Zakłady o zmianę klimatu: naukowcy vs. negacjoniści

Klimatyczni negacjoniści uwielbiają oskarżać modele klimatyczne o to, że są niedokładne i mało wiarygodne. Krytyka przychodzi im z dużą łatwością, ale gdy odważą się na przedstawienie własnych przewidywań, to w zderzeniu z rzeczywistością okazują się one wręcz komiczne.

Studenci Uniwersytetu Harvarda protestują w 2016 roku przeciw wyborowi zawodowego negacjonisty klimatycznego, Myrona Ebella, na przewodniczącego komitetu tymczasowego EPA. Źródło: flickr/Peter Bowden.

Epoka lodowa (wciąż nie) nadchodzi

Jednym z ulubionych argumentów wysuwanych przez negacjonistów przeciw prognozom klimatologów jest to, że w latach 70. naukowcy jakoby jednogłośnie wieszczyli nową epokę lodową. Ponieważ ta nie nadeszła, to innych zapowiedzi zmian klimatu też nie należy brać zbyt poważnie. Jak jednak większość argumentów „sceptyków”, także i ten oparty jest na bardzo chwiejnych fundamentach…

Wśród nich są m.in. tekst z „Time'a”: Następna epoka lodowcowa? (Another Ice Age?) z 1974 roku oraz z „Newsweeka”: „Ochładzający się świat (The Cooling World)” z 1975 roku. Temat „ochłodzenia” pojawił się w prasie popularnej, gdy pierwsze odczyty satelitarne pokazały wzrost pokrywy lodowej i śnieżnej na półkuli północnej od późnych lat 60. do wczesnych 70., a trend ten nałożył się na wyjątkowo ostre zimy w Azji i Ameryce Północnej na przełomie 1972/73. Jednak większość recenzowanych artykułów naukowych z tamtych czasów (1965-1979) prognozowała globalne ocieplenie, a emisja gazów cieplarnianych dominowała w rozważaniach jako jeden z najważniejszych czynników kształtujących klimat Ziemi w skali życia człowieka (T. Peterson, W. M. Connolley, J. Fleck, 2008). Potwierdzają to też dokumenty z epoki, np. raport komitetu doradczego prezydenta USA Lyndona Johnsona z lat 60. Gdy po kolejnej ciężkiej zimie w USA (1976/77) przeprowadzono ankietę wśród 24 uznanych klimatologów, odpowiedzieli oni mimo wszystko, że „skłaniają się ku przewidywaniu raczej globalnego ocieplenia niż ochłodzenia” (Więcej na ten temat piszemy w artykule Mit: W latach 70. XX wieku naukowcy przewidywali epokę lodowcową).

Rysunek 1. Liczba artykułów przewidujących globalne oziębienie (kolor niebieski) i ocieplenie (kolor czerwony) od połowy lat 60. do końca lat 70. XX w. Słupki pokazują liczbę artykułów opublikowanych w danym roku (skala po lewej stronie), a linie sumaryczną liczbę artykułów (skala po prawej stronie). Źródło: T. Peterson, W. M. Connolley, J. Fleck, 2008.

Choć faktycznie środowisko naukowe w tamtych czasach dyskutowało nad przyczynami niewielkiego spadku temperatur w latach 40. XX wieku, to mało kto mówił o nadciągającej epoce lodowcowej. Jeśli już, to w kontekście spopularyzowanej przez prof. Wallace'a Broeckera hipotezy Milutina Milankowicza o wpływie zmian orbity Ziemi na cykl epok lodowych. Członkowie projektu Climate: Long-range Investigation, Mapping and Prediction (CLIMAP) stwierdzili wtedy, że jeśli nie byłoby antropogenicznego ocieplenia to „długoterminowy trend na przestrzeni kilku następnych tysięcy lat prowadziłby w kierunku zlodowacenia półkuli północnej”.

Narastająca ilość dowodów i obserwacji wskazywała jednak, że nie ma na to szans. W 1975 roku wyniki modelowania skłoniły prof. Wallace'a Broeckera (więcej o jego prognozie piszemy tutaj) do oświadczenia, że „jesteśmy na progu globalnego ocieplenia”, a praca zespołu Jamesa Hansena z 1978 roku pokazała, że ocieplenie zaczyna dominować nad schładzającym oddziaływaniem aerozoli przemysłowych. Raport z 1979 roku amerykańskiego National Research Council (naukowego ciała doradczego) mówił o konieczności pilnego zajęcia się problemem zmiany klimatu, gdyż „polityka typu «Czekaj i zobacz co się stanie» oznacza czekanie do momentu, gdy będzie już za późno”.

Negacjoniści: „Klimatolodzy się mylą!”

Osoby negujące ocieplenie klimatu wybierają jednak tylko „wisienki” z całości naukowego (i popularnego) dyskursu, by tworzyć własne narracje. Choć modele klimatyczne od wielu dziesiątek lat wskazywały na trend ocieplający i całkiem dobrze prognozowały go z dużym wyprzedzeniem (przeczytaj także: Jak dobrze modele klimatu sprzed lat przewidziały aktualne ocieplenie? i Mit: Nadchodzi globalne ochłodzenie), negacjoniści atakowali ich wiarygodność. Jednocześnie sami, podpierając się źródłami wątpliwej jakości twierdzili, że „za chwilę zacznie się ochładzać”. Tak zrobili np.: amerykański senator James Inhofe używający artykułu z „Newsweeka” podczas przemówienia w Kongresie w 2003 roku czy były sekretarz ds. energii James Schlesinger, cytujący w tym samym roku w felietonie w „Washington Post” raport National Science Board z 1972 roku: „Na podstawie danych z poprzednich zlodowaceń, obecne wysokie temperatury powinny się skończyć, … prowadząc do następnej epoki lodowcowej”. Schlesinger pominął jednak część cytatu mówiącą, że: „jest możliwe, a nawet prawdopodobne, że wpływ ludzi już teraz [w latach 70.!] zmienił środowisko na tyle, że te klimatyczne wzorce w najbliższej przyszłości podażą inną drogą”. Zwolenników teorii „globalnego ochłodzenia” można znaleźć także wśród polskich publicystów (twierdzi tak np.: Max Kolonko) czy polityków (np.: Janusz Korwin-Mikke).

Prognozy ochłodzenia

Można też spotkać naukowców, choć raczej nie specjalistów od klimatu, którzy głoszą rychłe nadejście oziębienia. Ochłodzenie niestrudzenie wieścił np. przez 20 lat Don Easterbrook, profesor geologii z Western Washington University. W 2001 roku stwierdził: „Jeśli cykle będą takie jak w przeszłości, obecny ciepły cykl powinien się zakończyć w ciągu kilku lat, a globalne ocieplenie powinno raczej słabnąć niż wzrastać w przyszłych dekadach”. 5 lat później już widział rychły koniec „ciepłego cyklu”, co miało spowodować spadek temperatur, a w 2008 doszedł do wniosku, że „wydaje się, że prognozowane ochłodzenie właśnie się zaczęło”. W tym samym czasie napisał także: „[...] W 2001 wystawiłem moją reputację na szwank i opublikowałem prognozy wchodzenia w cykl globalnego ochłodzenia około 2007 roku (± 5 lat), bazując na przeszłych zlodowaceniach, danych z rdzeni lodowych i innych... Jeśli obecny trend ochładzania będzie trwał, raporty [IPCC] będą największą farsą w historii nauki”.

Easterbrook nie jest jedynym, który widzi ochłodzenie tam, gdzie nie widzą go klimatolodzy. W latach 2006 i 2007 australijski geolog David Archibald przewidywał, że przyszłe dekady aż do roku 2030 będą coraz zimniejsze: „To Słońce steruje zmianami klimatu i w następnych dekadach będzie chłodniej o 2oC”. Według niego szczyt ocieplenia przypadał na rok 1998, a maksimum ochłodzenia przypadnie około 2025 roku – temperatury mają wtedy spaść do poziomu niewidzianego co najmniej od końca XIX wieku.

