Dlaczego Exxon finansował badania nad CO2 a następnie zdyskredytował ich wyniki?

Śledztwo dziennikarskie przeprowadzone przez InsideClimate News pokazało nie tylko ogrom środków wyłożonych przez Exxona w latach 70. i 80. na prace badawcze nad wpływem CO2 na klimat, ale także ich złożoność i innowacyjność.

Czytaj część 1. Już kilkadziesiąt lat temu badania koncernu naftowego Exxon potwierdzały rolę paliw kopanych w globalnym ociepleniu.

Dlaczego Exxon wydał miliony dolarów na badania dotyczące CO2? Odpowiedź jest prosta – lepsze zrozumienie problemu uznano za klucz do podejmowania właściwych decyzji biznesowych.

waga

Rozpoczęcie badań przez Exxona wiązało się z umacniającym się w środowisku naukowym konsensusem dotyczącym globalnego ocieplenia. Kolejne raporty rządowe i akademickie wyraźnie wskazywały rolę jaką odgrywa spalanie paliw kopalnych w podnoszeniu temperatury powierzchni Ziemi. Pojawiały się wezwania do podjęcia działań i oczywistym było, że jeśli politycy posłuchają głosu naukowców, będzie to miało istotny wpływ na zyski koncernów naftowych.

Exxon uznał, że powinien zebrać jak najpełniejsze informacje w temacie, w tym zbadać kilka niewiadomych. Wśród nich były m.in. tempo pochłaniania CO2 z atmosfery przez oceany oraz wpływ wylesiania na trend zmiany klimatu. Gdyby można było opóźnić czy zniwelować wzrost temperatury planety (na przykład poprzez sadzenie drzew), firma zyskałaby wiele lat, zanim stanęłaby przed koniecznością głębokich zmian w swoim modelu biznesowym.

Lata 70.-80. Naukowcy Exxona potwierdzają konsensus naukowy

Exxon doskonale zdawał sobie sprawę z konsensusu naukowego w temacie zmiany klimatu, a jego naukowcy w pełni się z nim zgadzali. Mówią o tym wprost dokumenty firmowe oraz opracowania i opinie zatrudnionych w firmie specjalistów.

Znany był im zarówno raport doradców naukowych prezydenta Lyndona Johnsona z 1965 roku mówiący, że spalanie paliw kopalnych stanie się przyczyną zmiany klimatu, jak i raport na temat zmian klimatu opublikowany przez Narodową Akademię Nauk USA (National Academy of Sciences – NAS) w 1966 roku. Zwrócono w nim uwagę, że rosnące stężenie CO2 jest zgodne z ilością CO2 uwalnianego podczas spalania ropy, gazu i węgla. Współautorem sprawozdania NAS był zresztą jeden z naukowców Exxona – James F. Black. Był on, obok m.in. Henry'ego Shawa i Edwarda E. Davida, w składzie grupy badaczy zatrudnionych przez firmę w latach 70. w celu analizy efektu cieplarnianego.

Inny raport Narodowej Akademii Nauk USA z 1977 roku szczególnie zainteresował H. Shawa, bo pojawiło się w nim zdanie, że rosnące stężenie atmosferyczne CO2 może stać się czynnikiem ograniczającym produkcję energii z paliw kopalnych. Dodatkową motywacją do zbadania problemu były pieniądze – amerykański Departament Energii zaplanował przeznaczenie w samym 1977 roku 9 mln dolarów na badanie skutków rosnącej ilości CO2 w atmosferze. Exxon mógł więc prowadzić badanie kluczowe dla swoich decyzji biznesowych korzystając z finansowego wsparcia państwa. Shaw aktywnie uczestniczył w spotkaniach zarówno biznesu (m.in. utworzonej przez American Petroleum Institute w 1979 roku grupy roboczej CO2 and Climate Task Force, w których brali udział przedstawiciele firm naftowych Shell, Sohio i Texaco) jak i świata nauki, dyskutując z czołowymi klimatologami takimi jak James Hansen z NASA czy Stephen Schneider z Columbia University. Inny naukowiec Exxona, profesor astronomii z Harvardu i specjalista od modelowania matematycznego, Brian Flannery, był jedynym przedstawicielem przemysłu biorącym udział w stworzeniu raportu „Przewidywania wpływu rosnącego stężenia CO2 na klimat”. Wydane przez amerykański Departament Energii w 1985 roku sprawozdanie przewidywało ocieplenie rzędu 1°C względem epoki przedprzemysłowej do 2000 roku i o 3-6°C do 2100 roku. Aktywność naukowców firmy miała duży wpływ na postrzeganie Exxona przez przedstawicieli rządu jako wartościowego partnera w rozmowach. Dokumenty przestudiowane przez dziennikarzy ICN pokazują, że pracownicy firmy posiadali dużą wiedzę odnośnie następstw wzrostu stężenia CO2 w atmosferze, m.in. wiedzieli, że bieguny ogrzeją się szybciej niż reszta planety oraz jak zmniejszona pokrywa lodowa wpłynie na zdolność planety do odbijania promieni słonecznych. W wewnętrznych dyskusjach pojawiły się także potencjalne problemy, takie jak rozprzestrzenianie się chwastów i szkodników czy nasilenie się migracji ludzi.

1979: Ile CO2 z atmosfery mogą wchłonąć oceany?

Zespół badawczy Exxona zaprojektował w latach 70. innowacyjne badanie stopnia absorpcji CO2 przez oceany. W tym celu, częściowo za pieniądze z Departament Energii, wyposażono ogromny tankowiec Esso Atlantic w zrobione na zamówienie przyrządy. W pracach uczestniczył jeden z czołowych klimatologów - Taro Takahashi, wtedy adiunkt na Columbia University.

Próbki powietrza i wody zbierane na trasie Esso Atlantic z Zatoki Meksykańskiej do Zatoki Perskiej miały odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu ocean pochłania CO2. Dobre wyniki mogły by dać firmie kartę przetargową w momencie pojawienia się ewentualnych ograniczeń w spalaniu paliw kopalnych.

Według Shaw'a te badania były także czymś, co pozwoliłoby Exxonowi zyskać dobrą reputację naukową. Tak o projekcie wypowiadał się Richard Werthamer, szef H. Shawa:

Zamierzeniem projektu na tankowcu było dostarczenie udokumentowanych danych naukowych, miejmy nadzieję niepodważalnych, w kluczowych zagadnieniach dotyczących atmosferycznych przemian emitowanego CO2. Dodatkowym celem Henry'ego [Shaw'a] było to, by Exxon był szanowany jako ważny partner, aby zwracano się do niego o opinię, by uczestniczył w dyskusjach na temat działań i polityk, a nie, żeby temat nagle spadł na nieświadomą firmę.

Trzyletnie badania pozwoliły na przygotowanie i opublikowanie przez Edwarda Garveya i H. Shawa artykułu na temat metodologii badań w specjalistycznym magazynie. Z informacji pozyskanych na Esso Atlantic korzystał też m.in. nagrodzony tytułem Champions of the Earth Taro Takahashi. W 2009 roku po zebraniu i zaktualizowaniu danych zgromadzonych na przestrzeni 30 lat w badaniach nad dwutlenkiem węgla w ocenach, zespół Takahashiego doszedł do wniosku, że oceany absorbują rocznie tylko 20% CO2 emitowanego z działalności ludzi.

Rysunek 1: Średni strumień dwutlenku węgla przepływającego z powietrza do oceanu w roku 2000, w gramach węgla na metr kwadratowy i rok. Ilustracja pochodzi z pracy Takahashi i in., 2009.

1981: „Następstwa do 2030 roku może i nie będą katastrofalne. Ale to będzie dopiero przygrywka”

Innym ważnym elementem działalności naukowej Exxona było tworzenie modeli klimatycznych. Przez większość lat 80. badacze firmy wraz z naukowcami z uniwersytetów i rządu pracowali nad stworzeniem jak najlepszych modeli klimatycznych, a ich analizy były publikowane w recenzowanych czasopismach naukowych. Ich praca potwierdzała kształtujący się konsensus w sprawie zagrożeń spowodowanych globalnym ociepleniem, takich jak zmiany dystrybucji opadów czy zaburzenia w biosferze. Wskazywał na to m.in. Richard Cohen, kierownik Theoretical and Mathematical Sciences Laboratory w dziale badawczym Exxona, ostrzegając, że po 2030 roku szkody mogą stać się nieodwracalne. Steve Knisely, stażysta pracujący ówcześnie w tym dziale, przewidywał, że jeśli nie będzie ograniczeń w zużyciu paliw kopalnych nastąpi odczuwalna zmiana temperatury, a poziom CO2 osiągnie do 2010 roku poziom 400 ppm (co – jak teraz wiemy – było bardzo trafną prognozą).

Naukowcy Exxona podjęli też działania mające na celu określenie wynikających ze zmiany klimatu szkód. Jeden z naukowców, Werner Glass, napisał w 1981 roku do wiceprezesa firmy, że w ciągu kilku dekad globalny wzrost temperatury będzie już wyraźnie zauważalny, zastrzegając jednak, że we wczesnych latach zmiana klimatu będzie „daleka od katastrofalnej”.

„Uważam, że te stwierdzenia mogą być nadmiernie uspokajające”, odpisał na to Cohen w notatce z 18 sierpnia 1981 roku.

Rysunek 2: Notatka Richarda Cohena z 1981r. Źródło.

Napisał, że

o ile mogę się zgodzić, że obserwowane efekty w 2030 roku rzeczywiście będą ‘mocno odległe od katastrofalnych’, to jest zdecydowanie możliwe, że scenariusz wysokich emisji w dalszym horyzoncie czasowym doprowadzi do następstw, które zdecydowanie będą katastrofalne (w każdym razie dla znaczącej części ludzkości). [Będzie tak] ponieważ globalny ekosystem w 2030 roku może być w fazie przejściowej, zmierzając do znacznie bardziej znaczących następstw po upływie kilku dekad.

Cohen zademonstrował głębokie zrozumienie zachodzących w systemie klimatycznym zmian. Uświadamiał sobie, że chociaż obserwowane w 2030 roku zmiany mogą być umiarkowane, to w wyniku bezwładności systemu klimatycznego tak czy inaczej będziemy nieodwracalnie skazani na poważne konsekwencje w dalszych dekadach.

W 1982 roku Cohen pisał w wewnętrznej korespondencji z Alvinem M. Natkinem:

Na przestrzeni kilku ostatnich lat wyłonił się jasny naukowy konsensus odnośnie przewidywanego wpływu na klimat rosnącego stężenia atmosferycznego CO2. Istnieje zgoda co do tego, że podwojenie tego poziomu w stosunku do epoki przedindustrialnej poskutkuje wzrostem średniej temperatury na Ziemi o 3,0 ± 1,5°C.

Co więcej, naukowcy Exxona nie zgadzali się z badaniami innych naukowców twierdzących, że ocieplenie będzie mniejsze np.: przedstawionymi przez R.Newella z MIT i T. Dopplicka w 1979 roku. Modele Exxona były na tyle dokładne, że nawet teraz, po 30 latach, wiele z prognoz w nich opisanych okazuje się poprawnych.

1982: „Wydobycie kosztem wielkich emisji? Nie powinniśmy tego robić.”

Prowadzone przez naukowców Exxona badania nad CO2 miały dla firmy ważny wymiar praktyczny. Jednym z przykładów ich wpływu na decyzje biznesowe jest przypadek archipelagu Natuna. W 1980 roku firma przymierzała się do zagospodarowania jednego z największych na świecie złóż gazu ziemnego (metanu). Znajduje się ono na Morzu Południowochińskim i miało zapewnić dostawy gazu dla Japonii, Tajwanu i Korei. Jego eksploatacja wiązała się jednak z emisją bardzo dużej ilości CO2. Eksperci Exxona ostrzegali, że zwykłe wypuszczenie CO2 do atmosfery będzie miało poważne konsekwencje. Ponadto firma obawiała się, że jeśli zostaną wprowadzone w przyszłości jakieś nakazy kontroli emisji CO2 to może to wpłynąć na opłacalność wydobycia gazu. Firma chciała również uniknąć protestów, jeśli nastąpi skażenie środowiska (np.: zatrucie ryb przy uwolnieniu gazów do oceanu). Raport Briana Flannery'ego i jego szefa, Andrew Callegari'ego z 1984 roku wskazywał, że emisja CO2 ze zbiornika Natuna do atmosfery byłaby największym punktowym źródłem tego gazu, co budziłoby poważny niepokój o wpływ tego działania na wzrost efektu cieplarnianego.

wyspa

Rysunek 3: Archipelag Natuna na Morzu Południowochińskim. Zdjęcie satelitarne zamieszczamy dzięki uprzejmości NASA, EOSDIS Worldview.

Wiele lat spędzono na poszukiwaniu rozwiązań tego problemu, ale albo były one nieefektywne albo bardzo kosztowne (jak np.: wtłoczenie gazów z powrotem do zbiornika). Proponowano także w ramach kompensacji sadzenie drzew, ale ich liczba ostatecznie byłaby tak wielka, że zajęłyby powierzchnię wielkości stanu Connecticut. Warto podkreślić, że w latach 80., gdy w firmie znacząco przeważały osoby akceptujące realność antropogenicznego globalnego ocielenia, pomysły eksploatacji złoża bez rozwiązania problemów ekologicznych w ogóle się nie pojawiały. W rezultacie Exxon zawiesił eksploatację zbiornika na czas nieokreślony.

1989: Zmiana frontu. „Wydobycie kosztem wielkich emisji? Zaprzeczajmy zagrożeniu!”

