Tym stwierdzeniem można by właściwie podsumować wnioski zawarte w najnowszym, 11 już raporcie UNEP (Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych) „Emissions Gap”. Kolejny rok upłynął pod znakiem braku zdecydowanych działań dekarbonizacyjnych. To powoduje, że różnica pomiędzy tym, ile możemy wyemitować jeszcze gazów cieplarnianych, żeby nie doprowadzić do katastrofalnego w skutkach ogrzania Ziemi, a ile najprawdopodobniej wyemitujemy wdrażając zaplanowane obecnie działania (tzw. „nadwyżka/luka emisyjna”, ang. „Emissions Gap”), stale się powiększa.

missions Gap 2020 – grafika podzielona ukośną linią, po lewej w ciepłych kolorach narysowano fabryki, samochody, statek kontenerowiec, po prawej w kolorach chłodnych pociąg, drzewa, wiatraki.

Rysunek 1: Fragment okładki raportu Emissions Gap 2020, źródło: UNEP.

W 2019 roku emisja gazów cieplarnianych do atmosfery osiągnęła rekordowy poziom 59,1 ± 5,9 GtCO2e, z czego zdecydowana większość (rekordowe 38 ± 1,9 GtCO2) to CO2 ze spalania paliw kopalnych. Trwający od dekad trend wzrostu emisji był więc kontynuowany. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że nie przełamią go nawet redukcje emisji związane ze spadkiem aktywności gospodarczej podczas pandemii COVID-19 w 2020 roku, a społeczne i ekonomiczne perturbacje jedynie na krótko spowolniły coraz silniejszy wpływ działalności ludzi na klimat Ziemi. Choć spadek emisji w 2020 roku będzie najprawdopodobniej większy niż 1,2%, które odnotowano w latach 2007-2009 podczas światowego kryzysu finansowego, to i tak w dłuższym okresie będzie to miało zaniedbywalnie mały wpływ na zmianę klimatu. Wprawdzie emisje CO2 w 2020 r. zmniejszyły się o ok. 6-7%, ale lockdowny właściwie nie wypłynęły na ilość emitowanego CH4, N2O czy gazów fluorowanych (np.: wodorofluorowęglowodorów, które zastąpiły freony odpowiedzialne za niszczenie warstwy ozonowej). Emisje tych ostatnich rosną od 2010 średnio o 4,7% rocznie. Są to substancje, w przeliczeniu na tonę emisji, o potencjale tworzenia efektu cieplarnianego (GWP w okresie 100 lat) tysiące razy większym od CO2. W rezultacie symulacje pokazują, że prognozowane światowe emisje gazów cieplarnianych w 2030 roku będą mniejsze o zaledwie 2–4 GtCO2e rocznie względem trajektorii emisji rozpatrywanych przed epidemią COVID-19. W sumie ta redukcja emisji przełoży się na wzrost globalnej średniej temperatury do roku 2050 mniejszy o co najwyżej 0,01°C. Na ten moment można więc uznać, że pandemia nie przyczyniła się w istotnym stopniu do zmniejszenia różnicy pomiędzy tym, gdzie chcielibyśmy być (cele Porozumienia Paryskiego) a tym, dokąd zmierzamy przy obecnych politykach.

wykres warstwowy przedstawiający globalne emisje gazów cieplarnianych do atmosfery od 1990 do 2019 roku

Rysunek 2: Globalna emisja gazów cieplarnianych w latach 1990-2019 ze wszystkich źródeł, w tym emisja ze zmiany użytkowania gruntów (Land-use change, LUC). Źródło: Emissions Gap Report 2020

Rysunek 3: Po lewej: Emisje gazów cieplarnianych dla sześciu największych emitentów (z wyłączeniem LUC) praz transportu międzynarodowego. Po prawej: Emisje terytorialne CO2 (linie ciągłe) oraz związane z konsumpcją na terenie danego kraju (linie przerywane). Przykładowo – emisje związane z wyprodukowaniem telewizora w Chinach, wyeksportowanego do USA, w przepadku liczenia emisji terytorialnych zostaną przypisane Chinom, w przypadku emisji związanych z konsumpcją – Stanom Zjednoczonym. Źródło: Emissions Gap Report 2020

