Dodatkowe emisje ze źródeł naturalnych a przyszła zmiana klimatu

W projekcjach klimatu IPCC pokazywane są cztery możliwe wizje rzeczywistości. Dziś zajmiemy się tym, jak one powstają i na ile prawdopodobny jest najbardziej pesymistyczny scenariusz „biznes jak zwykle”.

Spalanie paliw kopalnych

Rysunek 1: Energetyka pozostaje jednym z najistotniejszych źródeł emisji gazów cieplarnianych ze spalania paliw kopalnych. Zdjęcie Alfred Palmer (Biblioteka Kongresu USA, Wikipedia).

Najgorszy scenariusz

Najgorszy z punktu widzenia zmiany klimatu scenariusz emisji RCP8.5 reprezentuje przyszłość, w której spalamy olbrzymie ilości paliw kopalnych, szczególnie węgla. Ze względu na gigantyczną skalę tego procesu, prowadzącą do emisji około 1700 miliardów ton ekwiwalentu węglowego GtC (co odpowiada emisji ponad 6 000 mld ton CO2), realność takiego scenariusza bywa podawana w wątpliwość. Jednak, jak zobaczymy, nawet jeśli emisje bezpośrednio związane z działalnością człowieka nie będą tak wysokie, swoją cegiełkę dołożyć może sprowokowana przez nas przyroda.

Nowe prace pokazują, że przyszły wzrost roślin może być ograniczany przez dostępność składników odżywczych, co zmieni lądy z „pochłaniaczy” naszych emisji w ich dodatkowe źródło (Wieder i in., 2015). Znaczne emisje mogą też pochodzić z rozmarzającej wiecznej (dotychczas) zmarzliny – co nie jest uwzględniane w modelach IPCC (Schuur i in., 2015). Najnowsze badania z Amazonii sugerują zaś, że lasy tropikalne pochłaniają coraz mniej dwutlenku węgla (Brienen i in., 2015).

Wszystko to łącznie prowadzi do wniosku, że naturalne emisje mogą „dorzucić” do bilansu dodatkowe ~400 GtC, czyniąc osiągnięcie stężeń gazów cieplarnianych ze scenariusza RCP8.5 znacznie łatwiejszym.

Tu warto przypomnieć, że modele klimatu, wykorzystywane w ostatnim raporcie IPCC (IPCC AR5) bazują na czterech tzw. Reprezentatywnych Ścieżkach Koncentracji (ang. Representative Concentration Pathways – RCP). Kluczowym słowem jest tu „koncentracja”. To właśnie koncentracje gazów cieplarnianych w kolejnych momentach są w poszczególnych RCP ustalone, a w oparciu o nie modele klimatu (a precyzyjniej mówiąc Modele Cyrkulacji Globalnej, ang. Global Circulation Models, GCM) obliczają przyszłe stany klimatu. Te określone dla danego RCP stężenia gazów cieplarnianych mogą być rezultatem zróżnicowanych scenariuszy emisji (a więc i zmian społeczno-gospodarczych, takich jak populacja, wysokość PKB, intensywność energetyczna i miks energetyczny).

Podejście to różni się od tego obowiązującego we wcześniejszych raportach IPCC, w których punktem wyjścia były scenariusze społeczno-gospodarcze, prowadzące do określonych emisji, na podstawie których (po przepuszczeniu przez mniej lub bardziej zaawansowany model cyklu węglowego) obliczano koncentracji gazów cieplarnianych w przyszłości. Poniższy schemat pokazuje różnice między obecnym podejściem bazującym na RCP (na górze) i starym podejściem bazującym na zmianach społeczno gospodarczych i emisjach.

Rysunek 2: Schematyczne porównanie różnych podejść do obliczania projekcji klimatu. Różowe prostokąty obrazują dane wejściowe dla modeli, a niebieskie owale wyniki obliczeń. Na górze przedstawiono współczesne podejście, w którym punktem wyjścia dla obliczeń są koncentracje gazów cieplarnianych a oblicza się z jednej strony, jakie byłyby ich skutki klimatyczne a z drugiej – jakie procesy gospodarczo-społeczne pozwoliłyby uzyskać tak niski (lub wysoki) poziom emisji. Na dole rozwiązanie starsze, w którym wychodzono od założeń dotyczących rozwoju gospodarki i społeczeństw i na tej podstawie obliczano możliwe w różnych scenariuszach emisje, stężenia gazów cieplarnianych i efekty dla klimatu.