W 2008 roku w „Nature” opublikowana została prognoza zespołu Keenlyside'a, „że globalna temperatura powierzchni nie wzrośnie podczas następnej dekady, ponieważ naturalna zmienność północnego Atlantyku i tropikalnego Pacyfiku czasowo zrekompensuje prognozowane antropogeniczne ocieplenie”.

„2011 będzie prawdopodobnie najzimniejszym globalnie rokiem od 1956 albo nawet wcześniej”, wieszczyła grupa Johna McLeana New Zealand Climate Science Coalition.

W 2013 roku Piers Corbyn przewidywał zaś, że w wyniku mniejszej aktywności słonecznej możemy mieć „30 lat globalnego ochłodzenia”.

Rok później australijski inżynier Kevin Long, uważający się za specjalistę od „długoterminowej prognozy klimatycznej”, oznajmił, że świat zmierza w kierunku „najbardziej gwałtownego trendu ochładzającego w ostatnich 2 stuleciach”, co „stanie się oczywiste dla wszystkich” już w 2016 roku. Swoje twierdzenia oparł na badaniach plam na Słońcu i cyklów Księżyca.

A rzeczywistość swoje

Żeby sprawdzić wartość tych prognoz przyjrzyjmy się wynikom pomiarów średniej temperatury powierzchni Ziemi.

Rysunek 2. Odchylenie temperatury powierzchni Ziemi od średniej (dla serii satelitarnych UAH i RSS zmiany temperatury troposfery na wysokości kilku kilometrów) względem okresu bazowego 1981-2010. Źródła NASA GISS, HadCRUT4, NOAA, BEST, UAH, RSS.

Porównując rzeczywiste zmiany temperatury pokazane na rysunku 2 z przytoczonymi prognozami, można łatwo zauważyć, że rozminęły się one mocno z rzeczywistością. Rok 2016 okazał się najcieplejszym rokiem w historii pomiarów, kolejne miejsca w rankingu najgorętszych lat zajęły zaś odpowiednio 2017, 2015 i 2014.

Choć instytucje zajmujące się badaniem klimatu są w tej kwestii jednomyślne, nie przeszkodziło to lordowi Lawsonowi stwierdzić w 2016 roku na antenie radia BBC, że „według oficjalnych danych, w ciągu ostatnich 10 lat […] średnia globalna temperatura nieco spadła”. „Sceptycy” nie tylko więc kiepsko wypadli w przewidywaniu przyszłości, ale pozwalali sobie również na zwykłe kłamstwa. Zadziwiające, ale wciąż są jeszcze tacy, którzy im wierzą.

Rysunek 3. Porównanie danych NASA GISTEMP z danymi zawartymi w artykule zespołu Keenlyside'a. Anomalia temperatury wskazana jest do okresu 1994- 2004.Źródło: Real Climate

Rysunek 4. Porównanie prognoz klimatycznych z pomiarami (czerwona linia). Prognozy klimatologów kolory: pomarańczowy, różowy; prognozy IPCC kolory zielone; prognozy „sceptyków” kolory: jasny niebieski, niebieski, błękitny, granatowy, fioletowy. Opracowanie własne na podstawie: Skeptical Science.

Panie i panowie: sprawdzam!

W 2005 roku Richard Lindzen, meteorolog z Massachusetts Institute of Technology, stwierdził, że klimatolodzy z IPCC to alarmiści, bo prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych 20 lat klimat się ochłodzi, jest takie samo, jak to, że się ogrzeje. I że może się o to założyć. Na to wyzwanie odpowiedział jeden z czołowych specjalistów od modelowania klimatycznego, James Annan. Gdy jednak doszło do ustalania stawek, okazało się, że Lindzen zażądał 50:1 na swoją korzyść, co de facto oznacza, że tak naprawdę szanse na ochłodzenie oceniał na 2%, a nie 50-50. 2% to dużo mniej niż 20%, które wskazywało w tamtym czasie IPCC. Jego publiczne twierdzenia były więc mało spójne z tym, ile pieniędzy był gotów zaryzykować, żeby je wesprzeć. Nie on jeden, jak się okazało. Przypadek Lindzena skłonił bowiem Annana do rzucenia wyzwania innym „sceptykom”.

