Polskie zimy w XX i XXI wieku (cz. 1)

Globalny klimat to pojęcie nieco abstrakcyjne. Większość z nas dużo bardziej interesuje klimat najbliższej okolicy – to, czy „u nas” jest ciepło i czy nie grozi nam przypadkiem „zima stulecia”. Artykuł o tym, jak wyglądają ostatnie polskie zimy na tle poprzedniego stulecia przygotował dla nas Piotr Djaków z bloga Pogoda i klimat.

Rysunek 1: Zima w Warszawie, 2.02.2018. Zdjęcie: A. Kardaś

Miniony rok 2017 zapisał się w Polsce temperaturą o około 0,7°C przekraczającą średnią z lat 1981-2010 (czyli o ok. 1,5°C powyżej średniej z lat 1951-80). Najwyższe temperatury roczne notowano w południowo-zachodniej części kraju: we Wrocławiu +10,5°C, +10,0°C w Legnicy i +9,9°C w Opolu. W Suwałkach średnia temperatura roczna wyniosła +7,5°C.

Rysunek 2: Mapa średniej rocznej temperatury powierzchni Ziemi na podstawie danych IMGW PIB.

Fakt, że rok ten był cieplejszy od normy wieloletniej może się wydać niektórym dość zaskakujący, gdyż według subiektywnego odczucia wielu Polaków jawił się on jako dość chłodny. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać w wysokiej sumie opadów (szczególnie w północnej części kraju, gdzie rok 2017 był rokiem rekordowo wilgotnym), a także nietypowemu przebiegowi temperatury w okresie wiosennym, kiedy po bardzo ciepłym marcu i początku kwietnia nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. 19 kwietnia w Droniowicach (270 m n.p.m.) pojawiła się pokrywa śnieżna o grubości 43 cm – była to najwyższa pokrywa śnieżna notowana po 15 kwietnia na polskich nizinach od co najmniej 1951 roku.

Miłośników wakacyjnych upałów zapewne nie zachwycił także lipiec, który w wielu miejscach był nieco poniżej średniej z lat 1981-2010. Po serii ciepłych lipców takie temperatury w tym miesiącu przez wielu uznawane zostały za „bardzo niskie”. We wrześniu, właściwie jak co roku, niektóre media zaczęły nas straszyć nadchodzącą ponoć „zimą stulecia”. To, w połączeniu z odczuwalnie niezbyt ciepłym rokiem, wywołało gdzieniegdzie absurdalną dyskusję na temat niechybnie nadchodzącego ochłodzenia klimatu.

Owe medialne „prognozy” i rewelacje sprawiają, że warto postawić pytanie: co to właściwie jest „zima stulecia”? Czy wyjątkowo mroźna zima, ale nie przynosząca wysokiej pokrywy śnieżnej jest „zimą stulecia”? A może na to miano bardziej zasługuje zima cieplejsza, ale charakteryzująca się długo zalegającą, bardzo grubą pokrywą śnieżną? Jakie pod tym względem były przeszłe zimy? Postaram się tu przytoczyć kilka ciekawych zim w oparciu o dane Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego, zawarte na stronie https://dane.imgw.pl/. Jak się okazuje, takich „zim stulecia” było wiele – zależenie od tego, jakie kryterium przyjmiemy. Zasadniczo skupię się tu na zimach powojennych, od 1951 roku, z jednym wyjątkiem:

Luty 1929

Nie ulega wątpliwości, że najmroźniejszym miesiącem ostatnich 100 lat był luty 1929. To właśnie w tym miesiącu odnotowano historyczne rekordy zimna: -40,6°C w Żywcu i -42°C w szkolnej stacji meteorologicznej w Czarnym Dunajcu. Jednak z uwagi na to, że stacja ta (mimo tego, że prawidłowo wyposażona) nie wchodziła w skład sieci ówczesnego PIHM, wartość ta nie jest uznawana za oficjalną [1]. Podobnie ma się rzecz z doniesieniami o jeszcze niższych temperaturach panujących w okolicy Kotliny Orawsko-Nowotarskiej (np. -45°C notowano ponoć w Rabce) – J. Michalczewski sugeruje w [1], że na dnie kotliny temperatury tej zimy spadać mogły nawet do -47°C:

