Dużo napisano już o tym, jak pomocne są bobry gdy chodzi o adaptację do zmiany klimatu.  Budując tamy, podnoszą lokalnie poziom wód (również gruntowych), a także ograniczają skutki suszy, stabilizują mokradłaochładzają wodę. Wiele prac wskazuje również, że w Europie swoim działaniem lokalnie zwiększają bioróżnorodność (Stringer i Gaywood 2016; Law i in. 2019). Najnowsze badania (Hallberg i in. 2026) pokazują jednak, że bobry mogą być naszymi sprzymierzeńcami także w mitygacji (ograniczaniu) zmiany klimatu, gdyż przekształcone przez nie środowisko jest w stanie magazynować istotnie więcej węgla.

Ilustracja 1. Bóbr europejski. Zdjęcie: Tomasz Chmielewski, Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0.

Hallberg i in. 2026 przez 13 lat badali szwajcarską rzekę na której bobry postawiły tamę. Mierzyli stężenie rozpuszczonego w wodzie CO2 i innych gazów cieplarnianych, ilość osadów, a także objętość wody i wiele innych wskaźników. Analizy wykazały, że rzeka na długości ok. 800 m aktywności bobrów, zamiast być neutralna pod względem emisji CO2 (wcześniej pochłaniała ok. 0,5 t (± 1.9 t) C/rok) zaczęła pochłaniać ok. 98 t (± 34 t) węgla na rok. Jak to możliwe? 

W jaki sposób rzeka pochłania CO2?

Po wprowadzeniu się bobrów, poziom wody w rzece podwyższył się, zwiększając ciśnienie na jej dno. Zadziałało to jak pompa hydrauliczna, powodując że duża część wody (do 40%) “uciekała” w głąb gleby do wód podziemnych, zabierając ze sobą rozpuszczony w wodzie CO2. W ten sposób pochłaniane było ponad 50% dodatkowego węgla. 

Drugim istotnym procesem okazało się odkładanie resztek organicznych. Niesione szybkim nurtem kawałki gleby, liści czy drewna zaczęły osiadać na dnie, gdzie ze względu na warunki beztlenowe praktycznie się nie rozkładały, odkładając kolejne 18% dodatkowego węgla. Również inne procesy odgrywały tutaj rolę (np. odkładanie rozpuszczonej materii organicznej, fotosynteza, mineralizacja), jednak już w dużo mniejszym stopniu.

Oczywiście, dużo zależało od pory roku – na wiosnę i wczesną jesienią, gdy wysoki poziom wody i duże rozlewiska maksymalizują nacisk wody na dno rzeki, woda jest dosłownie „wtłaczana” w głąb wraz z rozpuszczonym w niej CO2. Dodatkowo, niskie temp sprzyjają większej rozpuszczalności CO2, więc w tej samej objętości wody jest go więcej. Z kolei latem, gdy poziom wód opada, ciśnienie wywierane na dno rzeki słabnie, a część odkrytych osadów zaczynała się rozkładać, generując wysokie emisje gazów cieplarnianych (głównie CO2, ale też w  mniejszych ilościach metanu). O ile więc całościowo rzeka stanowiła pochłaniacz węgla, to w miesiącach letnich stawała się jego emitentem.

Ilustracja 2. Porównanie źródeł emisji i rezerwuarów węgla przy rzece w zależności od obecności/ braku bobrów. Obecność tamy bobrowej zwiększa ciśnienie wywierane na dno rzeki, przez co duża część rozpuszczonego w wodzie CO2 (DIC) jest wtłaczana w głąb Ziemi (DIC=92 t C/rok). W wytworzonym mokradle dodatkowo część martwej materii organicznej (resztek roślin, kawałków drewna itp.) osiada na dnie, gdzie kumuluje się (POC= 29t C/rok). Rzeka zaczyna więc akumulować dużo więcej węgla (ok. 98t C/rok), nawet jeśli pojawiają się dodatkowe emisje CO2 i metanu związane z rozkładem materii organicznej czy ograniczeniem fotosyntezy drzew (zalane mokradłem drzewa obumierają).
Opis strzałek: Czarne strzałki wskazują przemieszczanie się rozpuszczonego w wodzie węgla, żółta- akumulację węgla w martwym drewnie, a biała w POC; zielone strzałki – CO2 pochłaniane przez drzewa; emisje gazowego węgla zaznaczone jako niebieskie (woda), pomarańczowe (osady) i brązowe (gleba) strzałki. Wszystkie dane podane w jednostkach: ton węgla/ rok.
Skróty: DIC (dissolved inorganic carbon) – rozpuszczony węgiel nieorganiczny (rozpuszczone w wodzie CO2 i jego różne formy); POC (particulate organic carbon) – cząsteczkowy węgiel organiczny (resztki roślin, drewno itp); DOC (dissolved organic carbon) – rozpuszczony węgiel organiczny (np. drobne cząsteczki gleby). Źródło: Hallberg i in. 2026

Jak dużo węgla mogą pochłonąć rzeki “zarządzane” przez bobry?

By móc rozważać potencjał tam bobrowych w mitygacji zmian klimatu, warto zastanowić się jeszcze nad kwestią tego co się dzieje z odłożonym węglem. Naukowcy oszacowali, że ok. połowa zgromadzonego węgla (ok.46 t C/ rok) zostanie trwale zmagazynowa w ziemi poprzez jego mineralizację (rozpuszczone CO2 będzie reagować z jonami wapnia, tworząc skały wapienne) i dosyć trwałe “zakopanie” resztek organicznych pod mułem rzecznym. 

Czy jest to dużo? W badaniu policzono, że gdyby bobry osiedliły się w większości nadających się do tego miejsc w Szwajcariii, to tereny objęte ich oddziaływaniem mogłyby pochłaniać 1,2-1,8% szwajcarskich rocznych emisji gazów cieplarnianych. Na jednostkę powierzchni stałyby się bardziej wydajne niż lasy (stanowiąc 2,4-3,6% powierzchni szwajcarskich lasów, odpowiadałyby za pochłanianie 5-8 % tego co absorbują lasy), choć tu oczywiście ograniczeniem jest ich zdecydowanie mniejsza powierzchnia.

Na ile trwałe są “bobrowe magazyny węgla”?

Oczywiście, traktowanie tam bobrowych jako pochłaniacza CO2 ma swoje wady. Oprócz ograniczeń przestrzennych (budowa tamy wymaga odpowiednich warunków), dużą słabością jest ich czas trwania – tamy bobrowe są aktywne tak długo jak opiekują się nimi bobry (z reguły 1-20 lat, choć w odpowiednich są warunkach może to być dłużej), a nieutrzymywana tama może z czasem ulec zniszczeniu, uwalniając część węgla zgromadzonego w resztkach roślinnych na dnie (choć raczej nie  tego “wciągniętego” pod ziemię).

Dla trwałości magazynu ma znaczenie również położenie tamy. Badanie odbyło się w Szwajcarii, gdzie dno rzeki zbudowane jest ze żwiru reńskiego, który jest łatwo przepuszczalny i zawiera duże stężenie wapnia, co umożliwia trwałe zmagazynowanie węgla (zachodzi mineralizacja rozpuszczonego w wodzie CO2 do węglanu wapnia). W przypadku piaszczystych rzek nizinnych, nie wiemy jeszcze dokładnie  jak przekładałoby się to na magazynowanie węgla. Najprawdopodobniej, mniej wiązałoby się go trwale pod ziemią, natomiast ze względu na wyższą produkcję roślinną więcej odkładałoby się na dnie rzek. Jest to jednak mniej trwały magazyn, który łatwiej może ulegać rozkładowi. W Arktyce, gdzie wokół bobrowych tam tworzy się dużo torfu, tamy bobrowe mogą wręcz przyczyniać się do wzrostu emisji gazów cieplarnianych (Nummi i in. 2018).

Rzeki i bobry w zmieniającym się klimacie

Choć dalsze badania są niezbędne by zrozumieć bardziej lokalną dynamikę przestrzenną i możliwości tam bobrowych, niewątpliwie możemy w Europie traktować bobry jako naszych ogromnych sprzymierzeńców – zarówno w walce o bioróżnorodność jak i stabilny klimat, szczególnie, że dzięki ich ochronie i reintrodukcji w wielu krajach (Halley i in. 2020), mają   one coraz większe możliwości wspierania nas. 

Ilustracja 3. Zasięg występowania bobrów w kolejnych dekadach oraz miejsce prowadzenia badań (czerwona kropka). Bobry przez długi czas były tępione jako szkodniki i traktowane jako źródło mięsa. Ich ochrona i liczne działania reintrodukcji umożliwiły ich ponowne osiedlenie się w  wielu miejscach w Europie i wsparcie nas w lokalnych działaniach na rzecz klimatu. Źródło: Hallberg i in. 2026

Kontekst klimatyczny jest też szczególnie istotny w kontekście zmian które zachodzą w rzekach – w normalnych warunkach rzeki są emiterami gazów cieplarnianych lub ewentualnie są neutralne klimatycznie. W ostatnich latach obserwujemy jednak gwałtowny wzrost temperatury rzek i ich odtlenienia, a co za tym idzie ich emisyjności (szybszy rozkład szczątek organicznych, mniej CO2 rozpuszczonego w wodzie)(Mwanake i in. 2026). Może więc warto wykorzystać bobry, jeśli nie do ograniczania naszych emisji to chociaż jako element adaptacji i utrzymania rzek w jak najlepszym stanie?

Fajnie, że tu jesteś. Mamy nadzieję, że nasz artykuł pomógł Ci poszerzyć lub ugruntować wiedzę.

Nie wiem, czy wiesz, ale naukaoklimacie.pl to projekt non-profit. Tworzymy go my, czyli ludzie, którzy chcą dzielić się wiedzą i pomagać w zrozumieniu zmian klimatu. Taki projekt to dla nas duża radość i satysfakcja. Ale też regularne koszty. Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu i rozwoju strony, przekaż nam darowiznę w dowolnej wysokości