W tym samym roku założył się z dwójką rosyjskich fizyków: Galiną Masznicz i Władimirem Baszkirtsewem o 10 tysięcy dolarów. Rosjanie stawiali na to, że mniejsza aktywność Słońca spowoduje spadek temperatur, jeśli jednak 6 lat w latach 2012-2017 będzie cieplejszych niż 6 lat z okresu 1998-2003 to wygra Annan. Wielu „sceptyków” nie chciało jednak przyjąć zakładu, m.in.: Patrick Michaels, Piers „30 lat globalnego ochłodzenia” Corbyn, Myron Ebell, William Kininmonth, Craig Idso i Polak Zbigniew Jaworowski, który stwierdził, że „nie jest zainteresowany porównywaniem siły swojego przekonania” z siłą przekonania Annana. Myron Ebell z Competitive Enterprise Institute odmówił również założenia się o 5 tys. funtów z aktywistą Georgem Monbiotem, wykręcając się „czwórką dzieci, którym musi płacić czesne za studia, więc nie chce ryzykować”. Także profesor Terence C. Mills, autor raportu przygotowanego przez Global Warming Policy Foundation (prowadzonej m.in. przez lorda Lawsona, a w której radzie „naukowej” są np.: znani negacjoniści zmiany klimatu – australijski geolog Ian Plimer i Richard Lindzen) zbywał propozycję Annana, żeby za każdy miesiąc cieplejszy od wyznaczonego „przeciętnego” poziomu Mills płacił mu 50 funtów, dostając 60, jeśli temperatura spadnie.

„Jestem za, a nawet przeciw”

Oprócz tego, że „sceptycy” nie bardzo chcą ryzykować pieniądze, by wesprzeć swoje poglądy, to jeszcze wydają się im nie przeszkadzać sprzeczności w głoszonych przez nich poglądach. Przykładem jest Ian Plimer, który w tej samej książce napisał w jednym miejscu, że „CO2 ogrzewa naszą planetę”, a w drugim, że „temperatura i CO2 nie są powiązane”. Plimer, twierdzący, że zmiany klimatu są naturalne, przegrał zresztą w 2015 roku zakład na rzecz analityka Chrisa Hope'a, który w 2008 roku na konferencji w Cambridge, „gdzie większość uczestników była sceptyczna co do wpływu ludzi na klimat”, postawił 1000 funtów na to, że rok 2015 będzie cieplejszy niż 2008.

Brak spójnej argumentacji w rozumowaniu naukowym jest typowy dla ludzi, którzy sprzeciwiają się redukcji emisji CO2 ze względu na światopogląd. Dlatego mogą jednocześnie twierdzić, że „nie da się przewidzieć zmian klimatu” i „klimat będzie się ochładzał”. Dla podparcia swoich twierdzeń nie tworzą jednolitej teorii (warto zauważyć, że spójnej, alternatywnej do działania antropogenicznych gazów cieplarnianych, teorii ocieplenia klimatu nikt jeszcze nie przedstawił), lecz wybierają pojedyncze „wisienki” i niekonkretnie twierdzą, że „coś musi być nie tak” z dowodami naukowymi. Jest to charakterystyczne dla tworzenia teorii spiskowych (S. Lewandowsky, J. Cook, E. Lloyd, 2016). W ten sposób trudno jednak sensownie prognozować przyszłą zmianę klimatu – a także wygrać dotyczący jej zakład. Wybieranie „chłodniejszych” krótkoterminowych trendów, by przewidzieć przyszłość, jest bowiem bardzo nieskuteczną strategią.