W wyniku korespondencji z p. Eugeniuszem Wierczykiem z Jabłonki dowiedziałem się, że w dniu 13 II tegoż roku [1929] odczytał on (co prawda na termometrze okiennym) temperaturę-46 stopni, zaś p. Kazimierz Romaniszyn, obserwator PIHM z Czarnego Dunajca doniósł mi, że w tym samym dniu ówczesny kierownik tamtejszej szkoły, p. Stanisław Kucharski odczytał na przyrządach szkolnej stacji meteorologicznej (prawidłowo wyposażonej, lecz nie wchodzącej w skład sieci ówczesnego PIM) temperaturę -42 stopnie (…) Jeśli średnią różnicę dodamy do temperatury zmierzonej w Zakopanem, otrzymamy dla dna kotliny wartość -47 stopni, a więc bardzo bliską zarówno zmierzonej przez p. Wierczyka, jak i podawanej przez innych mieszkańców tych okolic.

Rysunek 3: Relacja prasowa z zimy 1929 w Polsce. Źródło: Światowid nr 10 (239) - 02.03.1929, str. 13, http://20lecie.blogspot.com

W „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” przeczytać mogliśmy, że:

Z Rabki donosi (IE). 10 bm. w Panicach pod Rabką termometr wykazywał o 7.30 rano -46 st.C. To już istotnie rekordowa temperatura.

Z Jabłonki donoszą nam: Od kilku dni panują tu niebywałe syberyjskie mrozy. I tak dnia 11 bm. o godz. 7 rano mróz wzmógł się do -45 st. Cel., zaś 12 bm. o tej samej godzinie wynosił -40 stopni.

Montaż maszyn i urządzeń w pomieszczeniach fabrycznych zaczęto w sierpniu 1928 r. Prac tych nie przerwała nawet zima stulecia 1928/29, podczas której w dniu 11 lutego 1929 r. zanotowano jak dotąd najniższą temperaturę -43°C. Padł wtedy absolutny rekord pod tym względem. Podczas tej surowej zimy zmarł budowniczy Zakładów Azotowych dr Tadeusz Zwisłocki.

Niskie temperatury i wysoka pokrywa śnieżna spowodowały, że nierzadkie były również ataki wilczych stad:

Z Bydgoszczy telefonuje (Ag): W okolicy Ostrzeszewa pojawiło się liczniejsze stado wilków, złożone z 60 sztuk. Stado napadło na jeden z okolicznych majątków i usiłowało wedrzeć się do stajen i obór. Strzelanie nie odniosło żadnego skutku, dopiero zapalenie sterty słomy odpędziło dzikie zwierzęta.

(Ilustrowany Kuryer Codzienny, 23.02.1929).

Skrajnie niskie były także maksymalne temperatury dobowe: 10 lutego 1929 maksymalna temperatura dobowa w Puławach wyniosła -26,4°C [2]. Znaczne grubości osiągała pokrywa śnieżna: 74 cm w Warszawie, 43 cm na Helu [3]. Na obszarze obecnej Ukrainy, szczególnie w okolicach Tarnopola ogłoszono klęskę śniegową: zaspy sięgały wysokości 4 metrów, Tarnopol przez „długi czas” odcięty był od świata.

Zima 1939/40

Wyjątkowo mroźna była pierwsza zima II wojny światowej. Niestety z uwagi na działania wojenne, dostęp do danych meteorologicznych z tego okresu jest znacznie utrudniony. Znane nam miesięczne temperatury wskazują jednak na to, że średnia obszarowa temperatura Polski w miesiącach grudzień 1939-luty 1940 była najniższą w całym XX wieku: anomalia tych miesięcy wyniosła około -7,7°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010. Z tej zimy pochodzi również oficjalny rekord Polski:-41,0°C odnotowano w Siedlcach, a maksymalna temperatura dobowa tego dnia wynieść miała-30,0°C. Choć jest to oficjalnie przyjmowany rekord, to wiele wskazuje jednak na to, że pomiary dokonywane w Siedlcach (już przez Niemców) przez cały okres zimowy 1939/40 były nieprawidłowe, na co wskazują chociażby zbyt niskie średnie temperatury miesięczne (niższe co najmniej o 4°C, niż na stacjach położonych nawet dalej na wschód), a także brak doniesień o podobnych temperaturach panujących w tym czasie w okolicy.

Rysunek 4: Kraków. Plac przed Dworcem Głównym w 1940r. Zdjęcie Wydawnictwa Prasowego Kraków-Warszawa ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Luty 1956

Luty 1956 był ostatnim miesiącem w historii pomiarów, którego średnia temperatura miesięczna spadła niemal w całym kraju poniżej -10,0°C, również w zachodniej jego części. Cieplej było jedynie nad samym morzem (Hel -6,1°C). Miesiąc ten charakteryzował się wyjątkowo silną falą mrozów, która nadeszła niemal dokładnie w 27. rocznicę słynnej fali zimna z roku 1929. 9 lutego 1956 temperatura maksymalna we Wrocławiu wyniosła zaledwie -20,0°C – w latach 1951-2017 niższa temperatura maksymalna wystąpiła tylko raz: 12 stycznia 1987 było tu -20,1°C. Do lutego 1956 należy też rekordowo niska temperatura minimalna w tym mieście: 11 lutego 1956 spadła ona aż do -32,0°C. Dla porównania – w latach 1991-2017 tylko 11 dni we Wrocławiu charakteryzowało się temperaturą minimalną niższą od -20,0°C, a najzimniej było 23 stycznia 2006: -22,5°C. W tych mroźnych dniach między 9 a 11 lutego 1956 zalegała również pokrywa śnieżna, nie była ona jednak szczególnie wysoka: nieco ponad 40 cm notowano jedynie nad samym morzem. Wyjątkowo zimno było również pod koniec stycznia 1956: 31 stycznia w Suwałkach zanotowano najniższą dobową temperaturę maksymalną w latach 1951-2017: -26,1°C. Temperatury maksymalne niższe od -20°C pojawiły się ostatnio w Polsce 12 lat temu, nigdy jednak po 1956 nie osiągnęły tak skrajnie niskich wartości (niższe wartości notowano w lutym 1929, miejscami najprawdopodobniej około -27 - -28°C, na co wskazuje podana wcześniej wartość -26,4°C z Puław).

Rysunek 5: Mapa temperatury maksymalnej 31 stycznia 1956 r. na podstawie danych IMGW PIB.

Rysunek 6: Mapa temperatury maksymalnej 11 lutego 1956 r. na podstawie danych IMGW PIB.

1962/63 – „zima stulecia”

To właśnie ta zima, a nie zima 1978/79 (jak wielu powszechnie uważa), była najzimniejszą zimą na terenach Polski w czasach powojennych. Średnia anomalia temperatury powietrza odniesiona do normy z lat 1981-2010 w miesiącach grudzień 1962-styczeń 1963 wyniosła aż -6,6°C (dla porównania zima 2016/17 była niemal dokładnie w normie termicznej). Szczególnie mroźnie było w styczniu i w lutym 1963. Średnia temperatura stycznia 1963 we wschodniej i północno-wschodniej części Polski spadła poniżej -13°C. W dniach 17-19 stycznia temperatury maksymalne miejscami nie wzrastały powyżej -20°C, a 19 stycznia nad ranem temperatura w Płocku spadła do -35,6°C. Jeszcze bardziej niezwykła była fala chłodu, która nadeszła w samej końcówce lutego: 28 lutego 1963 w Lubaczowie temperatura spadła do -38,6°C, a dzień później, już 1 marca 1963, na posterunku Maniowy notowano -34,6°C.

Styczeń 1987

Charakteryzował się najniższą średnią miesięczną temperaturą powietrza na nizinach w czasach powojennych. W Różanymstoku i Suwałkach spadła ona do -15,5°C, najniższa była zaś w Biebrzy: -15,8°C. 10 stycznia 1987 temperatura maksymalna nie wzrosła lokalnie powyżej -22°C: do -22,1°C w Białowieży, i do -22,2°C w Suwałkach. Nie wszędzie jednak tego dnia było tak zimno: w Świnoujściu notowano -3,2°C. W północno-zachodniej części kraju fala mrozów panowała w zasadzie przez cały styczeń. Tylko 25 stycznia temperatura maksymalna była tu dodatnia (+0,4°C w Suwałkach), a od 5 do 21 stycznia oraz 29 i 30 stycznia spadała ona poniżej -10°C.

Styczeń 1987 jest ostatnim tak skrajnie mroźnym miesiącem na naszych ziemiach. Jak do tej pory nie odnotowaliśmy miesiąca, którego średnia miesięczna temperatura na nizinach spadała tak znacznie poniżej -10,0°C. Najzimniejszy miesiąc w latach 1988-2017 w Suwałkach (styczeń 2010) charakteryzował się średnią temperaturą miesięczną równą -10,6°C, a więc o 4,9°C wyższą niż styczeń 1987.

