<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Szymon Malinowski, Author at Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</title>
	<atom:link href="https://naukaoklimacie.pl/author/szymon-malinowski/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naukaoklimacie.pl/author/szymon-malinowski</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 12 Mar 2026 13:02:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>O pseudowysyceniu efektu cieplarnianego, pseudonauce i pseudodebacie</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/o-pseudowysyceniu-efektu-cieplarnianego-pseudonauce-i-pseudodebacie</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/o-pseudowysyceniu-efektu-cieplarnianego-pseudonauce-i-pseudodebacie#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 May 2024 14:25:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[debata publiczna]]></category>
		<category><![CDATA[klimatyczne bzdury]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naukaoklimacie.pl/?p=42650</guid>

					<description><![CDATA[<p>Prof. Szymon Malinowski podpowiada, jak czytać artykuły naukowe. </p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/o-pseudowysyceniu-efektu-cieplarnianego-pseudonauce-i-pseudodebacie">O pseudowysyceniu efektu cieplarnianego, pseudonauce i pseudodebacie</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Wiedza powstała w oparciu o metodę naukową nigdy nie jest w 100% pewna. Jednak na 100% jest ona pewniejsza niż to, co ma do zaproponowania pseudonauka. Czasem na pierwszy rzut oka nie sposób je odróżnić. W ramach nauki o klimacie nierzadko mamy do czynienia z publikacjami, które pod pozorem debaty naukowej sieją dezinformację i wzmacniają głos negacjonistów. Jak wychwycić taką narrację? Poniżej pokazujemy krok po kroku, czym różni się solidny, naukowy artykuł o procesach klimatycznych od takiego, który mija się z prawdą.</strong> <strong>W drugim przypadku za przykład służy nam tekst <a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170" rel="nofollow">Kubicki i in. (2024</a>), którego tematem jest rzekome &#8222;wysycenie się <strong>efektu cieplarnianego<strong><strong> dla CO<sub>2</sub> </strong></strong>&#8221; </strong>.</strong> </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="1024" height="686" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/Nauka-czy-pseudonauka-1024x686.png" alt="Grafika dekoracyjna: nauka czy pseudonauka?" class="wp-image-42651" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/Nauka-czy-pseudonauka-1024x686.png 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/Nauka-czy-pseudonauka-300x201.png 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/Nauka-czy-pseudonauka-1536x1029.png 1536w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/Nauka-czy-pseudonauka-270x180.png 270w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/Nauka-czy-pseudonauka-770x515.png 770w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">Grafika przygotowana z wykorzystaniem materiału z banku zdjęć Canva.</figcaption></figure>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-klimatyczne-sensacje"><strong>Klimatyczne sensacje</strong></h2>



<p>Co jakiś czas media społecznościowe obiegają sensacyjne doniesienia o nowych publikacjach naukowych podważających aktualny stan wiedzy o klimacie &#8211; dobrze opisany w podstawowych podręcznikach oraz podsumowywany w raportach analizujących wielką liczbę obserwacji, pomiarów i symulacji numerycznych. Wokół tych doniesień toczą się zażarte, czasami żenujące dyskusje. Niektórzy z ich uczestników próbują zasiać u innych wątpliwości w sprawach związanych z dobrze udokumentowaną wiedzą o klimacie.</p>



<p>Oczywiście, wiedza jaką niesie ze sobą nauka nigdy nie jest 100% pewna. Zawsze istnieje szansa, że jakaś grupa badaczy znajdzie luki w rozumieniu procesów, błędy w interpretacjach pomiarów, czy nowe, dotąd nie rozważane aspekty, zarówno samego procesu globalnego ocieplenia, jak mechanizmów klimatycznych, lub prognoz na przyszłość. Jak odróżnić publikacje (wyniki badań), które są bardziej wiarygodne, warte pochylenia się nad nimi, są głosami w aktualnej dyskusji naukowej od tych, które wywołują jedynie szum informacyjny, lub co gorsza, są wprost dezinformujące i dostarczają fałszywych argumentów, które dla niezorientowanych brzmią prawdopodobnie i mogą być wykorzystane przez <a href="https://sjp.pl/denializm">denialistów</a> klimatycznych do napędzania debaty?</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-jak-czytac-naukowe-artykuly-o-klimacie-studium-dwoch-przypadkow">Jak czytać naukowe artykuły o klimacie? Studium dwóch przypadków</h2>



<p>Przeanalizujmy dwa przykłady artykułów naukowych. Jeden z nich (<a href="https://doi.org/10.1126/sciadv.adk9461">Cooper i in., 2024</a>,  pierwsza kolumna w tabeli poniżej) to typowy głos dyskusji naukowej, sygnalizujący nowe aspekty, które mogą zmienić (nieco) nasze spojrzenie na zachodzące procesy klimatyczne. Drugi (<a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170" rel="nofollow">Kubicki i in., 2024</a>, druga kolumna) wywołuje jedynie szum informacyjny i wrażenie, że z podstawami naszej wiedzy o klimacie jest coś nie w porządku.</p>



<figure class="wp-block-table is-style-regular"><table><tbody><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">DOI</td><td><a href="https://doi.org/10.1126/sciadv.adk9461"><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color">10.1126/sciadv.adk9461</mark></a></td><td><a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170"><a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170"><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color">10.1016/j.apples.2023.100170</mark></a></a></td></tr><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">tytuł</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color"><em>Last Glacial Maximum pattern effects reduce climate sensitivity estimates</em></mark><br><br><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color"><em>Analiza wzorców ostatniego zlodowacenia prowadzi do redukcji niepewności oszacowania wartości czułości klimatu</em></mark></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color"><em>Climatic consequences of the process of saturation of radiation absorption in gases</em><br></mark><br><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color"><em>Konsekwencje klimatyczne procesu nasycenia absorpcji promieniowania przez gazy</em></mark></td></tr><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">tytuł czaso-<br>pisma</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color"><strong>Science Advances</strong><br><strong>Postępy nauki</strong></mark></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color"><strong>Applications in Engineering Science</strong><br><strong>Zastosowania nauk inżynierskich</strong></mark></td></tr><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">wydawca</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color">American Association for the Advancement of Science</mark></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color">Elsevier</mark></td></tr><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">I autor<br>+ afiliacja</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color">V. T. Cooper</mark><br><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color">Department of Atmospheric Sciences, University of Washington, Seattle, WA, USA.</mark></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color">J. Kubicki<br>Institute of Optolelectronics, Military University of Technology</mark></td></tr></tbody></table></figure>



<h3 class="wp-block-heading" id="h-wydawcy-tytuly-i-afiliacje">Wydawcy, tytuły i afiliacje</h3>



<p>Na pierwszy rzut oka obydwa artykuły wyglądają porównywalnie. <strong>Numery <a href="https://www.doi.org/">doi</a></strong> pozwalają je jednoznacznie identyfikować, a <strong>wydawcy</strong> są uznani. <strong>Tytuły</strong> (trudno czytelne dla przeciętnego czytelnika) wydają się OK (dla specjalisty już nie, ale to tekst dla Was, czytelnicy). </p>



<p>Malutka czerwona lampeczka zapala się gdy spojrzymy na <strong>afiliację</strong> pierwszego autora jednego z tekstów (w prawej kolumnie tabelki) i pozostałych (do znalezienia samodzielnie). Pierwszy artykuł (<a href="https://doi.org/10.1126/sciadv.adk9461">Cooper i in., 2024</a>) ewidentnie napisali badacze pracujący w instytucjach o profilu atmosferyczno/klimatycznym, drugi (<a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170" rel="nofollow">Kubicki i in., 2024</a>) &#8211; niekoniecznie.</p>



<h3 class="wp-block-heading" id="h-o-czym-to-czasopismo">O czym to czasopismo?</h3>



<p>To jeszcze o niczym nie musi świadczyć, bo wiele przyrządów atmosferycznych to przyrządy optoelektroniczne…. ale… kolejna lampeczka – <strong>tytuły czasopism</strong>: pierwszy sugeruje profil ogólnonaukowy, to znaczy obejmujący różne dyscypliny, drugi – mocno specjalistyczny, o wąskim profilu i to innym, niż sugeruje tytuł artykułu. </p>



<p>To łatwo sprawdzić, wystarczy wejść na stronę czasopisma i (na ogół) w zakładce <em>about</em> (o czasopiśmie) znaleźć zakładkę <em>aims and scope</em> (cel i zakres) czy podobną. To o niczym nie przesądza, choć fakt, że redakcja wąsko specjalistycznego czasopisma przyjęła pracę spoza jej profilu tego czasopisma jest niepokojący.</p>



<figure class="wp-block-table is-style-regular"><table><tbody><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">profil czasopisma</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color">„… papers and reviews in any area of science, in both disciplinary-specific and broad, interdisciplinary areas…&#8221;</mark><br><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color"><br>“&#8230;artykuły i prace przeglądowe w dowolnym obszarze nauki, zarówno w poszczególnych dyscyplinach, jak i interdyscyplinarne&#8230;”</mark></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color">„<span lang="en-GB">&#8230;is devoted to applied aspects of engineering science…”</span></mark><br><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color"><br>“<span lang="en-GB">&#8230; jest poświęcony aspektom zastosowań nauk inżynieryjnych&#8230;</span>&#8222;</mark></td></tr></tbody></table></figure>



<h3 class="wp-block-heading" id="h-sprawdzmy-autorow">Sprawdźmy autorów</h3>



<p>Przyjrzyjmy się więc <strong>autorom</strong>. Naukowcy mają wiele narzędzi, pozwalających na to. W przypadku pierwszego artykułu (<a href="https://doi.org/10.1126/sciadv.adk9461">Cooper i in., 2024</a>) przy nazwisku niemal każdego z autorów jest zielone kółeczko z odsyłaczem do międzynarodowej bazy danych o naukowcach <a href="https://orcid.org/">ORCID</a> z informacjami o afiliacji, przebiegu kariery i publikacjach każdego z nich. Widać, że pierwszym autorem jest młody badacz, a wielu współautorów to doświadczeni badacze z licznymi publikacjami dotyczącymi klimatu, atmosfery, paleoklimatologii, współpracujący z wieloma badaczami z różnych krajów (ich wcześniejsze publikacje miały różne „zestawy” autorów).</p>



<p>W przypadku drugiego artykułu (<a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170" rel="nofollow">Kubicki i in., 2024</a>) nie ma przy liście autorów odsyłaczy do tej bazy danych, ale po kliknięciu w nazwisko pojawiają się dla pierwszego i trzeciego autora. Ich doświadczenie naukowe, sadząc po tytułach, związane jest z detekcją spektroskopową gazów oraz metodami laserowymi, a grono współpracowników mniejsze i w większości z Polski. To też jeszcze nie świadczy o treści, ale daje informacje o pozycji naukowej i doświadczeniu badawczym autorów tekstów. Podobną analizę można zrobić posługując się inną, otwartą baza danych <a href="https://scholar.google.com/">Google Scholar</a>.</p>



