Polscy dygnitarze o zmianie klimatu z okazji COP24

Konferencja klimatyczna w Katowicach, COP24, zmobilizowała polskich polityków do zabrania głosu w temacie zmiany klimatu. Wiele wypowiedzi zawierało nieścisłości, a nawet poważne błędy, które naszym zwyczajem śpieszymy wyprostować.

Rysunek 1: Plakat witający uczestników szczytu COP24 w Katowicach. Zdjęcie: A. Kardaś.

Kilka słów wprowadzenia

Aby zapobiec niebezpiecznej zmianie klimatu niezbędna jest szybka redukcja emisji gazów cieplarnianych, szczególnie dwutlenku węgla – zgodnie z ostatnim Specjalnym Raportem IPCC o połowę do 2030 roku i do zera kilkanaście lat później. Dlaczego konieczna jest redukcja emisji do zera, a nie do jakiegoś niższego od obecnego poziomu? Ponieważ o wzroście temperatury decyduje to, ile CO2 wpuścimy do środowiska w sumie (tzw. emisje skumulowane). Inaczej mówiąc, przy utrzymaniu emisji CO2 na obecnym poziomie przez 10 lat, otrzymalibyśmy w rezultacie prawie taki sam wzrost temperatury, jak przy ograniczeniu emisji o połowę, ale kontynuowaniu ich przez 20 lat.

Rysunek 2: Po lewej: emisje CO2 zgodne z celem Porozumienia Paryskiego ograniczenia wzrostu średniej temperatury globalnej znacznie poniżej 2°C, najlepiej 1,5°C w scenariuszach dające różne prawdopodobieństwo osiągnięcia celu ograniczenia ocieplenia 1,5°C. Po prawej: emisje skumulowane. Źródło: IPCC SR1.5.

Polskie emisje CO2 spadały w latach 90. XX wieku, kiedy po upadku poprzedniego systemu politycznego urealniliśmy ceny energii, wyeliminowaliśmy marnotrawstwo charakterystyczne dla gospodarki centralnie sterowanej a wiele posługujących się przestarzałymi technologiami przedsiębiorstw upadło. Przez ostatnie 20 lat emisje utrzymują się na mniej więcej stałym poziomie.

Rysunek 3: Polskie emisje CO2 ze spalania paliw kopalnych. Źródła Fossil-Fuel CO2 Emissions, CDIAC; BP Statistical Review of World Energy 2018.

Nasza trajektoria emisji nie plasuje nas na drodze do realizacji celu Porozumienia Paryskiego. Co więcej, nasze redukcje emisji należą do najmniejszych spośród wszystkich krajów dawnego Bloku Wschodniego, będących dla Polski naturalnym punktem odniesienia.

Rysunek 4: Redukcje emisji ze spalania paliw kopalnych w krajach dawnego Bloku Wschodniego w latach 1988-2017. Źródło BP Statistical Review of World Energy 2018

A jak wygląda możliwość kontynuowania emisji CO2 ze spalania paliw kopalnych z jednoczesnym kompensowaniem ich za pomocą pochłaniania CO2 przez lasy? Słabo, niestety…

Tak zwane Leśne Gospodarstwa Węglowe w obecnie wdrażanej skali pozwolą skompensować ok. 0,01% naszych emisji, a w maksymalnej możliwej - niewiele ponad 1%. Nawet program zalesienia Polski do stanu z czasów piastowskich pozwoliłby na skompensowanie jedynie ok. 20% naszych emisji przez kilkadziesiąt lat. Więcej piszemy o tym w artykule Leśne gospodarstwa węglowe pod lupą: listek figowy czy realne rozwiązanie?

Rysunek 5: Zestawienie obecnych emisji CO2 z różnymi wariantami pochłaniania CO2 za pomocą lasów. Źródło

Prezydent Andrzej Duda

W swoich wystąpieniach na otwarciu szczytu COP24 w Katowicach i później, na konferencji prasowej, prezydent Andrzej Duda ogłosił uczestnikom szczytu klimatycznego, że „węgiel jest strategicznym surowcem naszego kraju, mamy zapasy na 200 lat i trudno, żebyśmy z niego całkowicie zrezygnowali”, szczególnie, że w jego opinii energetyka węglowa „nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu”. Mówił też, że emisje dwutlenku węgla w Polsce spadają, a zamiast je zdecydowanie ograniczyć, Polska woli stawiać na pochłanianie CO2 przez lasy: „Gospodarka realizowana przez Lasy Państwowe jest czymś wzorcowym w skali światowej. A pamiętajmy, że lasy pochłaniają CO2”.