Powyższe przykłady dotyczą zim, które „zimami stulecia” moglibyśmy nazwać ze względu na długotrwałe niezwykle niskie temperatury. Część zim została jednak zapamiętana przede wszystkim ze względu na wysoką pokrywę śnieżną. Co ciekawe za najbardziej śnieżną zimę w powojennej historii Polski należałby uznać nie słynną zimę 1978/79, a tą która wystąpiła dziewięć lat wcześniej.

Zima 1969/70

Była to zima charakteryzująca się najwyższymi wartościami sum dobowych grubości pokrywy śnieżnej w sezonie, kilkakrotnie przewyższającymi normę wieloletnią. W Szczuczynie suma ta przekroczyła 7000 cm (tak, 70 metrów!). Na posterunku tym pierwsza pokrywa śnieżna o grubości 5 cm pojawiła się pod koniec listopada i utrzymywała się (stale zwiększając swoją grubość) bez przerwy aż do 9 kwietnia 1970. Pod koniec grudnia jej grubość przekroczyła już 30 cm, a pod koniec stycznia 80 cm. 4 marca 1970 w Szczuczynie zmierzono pokrywę śnieżną o grubości 105 cm. W przeciwieństwie do zimy 1978/79, zima 1969/70 była wyjątkowo śnieżna na obszarze całego kraju (choć i tutaj najmniejsze odchylenia od normy notowano na Podkarpaciu). We Wrocławiu pokrywa śnieżna zalegała między 6 grudnia 1969 a 4 lutego 1970, bardzo śnieżna była też pierwsza połowa marca, kiedy grubość pokrywy śnieżnej osiągnęła tu niemal 30 cm. W Zielonej Górze pokrywę śnieżną notowano bez przerwy od 27 listopada do 21 marca, a 7 marca 1970 jej grubość wynosiła 55 cm – najwięcej w latach 1951-2017.

Rysunek 7: Mapa sum dobowych wysokości pokrywy śnieżnej, zima 1969/70, na podstawie danych IMGW PIB.

Zima 1969/70 była nie tylko śnieżna, ale i mroźna: przeciętnie w skali kraju o 1,5°C chłodniejsza od zimy 1978/79 i o tyle samo cieplejsza od zimy 1962/63. Szczególnie anomalnym miesiącem był grudzień 1969, który był najmroźniejszym grudniem w całym XX wieku. Jego anomalia w stosunku do normy z lat 1981-2010 spadła miejscami poniżej -8,0°C. Grudzień zbliżony termicznie do tego z 1969 wystąpił wcześniej dopiero w roku 1890. Chłodne były również styczeń i luty, głównie w północno-wschodniej części kraju. W Suwałkach zima 1969/70 była nie tylko najbardziej śnieżną, ale i najmroźniejszą zimą w latach 1951-2017: średnia miesięcy grudzień-luty wyniosła tu -9,4°C (-9,0°C zimą 1962/3 i -8,4°C zimą 1978/9). W ostatnich latach najzimniejszą zimą w Suwałkach były te z lat 2009/10 i 2010/11: kolejno -5,9°C i -6,0°C. W okresie od 1 grudnia 1969 do 28 lutego 1970 notowano tu zaledwie 7 dni z temperaturą maksymalną przekraczającą 0°C, najcieplej było 6 stycznia 1970: +1,9°C. W grudniu 1969 temperatury wyższej od 0°C w Suwałkach nie notowano.

Rysunek 8: Średnia anomalia temperatury w grudniu 1969 (okres odniesienia 1981-2010), na podstawie danych IMGW PIB.

W drugiej części artykułu przeczytacie o tzw. „Zimie stulecia” 1978/79, o najwcześniejszych i najpóźniejszych opadach śniegu, „śnieżystości” Wigilii i polskich zimach w kontekście ocieplania się klimatu.

Piotr Djaków, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon P. Malinowski

Źródła:

  1. Jerzy Michalczewski. Długotrwałe zastoiska mrozowe Kotliny Podhalańskiej. [W:] Zagadnienia klimatyczne Kotliny Podhalańskiej. „Acta Geographica Lodziensia”. 13, 1962. Jan Dylik. Łódź: Łódzkie Towarzystwo Naukowe. 
  2. Rocznik Państwowego Instytutu Meteorologicznego 1929, Warszawa 1930. 
  3. Romuald Gumiński. Zima roku 1928/29 w Polsce. [W:] Przegląd Geograficzny Tom IX, 1931.
Opublikowano: 2018-02-06 18:38
Tagi

klimat XX wieku

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.