Exxon i fabrykowanie wątpliwości, czyli jak za miliony dolarów zwalczać naukę

Badacze koncernu naftowego Exxon już w latach 80. potwierdzili konsensus naukowy względem globalnego ocieplenia. Dlaczego więc ponad 30 lat później tak wielu ludzi nadal uważa, że nie mamy wpływu na ziemski klimat? Duża w tym „zasługa” samego Exxona.

Czytaj część 1. Już kilkadziesiąt lat temu badania koncernu naftowego Exxon potwierdzały rolę paliw kopanych w globalnym ociepleniu.

Czytaj część 2. Dlaczego Exxon finansował badania nad CO2 a następnie zdyskredytował ich wyniki?

Stacja benzynowa

Rysunek 1: Stacja benzynowa koncernu Exxon, zdjęcie Mike Mozart (licencja CC BY 2.0).

Choć w latach 70. i 80. Exxon prowadził profesjonalne naukowe badania zmiany klimatu, już wtedy pojawiły się pierwsze sygnały zapowiadające późniejszą negacjonistyczną politykę firmy. Kierownictwo koncernu dostrzegało zagrożenie dla zysków w przypadku wprowadzenia ograniczeń emisji. Firma widziała też swoją przyszłość biznesową w produkcji paliw syntetycznych (o szczególnie wysokiej emisyjności), a które w przypadku wprowadzenia polityk ograniczania emisji nie miałyby racji bytu.

Zdobywszy reputację organizacji prowadzącej profesjonalne badania klimatu, Exxon wykorzystywał ją do dezinformowania i tworzenia wrażenia, że „dyskusja naukowa nadal się toczy” i w sumie to „nic do końca na pewno nie wiadomo”. To klasyczna strategia przemysłu sfabrykowanych wątpliwości.

„Ropa” XXI w. - paliwa syntetyczne

W latach 80. Exxon interesował się produkcją paliw syntetycznych, próbując wypracować strategię przetrwania w XXI wieku, z kurczącymi się zasobami konwencjonalnej ropy i zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatu. Wiedziano, że wytwarzanie takich paliw jest źródłem ogromnych emisji CO2, ale przyszłe zyski były nie do pogardzenia. Exxon wiedział, że w USA znajdują się pokaźne zasoby węgla, łupków bitumicznych i piasków bitumicznych, które można było przerabiać na paliwa płynne. I to w dużej ilości – kierownictwo Exxona szacowało, że z tych źródeł można by zaspokoić aż 30% zapotrzebowania USA na energię w XXI w.

Randall Meyer, wiceprezes Exxona, w mowie wygłoszonej przed Amerykańską Izbą Handlową w 1981 roku powiedział: „Te zasoby są wystarczające do utrzymania przez 175 lat przemysłu produkującego 15 milionów baryłek dziennie.” Meyer całkowicie pomijał w swoich wypowiedziach kwestię emisji CO2, nie rozwodzono się na ten temat także w raportach rocznych dla akcjonariuszy firmy. Meyer rozmawiał o paliwach syntetycznych z przedstawicielami rządu, koncernów samochodowych (np.: Forda i GM), z mediami i naukowcami. Rząd nie zamierzał jednak wspierać programu rozwoju paliw syntetycznych i wycofał finansowanie z United States Synfuels Corporation, dotowanej przez państwo firmy, która miała zapewnić pieniądze na budowę fabryk wytwarzających paliwa syntetyczne. W dużej mierze przyczynił się do tego spadek cen ropy naftowej w latach 80. Z całego programu przetrwało jedynie zainteresowanie wydobyciem piasków roponośnych – głównie w Kanadzie.

rafineria

Rysunek 2: Zakłady chemiczne Exxon Baytown w Texasie. Zdjęcie: Louis Vest (licencja CC BY-NC 2.0)

Mimo, że kierownictwo Exxona nie wspominało o kwestiach emisji związanych z paliwami syntetycznymi, dział badawczy koncernu zajmował się tym tematem. Exxon Research & Engineering szacował, że produkcja i spalanie ropy z łupków bitumicznych będzie źródłem 1,4-3 razy większej ilości CO2 niż w przypadku ropy konwencjonalnej, a ich wykorzystanie przyspieszy podwojenie stężenia dwutlenku węgla w atmosferze o około 5 lat. Naukowcy Exxona na bieżąco śledzili badania w tym temacie, wyszukując też informacje, które mogłyby zagrozić zyskom koncernu. Już w 1979 roku zajmujący się tym Henry Shaw pisał m.in. o tym, że grupy zajmujące się ochroną przyrody chcą ograniczyć rozbudowę przemysłu paliw syntetycznych, gdyż może to przyspieszyć globalne ocieplenie. Jednak po tematycznym spotkaniu rządowym w 1980 roku stwierdził, że żadne rychłe działania nie zostaną podjęte, bo w sprawę jest zaangażowanych zbyt wiele grup interesów. W swojej korespondencji służbowej odnotował:

Na przykład, niektórzy działacze na rzecz ochrony środowiska sugerowali, że rozwój paliw syntetycznych powinien być wstrzymany dopóki nie będziemy mieć wystarczających informacji do podjęcia odpowiednich, strategicznych decyzji. Przedstawiciele przemysłu z drugiej strony, wskazywali, że wzrastająca ilość CO2 w atmosferze niekoniecznie musi być pochodzenia antropogenicznego i że będzie to miało niewielkie konsekwencje w następnym wieku.

Shaw, który uczestniczył w spotkaniach na poziomie federalnym od lat 80., także starał się wpływać na stanowisko rządu. Robił to na przykład podkreślając niepewności w badaniach klimatycznych poprzez odpowiednie redagowanie otrzymanych do zaopiniowania notatek z posiedzeń. (Przykład tutaj)

W 1988 roku James Hansen, naukowiec z NASA, stwierdził przed Kongresem USA, że obserwowane ocieplenie pozwala stwierdzić, że mamy do czynienia z prognozowanym wcześniej efektem cieplarnianym. W tym samym roku Organizacja Narodów Zjednoczonych powołała IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change). Zaczęły się też sprawdzać prognozy naukowców z Exxona z lat 70.

Dokumenty archiwalne Exxona przechowywane na University of Texas w Austin pokazują, że badacze klimatu zawsze mieli świadomość istnienia niepewności, ale nie mogły one wpływać na bagatelizowanie zagrożeń. Pierwszy raport IPCC z 1990 roku podobnie – mimo, że wskazywał luki w wiedzy naukowej – ostrzegał, że spalanie paliw kopalnych na pewno spowoduje wzrost temperatury powierzchni Ziemi w nadchodzącym stuleciu i konieczne są głębokie redukcje w emisji gazów cieplarnianych. Podczas sesji zamykającej posiedzenie IPCC, gdy tworzono szkic podsumowania dla polityków, na sali, jako obserwator, znajdował się Brian Flannery z Exxona. Zabrał głos, aby zachęcić do stonowania wymowy tego podsumowania, kwestionując zarówno pewność wniosków jak i proponowane środki zaradcze. Żaden z zebranych naukowców się z nim nie zgodził – napisał świadek tego wydarzenia, Jeremy Leggett, w swojej książce The Carbon War.

Był to początek zwrotu w polityce Exxona. Jego naukowcy zaczęli coraz częściej występować jako eksperci kwestionujący wiedzę naukową głównego nurtu. Firma zaczęła także inwestować w różnego rodzaju think tanki mające na celu zasiewanie wątpliwości co do rzetelności prowadzonych nad klimatem badań. Wypracowana przez kilkanaście lat reputacja firmy, jako prowadzącej innowacyjne, rzetelne badania naukowe we współpracy z najlepszymi specjalistami, była w tym momencie nie do przecenienia. Pracownicy Exxona mogli występować z pozycji ekspertów, którzy ze swoich prac badawczych wyciągają po prostu odmienne wnioski.

Chronić zyski, ukrywać prawdę

Brian Flannery i nowy prezes Exxona, Lee Raymond, kontynuowali strategię podkreślania niepewności. Na przykład w przemowie wygłoszonej w 1996 roku w Klubie Ekonomicznym w Detroit Raymond stwierdził: „Dowody naukowe na wpływ ludzkości na klimat planety są obecnie nieprzekonujące.” W 1999 roku na dorocznym spotkaniu firmowym powiedział, że prognozy przyszłego klimatu „są oparte na całkowicie nieudowodnionych modelach klimatycznych, albo, jeszcze częściej, na zwykłych spekulacjach.” Co ciekawe, te krytykowane modele klimatyczne (m.in. stworzone we współpracy z Canadian Climate Centre i Goddard Institute for Space Studies z NASA) Exxon wykorzystywał do oceny opłacalności wydobywania ropy oraz gazu w Antarktyce i zagrożeń dla budowanej tam infrastruktury (więcej na ten temat w: What Exxon Knew About the Earth’s Melting Arctic, Los Angeles Times, Oct. 9, 2015).