<h3 class="wp-block-heading" id="h-jak-przebiegala-recenzja">Jak przebiegała recenzja?</h3>



<p>Kolejne miejsce do sprawdzenia to <strong>przebieg procesu recenzji</strong>, zwykle można go znaleźć, korzystając z odpowiedniego odnośnika na stronie artykułu. </p>



<figure class="wp-block-table is-style-regular"><table><tbody><tr><td>przebieg recenzji</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color"><em>Received</em> September&nbsp;19,&nbsp;2023<br><em>Accepted</em> March&nbsp;13,&nbsp;2024<br><em>Online</em> April&nbsp;17, 2024</mark></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color"><em>Received</em> 4 December 2023<br><em>Accepted</em> 11 December 2023<br><em>Available</em> online 12 December 2023</mark></td></tr></tbody></table></figure>



<p>Typowy czas recenzji, uwzględnienia uwag recenzentów (często recenzji są dwie rundy) i wreszcie akceptacji redaktora odpowiedzialnego za artykuł to kilka tygodni do kilku miesięcy. Tak to też wygląda w przypadku pierwszego tekstu (<a href="https://doi.org/10.1126/sciadv.adk9461">Cooper i in., 2024</a>).</p>



<p>W drugim artykule (<a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170" rel="nofollow">Kubicki i in., 2024</a>) widzimy coś niezwykłego: niemal natychmiastową akceptację. Artykuł musiałby być niezwykle jasno napisany, ze świetnie udowodnionymi wnioskami, a w rezultacie zrobić zarówno na redaktorze jak i na recenzentach fenomenalnie pozytywne wrażenie. Może i tak było. Przecież profil czasopisma dotyczy zagadnień inżynierskich recenzenci i redaktorzy z zakresem doświadczeń z tych nauk uznali że warto opublikować dokument o zastosowaniu inżynierii w klimatologii, choć to chyba nie najlepiej świadczy o rzetelności naukowej zaangażowanych w proces recenzji i publikacji.</p>



<h3 class="wp-block-heading" id="h-streszczenie">Streszczenie</h3>



<p>Zajrzyjmy jeszcze do sekcji <strong>streszczenie</strong>:</p>



<figure class="wp-block-table is-style-regular"><table><tbody><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">stresz-<br>czenie</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color">Here, we show that the Last Glacial Maximum (LGM) provides a stronger constraint on equilibrium climate sensi-tivity (ECS), the global warming from increasing greenhouse gases, after accounting for temperature patterns. Feedbacks governing ECS depend on spatial patterns of surface temperature (“pattern effects”); hence, using the LGM to constrain future warming requires quantifying how temperature patterns produce different feedbacks during LGM cooling versus modern-day warming. Combining data assimilation reconstructions with atmospheric models, we show that the climate is more sensitive to LGM forcing because ice sheets amplify extratropical cooling where feedbacks are destabilizing. Accounting for LGM pattern effects yields a median modern-day ECS of 2.4°C, 66% range 1.7° to 3.5°C (1.4° to 5.0°C, 5 to 95%), from LGM evidence alone. Combining the LGM with other lines of evidence, the best estimate becomes 2.9°C, 66% range 2.4° to 3.5°C (2.1° to 4.1°C, 5 to 95%), <strong>substantially narrowing uncertainty compared to recent assessments.</strong></mark><br></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color">This article provides a brief review of research on the impact of anthropogenic increase in atmospheric CO<sub>2</sub> concentration on Earth&#8217;s climate. A simplified analysis of resonant radiation absorption in gases is conducted. Building upon the material from the cited articles, theoretical and empirical relationships between radiation absorption and the mass of the absorbing material are presented. The concept of saturation mass is introduced. Special attention is given to the phenomenon of <a href="https://www.sciencedirect.com/topics/engineering/thermal-radiation">thermal radiation</a> absorption saturation in carbon dioxide. <strong>By comparing the saturation mass of CO</strong> <sub><strong>2</strong></sub><strong> with the quantity of this gas in Earth&#8217;s atmosphere, and analyzing the results of experiments and measurements, the need for continued and improved experimental work is suggested to ascertain whether additionally emitted carbon dioxide into the atmosphere is indeed a greenhouse gas.</strong></mark></td></tr><tr><td class="has-text-align-right" data-align="right">tłuma-<br>czenie</td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-green-cyan-color">Pokazujemy, że analizując ostatnie maksimum epoki lodowej (LGM) , po uwzględnieniu rozkładów temperatury, otrzymujemy lepsze [niż dotąd] ograniczenie [niepewności] równowagowej czułości klimatu (ECS) dla ocieplenia spowodowanego wzrostem zawartości gazów cieplarnianych. Sprzężenia zwrotne regulujące ECS zależą od przestrzennych rozkładów temperatury powierzchni (&#8222;efekty rozkładów&#8221;); dlatego też wykorzystanie LGM do określenia przyszłego ocieplenia wymaga ilościowej analizy, w jaki sposób wzorce temperatury wytwarzają różne sprzężenia zwrotne podczas chłodnego LGM w porównaniu ze współczesnym ociepleniem. Korzystając z rekonstrukcji i asymilując dane do modeli atmosferycznych, pokazujemy, że klimat jest bardziej wrażliwy na wymuszanie [takie jak podczas LGM], ponieważ pokrywy lodowe wzmacniają chłodzenie pozatropikalne z destabilizującymi sprzężeniami zwrotnymi. Uwzględnienie efektów wzorca [rozkładu temperatur] LGM daje medianę ECS wynoszącą 2,4°C, 66% zakres 1,7° do 3,5°C (1,4° do 5,0°C, 5 do 95%), na podstawie jedynie LGM. Łącząc LGM z innymi dowodami, najlepsze oszacowanie wynosi 2,9°C, 66% zakres 2,4° do 3,5°C (2,1° do 4,1°C, 5 do 95%), <strong>znacznie zmniejszając niepewność w porównaniu do ostatnich ocen.</strong></mark></td><td><mark style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-pale-pink-color">Niniejszy artykuł stanowi krótki przegląd badań nad wpływem antropogenicznego wzrostu stężenia atmosferycznego CO<sub>2</sub> na klimat Ziemi. <strong>Przeprowadzono uproszczoną analizę</strong> rezonansowej absorpcji promieniowania w gazach. <strong>Opierając się na materiale z cytowanych artykułów, przedstawiono teoretyczne i empiryczne zależności między absorpcją promieniowania a masą materiału absorbującego. Wprowadzono pojęcie masy nasycenia.</strong> Szczególną uwagę poświęcono zjawisku nasycenia absorpcji promieniowania cieplnego w dwutlenku węgla. <strong>Porównując masę nasycenia CO</strong><sub><strong>2</strong></sub><strong> z ilością tego gazu w atmosferze ziemskiej oraz analizując wyniki eksperymentów i pomiarów, zasugerowano potrzebę kontynuacji i udoskonalenia prac eksperymentalnych w celu ustalenia, czy dodatkowo emitowany do atmosfery dwutlenek węgla jest rzeczywiście gazem cieplarnianym.</strong></mark></td></tr></tbody></table></figure>



<p>Tu już widzimy niemal wszystko. Pierwszy artykuł (<a href="https://doi.org/10.1126/sciadv.adk9461">Cooper i in., 2024</a>) to przyczynek do trwającej dyskusji o jednym z istotnych parametrów systemu klimatycznego: autorzy twierdzą, że udało im się doprecyzować jego wartość. Drugi artykuł (<a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170" rel="nofollow">Kubicki i in., 2024</a>) z kolei niemal zupełnie podważa współczesną wiedzę o absorpcji promieniowania podczerwonego przez obecny w atmosferze CO<sub>2</sub>, choć na wszelki wypadek zasłania się potrzebą dalszych badań. Na ile prawdopodobne jest, że artykuł ten stanowi przełom w wiedzy zarówno o transferze promieniowania w atmosferze jak i o klimacie? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom.</p>



<p>Dla fachowca już sam <strong>dobór literatury</strong> w drugim artykule (np. to, że pominięto podstawowe podręczniki z obszaru transferu promieniowania, nie wspominając o powszechnie używanej, także na potrzeby konstrukcji pomiarowych przyrządów optoelektronicznych, <a href="https://hitran.org/">bazie HITRAN</a>, obejmującej własności absorpcyjne i emisyjne gazów) oraz fakt, że jego autorzy nie podają nawet najprostszych analiz niepewności swoich pomiarów i wniosków są przesłankami do odrzucenia pracy.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-pseudowysycenie-efektu-cieplarnianego-czyli-jak-dziala-falsyfikacja-hipotez-w-nauce"><strong>Pseudowysycenie efektu cieplarnianego, czyli jak działa falsyfikacja hipotez w nauce</strong></h2>



<p>No dobrze. Ale do tej pory nie wspomnieliśmy w ogóle, czemu praca <a href="https://doi.org/10.1016/j.apples.2023.100170" rel="nofollow">Kubicki i in. (2024)</a> jest błędna. Otóż autorzy twierdzą, że efekt cieplarniany się „wysyca”, tzn. od pewnego momentu dodanie do atmosfery kolejnych porcji CO<sub>2</sub> nie powoduje wzmocnienia efektu cieplarnianego. To nie jest nowa koncepcja. Hipotezę tę sformułował szwedzki fizyk Knut Ångström <a href="https://doi.org/10.1002/andp.19003081208">w publikacji z 1900 roku</a>, którą autorzy zacytowali i na swój sposób sprawdzili w swoim badaniu. Jednak cytując nie zadali sobie trudu, żeby dokładniej prześledzić kolejne, późniejsze niż cytowana praca, wyniki badań przenikania podczerwieni przez atmosferę. A przecież hipoteza ta została wielokrotnie sfalsyfikowana doświadczalnie. Krótki tekst Raymonda Pierrehumberta, autora <a href="https://doi.org/10.1017/CBO9780511780783">znanego podręcznika na temat fizyki klimatu</a>, na ten temat można znaleźć <a href="https://courses.seas.harvard.edu/climate/eli/Courses/global-change-debates/Sources/CO2-saturation/more/Pierrehumbert-2011.pdf">tu</a>. Zacytujmy fragment:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p><em>Droga do obecnego zrozumienia wpływu dwutlenku węgla na klimat nie była pozbawiona błędów. W 1900 roku Knut Ångström argumentował w opozycji do swojego kolegi, szwedzkiego naukowca Svante Arrheniusa, że wzrost zawartości CO</em><sub><em>2</em></sub><em> w atmosferze nie może wpływać na klimat Ziemi. Ångström twierdził, że absorpcja podczerwieni przez CO</em><sub><em>2</em></sub><em> jest nasycona w tym sensie, że dla tych długości fal, które CO</em><sub><em>2</em></sub><em> może w ogóle absorbować, CO</em><sub><em>2</em></sub><em> już obecny w ziemskiej atmosferze pochłaniał zasadniczo całą podczerwień. W odniesieniu do atmosfery ziemskiej, Ångström mylił się podwójnie&#8230;</em></p>
</blockquote>