Za tę sytuację w największym stopniu odpowiadają państwa najbogatsze – wszyscy członkowie G20 są łącznie odpowiedzialni aż za 78% gazów cieplarnianych wyemitowanych w ostatniej dekadzie, a 4 największych emitentów (Chiny, Stany Zjednoczone, UE-27+Wielka Brytania i Indie) za 55%. Chociaż UE-27+Wielka Brytania ma obecnie „jedynie” 8,6% udziału w globalnych emisjach, to emisje per capita są tutaj o 1/4 wyższe od średniej światowej. Z tego powodu jednym z tematów, na których skupia się tegoroczny raport UNEP jest rola, jaką w procesie dekarbonizacji może odegrać zmiana stylów życia.

Konieczne zmiany stylu życia

Gdy uszeregujemy mieszkańców państw pod względem dochodu, to 10% ludzkości z góry rankingu odpowiada za 36-49% światowych emisji, a 50% z dołu rankingu za 7-15%. Aby zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie nie większym niż 1,5°C, niezbędne jest zmniejszenie emisji per capita tak, by w 2030 wynosiły one średnio 2–2,5 tCO2e na osobę rocznie. Gdybyśmy chcieli zrównać wszystkich ludzi na świecie pod względem śladu węglowego, oznaczałoby to, że najbogatszy 1% musiałby zredukować swoje emisje co najmniej 30-krotnie, podczas gdy najbiedniejsza połowa mogłaby zwiększyć swój ślad węglowy nawet trzykrotnie. W raporcie Oxfam wyliczono, że superbogacze (górne 0,1% w rankingu dochodów) mają ślad węglowy około 217 tCO2 rocznie – czyli kilkaset razy większy od średniej dla najuboższej połowy ludzkości.

Rysunek 4: Emisje na osobę z podziałem na cztery grupy dochodowe. Źródło: Emissions Gap Report 2020

Ponieważ ok. 2/3 światowych emisji jest związanych z gospodarstwami domowymi, to towarzysząca bogaceniu się wysoka konsumpcja szybko wyczerpuje budżet węglowy. Zmiany społeczne i systemowe w kierunku zmniejszania nadmiernej konsumpcji są wskazywane przez IPCC jako jedno z ważnych działań w wypełnianiu celów Porozumienia Paryskiego. Na przykład rezygnacja z jednego długodystansowego lotu tam i z powrotem zmniejsza osobisty ślad węglowy średnio o 1,9 tCO2e, a przejście na dietę wegetariańską o ok. 0,5 tCO2e rocznie.

Osobiste działania to jednak za mało. Jak wskazuje raport „Emissions Gap”- historyczne zmiany w lepszym kierunku nie wynikały zasadniczo z dobrowolnie podejmowanych wyborów konsumenckich, lecz nowych norm społecznych czy zmiany dostępnych opcji. Na przykład w wielu państwach rozwiniętych dominacja transportu samochodowego wynika z dostosowania infrastruktury do przemieszczania się samochodami, dużych odległości między miejscem pracy a zamieszkania czy specyficznej kultury. Kluczowe są więc działania państwa, wspomagające zmiany poprzez różne mechanizmy: ekonomiczne, prawne, normy społeczne, a także organizacyjne i techniczne takie jak efektywność energetyczna i nowe technologie.

„W debacie publicznej często dyskutuje się nad tym co jest ważniejsze: „zmiana zachowań” czy „zmiana systemowa” – jakby jedno wykluczało drugie. […] Jednak zmiana systemowa i zmiana zachowań to dwie strony tej samej monety. Gdy mówimy o zmianach stylu życia, ważne jest by zauważać ciągłą wzajemną zależność pomiędzy stylem życia poszczególnych ludzi, a społecznymi, kulturowymi, politycznymi i gospodarczymi systemami, w których żyją i które współkształtują.