Przewagą podejścia bazującego na scenariuszach RCP jest to, że wyniki modeli klimatu nie zależą od działania modeli cyklu węglowego, jak miało to miejsce w starym podejściu. Minusem zaś jest brak jednoznacznego powiązania pomiędzy stężeniami a emisjami. Schemat jest uproszczony i nie uwzględnia sprzężeń zwrotnych pomiędzy procesami. Więcej na temat scenariuszy RCP przeczytasz tutaj.

Najbardziej pesymistycznym scenariuszem zmiany klimatu spośród czterech Reprezentatywnych Ścieżek Koncentracji rozważanych przez IPCC jest RCP8.5. Liczba „8.5” odnosi się do wartości wyrażonego w W/m2 wymuszania radiacyjnego w 2100 roku. Scenariusz RCP8.5, choć nazywany „biznes-jak-zwykle”, bywał krytykowany jako mało realistyczny. Zasadniczo rzecz biorąc jest to prawda, ale nie jest to błąd, lecz świadomie przyjęta charakterystyka ekstremalnego scenariusza, mająca stanowić dla zespołów modelujących klimat punkt odniesienia „jak-może-wyglądać-najgorsza-możliwa-rzeczywistość”.

Przyjrzyjmy się krótko wybranym założeniom społeczno-ekonomicznym, leżącym u podstaw RCP8.5, następnie zaś zbadajmy, jak nowe badania dotyczące lądowego cyklu węglowego wpływają na możliwość zrealizowania tego scenariusza.

Witamy w świecie scenariusza RCP8.5

Model społeczno-gospodarczy leżący u podstaw scenariusza RCP8.5 jest opisany w pracy Riahi i in., 2011. Świat w tej rzeczywistości podążył następującą drogą:

  • Wzrost populacji wyższy od średniego prognozowanego scenariusza;
  • Niewielka poprawa efektywności energetycznej;
  • Brak nowych skutecznych polityk ograniczania emisji gazów cieplarnianych;
  • Oparcie systemu energetycznego na paliwach kopalnych, szczególnie węglu.

Na marginesie pozwolę sobie na obserwację, że ten przepis na katastrofę brzmi zupełnie jak wizje polskiego rządu i prezydenta. Czasem zastanawiam się, w jak dystopijnej rzeczywistości żyjemy.

W tym scenariuszu, choć wzrost gospodarczy będzie raczej umiarkowany, światowe PKB i tak urośnie prawie trzykrotnie, (czyli do ponad 200 bilionów dolarów rocznie) a średni światowy dochód na osobę podwoi się, osiągając poziom 20 000 dolarów na osobę, co mniej więcej odpowiada obecnemu poziomowi PKB/osobę w Polsce.

Populacja i PKB. Zakłada się wzrost populacji do 12 miliardów w 2100 roku. To więcej od średniej prognozy ONZ mówiącej o 11 mld ludzi w 2100 roku, ale w granicach prognozowanego przedziału 7-17 mld ludzi. PKB będzie rosło, ale w porównaniu z innymi scenariuszami raczej umiarkowanie, pozostając w dolnym przedziale prognoz scenariuszy z poprzedniego raportu IPCC AR4.

Rysunek 3: Zmiany populacji i PKB, które doprowadziłyby do realizacji poszczególnych RCP. Szare pola dla populacji odpowiadają przedziałowi prognoz ONZ. Szare pola dla PKB wyznaczają zakres, w którym mieściło się 98 i 90 procent (odpowiednio, jasne i ciemne) prognoz z IPCC AR4. Źródło Van Vuuren i in., 2011.

Intensywność energetyczna i zużycie energii. Zakłada się, że intensywność energetyczna gospodarki (ilość energii potrzebna na wytworzenie 1 dolara PKB) będzie spadać ale w powolnym tempie, mniejszym od historycznego (pod tym względem jest to scenariusz gorszy niż „biznes-jak-zwykle”). W rezultacie zużycie energii w XXI wieku rośnie czterokrotnie.

Rysunek 4: Projekcje zmian intensywności energetycznej i zużycia energii pierwotnej dla czterech scenariuszy odpowiadających RCP. Szare pola wyznaczają zakres, w którym mieściło się 98 i 90 procent (odpowiednio, jasne i ciemne) prognoz z IPCC AR4. Źródło Van Vuuren i in., 2011.

Zużycie paliw kopalnych. Zakłada się, że potrzeby energetyczne będą zaspokajane przede wszystkim paliwami kopalnymi. Ponad połowę dostaw energii w tym scenariuszu zapewnia węgiel, którego zużycie w okresie 2010-2100 rośnie pięciokrotnie. Będzie on nie tylko paliwem dla elektrowni, ale też wsadem dla zakładów przetwarzania go w paliwa ciekłe (szczyt wydobycia ropy jest przyjęty na lata 60. XXI wieku, na poziomie dwukrotnie wyższym od obecnego wydobycia).

Rysunek 5: System energetyczny przyszłości dla czterech scenariuszy odpowiadających RCP. Szare pola odpowiadają 98 i 90 procentowi (odpowiednio, jasne i ciemne) prognoz z IPCC AR4. Źródło Van Vuuren i in., 2011.

Wykres poniżej pokazuje historyczne i prognozowane zużycie nośników energii pierwotnej.

Rysunek 6: Źródła energii. Dane historyczne 1950-2008 na podst. Global Energy Assessment (Fig SPM 3), prognoza dla scenariusza RCP8.5 na podst. Riahi i in., 2011. Nieciągłość danych dla energii jądrowej, wodnej, wiatrowej i słonecznej bierze się z pomnożenia w GEA produkcji energii z tych źródeł przez czynnik rzędu 2,5. Zrobiono to, ponieważ źródła te wytwarzają prąd, a wytwarzanie prądu z węgla, ropy i gazu odbywa się ze sprawnością około 40% - zasymulowano w ten sposób „paliwa kopalne o jakiej energii trzeba by spalić, żeby wytworzyć tyle prądu, ile dały te źródła”. W Riahi i in. 2011 dla tych źródeł wzięta została rzeczywista ilość produkowanej energii bez mnożenia przez stałą.

Tak agresywne założenia dotyczące ilości spalonych paliw kopalnych prowadzą rzecz jasna do pytania, czy w ogóle da się ich tyle opłacalnie wydobyć. Prognozy te mniej więcej 2-krotnie przekraczają obecne rezerwy węgla, 2-3 razy rezerwy ropy i połowę rezerw gazu. Założenia te mogą być jednak realne, trzeba bowiem pamiętać, że zasobów (całość złóż) jest znacznie więcej niż rezerw (to ta część zasobów, która nadaje się do opłacalnego wydobycia przy aktualnych cenach, technologiach i innych uwarunkowaniach, takich jak np. regulacje ochrony środowiska), a w miarę wyczerpywania rezerw (i związanego z tym wzrostu cen i rozwoju nowych technologii wydobywczych) przechodzą do tej kategorii kolejne zasoby wcześniej uznawane za nieopłacalne w wydobyciu.

W scenariuszu RCP8.5 spalamy mniej więcej 10% zasobów węgla, prawie wszystkie zasoby ropy i około 25% zasobów gazu. Patrząc z tej strony, wydobycie i spalenie takich ilości paliw kopalnych może być przeprowadzone, choć kosztem agresywnego wzrostu wydobycia zasobów niekonwencjonalnych, niskiej jakości oraz kosztownych finansowo i środowiskowo.

Polityki: Model Riahi i in., 2011 zakłada brak nowych polityk ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Pomimo tego mają mieć miejsce skuteczne lokalne i regionalne działania ukierunkowane na ograniczenie zanieczyszczeń lokalnych, takich jak tlenki siarki i azotu oraz sadze. Inaczej mówiąc, obecne standardy z bogatych krajów będą stopniowo przyjmowane przez kraje rozwijające.

Ta „burza doskonała” wysokiego wzrostu populacji, powolnej poprawy efektywności energetycznej, bezwzględnej eksploatacji paliw kopalnych i braku polityk ochrony klimatu prowadzi w rezultacie do scenariusza RCP8.5.

Może jednak takie nawarstwienie katastrofalnych trendów nie jest zbyt prawdopodobne? Nawet, jeśli nie wszystkie te czarne prognozy się ziszczą, scenariusz RCP8.5 i tak może dojść do skutku. Dlaczego? Po pierwsze, przyjęty wzrost PKB jest znacznie wolniejszy od historycznego. Jeśli wzrost gospodarczy okaże się szybszy niż przewiduje Riahi, to bez problemu skompensuje to wolniejszy wzrost populacji lub trochę mniejszy udział paliw kopalnych w miksie energetycznym. Po drugie, sama natura może nam pomóc osiągnąć stężenia gazów cieplarnianych ze scenariusza RCP8.5, zarówno za pomocą nowych źródeł emisji, które pojawią się wraz ze wzrostem temperatury, jak i spadkiem zdolności pochłaniania dwutlenku węgla przez rezerwuary lądowe.

Aby zapoznać się z tą „ekscytującą” możliwością przyjrzyjmy się ostatnim badaniom cyklu węglowego i zobaczmy, jakie „atrakcje” mogą nas czekać.

Lądowe rezerwuary węgla

Wszystkie modele klimatu zawierają moduł cyklu węglowego. Niektóre są dość proste, inne bardziej złożone. Najbardziej zaawansowane z nich to Modele Ogólnej Cyrkulacji Systemu Ziemskiego (Earth System General Circulation Models, albo skrótowo ES-GCM). Modelując lądowe rezerwuary węgla (w szczególności rośliny i gleby), modele uwzględniają efekt lepszego rośnięcia roślin przy wyższych stężeniach CO2 – możemy się więc spodziewać wzrostu produktywności roślin, czyli przyrostu biomasy. Wzrost ten pokazuje linia czarna na rysunku 7.

Jednak rośliny potrzebują nie tylko wody, dwutlenku węgla i słońca, ale też różnorodnych składników odżywczych, z których najważniejsze są azot (N) i fosfor (P). Aktywny biologiczne azot trafia do ekosystemów w rezultacie przyswajania azotu z atmosfery, fosfor zaś w wyniku wietrzenia gleb i minerałów. Składniki odżywcze mogą przemieszczać się z wodą i wiatrem, jednak zasadniczo ich zasoby ograniczone są do tego, co jest dostępne lokalnie.

Ostatnie badania opublikowane w Nature Geoscience przez Willa Wiedera wraz z kolegami (Wieder i in., 2015) pokazują, że po uwzględnieniu tych lokalnych ograniczeń, prognozowany wzrost przyrostu biomasy spada do 1/3 poziomu prognozowanego w wykorzystywanych w AR5 IPCC modelach CMIP5. Tak więc efekt nawożenia CO2 będzie zachodził, ale będzie on znacznie słabszy, niż byłby bez ograniczeń w dostępności składników odżywczych. Pokazują to linia czerwona i niebieska na rysunku 7. Więcej np. tutaj.

Rysunek 7: Zmiana produktywności pierwotnej netto (Net Primary Productivity – NPP), czyli masy roślin według modeli CMIP5 (Coupled Model Intercomparison Project Phase 5) w scenariuszu RCP8.5. Czarna linia pokazuje symulację bez uwzględnienia ograniczeń dostępności składników odżywczych, czerwona ograniczenia w dostępności azotu, a niebieska w dostępności zarówno azotu jak i fosforu. Wieder i in., 2015.

Wzrost produktywności roślin, związany ze wzrostem atmosferycznego stężenia CO2 oraz nakładające się na to ograniczenia w dostępności azotu i fosforu to tylko część historii. Trzeba też wziąć pod uwagę, że wyższe temperatury oznaczają szybszy rozkład martwej materii organicznej i respirację węgla z gleby, co przyspieszy wyzwalanie się węgla do atmosfery. Do bilansu należy też doliczyć susze i pożary związane z przesuwaniem sie stref klimatycznych, co spowoduje dalsze emisje.

Jak zauważa Weider:

Będziemy mieć do czynienia z sytuacją, w której ekosystemy lądowe zamiast pochłaniać CO2 z atmosfery, [staną się źródłem emisji i] będą przyczyniać się do problemu.

Widać to na wykresie poniżej. Bez uwzględnienia ograniczeń w dostępie substancji odżywczych, modele prognozują przyrost ilości węgla zmagazynowanego na lądach (czarna linia). Jednak po uwzględnieniu ograniczeń dostępności azotu (linia czerwona) oraz azotu i fosforu (linia niebieska), okazuje się, że lądy będą emitować więcej CO2 niż absorbować.

Rysunek 8: Zmiany w ilości węgla magazynowanej w rezerwuarach lądowych (gleba i biomasa) według modeli CMIP5 w scenariuszu RCP8.5. Czarna linia pokazuje symulację bez uwzględnienia ograniczeń dostępności składników odżywczych, czerwona ograniczenia w dostępności azotu, a niebieska w dostępności zarówno azotu jak i fosforu. Wieder i in., 2015.

Zamiast zaabsorbować 125 GtC naszych emisji, ekosystemy lądowe stracą 156 GtC. Te 280 GtC różnicy odpowiada blisko 30-letnim obecnym emisjom ze spalania paliw kopalnych podnosząc atmosferyczne stężenie CO2 o 66 ppm.

To, jak będą wyglądać zmiany zasobów węgla zakumulowanego w różnych regionach, można zobaczyć na mapach poniżej. Górna mapa pokazuje ilości węgla zakumulowane w ekosystemach w epoce przedprzemysłowej. Dolna, jakim zmianom ulegną one w wyniku zmiany klimatu w scenariuszu RCP8.5 z uwzględnieniem niewystarczającej dostępności azotu i fosforu.

Rysunek 9: Mapy rezerwuarów węglowych. Na górze ilości węgla zakumulowane w ekosystemach w okresie 1860-69. Na dole prognozy zmian biomasy do 2100 roku w scenariuszu RCP8.5, przy uwzględnieniu niewystarczającej dostępności azotu i fosforu. Wieder i in., 2015.

Należy zaznaczyć, że stopień niepewności modeli cyklu węglowego jest dość duży. W niektórych modelach stosowanych przy sporządzaniu raportu AR5 nawet przy uwzględnieniu ograniczeń w dostępności składników odżywczych lądy wciąż wypadkowo pochłaniają emisje. Są też stosowane w AR5 modele, które nawet bez uwzględniania tych ograniczeń prognozują, że ekosystemy lądowe staną się źródłem emisji. Osobom zainteresowanym głębszą eksploracją tej kwestii polecam The hunt for the world’s missing carbon Gabriela Popkina, opublikowany w Nature News.

280 GtC węgla z ekosystemów lądowych musi gdzieś się podziać. W jakimś stopniu zostanie więc podzielone między atmosferę i oceany. Aby tego uniknąć, moglibyśmy zredukować o 280 GtC nasze emisje. Średni bilans emisji ze spalania paliw kopalnych w XXI wieku w scenariuszu RCP8.5 to 1685 GtC, tak więc po uwzględnieniu gorszego wzrostu roślin w obliczu niedoborów minerałów, do spalenia pozostałoby około 1400 GtC. To zdecydowanie zmniejsza ilość węgla, której spalenie oznaczałoby realizację scenariusza RCP8.5 i znacznie uprawdopodabnia wprowadzenie go w życie. Brzmi to niedobrze, a co gorsza nie jest to koniec złych wiadomości.

Wieczna zmarzlina

Węgiel wyzwalany z tającej wiecznej zmarzliny w Arktyce nie jest uwzględniany w modelach IPCC AR5. Najnowsze oszacowania (Schuur i in., 2015, opis Permafrost feedback update 2015: is it good or bad news?) pokazują, że dla scenariusza RCP8.5 możemy spodziewać się w tym stuleciu emisji z wiecznej zmarzliny na poziomie 145 ±15 GtC. To emisje odpowiadające średnio 1,45 GtC rocznie, czyli prawie dokładnie tyle, ile wynoszą emisje USA. Możemy więc patrzeć na emisje z wiecznej zmarzliny jak na dodatkowe Stany Zjednoczone, które do końca stulecia będą emitować stałą ilość gazów cieplarnianych.

W sumie mamy w bilansie już ponad 400 GtC dodatkowych emisji. To mniej więcej tyle, ile dotychczas wyemitowaliśmy ze spalania paliw kopalnych i produkcji cementu od początku rewolucji przemysłowej w połowie XVIII wieku. Podkreślmy – nie jest to uwzględnione w ostatnim raporcie IPCC. A to jeszcze nie koniec.

Problemy tropikalnych lasów deszczowych

Opublikowana niedawno praca Brienen i in., 2015, dotycząca efektywności pochłaniania dwutlenku węgla przez las deszczowy Amazonii w ostatnich 25 latach pokazuje, że:

  • Amazonia wciąż pochłania dwutlenek węgla netto, jednak efektywność tego procesu w ostatnich 25 latach spadła. Prosta ekstrapolacja liniowa tempa zmian biomasy pokazuje, że w nadchodzących dekadach Amazonia może stać się źródłem emisji netto;
  •  przypadająca na hektar lasu produktywność w latach 90. rosła, jednak w okresie 2000-2010 uległa stagnacji; 
  • drzewa w okresie 1990-2010 umierają wcześniej.

Jako przyczyny tych zjawisk zidentyfikowane zostały (patrz też towarzyszący artykuł Lars Hedin, 2015):

  • im szybciej drzewa rosną, tym szybciej umierają; 
  • częściej występujące okresy suszy (np. 2005, 2010);
  • możliwe ograniczenia w dostępie do azotu i fosforu.