<p>Dalej Pierrehumbert ilustruje błędne rozumowanie na przykładzie niezwykle prostego modelu wielu szyb. Pozwolę sobie przedstawić ten (ideowy, bardzo uproszczony) model w jeszcze prostszej postaci na rysunku (Ilustracja 1), unikając wzorów, które dla wielu czytelników mogłyby być nieczytelne. </p>



<p>Najpierw rozważmy planetę bez atmosfery (albo z atmosferą bez gazów cieplarnianych) &#8211; panel 0. Pada na nią z góry strumień energii w postaci krótkofalowego promieniowania słonecznego (żółta strzałka w dół). Ułamek tego strumienia jest odbijany (wąska żółta strzałka) i wraca w kosmos. Reszta energii jest pochłaniana.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="686" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/pierrhumbert_szyby-1024x686.png" alt="Schemat: model transferu radiacyjnego w atmosferze w ujęciu &quot;wielu szyb&quot;. " class="wp-image-42662" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/pierrhumbert_szyby-1024x686.png 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/pierrhumbert_szyby-300x201.png 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/pierrhumbert_szyby-270x180.png 270w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/pierrhumbert_szyby-770x515.png 770w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2024/05/pierrhumbert_szyby.png 1450w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption"><br>Ilustracja 1: <em>Ilustracja prostego modelu transferu radiacyjnego w atmosferze, tzw. modelu wielu szyb. Panel 0 – atmosfera bez gazów cieplarnianych. Promieniowanie słoneczne i promieniowanie termiczne powierzchni planety przenikają swobodnie przez atmosferę. Panel 1: atmosfera zawierająca gazy cieplarniane pochłania promieniowanie emitowane z powierzchni planety, ogrzewa</em> <em>się</em> <em>i sama emituje promieniowanie. Dodanie kolejnych porcji gazów cieplarnianych (panele 2 i 3) działa jak kolejne szyby.</em></figcaption></figure>



<p>Powierzchnia planety, nagrzana w wyniku pochłaniania energii słonecznej, emituje strumień długofalowego promieniowanie termicznego. W stabilnym, niezmiennym stanie klimatycznym ta emisja w przestrzeń kosmiczną obejmuje dokładnie tyle energii, ile pochłania planeta: na rysunku strumień energii pochłanianej (szerokość grubszej żółtej strzałki – minus szerokość cienkiej żółtej strzałki) i emitowanej (szerokość czerwonej strzałki) się równoważą. Temperatura równowagi to tzw. temperatura emisyjna planety oznaczona Te.</p>



<p>Teraz wyobraźmy sobie w postaci szyby (narysowanej na niebiesko) warstwę atmosfery, przezroczystą dla promieniowania słonecznego, zawierającą tak dużo gazów cieplarnianych, że całkowicie pochłania ona emitowane z powierzchni promieniowanie podczerwone. Panel 1 przedstawia tę sytuację: powyżej szyby sytuacja jest podobna jak na panelu 0, w stanie równowagi z szyby jest emitowane w kosmos tyle energii, ile planeta pochłania. Jednak szyba emituje zarówno w górę, jak i w dół, więc do powierzchni planety dociera dodatkowy strumień energii, w związku z czym temperatura powierzchni planety rośnie. W stanie równowagowym mamy temperaturę szyby równą Te, a temperaturę powierzchni planety wyższą.</p>



<p>Według Knuta Ångströma dodanie kolejnej szyby nie powinno zmieniać temperatury powierzchni. Ale czy tak jest? Odpowiedź znajdziemy na ilustracji w panelu 2 (a dalej przy dodaniu jeszcze kolejnej szyby w panelu 3). Dodanie każdej kolejnej szyby w 100% pochłaniającej promieniowanie podczerwone płynące od szyby położonej poniżej, powoduje, że do powierzchni Ziemi płynie coraz większy strumień energii emitowanej przez szyby i temperatura powierzchni planety odpowiednio wzrasta.</p>



<p>Czy ten uproszczony model jest dobry? Oczywiście nie jest dokładny fizycznie, ale pokazuje pewne istotne cechy rzeczywistej atmosfery. Większość osób słyszała o bardzo silnym <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Atmosphere_of_Venus">efekcie cieplarnianym na Wenus</a>, co <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Pioneer_Venus_project"><u>stwierdzono eksperymentalnie</u>. </a>Na tej podstawie możemy argumentować, że mamy także poza pomiarami w ziemskiej atmosferze inne dowody, że efekt cieplarniany nie wysyca się po dodaniu bardzo wielu kolejnych porcji gazów cieplarnianych ponad „masę nasycenia” (wielkość proponowaną przez autorów drugiej pracy).</p>



<p>Jak wygląda rzeczywista zmienność temperatury i strumieni promieniowania z wysokością w atmosferze czy atmosferach planetarnych? Mamy na ten temat mnóstwo danych pomiarowych z naszej ziemskiej atmosfery, a także sporo z Wenus, Marsa i innych posiadających atmosfery planet i księżyców. Wszystkich, pochodzących w wielu pomiarów danych jest wystarczająco dużo, żeby sprawdzić zgodność naszej wiedzy z doświadczeniem. Jednym z osiągnięć naukowych, za które <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/nobel-z-fizyki-2021">Syukuro Manabe dostał nagrodę Nobla</a> z fizyki w 2021 roku było zrozumienie (jeszcze z lat 60-tych ub. wieku), jak obecność gazów cieplarnianych w atmosferze Ziemi kształtuje obserwowany profil temperatury… Ani o tym, ani o podręcznikach (jest takich <a href="https://www.amazon.pl/s?k=%22radiative+transfer%22&amp;i=stripbooks&amp;__mk_pl_PL=%C3%85M%C3%85%C5%BD%C3%95%C3%91&amp;crid=1YZLKGM42JZJ&amp;sprefix=radiative+transfer+%2Cstripbooks%2C87&amp;ref=nb_sb_noss">wiele</a>) autorzy pracy nie wspomnieli.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-debata-czy-pseudodebata-stawka-jest-wysoka-a-czasu-malo"><strong>Debata czy pseudodebata? Stawka jest wysoka a czasu mało</strong></h2>



<p>Na zakończenie kilka uwag natury ogólnej. Mamy naukę i pseudonaukę. Nawet wybitny naukowy specjalista z jednej dziedziny, uwiedziony przekonaniem o własnej głębokiej wiedzy, jest w stanie popełnić pseudonaukowa pracę opisującą – jak mu się wydaje – rewolucyjne odkrycie z dziedziny, w której specjalistą nie jest. Większość takich prac nie dociera do opinii publicznej – każdy ma prawo się mylić, a naukowcy nie lubią jałowych sporów, dlatego takie artykuły często są szybko zapominane. Z kolei większość prac naukowych (w tym prace piszącego te słowa), to nie osiągnięcia na miarę Kopernika, Einsteina czy Nagrody Nobla, a drobne przyczynki do toczącej się debaty naukowej.</p>



<p>Przykładem takiej typowej, bardzo ciekawej zresztą i dobrej publikacji jest analizowana praca 1 (<a href="https://doi.org/10.1126/sciadv.adk9461">Cooper i in., 2024</a>). To badanie przynoszące wnioski, które będą wielokrotnie sprawdzane, dyskutowane, analizowane i falsyfikowne przez innych badaczy. Być może rzeczywiście przyczyni ona się do zawężenia okna niepewności dotyczącej równowagowej czułości klimatu, a być może inni badacze wychwycą wątpliwe elementy i w ten sposób zwiększą nasze zrozumienie tematu. Debata naukowa dotycząca mechanizmów klimatycznych, globalnego ocieplenia, przyszłych skutków jest szeroka i żywa. Ale nie toczy się tam, gdzie chcieliby ją widzieć niektórzy publicyści, spora część opinii publicznej czy mediów, w tym społecznościowych. Toczy się w pełni otwarcie, ale nie w mediach popularnych, lecz w recenzowanej literaturze naukowej, na konferencjach, w badaniach. Popularyzatorzy nauki, w tym naukaoklimacie.pl informują o jej postępach opinię publiczną.</p>



<p>W samych mediach toczą się oczywiście różne debaty. Wolność słowa i opinii jest bardzo ważna dla nas wszystkich. Jednak, wiele tych debat to debaty zastępcze, które nie są bynajmniej debatami naukowymi, czy informacjami o tych debatach, co sugerują niektórzy. Nauka działa w nieco innym obszarze otwartej przestrzeni. Niestety, nie każdy jest w stanie do tej przestrzeni zajrzeć, a wiedza, choć dostępna i popularyzowana nie jest łatwo i szybko asymilowana przez większość z nas.</p>



<p>Pseudonauka wzbudza pseudodebatę w mediach, woła o zamianę rzeczywistej debaty naukowej w turniej popularności wśród widzów. Pseudodebata z kolei, zamiast nieść opinii publicznej informacje o postępach nauki, o tym co jest dobrze udokumentowane a co nie, o solidnej wiedzy i rzeczywistych niepewnościach czy niejasnościach, przez swoją wszechobecność utrudnia podejmowanie ważnych dla nas wszystkich decyzji opartych na wiedzy. Dotyczy to nie tylko klimatu, ale też np. zdrowia.</p>



<p>Na zakończenie, zamiast rozpisywać się w kwestii klimatu, globalnego ocieplenia i jego antropogenicznej natury odeślę Państwa do znakomitego, opublikowanego już kilkanaście lat temu eseju <a href="https://www.unsw.edu.au/staff/steven-sherwood">Stevena Sherwooda</a> na temat różnic między debatą naukową i powszechną, zatytułowanego <a href=" https://doi.org/10.1063/PT.3.1295"><em>Science controversies past and present</em></a> (&#8222;Kontrowersje naukowe – przeszłość i teraźniejszość&#8221;). Esej ten kończy się takim gorzkim podsumowaniem:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p><br><em>Niestety, niektóre nowe podręczniki do fizyki klimatu i atmosfery są pisane z długimi przedmowami wyjaśniającymi, dlaczego studenci powinni ufać temu, co mówi podręcznik, pomimo sprzecznych [z zawartą w nim wiedzą] informacji od rodziców, gospodarzy radiowych talk show lub Internetu. Zazwyczaj podręcznik nie musi się bronić… Jednocześnie historia mówi nam, że ostatecznie nauka [o klimacie] prawdopodobnie wyjdzie z tej debaty cało. A jak wyjdzie na niej planeta [ludzkość – przyp. aut.], to już inna sprawa.</em><br></p>
</blockquote>



<p>Prof. Szymon Malinowski, konsultacje: dr Jagoda Mytych, Marcin Popkiewicz</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/o-pseudowysyceniu-efektu-cieplarnianego-pseudonauce-i-pseudodebacie">O pseudowysyceniu efektu cieplarnianego, pseudonauce i pseudodebacie</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/o-pseudowysyceniu-efektu-cieplarnianego-pseudonauce-i-pseudodebacie/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>11</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Klimat w sieciach: nowoczesne badania wymagają współpracy</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-w-sieciach-nowoczesne-badania-wymagaja-wspolpracy</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-w-sieciach-nowoczesne-badania-wymagaja-wspolpracy#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2022 09:26:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[metody pomiarów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naukaoklimacie.pl/?p=33116</guid>

					<description><![CDATA[<p>Międzynarodowe sieci badawcze pozwalają zgłębiać tajemnice atmosfery. Przeczytaj o kilku z nich!</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-w-sieciach-nowoczesne-badania-wymagaja-wspolpracy">Klimat w sieciach: nowoczesne badania wymagają współpracy</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Ziemia jest obiektem badań, którego nie da się zamknąć w laboratorium. Badając zjawiska zachodzące w atmosferze i oceanie, w tym przejawy i skutki zmiany klimatu, trudno jest pracować w pojedynkę. Często potrzeba do tego wielu instrumentów, pomiarów prowadzonych w wielu lokalizacjach lub przez dłuższy okres. Dlatego dla specjalistów nauk o Ziemi bardzo ważna jest międzynarodowa współpraca oraz szeroka wymiana danych. Na temat sieci pomiarowych i ich roli w badaniach klimatu napisał dla nas prof. Szymon Malinowski.</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="681" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/nasa_atmosfera_przekroj-1024x681.jpg" alt="Zdjęcie: widok ze stacji kosmicznej na otulającą Ziemię atmosferę. Na czarnym tle widać niebieski łuk." class="wp-image-33117" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/nasa_atmosfera_przekroj-1024x681.jpg 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/nasa_atmosfera_przekroj-300x200.jpg 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/nasa_atmosfera_przekroj-1536x1022.jpg 1536w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/nasa_atmosfera_przekroj-270x180.jpg 270w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/nasa_atmosfera_przekroj-370x245.jpg 370w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">Ilustracja 1: Cienka warstwa atmosfery widziana z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Zdjęcie zamieszczamy dzięki uprzejmości <a href="https://web.archive.org/web/20220111202837/https://www.nasa.gov/sites/default/files/iss040e008409.jpg">NASA</a>. </figcaption></figure>



<p>Powietrze to cienka warstwa ściśliwego płynu nad powierzchnią obracającej się Ziemi. Jego przepływy zależą od różnic ciśnienia i przemian termodynamicznych obecnej w powietrzu wody. W cyklu dobowym i rocznym, różne części planety i atmosfery są różnie ogrzewane przez Słońce, i różnie wypromieniowują energię w podczerwieni. Bezustannie napędzane tymi procesami przepływy atmosferyczne – wiatry i cyrkulacje &#8211; unoszą ze sobą ciepło, parę wodną, aerozole i inne zanieczyszczenia.</p>



<p>To wszystko sprawia, że badania pogody, klimatu, transportu, bilansu energii, muszą obejmować skale większe niż lokalna. Pojedyncze obserwacje czy pomiary są ważne. Jednak dopiero w komplecie z innymi podobnymi obserwacjami i pomiarami z innych lokalizacji pozwalają śledzić, analizować i prognozować stan atmosfery, pogody, klimatu, jakości powietrza. Podobne zależności dotyczą oceanu, prądów morskich, temperatury, zasolenia, stanu morza. Wszystkie większe przedsięwzięcia naukowe mające na celu lepsze rozumienie procesów atmosferycznych i oceanicznych, monitorowanie czy prognozowanie pogody i klimatu, mają zespołowy i ponadnarodowy charakter. Jak żadna inna dyscyplina, nauka o atmosferze i oceanie utkana jest z sieci pomiarowych i obserwacyjnych, przeplatających się ze sobą, obejmujących państwa, kontynenty i cały świat.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-podstawowe-pomiary-meteorologiczne">Podstawowe pomiary meteorologiczne</h2>



<p>Powszechnie znane sieci to sieci stacji i posterunków prowadzących podstawowe pomiary najważniejszych parametrów atmosfery i warunków meteorologicznych (np. wiatru, ciśnienia i temperatury powietrza, usłonecznienia, opadu) prowadzone przez krajowe czy regionalne służby meteorologiczne które współpracują w ramach Światowej Organizacji Meteorologicznej (<a href="https://public.wmo.int/en"><em>World Meteorological Organization</em></a>, WMO), w którą po powstaniu ONZ w roku 1950 przekształciła się istniejąca od 1873 roku Międzynarodowa Organizacja Meteorologiczna (<em>International Meteorological Organization</em>, IMO). WMO działa jako organizacja międzyrządowa przy ONZ, a jej celem jest „wolna i nie podlegająca ograniczeniom wymiana danych, informacji i badań pomiędzy odpowiednimi służbami meteorologicznymi i hydrologicznymi”.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/radzyn_stacja_hydrologiczna_imgw_marek_argent_wikipedia-1024x682.jpg" alt="Zdjęcie: stacja meteorologiczna (sieć pomiarowa IMGW). Na krótko przystrzyżonym trawniku, na wysokich nóżkach stoją klatki pomiarowe (skrzynki z instrumentami), w tle także maszt. " class="wp-image-33118" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/radzyn_stacja_hydrologiczna_imgw_marek_argent_wikipedia-1024x682.jpg 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/radzyn_stacja_hydrologiczna_imgw_marek_argent_wikipedia-300x200.jpg 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/radzyn_stacja_hydrologiczna_imgw_marek_argent_wikipedia-270x180.jpg 270w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/radzyn_stacja_hydrologiczna_imgw_marek_argent_wikipedia-370x245.jpg 370w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/radzyn_stacja_hydrologiczna_imgw_marek_argent_wikipedia.jpg 1280w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">Ilustracja 2: Stacja meteorologiczna i hydrologiczna IMGW w Radzyniu. Zdjęcie:<a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:20150114_1555_008_radzyn_stacja_hydrologiczna_imgw_a.jpg"> Marek Argent</a> (za Wikimedia Commons, licencja<a href="https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en"> CC BY-SA 4.0</a>).</figcaption></figure>



<p>Jak na tym przykładzie widać ważną specyfiką badań atmosfery jest szerokie, bardzo często <strong>publiczne, udostępnianie</strong> zarówno wyników pomiarów (które po weryfikacji i kalibracji deponowane są w powszechnie dostępnych bazach danych), jak i produktów ich przetwarzania – prognoz, analiz, map, wykresów, tabel, czy zbiorów liczb. Liczne meteorologiczne oraz oceanograficzne obrazy satelitarne pozyskiwane przez<a href="https://www.nasa.gov/"> NASA</a>,<a href="https://www.esa.int/Applications/Observing_the_Earth"> ESA</a> czy agencje kosmiczne Japonii, Chin, Indii, są publikowane w internecie, oglądamy je w programach telewizyjnych i aplikacjach w telefonach komórkowych. Jednak badania atmosfery i oceanu nie ograniczają się do mniej lub bardziej standardowych obserwacji mereologicznych z powierzchni lądów, boi, satelitów i zapisywania ich aby śledzić zmiany klimatu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Sieci pomiarów aerozolu atmosferycznego</h2>



<p>Gdzieś, głębiej ukryte, rozwijają się sieci naukowe prowadzące mniej oczywiste pomiary czy obserwacje. O jednej z nich, dzięki której monitorujemy głębiny oceanu światowego, pisaliśmy kiedyś na naszej stronie (<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-i-po-co-mierzymy-temperature-oceanu-pomiary-bezposrednie-284/">Jak i po co mierzymy temperaturę oceanu</a>,<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/program-argo-siega-gleboko-135/"> Program Argo sięga głęboko</a>). Dziś skoncentrujemy się na sieciach badających aerozol atmosferyczny. Dlaczego? Bo<a href="https://www.igf.fuw.edu.pl/pl/"> Instytut Geofizyki UW</a>, z którego wywodzi się część naszej redakcji jest głęboko „uwikłany” w te sieci. Bo zrozumienie aerozolu atmosferycznego, jego roli w transferze promieniowania przez atmosferę, w powstawaniu i ewolucji chmur ma ogromne znaczenie dla rozumienia i prognozowania pogody, klimatu, jakości powietrza.</p>



<h3 class="wp-block-heading">AERONET &#8211; ile aerozolu jest w atmosferze?</h3>



<p>Chyba największą siecią aerozolowa, obejmująca lokalizacje na wszystkich kontynentach i wielu wyspach, jest założona przez NASA Aerosol Robotic Network &#8211;<a href="https://aeronet.gsfc.nasa.gov/"> AERONET</a>. Jednostki badawcze należące do sieci są odpowiedzialne za utrzymanie automatycznych, zrobotyzowanych fotometrów słonecznych CIMEL.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="614" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/CBayo_20170315_1225_CIMEL_Aeronet-1024x614.png" alt="Zdjęcie: fotometry CIMEL ustawione na platformie pomiarowej w górach. W tle chmury.  " class="wp-image-33119" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/CBayo_20170315_1225_CIMEL_Aeronet-1024x614.png 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/CBayo_20170315_1225_CIMEL_Aeronet-300x180.png 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/CBayo_20170315_1225_CIMEL_Aeronet-1536x922.png 1536w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">Ilustracja 3: Fotometry CIMEL podczas porównania i kalibracji. Zdjęcie zamieszczamy dzięki uprzejmości firmy <a href="https://www.cimel.fr/tag/references/">Cimel</a>. </figcaption></figure>



<p>Zgodnie z procedurami, urządzenia te są sprawdzane i kalibrowane w specjalnych laboratoriach według ściśle ustalonego schematu i harmonogramu. Zamontowane w punktach badawczych przez większą część czasu „śpią” smacznie. W określonych momentach, co godzinę, są „budzone” i zaczynają serię pomiarów według określonego schematu. Najpierw patrzą w słońce mierząc dopływ promieniowania w kilku różnych długościach fali. Następnie skanują nieboskłon według ściśle opracowanego schematu, co pozwala zmierzyć w tych samych długościach fali promieniowanie rozproszone przez obecne w powietrzu na różnych wysokościach cząstki aerozolu.</p>



<p>Wyniki pomiarów są bezzwłocznie a także po weryfikacji przez instytucje odpowiedzialne za pomiary raportowane do centrali w NASA. Wszystkie sprawdzone wyniki są<a href="https://aeronet.gsfc.nasa.gov/cgi-bin/webtool_aod_v3"> dostępne dla badaczy z całego świata i opinii publicznej</a>. Siec pozwala weryfikować obserwacje satelitarne, śledzić przemieszczanie się i ewolucję cząsteczek aerozolu w atmosferze, a informacje o promieniowaniu pomagają w interpretacji wielu innych danych, na przykład dotyczących fotosyntezy. Nasz CIMEL niejednokrotnie pomagał obserwować nad Warszawą pył wulkaniczny, aerozol pustynny, emisje z pożarów lasów czy torfowisk w odległych miejscach. Porównanie odczytów pomiarów z Warszawy i np. Strzyżowa (<a href="https://www.igf.fuw.edu.pl/pl/laboratories/instrument/cimel-p2-49138-670/">jest tam kolejny CIMEL obsługiwany przez Instytut Geofizyki UW</a>) czy Belska k. Grójca (<a href="https://aeronet.gsfc.nasa.gov/cgi-bin/webtool_aod_v3?stage=3&amp;region=Europe&amp;state=Poland&amp;site=Belsk&amp;place_code=10&amp;if_polarized=0">CIMEL IGF PAN</a>) pozwala np. określić wpływ miasta, kwitnienia sosny na procesy atmosferyczne!</p>



<h3 class="wp-block-heading">EARLINET, czyli sieć lidarów</h3>



<p>Podobną rolę, choć wykorzystując do pomiarów zupełnie inne przyrządy pełni sieć EARLINET (<a href="https://www.earlinet.org/index.php?id=earlinet_homepage">European Aerosol Lidar NETwork</a>), europejska sieć pomiarów aerozolu lidarami. Lidar, w przeciwieństwie do fotometru, który do pomiaru wykorzystuje promieniowanie Słońca, sam wysyła wiązkę promieniowania elektromagnetycznego (często w kilku długościach fali) i odbiera promieniowanie rozproszone (odbite) wstecz. Znając odstęp czasu między emisją i odbiorem sygnału możemy precyzyjnie podać wysokość na której występują cząstki rozpraszające, a badając własności zarejestrowanego promieniowania zwrotnego wiele powiedzieć o ich własnościach. Więcej o wspaniałym lidarze wykorzystywanym w IGF UW można przeczytać w artykule<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/to-sie-nazywa-lidar-179/"> To się nazywa lidar!</a></p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="800" height="533" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/SolarAOTdron.jpg" alt="Zdjęcie z drona: stacja pomiarowa SolarAOT, część sieci pomiarowej Poland AOD." class="wp-image-33120" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/SolarAOTdron.jpg 800w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/SolarAOTdron-300x200.jpg 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/SolarAOTdron-270x180.jpg 270w" sizes="auto, (max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption class="wp-element-caption">Ilustracja 4: Stacja pomiarowa SolarAOT w Strzyżowie, należąca do polskiej sieci pomiarów aerozolu Poland AOD. Zdjęcie:<a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:SolarAOTdron.jpg"> SolarAOT</a> (za Wikimedia Commons, licencja<a href="https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en"> CC BY-SA 4.0</a>).</figcaption></figure>



<h3 class="wp-block-heading">POLAND AOD – wszystko o aerozolu nad Polską</h3>



<p>Dzięki współpracy kilku instytucji badawczych z Polski powstała i<a href="https://doi.org/10.3390/atmos12121583"> działa od 10 lat</a> nasza krajowa sieć aerozolowa POLAND AOD (<a href="https://www.polandaod.pl/">https://www.polandaod.pl/</a>), koordynowana przez IGF UW. Pozwala to prowadzić wspólne, interdyscyplinarne badania i śledzić zmienność aerozolu w skali kraju. Punkty pomiarowe tej sieci dysponują różnym wyposażeniem badawczy. nie wszędzie są lidary i fotometry. Jednak nawet pomiary natężenia promieniowania oraz badanie składu i własności cząstek aerozolu pobieranych z powietrza przy powierzchni Ziemi pozwalają budować wiedzę o jakości powietrza, transporcie, pomaga zasilać modele chemii atmosfery i jakości powietrza, weryfikować ich obliczenia i kalibrować dane satelitarne.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Wspólna infrastruktura badawcza</h2>



<p>Innym rodzajem badawczych sieci naukowych są tzw. sieci czy przedsięwzięcia infrastrukturalne. Jednostki uczestniczące w sieci, prócz prowadzenia pomiarów i prowadzenia wymiany danych, uczą się od siebie i współpracują badawczo. W ramach sieci pracownicy z jednych ośrodków mogą odwiedzać inne, np. mające inne wyposażenie badawcze niż macierzysta instytucja, poznawać nowe przyrządy i wspólnie prowadzić badania. Zdarza się, że ktoś wymyśla nowy czy udoskonala algorytm przetwarzania danych który chce sprawdzić na innych, niż macierzyste, przyrządach badawczych czy bada jak ujednolicać wyniki pomiarów – sieć pomaga to zrobić.</p>



<p>Sieć koordynuje też prowadzone badania i pomaga optymalizować rozwój aparatury badawczo pomiarowej. Znając zalety i wady rożnych przyrządów pomiarowo obserwacyjnych znacznie łatwiej dokonywać optymalnych zakupów brakującego sprzętu czy modyfikować tak programy pomiarowe, aby efekt synergii z innymi przyrządami czy pomiarami sieci przynosił jak najlepsze czy najdokładniejsze wyniki.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Na tropie aerozolu i gazów cieplarnianych</h3>



<p>IGF UW uczestniczy w dwóch takich przedsięwzięciach europejskich. Pierwsze z nich, o czym nieco pisaliśmy w<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/to-sie-nazywa-lidar-17"> artykule o lidarze</a> to ACTRIS (<a href="https://www.actris.eu/"><em>The Aerosol, Clouds and Trace Gases Research Infrastructure</em></a>) sieć badawcza chmur i aerozoli. Podobnie jak ACTRIS działa np. siec ICOS (<a href="https://www.icos-cp.eu/"><em>Integrated Carbon Observation System</em></a>) do śledzenia obiegu węgla w przyrodzie, do której przyłączyć się chce między innymi polski KASLAB (o którym przeczytasz w artykule<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/kasprowy-wierch-co-tu-sie-mierzy/"> Kasprowy Wierch – co tu się mierzy i co z tego wynika?</a>).</p>



<h3 class="wp-block-heading">EUFAR – badania w przestworzach</h3>



<p>Drugą, zupełnie inną siecią infrastrukturalną w której uczestniczy IGF UW jest<a href="https://www.eufar.net/"> EUFAR – <em>European Facility for Airborne Research</em></a>. Badania lotnicze są bardzo drogie, wiele krajów nie ma infrastruktury badawczej w tym zakresie. Np. nasz instytut rozwija termometr do pomiaru w chmurach z pokładu samolotu, czy pracuje nad nowymi przyrządami samolotowymi do pomiaru wilgotności nie mając samolotu badawczego.</p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="960" height="720" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/eufar_atr_twin_otter_eurec4a_szymon_malinowski.jpg" alt="Zdjęcie: samoloty ATR (biały) i Twin Otter (czerwony) stojące na lotnisku. " class="wp-image-33121" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/eufar_atr_twin_otter_eurec4a_szymon_malinowski.jpg 960w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/10/eufar_atr_twin_otter_eurec4a_szymon_malinowski-300x225.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 960px) 100vw, 960px" /><figcaption class="wp-element-caption">Ilustracja 5: Samoloty ATR (należący do Meteo France) oraz Twin Otter (należący do brytyjskiego Natural Environment Research Council) udostępniane w ramach sieci EUFAR. Zdjęcie: S. Maliniowski.</figcaption></figure>



<p>Dzięki takim sieciom jak EUFAR możemy rozwijać te badania a także uczestniczyć w szkoleniach czy projektach badawczych (przykład znajdziecie w artykule<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-sie-to-robi-pomiary-atmosferyczne-z-pokladu-samolotu-238/"> Jak to się robi?Pomiary atmosferyczne z pokładu samolotu</a>). Co więcej, niektóre z tych badań są z jednej strony bardzo niszowe, z drugiej ważne dla innych badaczy że łatwiej jest współpracować mając jeden taki termometr jak nasz, niż konstruować analogiczne gdzie indziej. Tak, z własnym wkładem jesteśmy cennymi partnerami w sieci nie mając samolotu, a w zbliżony sposób prowadzi badania wiele innych jednostek w Europie. Podobne sieci działają na kontynencie amerykańskim, czasami, np. w projektach takich jak<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/kampania-pomiarowa-eurec4a-czyli-jak-sie-bada-chmury-i-klimat-402/"> EUREC4A</a> łączą się, ułatwiając organizację wielkich kampanii pomiarowych.</p>



<p>Na podobnej zasadzie działają sieci oceanograficzne udostępniające miejsca dzielące przyrządy na statkach badawczych. Silne usieciowanie jest korzystne i dla bogatszych, lepiej wyposażonych, i dla gorzej oprzyrządowanych instytucji. Synergia, wymiana doświadczeń i badań, a także wzajemna kontrola na każdym etapie powodują, że badania naukowe oceanów i atmosfery rozwijają się szybko, a ich wyniki mogą być szeroko udostępniane opinii publicznej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Dane z Europy udostępni ci Copernicus</h2>



<p>W skali Europy wyniki badań prowadzonych przez różne sieci, od meteorologicznych po badawcze są gromadzone, przetwarzane i rozpowszechniane przez program usług klimatycznych<a href="https://climate.copernicus.eu/"> Copernicus</a>, którego celem jest uzyskanie maksymalnych korzyści dla wszystkich obywateli Unii Europejskiej. Dane z satelitów oraz naziemnych, atmosferycznych i morskich systemów pomiaru oraz sieci takich jak AERONET, EARLINET, Poland AOD, ACTRIS, ICOS a także symulacji numerycznych wykorzystuje się do wytwarzania i przekazywania informacji, pomagających usługodawcom, organom publicznym i innym organizacjom międzynarodowym w podnoszeniu jakości życia mieszkańców UE. Użytkownicy mają bezpłatny i otwarty dostęp do usług informacyjnych świadczonych w ramach programu.</p>



<p>Gdy korzystasz z aplikacji WINDY po to żeby zobaczyć prognozę aerozolu w Europie, dostarczaną przez program Copernicus, pamiętaj że robione przez nas pomiary pomagają udoskonalać algorytmy obliczeń transportu zanieczyszczeń i interpretować obrazy satelitarne. Systematyczne rozszerzanie pomiarów aerozolu nad Polską oraz skuteczne i regularne dostarczanie najwyższej klasy danych pomiarowych do ponadnarodowych sieci pozwala nie tylko lepiej prognozować pogodę czy rozumieć klimat, ale ma konkretne przełożenie na wiele naszych codziennych działań.</p>



<p>Szymon Malinowski</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-w-sieciach-nowoczesne-badania-wymagaja-wspolpracy">Klimat w sieciach: nowoczesne badania wymagają współpracy</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-w-sieciach-nowoczesne-badania-wymagaja-wspolpracy/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Erupcja Hunga Tonga &#8211; atmosferyczne tsunami</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/erupcja-hunga-tonga-atmosferyczne-tsunami</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/erupcja-hunga-tonga-atmosferyczne-tsunami#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Jan 2022 15:22:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[wulkany]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naukaoklimacie.pl/?p=30405</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na jego przykładzie niedawnej erupcji wulkanu Hunga Tonga tłumaczymy jak rozchodzą się fale grawitacyjne w atmosferze.</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/erupcja-hunga-tonga-atmosferyczne-tsunami">Erupcja Hunga Tonga &#8211; atmosferyczne tsunami</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Dzięki licznym oplatającym naszą planetę sieciom pomiarowym naziemnym i satelitarnym, mamy dziś możliwość obserwowania wielu ciekawych zjawisk. Należą do nich erupcje wulkanów oraz towarzyszące im efekty takie jak rozchodzące się w atmosferze fale grawitacyjne. Doniesienia o nich często powodują zdziwienie, bo hasło „fale grawitacyjne” kojarzy się przede wszystkim ze „zmarszczkami czasoprzestrzeni”. O co chodzi? Na przykładzie niedawnej erupcji wulkanu w archipelagu Tonga tłumaczy prof. Szymon Malinowski.&nbsp;</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="743" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/Tonga_Volcano_Eruption_2022-01-15_0450Z-1024x743.jpg" alt="Satelitarne zdjęcie erupcji Hunga Tonga, widać rozchodzące się w atmosferze grube kłęby pyłów wulkanicznych i powstałą chmurę." class="wp-image-30406" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/Tonga_Volcano_Eruption_2022-01-15_0450Z-1024x743.jpg 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/Tonga_Volcano_Eruption_2022-01-15_0450Z-300x218.jpg 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/Tonga_Volcano_Eruption_2022-01-15_0450Z-1536x1114.jpg 1536w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">Ilustracja 1: Erupcja wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha‘apai, zdjęcie z japońskiego satelity Himawari 8 zamieszczamy dzięki uprzejmości <a href="https://en.m.wikipedia.org/wiki/File:Tonga_Volcano_Eruption_2022-01-15_0450Z.jpg">Japan Meteorological Agency</a> i NASA SPoRT.</figcaption></figure>



<p>W sobotę 15 stycznia o 6:00 rano naszego czasu nastąpił potężny wybuch podwodnego wulkanu w archipelagu Tonga. Erupcję zarejestrowały geostacjonarne satelity meteorologiczne obserwujące atmosferę nad Pacyfikiem. Na animacji stworzonej na podstawie kolejnych obrazów satelitarnych, prócz gwałtownie rosnącej i wznoszącej się w górę chmury pyłu wyraźnie widać rozchodzące się koliście kręgi. To spektakularny przykład tak zwanych <strong>fal grawitacyjnych</strong> w atmosferze, powietrznego odpowiednika tsunami.&nbsp;&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Tonga volcano eruption seen from space / First 12 hours time-lapse" width="770" height="433" src="https://www.youtube.com/embed/Uq4j05KvTRA?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-fale-na-wodzie"><strong>Fale na wodzie</strong></h2>



<p>Każdy z nas prawdopodobnie obserwował fale na wodzie rozchodzące się w postaci kręgów od zaburzenia spowodowanego wrzuceniem do wody kamienia. Uważny obserwator, nie skupiając się na całym kręgu ale obserwując jego wycinek podczas wędrówki po wodzie, zauważy, że grzbiety fal nie wędrują razem z kręgiem. Krąg rozszerza się szybciej, niż poszczególne zafalowania.&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Ripple in Slow Motion" width="770" height="433" src="https://www.youtube.com/embed/OXafPA7BAx8?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p>To przykład paczki falowej która niesie ze sobą energię, ale która nie jest jednoznaczna z pojedynczymi falami które się na nią składają. Podobne fale i paczki falowe wędrują nie tylko na powierzchni wody czy innych cieczy, ale zdarzają się i w atmosferze.&nbsp;</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="fale-w-atmosferze"><strong>Fale w atmosferze</strong></h2>



<p>Atmosfera jest na ogół w stabilnej równowadze hydrostatycznej. Co to znaczy? Że można ją sobie wyobrażać, jako składającą się z kolejnych warstw płynu: najgęstszych na dole i coraz mniej gęstych, idąc w górę.&nbsp;W takiej sytuacji powietrze z poszczególnych warstw ma tendencję do pozostawania na swoim miejscu: nawet jeśli to gęstsze zostanie wypchnięte do góry, szybko opadnie z powrotem pod wpływem siły grawitacji. </p>



<p>Ciągnąc dalej nasze wyobrażenie możemy wyobrazić sobie granice – powierzchnie rozdzielające warstwy powietrza. Poniżej warstwa o większej gęstości, powyżej – warstwa o mniejszej. Taka granica przypomina granicę między wodą a powietrzem i wzdłuż niej mogą propagować się fale podobne do tych fal na wodzie. Takie fale nazywamy <strong>grawitacyjnymi falami powierzchniowymi</strong>. Grawitacyjnymi, gdyż równowaga hydrostatyczna to efekt w polu grawitacyjnym. Napisałem wyżej o zmianie gęstości, ale tak naprawdę ich mechanizm wyjaśnia coraz mniejszy <strong>ciężar właściwy</strong>.</p>



<p class="has-text-align-left">             <em><span class="has-inline-color has-vivid-cyan-blue-color"><strong>Ciężar właściwy</strong> – stosunek ciężaru (siły ciężkości działającej na ciało) do objętości ciała.&nbsp;</span></em></p>



<p><strong>Jednak fale na granicy woda-powietrze i fale w atmosferze są nieco różne.</strong> Na ogół głębokość wody i grubość powietrza nad nią są duże a małe zaburzenie na powierzchni propaguje się tylko wzdłuż niej. Im dalej od powierzchni, tym fluktuacje z nim związane są mniej zauważalne, aż w praktyce zanika.&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="568" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/water-g7a241b626_sandid_pixabay-1024x568.jpg" alt="Zdjęcie: powierzchnia wody z licznymi kręgami spowodowanymi przez spadające krople" class="wp-image-30410" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/water-g7a241b626_sandid_pixabay-1024x568.jpg 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/water-g7a241b626_sandid_pixabay-300x166.jpg 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/water-g7a241b626_sandid_pixabay.jpg 1280w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption"> Ilustracja 2: Fale rozchodzące się po powierzchni wody rozchodzą się przede wszystkim na tej powierzchni. Zdjęcie: <a href="https://pixabay.com/images/id-3753813/">Sandid</a> (licencja <a href="https://pixabay.com/pl/service/license/">Pixabay</a>).&nbsp; </figcaption></figure>



<p>Ale gdy warstwy między powierzchniami są cienkie a zaburzenia duże (a tak właśnie jest w przypadku fal w atmosferze), każde zaburzenie jednej powierzchni powoduje zaburzenie sąsiedniej. Fale na jednej powierzchni wywołują fale na sąsiednich, czyli energia paczki falowej nie jest niesiona tylko wzdłuż powierzchni ale i w górę (gdy zaburzenie wywołujące fale wystąpi na dolnej granicy atmosfery, jak było to w przypadku wybuchu Hunga Tonga), lub w górę i w dół dla zaburzenia w środku atmosfery (np. gdy zdetonujemy w niej bombę).</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="fale-wzbudzone-przez-hunga-tonga-zaobserwowane-w-warszawie"><strong>Fale wzbudzone przez Hunga Tonga zaobserwowane w Warszawie</strong></h2>



<p>Jeśli zestawimy sobie grubość atmosfery (kilkadziesiąt km) z rozmiarami globu, zauważymy, że fale wzbudzone przez wybuch Hunga Tonga musiały propagować się głównie w poziomie, podobnie jak fale na wodzie.&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="599" height="416" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/nasa_atmosphere.jpg" alt="Zdjęcie pokazujące fragment Ziemi, z widoczną nad nim cienką warstwą atmosfery." class="wp-image-30411" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/nasa_atmosphere.jpg 599w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/nasa_atmosphere-300x208.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 599px) 100vw, 599px" /><figcaption class="wp-element-caption"> Ilustracja 3: Zdjęcie z pokładu stacji kosmicznej pokazuje grubość atmosfery w porównaniu z rozmiarem Ziemi.  Źródło: <a href="https://twitter.com/NASA/status/473271437592363008?s=20">NASA</a>.&nbsp;   </figcaption></figure>



<p>Co więcej, fale te rozchodziły się od miejsca eksplozji dookoła globu. Spowodowany przez nie krąg rozszerzał się aż do momentu gdy jego rozmiar osiągnął rozmiar koła wielkiego Ziemi (czyli miał promień taki, jak nasza planeta), a potem musiał zacząć się kurczyć. Widać to znakomicie&nbsp; na animacji przetworzonych obrazów z satelity geostacjonarnego Meteosat-8 udostępnianej przez europejską agencję&nbsp; EUMETSAT:&nbsp;</p>



<p></p>



<figure class="wp-block-embed is-type-rich is-provider-obs-uga-osadzania wp-block-embed-obs-uga-osadzania"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<div style="width: 640px;" class="wp-video"><video class="wp-video-shortcode" id="video-30405-1" width="640" height="360" preload="metadata" controls="controls"><source type="video/mp4" src="https://www-cdn.eumetsat.int/files/2022-01/Meteosat-8-IODC_Shockwave_video_1680w_web.mp4?_=1" /><a href="https://www-cdn.eumetsat.int/files/2022-01/Meteosat-8-IODC_Shockwave_video_1680w_web.mp4">https://www-cdn.eumetsat.int/files/2022-01/Meteosat-8-IODC_Shockwave_video_1680w_web.mp4</a></video></div>
</div></figure>



<p>Była to <strong>fala dyspersyjna</strong>, czyli taka, która traci część energii (zanika) z powodu tego że różne składniki paczki falowej wędrują z inną prędkością, zamieniając w dodatku część energii na ciepło i lokalną turbulencję (zawirowania powietrza). Mimo to, udało się ją zaobserwować w odległych częściach globu, także nad Polską.<br></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="720" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/fala_grawitacyjna_hunga_tonga_Warszawa-1024x720.png" alt="Wykresy ciśnienia zmierzonego w Warszawie po erupcji Hunga Tonga. Na jednym widać wyraźny, krótkotrwały skok w górę, na drugim skok w dół." class="wp-image-30413" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/fala_grawitacyjna_hunga_tonga_Warszawa-1024x720.png 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/fala_grawitacyjna_hunga_tonga_Warszawa-300x211.png 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2022/01/fala_grawitacyjna_hunga_tonga_Warszawa-1536x1080.png 1536w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">  Ilustracja 4: Wykresy ciśnienia mierzonego w Warszawie 15 i 16 stycznia 2022, po erupcji Hunga Tonga.</figcaption></figure>



<p>Nad Warszawą falę zaobserwowano dwukrotnie, raz gdy rozszerzała się jeszcze wędrując od Tonga na odległość 16 tys km i drugi raz, gdy już się kurczyła (przebiegła 24 tys km i dotarła do Warszawy „z drugiej strony” globu). Widać ją na odczytach ciśnienia ciśnienia z naszej stacji meteorologicznej (https://www.igf.fuw.edu.pl/pl/meteo-station/lab_tr_pasteura_5/) z 15 stycznia ok. godziny 19:00 i 16 stycznia przed godziną 02:00.&nbsp;</p>



<p>Niestety, fala przechodziła nad Polską w nocy, więc nie wiemy czy nie wywołała na niebie ciekawych efektów związanych z zachmurzeniem zaobserwowanych w niektórych miejscach na świecie, takich jak <a href="https://player.vimeo.com/video/666991592?h=919bf4d9d9">tym filmie poklatkowym z Hawajów</a>. </p>