Zdjęcie: wnętrze stacji kolejowej, zadaszone perony, na pierwszym planie nowoczesny pociąg z bardzo wydłużonym aerodynamicznym przodem.

Rysunek 5: Pociąg wysokich prędkości, Pekin, Chiny. Zdjęcie: Fabio Achilli (licencja CC BY-2.0).

W przypadku ograniczania lotów na krótkich trasach raport wymienia m.in. rozbudowę kolei (w tym wysokich prędkości), nałożenie akcyzy na paliwo lotnicze, zakaz reklamy linii lotniczych czy wzrost zastosowania spotkań on-line w biznesie. Aby zmniejszyć emisje z transportu samochodowego można wprowadzić zakaz sprzedaży samochodów spalinowych czy różnicować podatki w zależności od wielkości emisji poszczególnych modeli.

Zmiany dietetyczne można wspomóc m.in. poprzez zakaz reklamy żywności o wysokim śladzie węglowym, lepszą dostępność produktów roślinnych w sklepach i stołówkach czy zmiany w handlu pozwalające na poprawę łańcuchów dostaw, w tym oparcie się w większym stopniu na produktach lokalnych. Dużą rolę mogą tu też odegrać najwięksi detaliści – niemal 1/3 światowego handlu żywnością opiera się na 10 sieciach supermarketów – zachęcając do kupna alternatyw dla mięsa poprzez zwiększenie ich dostępności i widoczności w swoich sklepach. Jak wskazują modele, najlepszą metodą na ograniczenie emisji związanych z systemem żywnościowym i gospodarowaniem terenami są działania łączące zapewnienie pożywienia osobom niedożywionym z redukcją nadmiernej konsumpcji i marnowania żywności w regionach, w których konsumpcja jest wysoka.

Zdjęcie: zbliżenie na pojemniki z surówkami, m.in. kiszona kapusta, tarta marchewka, mieszanka kolorowych papryk.

Rysunek 6: Zwiększenie oferty produktów roślinnych w stołówkach to jeden ze sposobów ograniczania emisji gazów cieplarnianych.
Zdjęcie: HNBS (licencja Pixabay).

Planując odbudowę po pandemii rządy mają okazję do kształtowania niskoemisyjnych stylów życia poprzez burzenie starych nawyków, przemyślenie infrastruktury (duże projekty infrastrukturalne mogą umożliwiać lub uniemożliwiać wybory mieszkańców na dekady albo dłużej) oraz poprawę standardów ochronę środowiska. Może się to spotkać ze sprzeciwem potężnych grup interesów. Jednak pojawiają się działania mające na celu przywrócenie równowagi sił między międzynarodowymi korporacjami a obywatelami, takie jak rzecznictwo na rzecz przyszłych pokoleń czy panele obywatelskie. Badania pokazują też wysoką społeczną akceptowalność interwencji rządowych w tym zakresie.

Koniec końców, osiągnięcie niskoemisyjnego stylu życia będzie wymagać głębokich zmian w systemach społeczno-gospodarczych i konwencjach kulturowych. Aby doprowadzić do znacznych i szybkich redukcji emisji gazów cieplarnianych konieczne jest współdziałanie rządów i wszystkich podmiotów społeczeństwa obywatelskiego.

Rysunek 7: Czynniki wpływające na opcje konsumpcji związanej ze stylem życia.

Czy musimy aż tyle latać?