Skuteczność oddziaływania wygłaszanych opinii na temat zmiany klimatu miała zwiększyć organizacja Global Climate Coalition (GCC), założona przez Exxon i jego sprzymierzeńców. Celem tej skupiającej firmy wydobywcze i motoryzacyjne grupy lobbystycznej było blokowanie polityk ochrony klimatu i ograniczania emisji CO2. Aby to osiągnąć GCC od 1989 do 2002 roku prowadziła agresywną kampanię propagandową i reklamową zasiewającą wątpliwości odnośnie uczciwości IPCC i wiarygodności dowodów naukowych, że spalanie paliw kopalnych wywołuje globalne ocieplenie.

W 1998 roku Exxon pomógł utworzyć – przy pomocy swojego lobbysty Randy'ego Randola i Joe'go Walkera, PR-owca ze zrzeszenia branżowego producentów ropy naftowej American Petroleum Institute (API) - organizację Global Climate Science Team. Jaki był cel jej powołania można przeczytać w notatce obu panów. „Osiągniemy zwycięstwo, gdy przeciętny obywatel dowie się o niepewnościach w nauce o klimacie” i gdy „zaakceptowanie tych niepewności będzie uznawane w społeczeństwie za 'zdrowy rozsądek'”. Strategia działania według tej notatki miała opierać się na twierdzeniach, że nie ma pewności, że zmiana klimatu zachodzi i że ludzie mają na nią wpływ.

Aby dotrzeć z tym przekazem do ludzi wykupywano reklamy w największych czasopismach. Jedno z opublikowanych w gazecie Wall Street Journal ogłoszeń („Nauka nierozstrzygnięta”) stwierdzało m.in. że obserwowane globalne ocieplenie to część naturalnego cyklu. Powoływano się przy tym na pracę Lloyda Keigwina. Ten, gdy dowiedział się o tym, zaprotestował, że jego artykuł został przeinaczony. Dodał też, że nie zgadza się z przedstawioną w reklamie tezą, jakoby nie było potrzeby przejmować się globalnym ociepleniem. Inna reklama, opublikowana w The New York Times, rzucała oszczerstwa na naukowców, którzy „wierzą, że mogą przewidzieć zmiany w klimacie na dekady w przód”.

Współpraca Exxona z administracją George'a W. Busha

Bardzo szybko w sytuację wplątana została też polityka. W 2000 roku rozpoczął się wyścig do fotela prezydenckiego w USA między Alem Gorem, orędownikiem konieczności zatrzymania zmian klimatycznych, a pupilkiem przemysłu wydobywczego Georgem W. Bushem, który też ostatecznie wygrał wybory.

Już na samym początku prezydentury Busha Exxon zaczął śmiało sobie poczynać, próbując na różne sposoby wpływać na działania rządu. Nie cofał się przed atakami na poszczególne, „niewygodne” osoby. Celem takiego ataku stał się na przykład Michael MacCracken, który przez był wiele lat głównym naukowcem rządu federalnego d/s badań nad globalnym ociepleniem (pracował w U.S. Global Change Research Program*), ale jego drogi już wcześniej krzyżowały się z Exxonem wiele razy.

W latach 70. i 80. współpracował z naukowcami Exxona w prowadzeniu ich pionierskich badań, był też współautorem niektórych ich raportów. Na konferencji w czerwcu 1991 roku zajmował się wraz z naukowcem Exxona Brianem Flannerym projektami dotyczącymi zmiany klimatu, w tym geoinżynierią. Spotkanie to zaowocowało pewną propozycją dla MacCrackena ze strony lobby wydobywczego. Will Ollison, doradca naukowy American Petroleum Institute, poprosił Michaela o napisanie artykułu przedstawiającego niepewności związane z globalnym ocieleniem. Miało to być alternatywne dla raportu IPCC z 1990 roku spojrzenie na problem. MacCracken odmówił.

W czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2000 roku Exxon umieścił w Washington Post ogłoszenie, w którym oskarżał rządowe biuro MacCrackena o stawianie „politycznej bryczki przed koniem nauki” Cała kampania fabrykowania wątpliwości, mających na celu dyskredytowanie wiedzy naukowej z dziedziny klimatologii i działań rządu w tym temacie spotkała się w końcu z reakcją MacCrackena. W 2002 roku w liście do prezesa Exxona, Lee Raymonda, odniósł się do zawartych w reklamach „przeinaczeń”, pisząc m.in.:

150 państw, jednomyślnie zgadza się z wiedzą naukową w tym temacie [zmian klimatu], nie dlatego, że istnieje jakiś "zielony" spisek, ale dlatego że istnieją solidne naukowe podstawy. Oczywiście, są niepewności, ale podejmowanie decyzji pomimo niepewności to normalna sprawa - za to płaci się kadrze kierowniczej.

Osoba pokroju MacCrackena w Białym Domu była bardzo nie w smak Exxonowi. Zaraz po rozpoczęciu w 2001 roku urzędowania przez prezydenta George W. Busha, koncern podjął próby usunięcia MacCrackena ze stanowiska. Randy Randol, szef lobbystów Exxona, napisał list do nowo wybranego przewodniczącego rady d/s środowiska w Białym Domu, w którym żądał zwolnienia MacCrackena, albo chociaż odsunięcia go od decyzji. Powodem miały być jego rzekome polityczne i naukowe uprzedzenia.

Exxon chciał także zmiany naukowców nadzorujących współpracę rządu z IPCC. Kandydatami koncernu byli badacze otwarcie kwestionujący naukę głównego nurtu dotyczącą zmian klimatu – John Christy z University of Alabama i Richard Lindzen z MIT.

Ponadto Exxon próbował namówić Biały Dom do zablokowania ponownego wyboru ówczesnego przewodniczącego IPCC. Brian Flannery naciskał na administrację, aby cała rządowa wiedza na temat klimatu została „skorygowana”. W korespondencji z 2002 roku z Johnem H. Marburgerem, przyszłym asystentem prezydenta ds. nauki i technologii, Flannery rekomendował obszary, na których powinien skupić się rząd USA jeśli chodzi o badania klimatyczne, m.in. ocenie znaczenia politycznego „niepewności naukowych.” Na początku listu Flannery podkreśla, że za Exxonem stoi wiele lat badań i recenzowane artykuły naukowe, jego rady mają więc (w domyśle) odpowiednią wagę. Nawet jeśli list wydaje się być niewinny, dołączona do niego notatka ze stanowiskiem Exxona nie pozostawiała złudzeń co do intencji tych działań: „Większość frustruje zbyt wyraźna skłonność IPCC do bagatelizowania znaczenia niepewności i luk [w wiedzy]”.

Skupianie się na niepewnościach, gdy potrzebne były już konkretne działania w temacie zapobiegania zmianie klimatu, było wyjątkowo cyniczną zagrywką. Czas tej kampanii nie był przypadkowy – administracja rządowa miała zgodnie z prawem przedstawić nową strategię badań klimatycznych. Exxon i jego sprzymierzeńcy życzyli sobie, aby prace wykonane podczas prezydentury Clintona i wiceprezydenta Ala Gora zostały zmarginalizowane. Przedstawiciele koncernu wypowiadali się na rzecz wycofania się z protokołu z Kioto. Kiedy prezydent Bush faktycznie w 2001 roku podjął taką decyzję, Exxon przyjął ją z dużym zadowoleniem. Można powiedzieć, że strategia firmy zasiewania wątpliwości zebrała konkretne żniwo.

Współpraca między Exxonem, powiązanymi z nim organizacjami i administracją Busha, mająca na celu podkreślanie niepewności w klimatologii i powstrzymywanie działań, wyszła na jaw w 2005 roku. Rick Piltz (pracownik US Climate Change Science Program*, czyli jednostki, w której zatrudniony był także swojego czasu MacCracken) ujawnił, że Philip Cooney, lobbysta firm wydobywczych pracujący jako szef kadr w radzie d/s środowiska w Białym Domu, przeredagowywał w dużym stopniu prace rządowych naukowców. Po tym jak Piltz powiadomił odpowiednie organy państwowe Cooney złożył rezygnację ze stanowiska i został zatrudniony w Exxonie.