<p>Szymon P. Malinowski</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/erupcja-hunga-tonga-atmosferyczne-tsunami">Erupcja Hunga Tonga &#8211; atmosferyczne tsunami</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/erupcja-hunga-tonga-atmosferyczne-tsunami/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		<enclosure url="https://www-cdn.eumetsat.int/files/2022-01/Meteosat-8-IODC_Shockwave_video_1680w_web.mp4" length="41176428" type="video/mp4" />

			</item>
		<item>
		<title>Geologia i globalne ocieplenie: co nowego?</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geologia-i-globalne-ocieplenie-co-nowego</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geologia-i-globalne-ocieplenie-co-nowego#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2021 14:42:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[historia klimatu]]></category>
		<category><![CDATA[paleoklimatologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naukaoklimacie.pl/?p=28042</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co dawne zmiany klimatu mówią nam o przyszłości?</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geologia-i-globalne-ocieplenie-co-nowego">Geologia i globalne ocieplenie: co nowego?</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Jak wielokrotnie pisaliśmy, geologia i paleoklimatologia dostarczają szeregu różnorodnych dowodów, że obecnie obserwowane globalne ocieplenie jest procesem wyjątkowym w historii naszej planety. W dzisiejszym tekście przyjrzymy się dwóm ostatnio opublikowanym ważnym pracom z tej dziedziny.</strong></p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/60ab782f0b799_oides-resolution-science-operator.jpg" alt="Geologia w praktyce. Zdjęcie: prace na statku badawczym. Pod pokładem, grupa ludzi w kaskach trzyma długi, cylindryczny obiekt i układa go na specjalistycznych podstawach"/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 1: Badacze przygotowujący się do opracowania wydobytego rdzenia osadowego na pokładzie statku badawczego JOIDES Resolution. Zdjęcie pobrane ze <a href="https://iodp.tamu.edu/scienceops/gallery/exp378/">strony IODP</a> dzięki uprzejmości JOIDES Resolution Science Operator (licencja <a href="https://creativecommons.org/​licenses/by/4.0/">CC BY 4.0</a>).</figcaption></figure>



<p>W skrócie:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><strong>Naukowcy dokonali bardzo precyzyjnej rekonstrukcji klimatu Ziemi w ostatnich 66 milionach lat na podstawie analizy ogromnego zbioru danych uzyskanych z rdzeni osadów dennych w oceanach&nbsp;</strong></li>



<li><strong>Rdzenie były pobierane przez ponad 50 lat na całym świecie w serii międzynarodowych ekspedycji wiertniczych</strong></li>



<li><strong>Wykazano, że w kenozoiku istniały cztery dominujące stany klimatyczne: cieplarniany, ciepły, chłodny i lodowy • Dane geologiczne pokazują, że stężenie CO<sub>2</sub> w atmosferze, obecnie na najwyższym poziomie od co najmniej ostatnich 3 milionów lat, jest kluczowym czynnikiem kształtującym klimat Ziemi</strong></li>



<li><strong>Wg stanowiska <em>The Royal Geological Society of Londo</em>n zapis geologiczny zmian klimatu ujawnia dowody na istnienie punktów krytycznych i progów w systemie klimatycznym, w wyniku których może dojść do nagłych i z ludzkiej perspektywy czasowej nieodwracalnych zmian stanu klimatycznego naszej planety</strong></li>



<li><strong>Badania geologiczne wspierają konsensus naukowy w sprawie przyczyn i skali współczesnej zmiany klimatu.</strong></li>
</ul>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-szczegolowa-rekonstrukcja-klimatu-kenozoiku">Szczegółowa rekonstrukcja klimatu kenozoiku</h2>



<p>Międzynarodowy zespół badaczy na podstawie analizy ogromnego zbioru danych uzyskanych z rdzeni osadów dennych w oceanach, dokonał nadzwyczaj precyzyjnej rekonstrukcji klimatu Ziemi w ostatnich 66 mln lat (<a href="https://doi.org/10.1126/science.aba6853">Westerhold i in., 2020</a>). Przy interpretacji danych wykorzystano innowacyjne metody statystyczne stosowane w badaniach <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/System_złożony">złożonych systemów dynamicznych</a>, co pozwoliło wyodrębnić podstawowe stany klimatyczne, jakich doświadcza Ziemia, i przejścia między nimi. Wskazują one na deterministyczny (czyli nie przypadkowy, a wymuszony warunkami i prawami fizyki) charakter zmian klimatu w bardzo długich skalach czasu.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/60ab78373c3d7_rekonstrukcja-zmian-klimatycznych.png" alt="Wykres: Rekonstrukcja zmian średniej temperatury dla ostatnich 66 mln. Lat."/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 2: Górny panel: rekonstrukcja zmian średniej temperatury powierzchni Ziemi w ciągu ostatnich ~66 milionów lat (skala czasu jest nieliniowa). Na dane opublikowane w pracy <a href="https://doi.org/10.1126/science.aba6853">Westerhold i inni, 2020</a> naniesiono reprezentacje temperatur w skali kolorów i dołączono projekcje klimatyczne do roku 2300. Panel dolny: zrekonstruowane i prognozowane koncentracje CO<sub>2</sub> w atmosferze. Źródło: <a href="https://websites.pmc.ucsc.edu/~jzachos/images/CENOGRID_Cartoon_withProjection_alternate.png">CENOGRID</a>. <a href="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/60ab78373c3d7_rekonstrukcja-zmian-klimatycznych.png">Kliknij</a> aby powiększyć.</figcaption></figure>



<p>Jak wyjaśnia główny autor publikacji, Thomas Westerhold (<a href="https://www.eurekalert.org/news-releases/911139">źródło</a>):</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Naszym celem było stworzenie nowego zestawu danych o przeszłości klimatu, który nie tylko uwzględnia dane o najwyższej rozdzielczości, ale także jest precyzyjniej datowany. Wiemy teraz dokładniej, kiedy na naszej planecie było cieplej lub zimniej, a także lepiej rozumiemy rządzącą tymi zmianami dynamikę… To był ogromny wspólny wysiłek wielu kolegów z całego świata, aby odzyskać próbki materiału, przeanalizować je i skompilować do postaci jednej krzywej.</p>
</blockquote>



<p>Inny autor, Norbert Marwan dodaje:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Nasze analizy matematyczne ujawniły to, co z początku trudno w danych z osadów zauważyć – ukryte zależności i powtarzające się wzorce w klimacie. Spojrzenie w przeszłość jest więc również spojrzeniem w przyszłość. Z powolnych naturalnych fluktuacji klimatycznych zachodzących na przestrzeni milionów lat możemy wyciągnąć wnioski na temat oszałamiająco szybkich antropogenicznych zmian w naszym obecnym stuleciu.</p>
</blockquote>



<p>Rdzenie z odwiertów w osadach dennych były pobierane przez ponad 50 lat na całym świecie w serii międzynarodowych ekspedycji wiertniczych prowadzonych w ramach projektu <em><a href="https://www.iodp.org/">International Ocean Discovery Program</a> </em>(IODP) i jego poprzedników. Już wcześniej część tych danych została wykorzystana do stworzenia referencyjnej skali zmian przeszłego klimatu (czyli czegoś w rodzaju kalendarza) w trwającym od 66 mln lat kenozoiku (<a href="https://doi.org/10.1126/science.1059412">Zachos i inni 2001</a>). Jednak dane starsze niż 34 miliony lat były w tym zbiorze dosyć ubogie i charakteryzowały się nie najlepszą rozdzielczością czasową. Od czasu publikacji pracy zespołu Zachosa zapisy klimatyczne, dzięki danym uzyskanym z wielu nowych rdzeni osadowych, uległy poprawie zarówno pod względem ilościowym jak jakościowym. W ostatnich dwóch dekadach programy wierceń skoncentrowano na starszych warstwach geologicznych. Pozwoliło to zyskać dostęp do lepszej jakości, bardziej kompletnych archiwów osadów, dzięki czemu naukowcy mogli zrekonstruować globalny klimat znacznie bardziej szczegółowo niż kiedykolwiek wcześniej.</p>



<p>Nowy wykres, zwany CENOGRID (<em>CENOzoic Global Reference benthic carbon and oxygen Isotope Dataset</em>), jest rekonstrukcją zmian klimatu Ziemi od ostatniego wielkiego wymierania 66 milionów lat temu, które wyznaczyło początek ery kenozoiku. Skład izotopowy tlenu i węgla w przebadanych osadach dostarcza informacji o przeszłych temperaturach oceanu, objętości lodu zamkniętego w lądolodach i lodowcach oraz cyklu węglowym. Graficznie wyniki badań można przedstawić jak fascynujący kod kreskowy, pokazany na rys. 2.</p>



<p>Znakomita rozdzielczość czasowa CENOGRID pozwala na zastosowanie do jego interpretacji zaawansowanych matematycznych procedur analizy danych. Jedną z nich jest tzw. <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Recurrence_quantification_analysis">analiza rekurencji,</a> stosowana do badania złożonych systemów dynamicznych, która pozwala znajdywać w przebiegu wykresów podobne zdarzenia, a w sytuacji, gdy wykresy są dostatecznie długie i dokładne, wyciągać wnioski na temat prawdopodobieństwa tych zdarzeń. Zastosowanie jej w tym przypadku pozwala śledzić zmiany i wynajdywać charakterystyczne „wzorce” czy stany klimatu naszej planety. Te podstawowe stany (oraz drobniejsze przeskoki klimatyczne wewnątrz nich) zaznaczone są pionowymi paskami kolorów.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-przeskoki-klimatu-ziemi-miedzy-czterema-stanami">Przeskoki klimatu Ziemi między czterema stanami</h2>



<p>„Możemy wykazać, że w kenozoiku istniały cztery dominujące stany klimatyczne: cieplarniany, ciepły, chłodny i lodowy” (Rys. 4), wyjaśnia Marwan. Klasyfikacja ta była używana już od jakiegoś czasu, jednak dopiero <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Recurrence_quantification_analysis">analiza rekurencji</a> ujawniła dynamikę zmian złożonego systemu klimatycznego i określenie wzorców charakterystycznych dla tych stanów, a także przejść między nimi, związanych z wymuszeniami astronomicznymi (<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-przeszlosc-terazniejszosc-przyszlosc-137">cykle Milankovicia</a> i <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-przeszlosc-terazniejszosc-przyszlosc-137">aktywności słonecznej</a>), koncentracjami gazów cieplarnianych i wielkością polarnych czap lodowych. Wyniki sugerują, że rola tych ostatnich w klimacie kenozoiku jest większa, niż do tej pory uważano. Ich obecność i rozmiar wzmacniają wymuszenia orbitalne związane ze zmianami nachylenia osi ziemskiej. Pojawienie się lądolodu Antarktyki Wschodniej ~35 milionów lat temu (na granicy eocenu i oligocenu) związane było z „przeskokiem” stanu planety z klimatów ciepłych do chłodnych. Pojawienie się lądolodu półkuli północnej i wzrost lądolodu Antarktydy Zachodniej ok. 14 milionów lat temu zapoczątkowały kolejne ochłodzenie, które wraz ze wzrostem lądolodu Grenlandii ok. 3 mln lat temu spowodowało pojawienie się regularnych zlodowaceń (patrz też <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimat-dawnych-epok-od-dinozaurow-do-ladolodu-388">Klimat dawnych epok: od dinozaurów do lądolodu</a>).</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/60ab783f28121_trajektoria-zmian-klimatycznych.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 3: „Trajektoria” zmian klimatu Ziemi w czasie (kolorowa linia, zmiany kolory oddają przebieg czasu) w funkcji koncentracji CO<sub>2</sub> w atmosferze (oś pozioma) i proxy temperatury (oś pionowa, wysokie wartości δ18O odpowiadają niskim temperaturom, patrz <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/paleoklimatologia-izotopy-tlenu-a-temperatura-261">Paleoklimatologia: izotopy tlenu a temperatura</a>). Pionowe czarne linie odpowiadają koncentracjom CO<sub>2</sub> dla maksimów glacjalnych (180 ppm), holocenu (280 ppm), stanu aktualnego (415 ppm) i możliwego w roku 2100 w wyniku realizacji scenariusza wysokich emisji RCP 8.5 (935 ppm). Kolorowymi plamami zaznaczono dominujące tryby klimatyczne (zimny, chłodny, ciepły i cieplarniany). Skrót ‘Ma’ oznacza „miliony lat temu”, LGM to ostatnie maksimum glacjalne (ang. <em>Last Glacial Maximum</em>), mMCT to okres wzrostu powłok lodowych podczas tzw. śród-mioceńskiej zmiany klimatu (ang. middle Miocene Climate Transition), MCO to klimatyczne optimum mioceńskie (ang. <em>Miocene Climate Optimum</em>), EOT – przejście klimatyczne między eocenem a oligocenem (ang. Eocene-Oligocene Transition), EECOto eoceńskie optimum klimatyczne (ang. Early Eocene Climate Optimum), a K/Pg to <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Granica_K-T">granica między kredą a palogenem</a> 66 mln lat temu. Źródło <a href="https://doi.org/10.1126/science.aba6853">Westerhold i inni, 2020</a>.</figcaption></figure>



<p>Jak piszą autorzy, przedstawione wyniki potwierdzają hipotezę, że jeśli koncentracje gazów cieplarnianych będą nadal rosnąc (np. do wartości 935 ppm CO<sub>2</sub> w roku 2100 w scenariuszu RCP 8.5) to planecie grozi gwałtowne przejście ze stanu „lodowego” do „ciepłego” lub nawet „cieplarnianego”. Byłoby to „gwałtowne” nie tylko w skali geologicznej, lecz wręcz ludzkiej i społecznej.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-zmiany-klimatu-okiem-geologow">Zmiany klimatu okiem geologów</h2>



<p>Niemal równolegle z publikacją <a href="https://doi.org/10.1126/science.aba6853">Westerhold i in., 2020</a> w Journal of the Geological Society pojawiła się kolejna ważna praca „Co zapis geologiczny mówi nam o naszym obecnym i przyszłym klimacie” („<em>What the geological record tells us about our present and future climate”</em>) <a href="https://doi.org/10.1144/jgs2020-239">Lear i inni, 2020</a>. Lista autorów liczy 16 osób, a autorem wiodącym jest prof. Caroline Lear z Uniwersytetu w Cardiff. Jest to dość nietypowy tekst, bo zamiast zwyczajowym streszczeniem zaczyna się stanowiskiem The Royal Geological Society of London w sprawie współczesnej zmiany klimatu, które zacytujemy tu w całości:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Geologia jest nauką o tym, jak Ziemia funkcjonuje i ewoluowała. Jako taka może przyczynić się do naszego zrozumienia systemu klimatycznego i jego reakcji na dodanie dwutlenku węgla (CO<sub>2</sub>) do atmosfery i oceanów. Dane geologiczne pokazują, że stężenie CO<sub>2</sub> w atmosferze jest obecnie na najwyższym poziomie od co najmniej ostatnich 3 milionów lat. Ponadto, obecne tempo spowodowanych przez człowieka zmian stężenia CO<sub>2</sub> i (związanego z tym) ocieplenia, jest niemal bez precedensu w całym zapisie geologicznym, z jedynym znanym wyjątkiem: natychmiastowego, wywołanego uderzeniem meteorytu zdarzenia, które spowodowało wyginięcie dinozaurów 66 mln lat temu. Innymi słowy, chociaż na skutek naturalnych procesów stężenia CO<sub>2</sub> w atmosferze ulegały w historii znacznym wahaniom i często były wyższe niż obecnie, to aktualne tempo zmian stężenia CO<sub>2</sub> (a zatem i temperatury) jest bezprecedensowe w prawie całej geologicznej przeszłości Ziemi.</p>



<p>Zapis geologiczny pokazuje, że zmiany temperatury oraz stężenia gazów cieplarnianych mają bezpośredni wpływ na poziom mórz, cykl hydrologiczny, ekosystemy morskie i lądowe, oraz zakwaszanie i zmniejszanie się natlenienia oceanów. Ważne zjawiska klimatyczne, takie jak El Niño-Southern Oscillation (ENSO) oraz monsuny, które dziś wpływają na stabilność społeczno-gospodarczą oraz bezpieczeństwo żywnościowe i wodne miliardów ludzi, podlegały istotnym zmianom w wyniku występujących w przeszłości zmian klimatu.</p>



<p>Rekonstrukcje klimatyczne z różnych miejsc na świecie pokazują, że zmiany klimatu nie były jednolite w skali planety, ale wykazywały charakterystyczne tendencje, ze zmianami na biegunach większymi niż gdzie indziej. To wzmocnienie polarne widoczne jest w dawnych, cieplejszych niż współczesny, okresach, takich jak epoka eocenu, około 50 milionów lat temu, a bliżej naszych czasów &#8211; w pliocenie, około 3 milionów lat temu. Najcieplejsze okresy pliocenu charakteryzowały się zanikiem letniego lodu morskiego w Arktyce. Utrata pokrywy lodowej podczas pliocenu była jedną z licznie zaobserwowanych w zapisie gwałtownych zmian klimatu związanych z przekraczaniem tak zwanych klimatycznych punktów krytycznych.</p>



<p>Zapis geologiczny może być użyty do obliczenia wielkości zwanej równowagową czułością klimatu (ang. <em>Equilibrium Climate Sensitivity</em>, ECS), czyli wielkością ocieplenia spowodowaną podwojeniem stężenia CO<sub>2</sub> w atmosferze, po czasie, w którym między rozmaitymi procesami w systemie klimatycznym ukształtuje się równowaga. Ostatnie szacunki sugerują, że globalnie, średnio przy podwojeniu koncentracji CO<sub>2</sub> w atmosferze klimat ociepla się o 2,6-3,9°C (po uzyskaniu równowagi systemu klimatycznego).</p>



<p>Zapis geologiczny dostarcza mocnych dowodów na to, że stężenie CO<sub>2 </sub>w atmosferze jest czynnikiem kształtującym klimat, co współgra z wieloma innymi dowodami na to, że gazy cieplarniane emitowane w wyniku działalności człowieka zmieniają klimat Ziemi. Co więcej, ilość obecnych już w atmosferze gazów cieplarnianych pochodzenia antropogenicznego oznacza, że Ziemia jest już skazana na pewien poziom ocieplenia klimatu. Ponieważ klimat Ziemi zmienia się wskutek spalania paliw kopalnych i zmian w użytkowaniu gruntów, planeta, na której żyjemy, doświadczy dalszych zmian, które będą miały coraz bardziej drastyczne skutki dla ludzkich społeczeństw. Ocena przeszłych zmian klimatu pomaga w podejmowaniu decyzji politycznych dotyczących przyszłości. Naukowcy zajmujący się badaniem Ziemi mają do odegrania ważną rolę w realizacji wszelkich polityk mających na celu ograniczenie przyszłych zmian klimatycznych.</p>
</blockquote>



<p>Znających język angielski gorąco zachęcamy do przeczytania całości artykułu <a href="https://doi.org/10.1144/jgs2020-239">Lear i inni, 2020</a>. Jest napisany prosto, świetnie uźródłowiony i stanowi doskonałe kompendium wiedzy o przeszłym klimacie naszej planety.</p>



<p>Jeśli idzie o zawartość naukową, to warte uwagi jest spojrzenie na kwestię zmienności klimatu w historii geologicznej, prowadzące do podobnych wniosków jak omówiony tu wcześniej artykuł <a href="https://doi.org/10.1126/science.aba6853">Westerhold i in., 2020</a>.</p>



<p>Autorzy <a href="https://doi.org/10.1144/jgs2020-239">Lear i inni, 2020</a> piszą, że aktualne stężenie CO<sub>2</sub> w atmosferze przekracza już to ze środkowego pliocenu (3,3 mln lat temu), kiedy klimat był o 2-4°C cieplejszy niż dzisiaj („chłodny” stan klimatu na Rys. 2), a większe stężenia CO<sub>2 </sub>odpowiadały stanowi klimatu „ciepłemu” lub nawet „cieplarnianemu”. Zestawiając oszacowania wymuszenia radiacyjnego i charakterystycznych temperatur, jakie panowały w odległych epokach geologicznych, autorzy oszacowują najbardziej prawdopodobną wartość równowagowej czułości klimatu.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/60ab782baba40_co2-temperatury-zmiany.png" alt="Wykres: Zależności między stężeniem CO2 i wymuszaniem radiacyjnym oraz temperaturą "/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 4: a) Zależność między stężeniem CO<sub>2</sub> w atmosferze a średnią temperaturą powierzchni Ziemi w pięciu okresach w historii naszej planety. b) Zależność między wymuszeniem radiacyjnym a zmianą średniej temperatury powierzchni Ziemi (oba parametry w stosunku do wartości z epoki przedprzemysłowej). Paski błędów pokazują 68-procentowy przedziałów ufności i w niektórych przypadkach są mniejsze niż symbol. LGM to ostatnie maksimum epoki lodowej (ang. <em>Last Glacial Maximum)</em>, EECO to eoceńskie optimum klimatyczne (ang. E<em>arly Eocene Climate Optimum</em>), a PETM to paleo-eoceńskie maksimum termiczne (ang. Paleocene-Eocene Thermal Maximum). Źródło <a href="https://doi.org/10.1144/jgs2020-239">Lear i inni, 2020</a>.</figcaption></figure>



<p>Podsumowując piszą:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Dysponując oszacowaniami przeszłego wymuszania radiacyjnego i przy wartości ECS pomiędzy 2,6 a 3,9°C, jesteśmy w stanie wyjaśnić większość ociepleń/ochłodzeń widocznych w zapisie geologicznym. