądów, atmosfery i lodu.

Osoby orientujące się w mechanizmach działania klimatu mogą myśleć, że to całkiem oczywiste, ale niektórzy nie podzielają tego zdroworozsądkowego przekonania. Tak więc wciąż te same, stare i dawno obalone mity pojawiają się znowu i znowu w mediach. Pewne kluczowe terminy chyba temu sprzyjają: nadchodzący 5. Raport IPCC jest dobrym przykładem. Tak jak piknik w słoneczne sierpniowe popołudnie przyciąga dokuczliwe osy, ważne wydarzenia dotyczące zmiany klimatu łączą się z nasileniem retoryki pewnych przekornych osób i organizacji.

To frustrujące, ale już od lat łatwe do przewidzenia: debata z pewnymi denialistami zmiany klimatu przypomina dyskusję z dobrze wyuczoną papugą. Wyobraźmy sobie, że papuga pamięta dwadzieścia kilka zdań i powtarza je przypadkowo. Tak więc usłyszymy że „od 1997 się nie ociepla”, „w latach 70. przewidywali zlodowacenie”, „wulkany emitują więcej CO2 niż ludzie” i tak dalej. W Daily Mail pojawił się właśnie taki tekst, a podobny opublikował The Telegraph. Oba zatoczyły szerokie kręgi, docierając też do naszego kraju (np. tutaj, tutaj i tutaj), a nawet prowadząc do opublikowania specjalnej informacji przez IPCC (o czym dalej).

Z artykułów dowiemy się m.in.:

  • Globalnego ocieplenia już nie ma, teraz będzie coraz zimniej! 
  • Rekordowy powrót czapy lodowej w Arktyce: 60% w ciągu roku! Gazeta MailOnline ujawnia steki kłamstw, do jakich dopuścili się pseudonaukowcy z Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), którzy nie przewidzieli m.in., że globalne ocieplenie od 1997 r. zostało wstrzymane oraz zataili fakt, iż do połowy tego wieku temperatura na Ziemi gwałtownie się obniży.” 
  • W związku z niepokojącymi informacjami (wzrost pokrywy lodowej w Arktyce oraz stagnacja temperatury) przy zamkniętych drzwiach ONZ odbyło się tajemnicze spotkanie naukowców z całego świata. Okazało się bowiem, że rządy, które wspierają i finansują IPCC żądają 1500 sprostowań do raportu „Podsumowanie dla Polityków”. 
  • Nie ma podstaw, by sądzić, że człowiek ponosi pełną odpowiedzialność za globalne ocieplenie, bo modele są zbyt wrażliwe na emisje dwutlenku węgla.

To klasyczne przykłady wspomnianego wyżej papugowania. Przyjrzyjmy się dokładniej artykułom i umieszczonym w nich twierdzeniom.

Jazda po bandzie

Na początku tekstu w „Daily Mail” jest nagłówek. Krzyczy on: „Rekordowy powrót czapy lodowej w Arktyce: 60% w ciągu roku, czołowi naukowcy ostrzegają przed globalnym OCHŁODZENIEM”.

Artykuł zawiera dwa obrazy satelitarne lodu morskiego, pokazujące sytuację (jak głoszą nagłówki) w sierpniu 2012 i sierpniu 2013:

Porównanie kriosfery 2012-2013

Jednak gazeta, specjalizująca się w sensacjach, interpretuje dane po swojemu, w sposób znacznie odbiegający od standardów analizy naukowej. Porównuje ze sobą nie średnie dla całego miesiąca, ale średnie dzienne, i to z różnych dni w roku, wybierając przy tym 27 sierpnia 2012 r. i 15 sierpnia 2013 r. Pokrywa lodowa na Oceanie Arktycznym maleje w tym okresie bardzo szybko - kilkanaście dni pomiędzy 15 a 27 sierpnia robi całkiem dużą różnicę.

W dolnej części prawego obrazka możemy przeczytać o wzroście ilości lodu o 60%. Co stwierdzimy, jeśli weźmiemy średnie dane dla sierpnia (dane liczbowe zasięgu lodu pochodzą z IARC-JAXA)? Średni zasięg lodu w sierpniu 2012 wyniósł 4,57 mln km2, a w sierpniu 2013 wyniósł 5,86 mln km2 – czyli o 26% więcej.