Drugą ważną częścią raportu „Emissions Gap” są wyliczenia emisji związanych z transportem międzynarodowym oraz propozycje sposobów ich ograniczenia. Łącznie przewozy morskie i lotnicze odpowiadają za około 5% globalnej emisji CO2 do atmosfery, w roku 2019 były to 2 GtCO2 – z czego około 2/3 to transport międzynarodowy, którego nie obejmują Krajowe Deklaracje Ograniczenia Emisji (Nationally Determined Contributions, NDC). Zwiększanie światowego PKB napędza wzrost zapotrzebowania na usługi transportowe. Gdyby dotychczasowe trendy byłyby kontynuowane, to sam transport do roku 2050 zużyłby 60-220% budżetu węglowego w scenariuszach IPCC zapewniających utrzymanie wzrostu temperatury na poziomie nie większym niż 1,5°C (o tym budżecie piszemy w tekście Ograniczamy ocieplenie – jak szybko trzeba działać?).

Rysunek 8: Historyczne i prognozowane emisje w lotnictwie (4 scenariusze). Dane przygotowane jeszcze przed pandemią.

Proponowane na ten moment działania mające na celu zmniejszenie emisji z transportu międzynarodowego są niezbyt skuteczne. Potrzebne są bardziej kompleksowe rozwiązania, zarówno w dziedzinie technologii i procedur, jak i samego zapotrzebowania na usługi transportowe. Popyt mógłby zostać zredukowany przez nałożenie na paliwo lotnicze akcyzy – miałoby to wpływ głównie na osoby o wyższych dochodach, gdyż za ponad połowę emisji związanych z lotami odpowiada zaledwie 1% ludzi. W przypadku transportu morskiego np. zmniejszenie prędkości dużych tankowców z 12 do 11 węzłów pozwala na redukcję emisji o ok. 8% na tym samym dystansie. Można także zmieniać łańcuchy dostaw, samą konstrukcję statków czy rodzaj paliwa (np.: zasilanie amoniakiem).

Rysunek 9: Historyczne i prognozowane zmiany transportu towarów (tono-mile) i wskaźnika intensywności emisji (tCO2e/tkm) w międzynarodowym transporcie morskim – zmiany względem stanu z 2008 roku. Prognozy sporządzone przez epidemią COVID-19.

Niewystarczająco ambitne cele

Obecne NDC nie tylko nie obejmują transportu międzynarodowego, lecz są też zupełnie nieadekwatne do celów Porozumienia Paryskiego. Wdrożone (zarówno bezwarunkowe jak i warunkowe wg stanu z roku 2019) zredukowałyby całkowite emisje do roku 2030 o mniej niż 10%. Oznacza to, że emisje byłyby wtedy i tak o ok. 12 GtCO2e większe od tych, które pozwoliłyby nam zatrzymać ocieplenie klimatu poniżej 2°C i o ok. 29 GtCO2e niż potrzebne dla realizacji „scenariusza 1,5°C”.

Rysunek 10: Zestawienie różnych scenariuszy emisji gazów cieplarnianych (dla prawdopodobieństwa nieprzekroczenia progu 66%) w gigatonach ekwiwalentu dwutlenku węgla. Scenariusze ograniczenia ocieplenia do 1,5°C do 2100 roku obejmują takie, w których temperatura w trakcie XXI w. rośnie maksymalnie do 1,7°C przed spadkiem do końca stulecia do 1,5°C. Liczby w szarych kołach pokazują lukę pomiędzy emisjami na podstawie dotychczasowych zobowiązań redukcji do 2030 r., zadeklarowanych przez poszczególne państwa (NDC), a scenariuszami pozwalającymi na wypełnienie postanowień Porozumienia paryskiego. Źródło: Emissions Gap Report 2020

