Parada nonsensu

Z końcem roku zaprosimy czytelników Nauki o Klimacie do konkursu na „Klimatyczną bzdurę roku”. Już dziś widzimy, że konkurencja będzie w tym roku ostra. Z okazji szczytu UE, na którym dyskutowane były cele pakietu energetyczno-klimatycznego na 2030 roku, nienaukowe opinie na temat zmiany klimatu wygłosiło tak wielu polityków i „ekspertów”, że ich szczegółowe skomentowanie zajęłoby nam z pół roku. Dlatego poddaliśmy się i zdecydowaliśmy poświęcić temu jeden artykuł, komentując wypowiedzi eksperta Centrum im. Adama Smitha Ireneusza Jabłońskiego, prof. Krzysztofa Rybińskiego oraz prezesa Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro. Miłej lektury!

Ireneusz Jabłoński (Centrum im. Adama Smitha)

zdjęcie

Ireneusz Jabłoński w audycji TV. Źródło.

Paradę otwiera Ireneusz Jabłoński, który intensywnie udzielał się w mediach, wypowiadając się na antenie telewizyjnej i radiowej. Autorytatywnie wypowiedział się o bezsensowności ochrony klimatu, argumentując m.in.:

Raport 500 naukowców jednoznacznie wskazał, że cywilizacja ma minimalny wpływ na zmiany klimatyczne, te są cykliczne i mierzone w 200 latach, a nie 2 ostatnich.
Należy zrezygnować z redukcji [emisji] CO2, bo ona nie ma znaczenia. CO2 jest gazem naturalnym, (…) a cała cywilizacja odpowiada za 3-5% emisji gazów cieplarnianych. Zatem, jak się popatrzy na uczciwe badanie i statystykę, to wtedy widać, jak dalece idący jest to projekt ideologiczny.
Dziwi mnie poruszanie się w oparach absurdu w kontekście dyskusji nad pakietem klimatycznym. Dowiedziono ponad wszelką wątpliwość, tak zwany „raport 500”, że cywilizacja człowieka ma minimalny wpływ na emisje CO2, który jest częścią gazów cieplarnianych, a główne gazy cieplarniane pochodzą z oceanów i świata przyrody. (…) Raport 500 naukowców jednoznacznie wskazuje, że aktywność Słońca ma znacznie większy wpływ.
Jest to starcie fizyków i ekologów. Ekolodzy to są ideolodzy, fizycy badają świat rzeczywisty.

Wiedzę swoją ekspert Centrum im. Adama Smitha czerpie, jak twierdzi, z „Raportu 500 naukowców”. Raportu, który… nie istnieje. Istnieje tylko tak zwana „Lista Avery’ego”, która rzekomo ma zawierać nazwiska naukowców, których badania zaprzeczają antropogenicznemu charakterowi zachodzącej obecnie zmiany klimatu, na której umieszczono (bez ich zgody) nazwiska wybitnych specjalistów w dziedzinach bezpośrednio związanych z zagadnieniami klimatologii. Większość z tych naukowców uważa związane z naszą działalnością globalne ocieplenie za realne i poważne zagrożenie spowodowane naszymi emisjami gazów cieplarnianych. Na liście znaleźli się na przykład Charles Keeling, Stefan Rahmstorf, Gavin Schmidt czy Michael Mann (tak, ten od „kija hokejowego”), których nie tylko środowisko naukowe ale też opinia publiczna zna jako aktywnych popularyzatorów teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia. Wśród „sygnatariuszy” listy znaleźli się też naukowcy, którzy zmarli jeszcze w XX wieku, jak np. Hans Oeschger. Więcej piszemy o tym w Mit: 500 wybitnych klimatologów stwierdza, że zmiana klimatu jest naturalną oscylacją.

Skąd pan Jabłoński wziął „cykliczną zmianę klimatu, mierzoną w 200 latach”, jest dla nas zagadką. Nawet w książce Avery’ego i Singera, w oparciu o bibliografię, na podstawie której powstała „Lista Avery’ego”, mówi się o cyklu 1500-letnim (co też nie jest poprawne merytorycznie, patrz Mit: To naturalny, 1500-letni cykl zmian klimatu). To, jak zmieniała się średnia temperatura powierzchni Ziemi w ostatnich 11 500 lat, możemy zobaczyć poniżej (patrz też Koniec Holocenu).