Przypadkowy czytelnik nie zaznajomiony z tematem mógłby zrozumieć, że przez 12 miesięcy arktyczna „czapa lodowa” cały czas rosła. Dane mówią o lodzie morskim. Choć jeszcze nie dotarliśmy do rocznego minimum (szczytu sezonu topnienia), możemy już powiedzieć, że ten rok nie był tak spektakularny jak 2012. Warunki w Arktyce tym razem nie sprzyjały wielkiej odwilży, za to spadek zasięgu lądu postępował podobnie jak w 2010 roku i ostatnio przebiegał prawie tak samo. Tutaj kilka wykresów, najpierw zasięg lodu według IARC-JAXA, a następnie jego odchylenie w porównaniu z innymi latami według National Snow and Ice Data Center:

JAXA - wykres topnienia i przyrostu lodu w Arktyce

Anomalie topnienie lodu - linia trendu

Obydwa wykresy jasno pokazują, że rok 2013 przyniósł mniejsze topnienie w porównaniu z rekordowymi latami 2007 i 2012. Należy jednak podkreślić, że nie było ono znowu takie „słabe” - przed rokiem 2007 zasięg lodu nie był nigdy tak mały jak obecnie. Sam ten fakt pokazuje, jak desperacko szuka się wiadomości, w oparciu o które można próbować negować zmianę klimatu.

Było oczywiście mało prawdopodobne, żeby po 2012 przyszedł następny rekord – w systemie klimatycznym jest na to za dużo zmienności pogodowej. Daily Mail jednak triumfalnie ogłasza, że lód przyrósł o 60%, choć jeśli uczciwie wybrać ten sam dzień roku lub średnie miesięczne, to zmiana jest znacznie mniejsza.

Sam sposób podania informacji jest mylący: lód morski przyrasta przez okres około 6 miesięcy zaczynający się w jesieni, gdy morze zaczyna zamarzać. Przez kolejne 6 miesięcy lód topnieje, cofa się, a więc - nie rośnie, nawet gdy roczne minimum nie jest tak niskie jak rok wcześniej. Jednak nagłówek nad obrazami lodu głosi:

JAK POKRYWA LODOWA UROSŁA O 920 000 MIL KWADRATOWYCH W CIĄGU ROKU

Całe to opowiadanie o przyroście przypomina następujący rysunek, który obrazuje takie odwracanie kota ogonem:

Trend topnienia lodu w Arktyce

Jeśli podążymy za rozumowaniem autora artykułu, zauważymy, że były wyraźne okresy odbudowy pokrywy lodowej ze „wzrostem” w latach 2006, 2008 i 2009. A w 1996? To dopiero był „okres wzrostu”...

Ale ponieważ klimat przejawia dużo szumu w krótkiej skali czasu, spójrzmy na średnie dekadowe danych z 7 września z JAXA:

1980-1989: 7,255,232 km2

1990-1999: 6,550,737 km2

2000-2009: 5,537,967 km2

Te liczby mówią same za siebie: zasięg lodu definitywnie maleje. Co więcej, warto pamiętać, że lód morski w Arktyce stracił około 75% objętości przez ostatnie 30 lat, co dramatycznie ilustrują dane z Uniwersytetu Stany Washington (inne wizualizacje na ten temat tu i tu):

Spadek objętości lodu w Arktyce

Ilość (objętość lodu) w Arktyce, tak mała jak w 2013 roku nie była nigdy wcześniej przed 2010 rokiem!

Gdy wszystko zawodzi, skrytykuj BBC!

Następnie dziennik przechodzi do ataku na BBC (co zresztą jest popularną rozrywką w Daily Mail). Cytuje tekst ze strony BBC News z grudnia 2007 roku, pisząc:

Artykuł BBC z 2007 roku cytuje naukowca Wiesława Masłowskiego, ze Szkoły Wyższej Marynarki Wojennej USA, który wykorzystując superkomputer i używając modelu regionalnego o wysokiej rozdzielczości dla lodu na Oceanie Arktycznym uzyskał wyniki „dużo bardziej realistyczne” niż inne prognozy, które „niedoszacowują ilość ciepła pochłanianą przez lód morski”. Dalej BBC powołuje się na eksperta z Cambridge, profesora Petera Wadhamsa, który poparł profesora Masłowskiego, mówiąc, że jego model jest „bardziej efektywny” niż inne, bo „bierze pod uwagę procesy zachodzące wewnątrz lodu”. Dodał: „To nie jest cykl, nie jakaś fluktuacja. Koniec końców wszystko roztopi się dość gwałtownie”.

Zastanawiające, że nie wspomniano o dalszej części tekstu BBC, w której podano kolejne ważne informacje:

Amerykańskie Centrum Danych o Śniegu i Lodzie (NSIDC) zbiera dane obserwacyjne o zasięgu arktycznego lodu morskiego, wydając regularne biuletyny informacyjne. Naukowiec dr Mark Serreze został poproszony o wygłoszenie jednego z głównych wykładów na tegorocznym spotkaniu AGU (American Geolphysical Union). Omawiając możliwość wolnego od lodu Oceanu Arktycznego w miesiącach letnich, powiedział: „Kilka lat temu nawet ja myślałem o 2050, 2070, czy po 2100, bo tak nam mówiły modele. Ale, jak widzieliśmy, modele reagują na zmiany wystarczająco szybko; ubywa lodu w dużo szybszym tempie. Myślę, że myślenie o 2030 nie jest nierozsądne”. Wg BBC Serreze dodał: "Myślę, że Wiesław chyba jest za bardzo śmiały w przewidywaniach, bo po prostu losowość oznacza, że naturalna zmienność może wejść w grę i dać kilka lat wolniejszego ubytku lodu niż w poprzednich latach. Ale Wiesław to bystry facet i nie zdziwił bym się, gdyby jego prognozy się spełniły".

Słowa z artykułu w BBC są całkiem wyważone. Jeden naukowiec tworzy prognozę, a drugi, chociaż całkiem jej nie wyklucza, sugeruje, że jest to mało prawdopodobny scenariusz. Ale w wybiórczych oczach Daily Mail przewidywania ogłosiło BBC:

"W OGÓLE NIE BĘDZIE LODU! JAK BBC PRZEWIDZIAŁO CHAOS W 2007"

Spotkanie kryzysowe w IPCC i domniemane globalne ochłodzenie

Następny skrzek papugi to absolutny klasyk:

Trwający zamęt spowodowany doniesieniami ‘Mail on Sunday’ - niedzielnego wydania "Daily Mail"– który jeszcze będzie podsycony przez powrót arktycznej pokrywy lodowej – zmusił organ ONZ do spraw zmiany klimatu do zwołania spotkania kryzysowego. Międzyrządowy Panel do spraw Zmian Klimatu ONZ (IPCC) miał rozpocząć w najbliższych tygodniach publikację Piątego Raportu – wielkiej trzytomowej publikacji wydawanej co 6-7 lat. W związku z tym dniach 23-26 września w Sztokholmie odbędzie się dawno planowane spotkanie, po którym opublikowana zostanie I cześć raportu dotycząca stanu nauki o klimacie.

O jakie „spotkanie kryzysowe” tu chodzi? Cóż, strona IPCC podaje terminarz i procedurę recenzji nadchodzącego Piątego Raportu:

Krok 1: Pierwsza Recenzja (Eksperci)

Krok 2: Druga Recenzja (Rządy i Eksperci)

Krok 3: Recenzja Streszczeń dla Decydentów (SPM) Końcowego Szkicu (Rządy)

Krok 4: Akceptacja Streszczeń dla Decydentów oraz Raportów Grup Roboczych

W kroku 4 poszczególne etapy są następujące:

W każdej Grupie Roboczej (Working Group, WG) pełne raporty będą akceptowane na Sesji Grupy Roboczej, a ich Streszczenia dla Decydentów przyjmowane przez rządy członkowskie IPCC na Sesji Grupy Roboczej i akceptowane na Sesji Panelu. Będzie to mieć miejsce jak następuje:

WG I 23-26 września 2013, Sztokholm, Szwecja

WG II 25-29 marca 2014, Yokohama, Japonia

WG III 7-11 kwietnia 2014, Berlin, Niemcy

Daty spotkań, jak można wyczytać z tabeli z 3 listopada 2009 roku (PDF tutaj), ustanowiono już w 2009 roku. Takie to „spotkanie kryzysowe”: Sesja Pierwszej Grupy Roboczej dla akceptacji jej raportu, zaplanowana 4 lata temu. Do rewelacji Rose’a odniósł się nawet IPCC (przetłumaczony tekst noty na dole artykułu).

Oczywiście każdy może się mylić, ale rozstrzygnięcie wątpliwości na korzyść należy w tym przypadku odrzucić: na Twitterze u dr Eda Hawkinsa, który znalazł się w centrum kontrowersji wywołanej przez Rose'a (Daily Mail musiało go przepraszać) napisał on:

„Tak – mówiłem Davidowi Rose'owi z "Daily Mail" przez telefon i wysłałem e-mail we czwartek o procedurze IPCC i o braku spotkania 'kryzysowego'.”

Czyli "Daily Mail wszystko wiedział, ale i tak przedstawił to inaczej...

Globalne ochłodzenie

Teraz ‘nowy’ temat: globalne ochłodzenie.

Niektórzy znani naukowcy wierzą teraz, że świat zmierza ku okresowi ochłodzenia, który nie minie do połowy tego stulecia – proces, który by obnażył prognozy rychłego, katastrofalnego ocieplenia jako niebezpieczne mylące. Wyjawienie nastąpiło 11 miesięcy po tym, jak The Mail on Sunday wywołał intensywną debatę polityczną i naukową przez ujawnienie, że globalne ocieplenie ma „pauzę” od początku 1997 roku – to zdarzenie, którego komputerowe modele używane przez klimatologów nie zdołały przewidzieć.

Oczywiście, polski internet natychmiast to podchwycił (np. tu czy tu)

Oziębienie trwające do połowy XXI wieku? Mail on Sunday ujawniło w 2012 roku, że globalne ocieplenie zatrzymało się w 1997 roku? To drugie stwierdzenie to jeden z najczęściej powtarzanych mitów klimatycznych sceptyków – na liście mitów klimatycznych „Nauki o Klimacie” zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce. Nie, nie ochładza się – Ziemia szybko akumuluje energię.

A co z tym pierwszym? W tekście powołują się na Judith Curry:

Amerykańska specjalistka od klimatu Judith Curry powiedziała wczoraj: „Tak naprawdę niepewność jest coraz większa. Teraz jest jasne, że modele są o wiele za wrażliwe na dwutlenek węgla. Nie widzę podstaw do podwyższania poziomu pewności przez IPCC”. Wskazała na długoterminowe cykle w temperaturach oceanów, które mają ogromny wpływ na klimat i sugerują, że świat może wchodzić w okres podobny do tego od 1965 do 1975, kiedy występował wyraźny trend ochłodzenia. To doprowadziło w swoim czasie niektórych uczonych do przewidywania nieuniknionej epoki lodowej.

Och, świetna wymówka żeby gdzieś wrzucić temat rzekomego przewidywania przez naukowców zlodowacenia – tematu, którym w rzeczywistości zajmowały się głównie popularne media. Zacytowana wypowiedź tworzy mało zrozumiały szum: na przykład stwierdzenie, że modele są za wrażliwe na dwutlenek węgla, nic nie znaczy bez „ponieważ”, po którym nastąpiłoby wyraźne wyjaśnienie, na jakich podstawach oparto takie twierdzenie. Tego jednak nie ma.

Następnie Rose cytuje Anastasiosa Tsonisa z Uniwersytetu Wisconsin:

„Już mamy trend ochłodzenia, który myślę że będzie trwać co najmniej przez 15 lat. Nie ma wątpliwości, że ocieplenie lat 80. i 90. się zatrzymało. Można się spodziewać twierdzeń IPCC, że ich modele wykazują 15-letnią przerwę. Ale to znaczy, że już po kilku następnych latach będą musieli przyznać się do błędu.”