Jak przedstawiliśmy na początku artykułu, stanowisko nauki jest jednoznaczne: nie ma możliwości pogodzenia dalszego spalania paliw kopalnych z ochroną klimatu. Konieczne jest ograniczenie emisji ze spalania paliw kopalnych do ZERA, i to szybko. Nie da się tego skompensować zalesianiem.

Premier Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że Polska „jest liderem działań na rzecz powstrzymania globalnego ocieplenia. Świadczą o tym osiągnięte przez nas efekty w zakresie redukcji emisji, zwłaszcza też zwiększanie lesistości kraju ”.

Cieszy nas bardzo, że premier widzi w naszym kraju lidera ochrony klimatu. Jednak na razie nim nie jesteśmy – polskie emisje CO2 od 20 lat utrzymują się na stałym poziomie, a do tego jesteśmy krajem hamującym i minimalizującym unijną politykę ochrony klimatu. W zwiększaniu lesistości też bynajmniej nie mamy szczególnie imponujących sukcesów.

Minister Środowiska Henryk Kowalczyk

Prezydent i premier mają tak szeroki zakres spraw, którymi się zajmują, że trudno oczekiwać, żeby znali się na wszystkich szczegółach, nawet w tak istotnych kwestiach jak ochrona klimatu. Od tego są mianowani przez nich fachowcy i doradcy, którzy powinni dużo lepiej orientować się w temacie. Również minister środowiska nie musi być ekspertem od wszystkiego, ale (także z pomocą doradców) powinien mieć pojęcie o kluczowych sprawach, którymi zajmuje się jego resort. Tymczasem, jak pokazał wywiad z p. Kowalczykiem w TVP Info, wiedza ministra pozostawia sporo do życzenia. W propagowaniu mitów klimatycznych sekundował mu dzielnie prowadzący program dziennikarz – Michał Rachoń. Zacytujmy co ciekawsze fragmenty:

Michał Rachoń: „duża część lobby związanego z tym całym przemysłem ekologicznym (…) mówi, że nie ma cienia wątpliwości, że człowiek odpowiada za ocieplanie się klimatu. Naprawdę nie ma co do tego wątpliwości?”

Henryk Kowalczyk: „Na pewno działania człowieka wpływają, ale tak naprawdę na ile, w ilu procentach wpływają na to, to my chyba nie wiemy, dlatego, że oprócz działalności człowieka jest wiele innych zjawisk naturalnych, które powodują emisje dwutlenku węgla – to są choćby emisje wulkanów i wiele innych rzeczy, więc tak naprawdę trudno to ocenić.”

Gdzie minister Kowalczyk dostrzega godne uwagi źródło emisji? W butwiejących drzewach: „Ja na przykład obserwuję działania ekologów, takie, że proszę nie ruszać drzew w puszczy Białowieskiej, nich one sobie tam leżą, umrą, zgniją. I właśnie podczas gnicia wydziela się metan i dwutlenek węgla – gazy cieplarniane. Trochę brak konsekwencji w tym myśleniu.” Abstrahując już od tego, że to przesuwanie się stref klimatycznych będące wynikiem zmiany klimatu powoduje wzmożone umieranie drzew – w wyniku susz, presji szkodników czy pożarów (co faktycznie stanowi sprzężenie zwrotne nasilające zmianę klimatu), to zabranie tego drewna z lasu i spalenie jeszcze szybciej wyzwoliłoby uwięziony w drewnie węgiel do środowiska.

Atmosferyczna koncentracja CO2 wzrosła w ostatnim stuleciu do poziomu najwyższego od wielu milionów lat (Foster i in., 2017). Zgodnie z elementarną fizyką musi to powodować zmianę bilansu radiacyjnego planety i kumulowanie się energii w ziemskim systemie klimatycznym, co jest obserwowane – od nagrzewania się oceanów, przez topnienie lądolodów po wzrost temperatury atmosfery i wiele innych zjawisk. Nie bez powodu nie ma już dziś ani jednej instytucji naukowej o międzynarodowej renomie, która miałaby inne zdanie – to, że klimat ociepla się w wyniku naszych emisji gazów cieplarnianych, głównie CO2 ze spalania paliw kopalnych, jest już bezdyskusyjne. Co więcej – czynniki naturalne, takie jak zmiany aktywności Słońca czy zmiany orbity Ziemi, działają w kierunku ochłodzenia – gdyby nie nasze działania, klimat powinien się ochładzać. A emisja CO2 przez wulkany, nie dość, że wynosząca promile naszych emisji ze spalania paliw kopalnych, utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie, nie może być więc przyczyną najwyższego od milionów lat stężenia CO2 w atmosferze. Lista dowodów naukowych, że to spalanie paliw kopalnych odpowiada za wzrost stężenia CO2 i za zmianę klimatu jest bardzo długa, a podsumowują ją poniższy rysunek i tabele.