Cała kampania Exxona podkreślania niepewności została świetnie udokumentowana w 3 raportach Union of Concerned Scientists (UCS) i Government Accountability Project, wydanych w 2007 roku.

Na posłuchaniu w Kongresie w 2007 roku James McCarthy, naukowiec z Harvardu, członek UCS i nowo wybrany przewodniczący American Association for the Advancement of Science powiedział:

Administracja Busha i sieć finansowanych przez ExxonMobil organizacji starały się wypaczać, manipulować i uciszać wiedzę naukową na temat klimatu, aby zmylić Amerykanów w kwestii pilności problemu globalnego ocieplenia, a przez to zapobiec zdecydowanej reakcji politycznej.

Mimo, że Exxon pod presją swoich udziałowców ogłosił w 2007 roku, że niezwłocznie zaprzestanie finansowania organizacji „denialistycznych”, dokumenty podatkowe ujawniły, że tak się wcale nie stało – co więcej beneficjentami okazali się także politycy. Udokumentowano, że w latach 2007-2015 firma przekazała 1,87 miliona dolarów wybranym Republikanom w Kongresie USA, otwarcie zaprzeczającym zmianie klimatu i 454 000 dolarów American Legislative Exchange Council (ultrakonserwatywna grupa lobbystyczna, promująca wizję emisji CO2 jako „eliksiru życia” i blokująca ustawodawstwo dotyczące zmian klimatycznych na poziomie stanowym).

„Exxongate” - czy koncern zmierzy się z podobnymi zarzutami jak przemysł tytoniowy w latach 90?

Ujawnienie „Exxongate” przez InsideClimate News spotkało się z żywą reakcją organizacji chroniących środowisko i polityków. Pojawiły się głosy wskazujące na analogię między tą aferą, a działaniami firm tytoniowych, których kampanie szerzenia wątpliwości zostały ukrócone w latach 90., po przegraniu przez m.in. firmę Philip Morris spraw sądowych wytyczonych przez rząd USA.

Senator z ramienia Demokratów, Sheldon Whitehouse, były prokurator, wskazał możliwość przeprowadzenia śledztwa przez Departament Sprawiedliwości w sprawie złamania przepisów Racketeer Influenced and Corrupt Organizations Act (RICO), aktu prawnego dotyczącego siatek przestępczych, na mocy którego ściga się za min. łapówkarstwo, malwersacje i oszustwa. To właśnie wykroczenie przeciwko RICO było podstawą oskarżenia koncernów tytoniowych w latach 90.

Sharon Eubanks, która reprezentowała rząd USA w sprawie przeciwko Philip Morris uważa, że jeśli okaże się, że ExxonMobil i inne firmy wydobywcze działały wspólnie, aby blokować wiedzę, na temat tego, że antropogeniczne globalne ocieplenie naprawdę ma miejsce, to mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności za pogwałcenie RICO. Prawniczka zauważyła też, że do wszczęcia śledztwa prokurator generalny będzie potrzebował wsparcia politycznego. W latach 90 klimat polityczny do działań przeciwko „Big Tobacco” był niekorzystny, bo rząd Republikanów nie chciał, aby „przemysłowi stała się krzywda”.

O wszczęcie dochodzenia na podstawie RICO zwróciła się także do Prokuratora Generalnego Loretty E. Lynch i prezydenta Baracka Obamy grupa 20 klimatologów, pisząc w liście z 1 września 2015 o korporacjach i organizacjach, które „celowo zwodziły Amerykanów w sprawie zagrożeń zmianą klimatu, aby zapobiec reakcji Ameryki na te zmiany”. Podobne pismo wysłali także dwaj członkowie Kongresu Ted W. Lieu i Mark DeSaulnier, dodatkowo wskazując na możliwość pogwałcenia przez firmę praw chroniących konsumentów, prawa dotyczącego reklam, publicznego zdrowia, ochrony udziałowców i innych. Według nich Prokurator Generalna powinna wszcząć śledztwo w sprawie zorganizowania oszukańczych kampanii kwestionujących wiedzę naukową na temat zmiany klimatu i dostarczania nieprawdziwych informacji inwestorom oraz opinii publicznej. Wsparcie dla pomysłu rozpoczęcia śledztwa wyrazili także kandydaci Demokratów na prezydenta Hilary Clinton, Bernie Sanders i Martin O’Malley.

Wall Street

Rysunek 3: Budynek nowojorskiej giełdy papierów wartościowych. Zdjęcie: Kevin Connor, Morguefile.com.