Nie da się wygrać obstawiając ochłodzenie

Policzył to zespół Risbey'a w 2015 roku (J. S. Risbey i in., 2015). Naukowcy przeanalizowali obecne, historyczne i przyszłe szanse w zakładach odnośnie do globalnej temperatury (od końca XIX wieku do 2100). Okazało się, że wszystkie 15-letnie zakłady, wskazujące, że będzie się ocieplać, byłyby wygrywane od lat 70. i nie ma żadnej znaczącej szansy na ich przegranie w przyszłości, nawet mimo zmian naturalnych cykli klimatycznych, aktywności Słońca i zanieczyszczenia aerozolami. Jedyną szansą na ochłodzenie jest duża, naturalna katastrofa, np.: potężna erupcja wulkaniczna. Obstawianie ochłodzenia mogło dać wygraną jedynie w dawno minionych okresach 1880-1910 i 1950-1965. Zakładanie się przeciw ociepleniu jest „w dużym stopniu bezsensowne i jest to dobrze rozumiane” – patrząc po niechęci do stawiania swoich pieniędzy na spadek temperatur – również przez negacjonistów. Mogą więc mówić, że spodziewają się ochłodzenia lub co najmniej braku ocieplenia w następnych dekadach, ale zasadniczo nie będą się o to zakładać.Wskazuje to, że ich publiczna postawa różni się od prawdziwych przekonań i że wiedzą, że takie zakłady byłyby z góry dla nich przegrane.

Dlatego do zakładu nie udało się przekonać nikogo ani Danie Nuccitelli, ani Markowi Bosloughowi, chętnych nie znajduje też Annan, a Keenlyside odmówił zespołowi redakcyjnemu Real Climate (Stefan Rahmstorf, Michael Mann, Ray Bradley, William Connolley, David Archer i Caspar Ammann). Gdy niemiecka gazeta „Stuttgarter Zeitung” spytała w 2010 członka zespołu Keenlyside'a Mojiba Latifa o niesprawdzone prognozy, ten stwierdził, że „ocieplenie nie świadczy przeciw ich prognozom”, a jeśli w 2015 okaże się, że przypuszczenia były błędne to będzie „ostatnim, który temu zaprzeczy”. Jednak w 2015 roku, kiedy stało się ewidentne, że byli w błędzie, jedyne, co miał do powiedzenia, to że model był „produktem eksperymentalnym”.

Rysunek 5. „Serce” Centrum Symulacji Klimatu NASA (NASA Center for Climate Simulation, NCCS) – superkomputer „Discover”. Źródło: NASA/Pat Izzo

Opieranie się na „produktach eksperymentalnych” i przypuszczeniach „sceptyków” jest dość dziwaczne, gdy mamy do dyspozycji sprawdzone modele klimatyczne. Dlatego 10 tys. dolarów z zakładu z 2005 roku wygrał Annan, a nie Masznicz i Baszkirtsew. Z tego samego powodu laureat nagrody Nobla, Brian Schmidt z Australian National University, w najbliższym czasie wzbogaci się o co najmniej 1000 dolarów wypłaconych przez Davida Evansa i Joannę Nova. Wszystko wskazuje na to, że także zespół Skeptical Science wygra zakład z 2011 roku ze „sceptykami” z blogu Pierre Gosselina „No Tricks Zone”. Oprócz tego, że wszystkie prognozy „sceptyków” okazały się błędne, mają jeszcze coś wspólnego – odrzucają rolę antropogenicznych emisji CO2 i innych gazów cieplarnianych w kształtowaniu globalnej temperatury. To, że możemy tak dobrze przewidzieć wyniki „klimatycznych” zakładów, świadczy o tym, że dobrze znamy system klimatyczny. Wbrew twierdzeniom Davida Evansa, jakoby od 1999 roku „nowe dowody osłabiły twierdzenie, że emisje są główną przyczyną” globalnego ocieplenia, jest dokładnie odwrotnie. Mimo to nadal są ludzie, którzy będą mówić bzdury, w które sami nie wierzą, tylko po to, by chronić czyjeś interesy.

A może są jacyś chętni, by założyć się o przyszłe zmiany temperatury z zespołem „Nauka o Klimacie”? Chętnie uzgodnimy warunki zakładu.

Anna Sierpińska na podstawie: Checkmate: how do climate science deniers' predictions stack up?, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon Malinowski

Filmy: o modelowaniu pogody i klimatu NASA Center for Climate Simulation (NCCS) 5:40 min, ang.

Brian Schmidt opowiada o zakładach „klimatycznych” 2:30 min, ang.

Opublikowano: 2018-03-20 19:01
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.