Patrząc na zyski, które Exxon mógłby osiągnąć z wydobycia gazu z Natuny, można zrozumieć, dlaczego w pewnym momencie firma zmieniła swoją politykę wewnętrzną odcinając się od nauki i stawiając na zasiewanie wątpliwości.

Mimo że zatrudnieni w korporacji naukowcy już w 1982 roku potwierdzili we własnych wewnętrznych modelach klimatycznych konsensus dotyczący globalnego ocieplenia, mimo pieniędzy zainwestowanych w przełomowe badania, mimo trzymania się przez wiele lat ścisłych naukowych zasad, w 1989 roku kierownictwo Exxona postanowiło podążyć inną drogą. Nagle zaczęto podkreślać niepewności w modelach, które zdaniem PR-owców firmy powodują, że stają się one bezużyteczne przy podejmowaniu decyzji politycznych. W publicznych wypowiedziach przedstawiciele Exxona wyśmiewali tego typu prace badawcze, choć ich autorami byli zatrudnieni w firmie naukowcy.

Gdy potwierdziło się zagrożenie emisjami CO2 ze spalania paliw kopalnych, Exxon zaczął dryfować ku odrzuceniu i zaprzeczeniu nauki. Lata 90. to okres wzmacniania się naukowego konsensusu odnośnie globalnego ocieplenia – świadczą o tym chociażby kolejne raporty IPPC. To także czas nasilonych kampanii Exxona podkreślających niewiadome i niepewności związane z emisją CO2, a szczególnie modelami klimatycznymi. Te działania firmy spowodowały, że straciła wiarygodność i szacunek w środowisku naukowym. Niektórzy z zatrudnianych przez Exxona, którzy wcześniej prowadzili wartościowe badania, stali się głosem klimatycznych negacjonistów, min. Brian Flannery i Roger Cohen.

Cohen na przykład, wciąż pracując w Exxonie najpierw twierdził: „jestem mocno przekonany, tak jak wielu dobrze wyedukowanych technicznie ludzi, że argumentacja IPPC dotycząca antropogenicznego globalnego ocieplenia jest bardzo mocna”, a potem napisał esej dla strony negacjonistów prowadzonej przez Science and Public Policy Institute, o tym, że badania IPPC są „liche”.

Konflikt interesów jest tu oczywisty – trudno aby naukowcy, którzy z jakiegoś powodu przetrwali zwolnienia zespołu badawczego w latach 80. występowali przeciw jasno wyrażonemu stanowisku pracodawcy. Obaj zresztą odmówili komentarza dla ICN.

Były prezes Exxona, Lee Raymond, także zasłynął mocnymi wystąpieniami przeciwko wiedzy naukowej. Przemawiając w Pekinie w 1997 roku na zjeździe firm wydobywczych wykpiwał modele klimatyczne, twierdząc, że „są notorycznie niedokładne. W modelach z lat 90. przewidywano wzrost temperatur o 2-5 stopni przed 2100 rokiem. W zeszłym roku modele mówiły o 1-3 stopni. Co będzie w kolejnym roku?”. Stwierdził nawet – ewidentnie mijając się z wynikami pomiarów – że „Ziemia jest chłodniejsza dziś, niż była 20 lat temu”.

Te działania były całkowicie odmienne od postawy Exxona w latach 70. i 80. Firma spędziła wtedy 10 lat prowadząc uczciwe, wewnętrzne dyskusje nt. globalnego ocieplenia, prowadząc obiektywne badania, a gdy potwierdziły się niepokojące wnioski zagrażające jej interesom, zupełnie zmieniła kierunek działań i spędziła ponad 20 lat dyskredytując badania własnych naukowców.

Przedstawiciele Exxona po przeczytaniu wyników pierwszej części śledztwa ICN nie zgodzili się odpowiedzieć na pytania dziennikarzy. W e-mailu rzecznik firmy Richard D. Keil stwierdził, że nie będzie dalej odpowiadał na zapytania ICN i dodał:

Naukowcy ExxonMobil byli zaangażowani w badania klimatu i analizy związanych z tym działań ponad 30 lat i opublikowali ponad 50 artykułów w recenzowanych czasopismach.

Warto też dodać, że naukowcy Exxona współuczestniczyli w pisaniu raportów IPCC! Lista recenzowanych publikacji naukowców Exxona.

O tym, jak Exxon zaczął dyskredytować prace własnych naukowców i jakie miało to konsekwencje napiszemy w kolejnym artykule.

Anna Sierpińska na podst. Exxon Believed Deep Dive Into Climate Research Would Protect Its Business, Exxon Confirmed Global Warming Consensus in 1982 with In-House Climate Models, Exxon's Business Ambition Collided with Climate Change Under a Distant Sea.

Opublikowano: 2015-12-18 23:36
Tagi

negacjonizm

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.