Rysunek 1. Niebieska linia: rekonstrukcja globalnej temperatury z danych proxy Marcott i in., 2013. Pokazana jest tutaj wersja RegEM – znaczące różnice pomiędzy wariantami różnych metod uśredniania są wyraźne tylko pod koniec pokazanego okresu, gdzie liczba dostępnych szeregów proxy jest mniejsza. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ zmiany temperatur w ostatnich latach są dobrze znane z pomiarów instrumentalnych, zaznaczonych linią czerwoną (dane HadCRU). Wykres sporządził Klaus Bitterman.

Kolejne stwierdzenie: „CO2 jest gazem naturalnym, (…) a cała cywilizacja odpowiada za 3-5% emisji gazów cieplarnianych” to klasyk mitów klimatycznych, świadczący, że Ireneusz Jabłoński zupełnie nie rozumie działania cyklu węglowego. Nasze emisje stanowią stałą nadwyżkę wprowadzaną rok po roku do szybkiego cyklu węglowego (atmosfera – oceany – biosfera – gleby). Gdyby nie ona, cykl byłby zamknięty, a koncentracje dwutlenku węgla w atmosferze stałe. Tymczasem w atmosferze jest coraz więcej dwutlenku węgla – już około 400 cząsteczek CO2 na milion cząsteczek powietrza (ppm). Tak dużej ilości dwutlenku węgla nie było w atmosferze od kilku, a może nawet kilkunastu milionów lat. To nie jest przypadek – mamy olbrzymi i coraz większy wpływ na skład atmosfery naszej planety. Więcej w Mit: Dwutlenek węgla emitowany przez człowieka nie ma znaczenia.

Kolejne stwierdzenie: „cywilizacja człowieka ma minimalny wpływ na emisje CO2, który jest częścią gazów cieplarnianych, a główne gazy cieplarniane pochodzą z oceanów i świata przyrody” jest rozwinięciem poprzedniej myśli. Owszem, emisje gazów cieplarnianych pochodzących z oceanów i świata przyrody są o rząd wielkości większe od naszych, ale towarzyszy im też pochłanianie PRZEZ oceany i ekosystemy lądowe. Oceany, jak i biosfera pochłaniają łącznie połowę naszych emisji i gdyby nie to, atmosferyczne stężenie CO2 rosłoby dwukrotnie szybciej.

Na deser odnieśmy się do stwierdzeń: „Jak się popatrzy na uczciwe badanie i statystykę, to wtedy widać, jak dalece idący jest to projekt ideologiczny” oraz „Jest to starcie fizyków i ekologów. Ekolodzy to są ideolodzy, fizycy badają świat rzeczywisty.”

Taaak… Fizycy badają świat rzeczywisty. Badają i wyciągają wnioski w oparciu o prawa fizyki – i są one jednoznaczne: klimat ociepla się, powodują to przede wszystkim ludzie emisją gazów cieplarnianych, a konsekwencje tego będą poważne. Jest to zgodne stanowisko wszystkich liczących się na arenie międzynarodowej instytucji naukowych zajmujących się badaniem klimatu - nie ma ani jednej, której opinia w tym temacie byłaby odmienna. Patrz Mit: Nauka nie jest zgodna w temacie globalnego ocieplenia, Mit: Nauka nie jest pewna w kwestii zmian klimatu, Mit: Zgoda naukowców co do zmiany klimatu jest bez znaczenia.

Czy więc poglądy Ireneusza Jabłońskiego mają więcej wspólnego z nauką czy ideologią? Centrum im. Adama Smitha, o ile chce być postrzegane jako poważna organizacja, bazująca na nauce, a nie ideologicznym zacietrzewieniu, mądrze by zrobiło, zachęcając swoich ekspertów do zapoznania się choćby z podstawami wiedzy naukowej w zakresie, w którym się wypowiadają.

Profesor Krzysztof Rybiński

zdjęcie

Prof. Krzysztof Rybiński. Źródło.