Ambicje NDC okazują się jeszcze mniejsze, gdy przyjrzymy się emisjom skumulowanym (sumarycznym), czyli wskaźnikowi, od którego zależy koncentracja gazów cieplarnianych i średnia temperatura powierzchni Ziemi. Przyjmując za punkt startowy 2018 rok, przy obecnych bezwarunkowych NDC, do roku 2030 emisje skumulowane wyniosą ok. 510 GtCO2. IPCC szacuje budżet węglowy od roku 2018 na 320 GtCO2 dla utrzymanie ocieplenia poniżej 1,5°C oraz 1070 GtCO2 dla celu 2°C (z prawdopodobieństwem 66%). Wynika z tego, że obecne bezwarunkowe NDC w ciągu kilku lat całkowicie wyczerpują budżet węglowy dla celu 1,5°C i mocno zredukują budżet dla celu „poniżej 2°C”, bez żadnego wyraźnego postępu w kierunku zmniejszenia globalnych emisji CO2 do zera netto. W rezultacie zrealizowania scenariusza emisji zgodnego z aktualnymi NDC temperatura na koniec wieku wzrosłaby o co najmniej 3°C. Wiele państw w ostatnim czasie przedstawiło daty, najczęściej w okolicy połowy wieku, do których chcą wyzerować swoje emisje. Zakładając, że krótkoterminowe NDC i odpowiadające im polityki będą spójne z tym celem neutralności, zmniejszyło by to wzrost temperatury w 2100 roku o ok. 0,5°C.

Wniosek jest jasny: odkładanie ambitnych działań na rzecz klimatu i w ten sposób opóźnianie wejścia na ścieżkę w kierunku emisji zero netto spowoduje, że osiągnięcie celu Porozumienia Paryskiego ograniczenia ocieplenia do 1,5°C będzie niemożliwe. Z tego powodu potrzebne jest przed rokiem 2030 zwiększenie działań na rzecz ochrony klimatu, aby redukcja emisji gazów cieplarnianych do poziomu zgodnego ze ścieżkami „1,5°C” była w ogóle wykonalna.

Państwa G20 nie znajdują się jednak obecnie nawet na drodze osiągnięcia celów redukcyjnych z bezwarunkowych NDC. Szczególnie dotyczy to Australii, Brazylii, Kanady, Korei Południowej i USA. Co więcej, brakuje spójności pomiędzy poziomem emisji wynikającym z obecnych działań państw, a tymi, które wynikają z NDC (luka o ok. 2,1–3,5 GtCO2e rocznie). Aktualne NDC nie są więc wystarczające dla odwrócenia długoterminowego trendu wzrostu emisji. Bardzo trudno wyobrazić sobie realne osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 roku bez znaczącego podniesienia celów ambicji NDC do 2030 roku. Także kryzys pandemiczny nie przyczyni się do znaczącego zmniejszenia emisji i tym samym nie ma dużego wpływu na osiągnięcie celów redukcyjnych na rok 2030, chyba że państwa postawią na odbudowę gospodarki połączoną z silną dekarbonizacją.

„Zielona odbudowa” czy „węglowe status quo”?

Kluczowe znaczenie dla osiągnięcia celu Porozumienia Paryskiego będą miały działania rządów po zakończeniu pandemii COVID-19. Wydatki fiskalne państw grupy G20 przeznaczone na ratowanie gospodarki i zdrowia ludzi w czasie pandemii w 2020 roku wyniosły ok. 15% PKB. Jak do tej pory rządowe środki ratunkowe i mające na celu stymulację gospodarki w zdecydowanej większości nie są powiązane z przyspieszaniem przechodzenia na gospodarkę niskoemisyjną. Co gorsza, większość państw wspiera działania utwierdzające wysokoemisyjne status quo swoich gospodarek, a nawet rozpoczyna nowe inwestycje w tym kierunku. Tak dzieje się ma przykład w Indiach, gdzie zmiany prawne idą w kierunku zwiększenia wydobycie węgla, mającego zasilać nowe elektrownie. Australia zawiesiła do lipca 2021 opłaty (m.in.: gruntową) dla firm poszukujących złóż gazu i węgla, a Kanada uruchomiła program wsparcia przemysłu wydobywającego ropę i gaz do sumy 46 mln dolarów na firmę. 24 z 26 pakietów pomocowych dla europejskich linii lotniczych (w sumie 32 miliardy dolarów) nie było obwarowanych żadnymi warunkami dotyczącymi celu neutralności klimatycznej. W Brazylii zmieniono regulacje, które pozwolą na terenie Amazonii czy sawanny Cerrado „stymulować wzrost gospodarczy” bez uwzględniania ochrony środowiska, a australijski stan Wiktoria zawiesił dla przemysłu drzewnego na 10 lat prawa ochrony przyrody.