Kiedy się kogoś cytuje, wypada powtórzyć to, co powiedział, a nie to przekręcać. Po pierwsze przewidywania Tsonisa to prognoza skrajna wśród wielu, z których większość wybiega do końca stulecia i różnią tylko tym, o ile cieplej będzie. W dodatku sięga ona okresu 2023-2028 (to właśnie to Rose nazywa środkiem stulecia). Badania Tsonisa i kolegów, które od lat regularnie przeinaczają denialiści, są omówione tu. Konwencjonalne rozumienie przejścia od płaskiej linii temperatury, a nawet lekkiego ochłodzenia, do silnego ocieplenia w latach 70. jest takie, że ocieplenie z powodu antropogenicznego dwutlenku węgla przeważyło nad chłodzącym wpływem takich czynników jak aerozole siarkowe. Tsonis i koledzy proponowali alternatywną hipotezę związana z cyklami oceanicznymi takimi jak El Niño i NAO (North Atlantic Oscillation), których cykle zsynchronizowały się w pewnych momentach, po czym wydawało się, że klimat przeszedł w nowy tryb, który ich zdaniem może nakładać się na trend antropogenicznego ocieplenia. Oto ich artykuł z 2009 w PNAS, jeśli ktoś chce o tym poczytać.

Trzeba też koniecznie powiedzieć, że takie projekcje obejmują tylko temperatury powietrza blisko powierzchni, a zmiana klimatu nie dotyczy tylko atmosfery, ale też lądów, oceanów oraz lodu w kriosferze. Wszystkie one mogą gromadzić, przenosić i wymieniać ciepło. Niezależnie od wewnętrznej zmienności systemu klimatycznego (takiej jak prądy oceaniczne), czy nawet spadku aktywności Słońca do poziomu z ‘Małej Epoki Lodowej’, klimat będzie się ocieplać.

Tekst następnie wspomina wymienionego już Eda Hawkinsa, który zgodził się, że naturalna zmienność mogła przyczynić się do części obserwowanego ocieplenia, ale nie może sama z siebie wyjaśnić trendu wznoszącego w temperaturze przez ostatnie 150 lat. Mówiąc inaczej, jedyny głos rozsądku w całym artykule.

Ostatni skrzek papugi

Artykuł kończy się jeszcze jednym często powtarzanym stwierdzeniem:

Są góry dowodów, że poziom lodu w Arktyce jest cykliczny. Dane ujawnione przez historyków klimatu pokazują, że było wielkie topnienie w latach 20. i 30., a następnie intensywne zamarzanie, które trwało aż do 1979 roku – kiedy to, zdaniem IPCC, lodu zaczęło ubywać.

Argument o cyklicznym spadku ilości lodu w Arktyce wygląda na wariację motywu Johna Christy'ego, który przedstawiał twierdzenia o niskich minimach na przełomie lat 30. i 40. (najniższe minimum, w roku 1940, było rzędu 9,8 mln km2 – w porównaniu z 3,4 mln km2 w 2012, albo 4,8 mln km2 obecnie).

Argument ten został już przez przez nas omówiony tutaj. Przyjrzyjmy się danym, sięgając do bazy danych o lodzie arktycznym Walsh & Chapman. Cóż więc widzimy? Oto średni roczny zasięg lodu w Arktyce w różnych porach roku:

Zasięg lodu pływającego

Zasięg lodu pływającego w Arktyce. Źródło: Walsh & Chapman.

Wbrew twierdzeniom sceptyków nie widać, żeby zlodzenie Arktyki zmieniało się „cyklicznie”. To, co za to rzuca się w oczy, to drobne fluktuacje do lat sześćdziesiątych XX oraz późniejszy zanik pokrywy lodowej, przyspieszający po 2000 roku. Oczywiście dane sprzed okresu pomiarów satelitarnych są mniej dokładne, a jeszcze mniej dokładne sprzed 1900 roku. Jednak prowadzący pomiary pokrywy lodowej Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy, Rosjanie, Norwegowie i Duńczycy nie byli aż tak niekompetentni, żeby mylić się o 3 mln km2 – co odpowiada różnicy pomiędzy pokrywą lodową kiedyś i obecnie.