Jego opinia o zajmujących się klimatem naukowcach była wręcz druzgocząca:

Walka z ociepleniem zamieniła się wręcz w religię. (…). Za parę lat okaże się jednak, że badania, na których oparto te założenia, są nieaktualne.

Jest to niezmiernie mało prawdopodobne. Dlaczego? Ani jedna z hipotez, proponująca inny niż wymuszanie przez antropogeniczne emisje gazów cieplarnianych mechanizm obserwowanej obecnie zmiany klimatu nie znalazła potwierdzenia doświadczalnego. Większość z nich nie może być prawdziwa, bo łamie jednocześnie wiele podstawowych praw fizyki. Jeśli dopuścimy myśl, że zajmujący się klimatem naukowcy bazują na błędnych przesłankach i nie rozumieją działania transferu energii w atmosferze, cyklu węglowego, zmian dawnego klimatu i ich przyczyn, musimy także przyjąć do wiadomości, że:

  1. Nasze zrozumienie mechaniki kwantowej i drgań cząsteczek jest zupełnie błędne, a współczesna zaawansowana elektronika działa tylko przez przypadek. 
  2. Tysiące zajmujących się spektroskopią naukowców nie mają pojęcia o tym, czym się zajmują. Nie mamy pojęcia, jakim cudem działają naprowadzane na podczerwień rakiety, satelity wczesnego ostrzegania, lasery, satelity pogodowe, kuchenki mikrofalowe i inne niezliczone urządzenia. 
  3. Nie wiemy, jakim cudem różnorodne obliczenia transferu radiacyjnego poprawnie odtwarzają widmo docierającego do powierzchni i opuszczającego Ziemię promieniowania, dla całej planety łącznie oraz dla różnych szerokości geograficznych, różnych pór roku i wysokości z osobna. 
  4. Równania transferu radiacyjnego stanowiące podstawę takich obliczeń są błędne. Wszyscy używający ich astronomowie, fizycy gwiazdowi i planetolodzy to raczej astrolodzy. Nie mamy pojęcia, dlaczego świecą i jak ewoluują gwiazdy.
  5. Nasze emisje dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych wcale nie kumulują się w atmosferze. Atmosferyczne pomiary CO2 są błędne, podobnie jak pomiary z rdzeni lodowych, koralowców, stalagmitów itp. Nasz CO2 nie trafia do atmosfery, nie gromadzi się też w oceanach – pomiary wzrostu ich kwasowości w tempie nie znajdującym precedensu w ostatnich 250 milionach lat są błędne. Wiedza o zachowaniu się rozpuszczanego w wodzie CO2 i stosunku jonów węglanowych i wodorowęglanowych jest błędna, co oznacza, że tysiące chemików badających roztwory buforowe powinno rozpocząć badania od początku. 
  6. Pomiary izotopowe CO2 w atmosferze, węgla 14C w resztkach dawnych roślin, izotopów tlenu i wodoru w rdzeniach lodowych, osadach oceanicznych itp. są nic niewarte. Fizyka nuklearna, wraz z wiedzą o rozpadach jąder atomowych i izotopach to zabobony. Elektrownie jądrowe i broń atomowa nie powinny w ogóle działać. 
  7. Mierzona akumulacja energii termicznej w oceanach w tempie odpowiadającym czterem wybuchom bomb atomowych o mocy 20 kiloton co sekundę to artefakt pomiarowy. Alternatywnie, na Ziemi pojawiło się nowe, niezauważone przez nas, potężne źródło energii, ogrzewające oceany od góry. 
  8. Podstawy termodynamiki są błędne. Zmiana bilansu radiacyjnego planety nie powoduje zmian skumulowanej w systemie klimatycznym Ziemi energii. Pierwsze Prawo Termodynamiki możemy uznać za obalone. 
  9. Opisujące zależność pomiędzy zmianą temperatury a zmianą ciśnienia równanie Clausiusa-Clapeyrona jest do niczego. Cieplejsze powietrze wcale nie zawiera więcej pary wodnej, nasilającej efekt cieplarniany. To, że obserwujemy niezliczone przykłady działania tego prawa w praktyce – od skraplania się pary wodnej w wydychanym zimnego dnia powietrzu, przez lodówki i klimatyzatory po sezonowe wahania wilgotności i obserwowane (i obliczane teoretycznie) zmiany widma promieniowania podczerwonego to czysty przypadek.
  10.  …

Uznanie za błędne szerokich podstaw fizycznych, na których bazuje współczesna klimatologia wydaje się niezwykle mało prawdopodobne. Oznaczałoby to bowiem zakwestionowanie praktycznie całej współczesnej nauki.