Inną rozpatrywaną opcją pociągnięcia Exxona do odpowiedzialności jest oskarżenie z przepisów dotyczących oszust giełdowych. Exxon, jako firma notowana na giełdzie, jest zobowiązany do odpowiedniego informowania swoich udziałowców o wszystkich aspektach mogących wpływać na wyniki finansowe firmy, a tym samym na jej wycenę. Prokurator generalny Nowego Jorku Eric Schneiderman wskazał, że na podstawie obowiązującego w Nowym Jorku prawa Martin Act zabraniającego „jakichkolwiek oszustw, zwodzenia, ukrywania, fałszywych symulacji, przedstawiania fałszywych stanowisk” kilka firm wydobywczych zostało zmuszonych do ujawnienia zagrożeń dla swoich zysków spowodowanych zmianami klimatycznymi. Exxon w swoich raportach rocznych zaczął pisać o tych zagrożeniach, i to nie wprost, dopiero od 2007 roku, mimo, że jego kierownictwo posiadało wiedzę na ten temat od blisko 30 lat. 4 listopada Eric Schneiderman wysłał do Exxona wezwanie do sądu z żądaniem ujawnienia dokumentów, e-maili i dodatkowych raportów finansowych. Rzecznik Exxona, Kenneth P. Cohen, potwierdził tę informację New York Times'owi.

Próby uzyskania rekompensaty od Exxona przez osoby i społeczności poszkodowanych w wyniku zmiany klimatu, chociaż także brane pod uwagę, mają małą szansę na zakończenie sukcesem – poprzednie tego typu rozprawy sądowe w USA nie miały pomyślnego końca. Exxon może jednak spodziewać się pociągnięcia do odpowiedzialności w oparciu o przepisy państw innych niż USA, w których prowadzi interesy, a także przepisy prawa międzynarodowego.

Uruchomienie śledztwa lub zmuszenie Exxona do stawienia się w sądzie pozwoliłoby co najmniej dotrzeć do kolejnych firmowych dokumentów, które pokazałyby dokładnie, co i kiedy firma wiedziała na temat zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem. Dokumenty te, podobnie jak to się stało w przypadku koncernów tytoniowych, mogłyby stać się źródłem kolejnych oskarżeń.

Po ujawnieniu rewelacji InsideClimate News nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Exxona. Na swoim blogu firma podkreśla zaangażowanie w badania nad klimatem. Jednak to, na czym tak naprawdę jest oparta riposta, to wątpliwości. Skupiono się (cóż za zaskoczenie!) na niepewnościach modeli klimatycznych. Nawet odpierając zarzuty firma wciąż stosuje tą samą strategię, która znalazła się u podstaw „Exxongate”.

W swoich oficjalnych rocznych prognozach energetycznych i raportach dotyczących wpływu śladu węglowego Exxon przyjmuje założenia biznes-jak-zwykle. Raporty nie pokazują prognoz koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze, ani nie prezentują ich wpływu na globalną temperaturę. Wszystko z tego powodu – jak możemy przeczytać w przypisach – że „wymagałoby to danych wyjściowych, których rozsądne zmierzenie lub zweryfikowanie leży poza możliwościami firmy”.

* program rządu USA koordynowania i integrowania badań nad klimatem prowadzonych przez agencje rządowe. Przed 2002 i po 2009 nosił nazwę: U.S. Global Change Research Program, natomiast w latach 2002-2009 Climate Change Science Program

Anna Sierpińska na podst.:

  1. Highlighting the Allure of Synfuels, Exxon Played Down the Climate Risks
  2. Exxon Sowed Doubt About Climate Science for Decades by Stressing Uncertainty
  3. ExxonMobil gave millions to climate-denying lawmakers despite pledge 
  4. ExxonMobil gave $1.5M to climate disinformation groups last year, breaking its pledge to stop funding denial machine 
  5. Exxon’s Climate Cover-Up Should Be Investigated By DOJ, Tobacco Prosecutor Says 
  6. ExxonMobil Faces Heightened Risk of Climate Litigation, Its Critics Say 
  7. ExxonMobil climate change 
  8. Should The Government Sue Big Oil? 
  9. What Exxon knew about the Earth's melting Arctic
Opublikowano: 2015-12-21 18:43
Tagi

negacjonizm

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.