Rysunek 6: Oznaki ogrzewającego się świata.

Rysunek 7: Zestawienie obserwowanych zjawisk z potencjalnymi przyczynami obserwowanego wzrostu stężenia dwutlenku węgla. Zielone pola oznaczają zjawiska, których zgodnie z prawami fizyki powinniśmy się spodziewać przy działaniu określonego czynnika, czerwone pola to zjawiska, które nie powinny być obserwowane. Pola szare – nie dotyczy.

Rysunek 8: Zestawienie obserwowanych zjawisk z potencjalnymi przyczynami ocieplania się klimatu. Zielone pola oznaczają zjawiska, których zgodnie z prawami fizyki powinniśmy się spodziewać przy działaniu określonego czynnika, czerwone pola to zjawiska, które nie powinny być obserwowane. Pola szare – nie dotyczy.

Redaktor Rachoń, wyraźnie nieświadom dowodów naukowych, krytykuje działania na rzecz ochrony klimatu: „Wygląda to tak, że wątpliwy jest sens wszystkich tych działań, choć niektórzy mówią, że są dowody naukowe, ale chyba są co do tego spory.” Jedyną sensowną odpowiedzią, której mógłby udzielić minister jest: „Nie, w środowisku naukowym nie ma co do tego żadnych istotnych sporów”. Zamiast tego rzuca niezobowiązujące: „Ambicje powinny być realistyczne”.

Na deser perełka. Gdy prowadzący program podał wyliczenia, że za emisję dwutlenku węgla w dużej mierze odpowiadają producenci mięsa, skłoniło to ministra Kowalczyka do wygłoszenia tezy: „O mięsie nie dyskutujemy dlatego, że zwierzęta oddychają i wydzielają dwutlenek węgla, więc jakby tak myśląc logicznie i konsekwentnie – człowieka też należałoby zlikwidować, bo człowiek, jak oddycha emituje, dwutlenek węgla. Taka jest logika tego myślenia, więc… może nie oddychajmy.”

Widać, że pan minister środowiska nie rozumie podstaw cyklu węglowego. Wydychając dwutlenek węgla, po prostu oddajemy do cyklu węglowego ten sam węgiel, który w procesie fotosyntezy pochłonęły zjedzone przez nas rośliny (jeśli nie jesteśmy wegetarianami, dochodzi pośrednictwo zjedzonych przez nas zwierząt, które wcześniej zjadły rośliny). Ten proces nie zmienia ilości węgla w cyklu węglowym. Natomiast spalanie paliw kopalnych to dodawanie do cyklu węglowego nowego węgla (a precyzyjniej, węgla wycofanego z cyklu przed milionami lat), co zaburza naturalny przebieg cyklu i powoduje wzrost koncentracji atmosferycznego CO2. Więcej piszemy o tym w Mit: Oddychanie powoduje wielkie emisje CO2.

A prawa fizyki robią swoje…

Niekompetentne wypowiedzi polityków nie zmieniają niestety faktów: kontynuacja emisji gazów cieplarnianych na poziomie obecnym lub zbliżonym nieuchronnie pogłębi obserwowaną już zmianę klimatu i jej konsekwencje, o których przeczytasz między innymi w artykułach 1,5°C… 2°C… 3°C… 4°C - porównanie następstw zmiany klimatu, Konsekwencje zmiany klimatu dla Polski wg Ministerstwa Środowiska, Drzewka pomarańczowe? Raczej susze i grad. Miejmy nadzieję, że rządzący zaktualizują swoją wiedzę na ten temat i przejdą do planowania w oparciu o fakty.

Marcin Popkiewicz

Zdjęcia polityków za Wikipedią

Opublikowano: 2018-12-10 17:43
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.