Zdjęcie: farma wiatrowa w Korei, wysokie wiatraki na brzegu morza.

Rysunek 11: Farma wiatrowa w Korei Południowej. Zdjęcie: Che815 (licencja Pixabay)

Są jednak także pozytywne przykłady wykorzystania możliwości skierowana gospodarki na bardziej „zielone” tory. Korea Południowa zwiększyła wsparcie dla rozwoju OZE w okresie 2020-2025, skupiając się szczególnie na morskiej energetyce wiatrowej. W Nigerii 5 milionów gospodarstw domowych nie podłączonych do sieci energetycznej, w tym lokalnych rzemieślników, ma być wyposażonych w Solar Home Systems (SHS) (fotowoltaika). Francja i Niemcy będą wspierać badania nad technologiami „zielonego wodoru”, a Indie sfinansują zalesianie i ochronę przyrody. European Bank for Reconstruction and Development (EBRD) planuje, by połowa środków przeznaczonych na odbudowę po epidemii została wydana na „zieloną” gospodarkę.

Jeśli polityka „zielonej odbudowy” (scenariusz IEA „sustainable recovery”) zostałaby wdrożona w wielu miejscach na świecie, to spadek rocznych emisji w roku 2030 o 15 GtCO2e zbliżyłby nas do ścieżki zgodnej z celem Porozumienia Paryskiego utrzymania globalnego ocieplenia „poniżej 2°C”, ale już nie 1,5°C. Jeśli jednak po początkowym spadku emisji CO2 spowodowanym lockdownami nastąpi wzrost emisji w związku z wycofywaniem się państw z działań proklimatycznych, to spodziewany w roku 2030 spadek emisji będzie dużo mniejszy: o ok. 1,5 GtCO2e rocznie, a nawet mogą one wzrosnąć o 1 GtCO2e. Wykorzystanie okazji, jaką stwarza odbudowa po pandemii będzie więc krytyczne dla zmniejszenia luki emisyjnej („emissions gap”) między emisjami przy obecnych politykach, a tym jakie powinny być dla osiągnięcia celów Porozumienia Paryskiego.

Z tego wszystkiego wynika, że żeby poczynić znaczący postęp do roku 2030 w kierunku realizacji celów Porozumienia Paryskiego potrzebne są pilnie dwie rzeczy: więcej państw powinno opracować i wdrażać długoterminowe strategie spójne z celami Porozumienia Paryskiego, a nowe NDC muszą być spójne z celem neutralności klimatycznej. Wszystkie państwa łącznie muszą zwiększyć ambicje NDC 3-krotnie, by znaleźć się na ścieżce celu 2°C i ponad 5-krotnie dla celu 1,5°C. Nadal więc los klimatu jest w rękach polityków i od nich zależy, czy ratowanie gospodarki światowej i wydatki na odbudowę w związku z pandemią obniżą czy wręcz zwiększą emisje gazów cieplarnianych w dłuższym terminie. Jest jednak jedna lekcja, którą już możemy wyciągnąć z pandemii odnośnie mitygacji. Dowiedzieliśmy się, że styl życia może się zmienić gwałtownie, w przeciągu zaledwie kilku miesięcy. I co więcej, jak wynika z badania zrobionego w europejskich krajach, obywatele są gotowi na zdecydowane działania rządów dotyczące wdrażania opcji zgodnych z ścieżką 1,5°C.

Anna Sierpińska na podstawie raportu UNEP „Emissions Gap” 2020, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon P. Malinowski

Opublikowano: 1 marca 2021

Zasady komentowania na Nauka o klimacie

Nasza strona służy popularyzacji nauki. Chętnie odpowiadamy na pytania, ale nie akceptujemy spamu i dezinformacji.