Tak więc w jednym artykule "Daily Mail" (a za nim dziesiątki innych) zdołał przedstawić spadek powierzchni lodu w Arktyce z 14 523 635 km2 do 4 893 380 km2 jako „przyrost”; przeinaczył wyważony artykuł z BBC z 2007 roku i zinterpretował jako coś, co „BBC przewidziało”; świadomie zniekształcił informację o bardzo prozaicznym i ustalonym od dawna planie pracy IPCC; przekręcił pracę Tsonisa; dorzucił też do tego całą górę dawno temu obalonych mitów. Nieźle jak na jeden artykuł.

Końcowe uwagi: tak, klimatolodzy wiedzą, że naturalna zmienność może wzmocnić albo przeciwnie – zamaskować – trend ocieplenia spowodowany antropogenicznymi emisjami gazów cieplarnianych i że taka zmienność jest szczególnie ważna w krótkich skalach czasu. Nazywa się to „szumem”, występującym obok sygnału antropogenicznego ocieplenia, czyli czegoś, co dwa stulecia nauki o klimacie stale potwierdzają. W ten sposób dostaniemy rekordowo niski stanu lodu arktycznego w jednym roku, po którym przychodzi kilka mniej widowiskowych sezonów, a później następny rekord. Ogólna tendencja jest jednak opadająca. Nie jest ważne, jak ktoś się na to obrusza. Podobnie, może być 20 albo nawet 30 lat, w których La Niña jest dominującą fazą ENSO, kiedy to astronomiczna ilość energii cieplnej przenosi się w głąb oceanów, a tymczasem temperatura powietrza stwarza fałszywe wrażenie, że ocieplenie zwolniło (tak, ocieplanie atmosfery - jednej z części systemu klimatycznego Ziemi). Niezależnie od tego jak widza to dziennikarze „Daily Mail”, prawa fizyki robią swoje.

Nota IPCC w sprawie „spotkania kryzysowego”.

GENEWA, 11 września – W odpowiedzi na ostatnie artykuły o nadchodzących spotkaniach Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian Klimatu, IPCC pragnie zauważyć, że:

Wbrew artykułom w mediach, IPCC nie organizuje żadnego spotkania kryzysowego. IPCC odbędzie sesję plenarną aby zakończyć pracę Pierwszej Grupy Roboczej przy Piątym Raporcie IPCC, w zgodzie ze swoimi zwykłymi procedurami, w Sztokholmie w dniach 23-26 września 2013. Sesję zaplanowano kilka lat wcześniej, a kalendarz spotkań był wielokrotnie upubliczniany przez IPCC.

W ramach zwyczajnych procedur IPCC rządy członkowskie zostały poproszone o komentarze do kocowego szkicu Streszczenia dla Decydentów reportu Pierwszej Grupy Roboczej przed spotkaniem w Sztokholmie. Odebrano ponad 1800 komentarzy – typową liczbę w tym postępowaniu – i zgodnie z planem będą one rozpatrzone na spotkaniu w Sztokholmie. Streszczenie dla Decydentów oczekuje na wydanie 27 września 2013 roku. Zaakceptowany Szkic Ostateczny pełnego raportu Pierwszej Grupy Roboczej, złożony ze Streszczenia Technicznego, 14 Rozdziałów i 3 Aneksów, będzie wydany online w postaci niezredagowanej w poniedziałek 30 września. Po redakcji, tworzeniu układu, końcowej korekcie, pełny raport Pierwszej Grupy Roboczej „Zmiana Klimatu 2013: Podstawy Naukowe” i jego Streszczenie dla Decydentów będą opublikowane online w styczniu 2014 (cdn) oraz w formie książkowej nakładem Cambridge University Press kilka miesięcy później.

Marcin Popkiewicz na podstawie Skeptical Sience oraz IPCC, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon P. Malinowski

Patrz też „Jak klimatyczne UFO w brytyjskiej prasie zaatakowało świat”

Opublikowano: 2013-09-15 20:58
Tagi

medialny temat Arktyka IPCC

Fundacja UW
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.