Naprawdę nie mamy pojęcia, na jakiej podstawie ekonomista prof. Krzysztof Rybiński bazuje swoje przekonanie, że „Za parę lat okaże się jednak, że badania, na których oparto te założenia, są nieaktualne”. Po prostu ot tak kwestionuje całe 200 lat rozwoju nowoczesnej klimatologii fizycznej, od Fouriera, Tyndalla i Arrheniusa po NASA, ESA, i najlepsze współczesne ośrodki naukowe.

Zbigniew Ziobro, prezes Solidarnej Polski

zdjęcie

Zbigniew Ziobro. Źródło.

Wypowiedź prezesa Solidarnej Polski urzekła nas wyjątkowo:

Dwutlenek węgla nie może być szkodliwy, skoro spożywamy go w napojach gazowanych.

Nie wiemy, co przed konferencją pił poseł Ziobro, ale mamy wątpliwości, czy były to jedynie napoje gazowane. Być może jednak przebywał on tylko w pomieszczeniu z podwyższonymi koncentracjami dwutlenku węgla, co jak pokazują wyniki badań, prowadzi do spadku zdolności intelektualnych. Spieszymy więc doinformować Zbigniewa Ziobro, że:

Dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, blokującym wypromieniowywane przez Ziemię promieniowanie podczerwone, a większa ilość tego gazu w atmosferze (powtarzamy po raz kolejny: stężenie CO2 w atmosferze rośnie w wyniku naszych emisji, głównie ze spalania paliw kopalnych, sięgając już stężenia 400 ppm, czyli poziomu nie widzianego od wielu milionów lat). Powoduje to wzmocnienie efektu cieplarnianego, a więc wzrost średniej temperatury powierzchni Ziemi, prowadząc do szeregu bardzo poważnych problemów (więcej Mit: Globalne ocieplenie, nawet jeśli będzie, wcale nie będzie takie złe). Oprócz następstw związanych ze wzmocnieniem efektu cieplarnianego, wzrost stężenia dwutlenku węgla prowadzi również do zakwaszania oceanów (Mit: Wzrost emisji CO2 nie ma wpływu na oceany) oraz naszej własnej krwi, z konsekwencjami dla naszych organizmów, zarówno dla ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia (Metabolic acidosis) jak i dla inteligencji. Jak pisaliśmy już w artykule Homo sapiens w świecie wysokich stężeń CO2, niektórzy znajdują pocieszenie w fakcie, że w warunkach wyższych stężeń CO2 roślinom będzie żyło się lepiej. Cóż, my nie jesteśmy roślinami, choć trzeba przyznać, że przy tak wysokich koncentracjach CO2, jakie osiągniemy, jeśli osoby głoszące dalsze nieograniczone spalanie kopalnych postawią na swoim, intelektualnie zdecydowanie do roślinek się zbliżymy.

Słuchając wypowiedzi niektórych polityków i aktywistów gospodarczych już dziś odnosimy wrażenie, że metabolic acidosis zbiera swoje żniwo, a salonom politycznym i gospodarczym przydałaby się lepsza wentylacja albo nawet silny przeciąg. Wygląda na to, że konkurencja w konkursie na „Klimatyczną bzdurę roku” będzie bardzo silna.

A poważniej i bardzo smutno: te i wiele innych podobnych wypowiedzi ilustrują stopień zrozumienia przez naszych specjalistów od gospodarki i polityków roli nauki (nauk przyrodniczych) we współczesnym społeczeństwie. Wyniki badań naukowych, choć jednoznaczne i łatwo dostępne, są dla wielu z nich nieistotne. Liczy się tylko ideologia i wynikający z niej pogląd...

Marcin Popkiewicz, prof. Szymon Malinowski, dr Aleksandra Kardaś

Opublikowano: 2014-10-30 20:54
Fundacja UW
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.