Ponownie mamy tu do czynienia z negatywnym odchyleniem od prognoz według których biosfera w bieżącym stuleciu nadal będzie skutecznie pochłaniać nasze emisje. Efekt ten jest w większości (choć być może nie w 100%) niezależny od procesów opisanych przez Wiedera i będzie stanowić kolejne sprzężenie zwrotne sprzyjające wzrostowi stężenia CO2 w atmosferze, wraz z niedoborami azotu i fosforu oraz tajeniem zmarzliny.

Skala wpływu słabnącego pochłaniania dwutlenku węgla przez lasy tropikalne w XXI wieku jest niejasna. Amazonia magazynuje w swoich roślinach i glebach 150-200 GtC. Nie jesteśmy pewni, jak wiele węgla stamtąd (oraz gorzej przebadanych lasów deszczowych Afryki i Azji Południowo-Wschodniej) trafi do atmosfery. Brienen szacuje, że już teraz dodatkowa martwa materia organiczna (martwe drewno), w ilości 3,8 GtC, dopiero rozłoży się i trafi do atmosfery. Odpowiada to dwuletnim emisjom Stanów Zjednoczonych.

Czy to możliwe, że będziemy aż tak głupi? Kto wie…

A jak ze scenariuszem pozwalającym na ograniczenie ocieplenia do 2°C?

Na razie przyjrzeliśmy się scenariuszowi wysokich emisji i wpływowi dodatnich sprzężeń lądowego cyklu węglowego. A jak wygląda sytuacja w scenariuszu niskich emisji, pozwalającym na zatrzymanie ocieplenia poniżej progu wzrostu temperatury o 2°C, co odpowiada scenariuszowi RCP2.6?

Oszacujmy.

Wpływ opisanej przez Wiedera słabszej dostępności azotu i fosforu będzie w tym scenariuszu pomijalny.

Według MacDougall i in., 2012 emisje z wiecznej zmarzliny w scenariuszu RCP2.6 wyniosą około 40% tych ze scenariusza RCP8.5, co odpowiada 60 GtC.

Według Brienen i in., 2015 od roku 1983 w Amazonii nagromadziło się dodatkowo 3,8 GtC w martwym drewnie. Ten węgiel jeszcze nie trafił do atmosfery – ale trafi. Przyjmijmy orientacyjne, że proces ten będzie postępować, a w sumie z tego źródła do 2100 roku do atmosfery trafi dodatkowo 10 GtC.

Streszczenie dla decydentów raportu IPCC AR5 stwierdza:

Ograniczenie ocieplenia powodowanego przez same tylko antropogeniczne emisje CO2 poniżej progu 2°C (względem poziomu z lat 1861-1880), z prawdopodobieństwem >33%, >50% lub >66% będzie wymagało utrzymania skumulowanych antropogenicznych emisji CO2 (od tego okresu) odpowiednio poniżej ok. 1570 GtC, 1210 GtC lub 1000 GtC. Jeśli uwzględni się także wymuszania inne niż CO2 (jak w scenariuszu RCP2.6), wielkości te zmniejszają się odpowiednio do 900 GtC, 820 GtC i 790 GtC. Do roku 2011 wyemitowano już 515 [między 445 a 585] GtC.

Wykorzystując te liczby, aktualizując o emisje z lat 2012-2015 i odejmując prognozowane emisje ze sprzężeń zwrotnych lądowego cyklu węglowego otrzymujemy (zaprezentowane są scenariusze dające 33% i 66% szans na przekroczenie progu):

W wyniku działania sprzężeń zwrotnych lądowego cyklu węglowego nasz bezpieczny limit emisji zmniejsza się o 1/4 – podobnie zresztą jak dla scenariusza RCP8.5. Jeśli chcemy mieć 66% procent pewności, że wyhamujemy przed progiem ocieplenia o 2°C, możemy wpuścić do atmosfery jedynie ekwiwalent 15 lat obecnych emisji.

Napięcie rośnie.

Marcin Popkiewicz na podst. Carbon cycle feedbacks and the worst-case greenhouse gas pathway, World's plants and soils to switch from carbon sink to source by 2100, study show, Permafrost feedback update 2015: is it good or bad news?, Are we overestimating our global carbon budget?, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon P. Malinowski

Opublikowano: 2015-10-12 22:01
Tagi

globalne ocieplenie prognozy klimatu

Fundacja UW
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.