Wspinaczka. Montaż obrazów z banku zdjęć Canva.

Czerwcowe rekordy temperatury w Polsce, wyciąganie dwutlenku węgla z atmosfery, nagroda Kompas ESG i klimatyczna nadzieja – sprawdź, co przygotowaliśmy dla Ciebie w czerwcowym numerze „Newslettera dla klimatu”! W temat wprowadzi Cię felieton dr Jagody Mytych.

Nadzieja klimatyczna to nie hurra optymizm, ale powolna wspinaczka

Nie jesteśmy już na ścieżce prowadzącej do najbardziej katastrofalnych prognoz z początku XXI wieku. Nie dlatego, że zmiana klimatu została „odwołana”, ale dlatego, że od pierwszych raportów IPCC minęło już kilka dekad. Część tego, co kiedyś należało do przyszłości, stała się historią. Wiemy już, jak rozwijały się światowa gospodarka, emisje gazów cieplarnianych czy technologie energetyczne. Nie podążyliśmy ani najbardziej pesymistycznym scenariuszem, ani najbardziej optymistycznym. Dziś możemy więc z większą precyzją mówić o tym, dokąd zmierzamy.

Nie oznacza to jednak, że zagrożenie minęło ani że istnieje jeden moment, po którego przekroczeniu nasza sytuacja nagle zmieni się z „rozwiązywalnej” w „katastroficzną”. Owszem, istnieją punkty krytyczne – związane z topnieniem Grenlandii, słabnięciem AMOC, degradacją Amazonii i wieloma innymi procesami. Jednak nie ma jednej granicznej daty, która skazałaby nas na klimatyczny kolaps. Porozumienie paryskie i jego główny cel, utrzymanie wzrostu temperatury na poziomie 1,5°C, to polityczny drogowskaz – ani obietnica, ani wyrok. Każda dodatkowa dziesiąta część stopnia zwiększa ryzyko, każda zaoszczędzona je zmniejsza. Przyszłość nie jest zapisana z góry – wciąż kształtuje się pod wpływem naszych decyzji. To właśnie z takiego sposobu myślenia wyrasta pojęcie nadziei klimatycznej. Nie jest ona przekonaniem, że wszystko będzie dobrze, lecz decyzją, by działać w świecie, którego przyszłość pozostaje otwarta.

Slope not cliff

Ostatnio pojawiło się wiele komentarzy, że „odwołano zmianę klimatu”. W rzeczywistości stało się coś innego: wraz z upływem czasu zawęził się zakres najbardziej prawdopodobnych scenariuszy przyszłości. Część tego, co kiedyś było przedmiotem prognoz, już się wydarzyła – wiemy więc, że nie podążamy katastroficznym scenariuszem najwyższych emisji (RCP8.5, obecnie odpowiadającego mu SSP5-8.5), ale też nie ścieżką szybkiej dekarbonizacji. Problem więc wcale nie zniknął.

Jak pisała w swoim felietonie dla „American Scientist” Kate Marvel: „Zmiana klimatu nie jest klifem, z którego nagle spadniemy, ale zboczem, po którym zjedziemy”. Badaczka przyznała, że obecnie wygląda to tak, jakbyśmy rzucili się głową w dół i pędzili na złamanie karku po tym zboczu. Wciąż jednak możemy się zatrzymać i rozpocząć „długą, powolną, brutalną wspinaczkę z powrotem na szczyt”. Możemy się różnić w ocenie tego, jaki świat chcielibyśmy zobaczyć na tym szczycie i jak nim zarządzać. Dobrze byłoby jednak najpierw wspólnie podjąć decyzję, że zawracamy.

Co dalej? Na pewno nie czeka nas utopia. Globalna temperatura Ziemi już podniosła się o ponad 1,3 stopnia, co oznacza, że zginie większość raf koralowych. Nie mamy też dobrych prognoz dla topniejących w zawrotnym tempie lodowców. Ludzkość mocno odcisnęła się na spalonym, pozbawionym lodu, zalanym wodą czy kompletnie wysuszonym krajobrazie. Przyszłość nie musi jednak być dystopią. Będzie gorzej, będzie cieplej, o czym już się przekonujemy, ale nie musi być beznadziejnie. Marvel zaproponowała, żeby odrzucić zarówno wizję utopii, jak i dystopii i powalczyć o „topię” – zwyczajnie dobrą przyszłość, w której kontynuujemy nasze codzienne aktywności, żyjąc w miastach na palach, tęskniąc za tym, co straciliśmy, ale żywiąc nadzieję na lepsze czasy. „W przyszłości wciąż będzie światło, a jego źródłem nie musi być spalanie paliw kopalnych”. Każda dziesiąta część stopnia ma znaczenie.

2040: wyobraźnia przyszłości

Tyle że łatwiej wyobrazić sobie katastrofę niż stopniową, zakończoną sukcesem transformację. Nie ma twardych praw fizycznych, które przewidują przyszłość ludzi oraz naszych cywilizacji i społeczeństw. W swoich działaniach ludzie bywają i bezmyślni i wspaniałomyślni. Łamiemy prawa, stereotypy i granice (również te planetarne). Mimo że algorytmy próbują, trudno nas przewidzieć. I to my w najwyższym stopniu kształtujemy naszą przyszłość. Wiemy, że tak długo, jak ludzie będą emitować gazy cieplarniane przez spalanie paliw kopalnych i wylesianie, planeta będzie się podgrzewać. Fizyka mówi, że oznacza to wyższy poziom oceanów, silniejsze opady oraz gorsze i dłuższe susze. Nie mówi, jak mamy się z tym czuć ani co zdecydujemy się zrobić. W tym sensie przyszłość jest niepewna; wymaga wyobraźni.

Próbą pokazania, jak mogłoby wyglądać świat za kilkanaście lat, gdybyśmy wdrożyli rozwiązania, które mamy do dyspozycji, jest film „2040” w reżyserii Damona Gameau. Punktem wyjścia dla narracji nie jest nadciągająca katastrofa klimatyczna, ale córka reżysera, która w 2040 roku będzie już dorosła. Przez wzgląd na jej przyszłość, Gameau szuka istniejących już technologii i praktyk, które mogłyby uczynić świat lepszym do życia. Rozmawia z naukowcami, ekspertami i praktykami z całego świata. Przygląda się inicjatywom i rozwiązaniom takim jak energetyka słoneczna i wiatrowa, magazynowanie energii, regeneracyjne rolnictwo, odbudowa ekosystemów, lokalne systemy żywnościowe, elektryczny transport, gospodarka obiegu zamkniętego, czy wzmacnianie lokalnych społeczności.

Chyba wszyscy się zgodzimy, że jeśli chodzi o przewidywania dotyczące przyszłości, są one niemal całkowicie negatywne w tym momencie. Za każdym razem, gdy otwieramy wiadomości albo media społecznościowe, czekają nas opowieści typu gloom and doom na temat środowiska lub przyszłości. Jako ojciec uważam, że jest też przestrzeń na inną opowieść, taką, która koncentruje się na rozwiązaniach, dlatego zamierzam wyjść i ich poszukać, a potem zbudować z nich dla naszej córki wizję innej przyszłości. Świat, w którym wdrożyliśmy to, co najlepszego udało nam się dotychczas wypracować. To jedyna zasada: nie wymyślam nowych rzeczy; to wszystko już jest

– podkreśla Gameau.

„2040” pokazuje rzeczywistość, w której już nie zjeżdżamy po równi pochyłej, ponieważ zawróciliśmy i podjęliśmy wspinaczkę.

Nadzieja klimatyczna to gotowość do działania

W swojej nowej książce „Human Nature: Nine Ways to Feel About Our Changing Planet” Kate Marvel pisze, że najczęściej zadawane jej pytanie brzmi: „Czy jest jeszcze jakaś nadzieja?”. Rozumie ten lęk. Nie mamy już nadziei na powstrzymanie zmiany klimatu – dzieje się ona tu i teraz. Świat jest już cieplejszy o ponad 1,3°C w porównaniu z epoką przedprzemysłową i będzie doświadczał kolejnych fal upałów, susz i powodzi. Bajkowego zakończenia nie będzie.

Ale – i to jest najważniejsze – nauka mówi również bardzo jasno, co należy zrobić. Rozwijać odnawialne źródła energii, modernizować sieci przesyłowe, odchodzić od paliw kopalnych, elektryfikować transport, chronić ekosystemy. Jak zauważa Marvel, na tej liście znajduje się wiele czasowników: budować, zastępować, uczyć się, chronić. Nie ma na niej jednego: „mieć nadzieję”.

To ważne rozróżnienie. Nadzieja nie jest biernym oczekiwaniem, że wszystko dobrze się skończy. Psychologowie od lat pokazują, że różni się od optymizmu. Optymizm zakłada, że przyszłość sama w sobie i sama z siebie będzie dobra. Psychologia zna nawet zjawisko optimism bias – skłonność do przeceniania szans na pozytywny rozwój wydarzeń i niedoceniania ryzyka. Łatwo uwierzyć, że “jakoś to będzie”, a jeśli nie będzie, to problem dotknie raczej kogoś innego niż nas i gdzieś daleko od naszych drzwi. Nadzieja jest podejściem bardziej świadomym, przekonaniem, że lepsza przyszłość jest możliwa, ale wymaga naszego działania. Proaktywność klimatyczna rozumiana jest jako szansa na lepsze jutro, a nie poświęcenie. To nie jest przeciwieństwo realizmu. To jego uzupełnienie. Wysiłek „powolnej wspinaczki” ma sens, bo choć sukces nie jest gwarantowany, wciąż pozostaje możliwy.

Trochę niepostrzeżenie część tej historii sukcesu już się wydarzyła. Jeszcze kilka lat temu tempo rozwoju energetyki słonecznej, wiatrowej czy magazynów energii wydawało się nierealistyczne. Tymczasem technologie tanieją szybciej niż przewidywały prognozy, a transformacja przyspiesza. Nadal zbyt wolno wobec skali problemu, ale wystarczająco szybko, by pokazać, że warto było rozpocząć wspinaczkę.

Nadzieja klimatyczna nie polega na wierze, że wszystko dobrze się skończy. Polega na uznaniu, że wynik wciąż zależy od naszych decyzji. Jak powiedziała Christiana Figueres po przyjęciu Porozumienia paryskiego: „Nie jest za późno. Mamy niewielkie okno czasowe i zamyka się ono szybko, ale wciąż pozostaje otwarte. Przyszłość nie jest zapisana. To od nas zależy, jak ją napiszemy”.

W czerwcowym numerze Newslettera o klimacie:

🔥 40,5°C to dopiero początek upalnego polskiego lata?
⛰️ Slop not cliff – klimatyczna wspinaczka od katastrofy do nadziei
💂🏼‍♂️ Historyczne upały wracają do Londynu
⚫Niepewny rynek technologii trwałego usuwania węgla – komentarz Marcina Popkiewicza
🏆Nauka o klimacie laureatem Nagród Kompas ESG 2026
🧬Mrożący krew thriller SF o wskrzeszaniu mamutów
📩Nowe inicjatywy Fundacji Edukacji Klimatycznej

Zapisz się na Newsletter o klimacie i uzyskaj dostęp do wydań archiwalnych

Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.

Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości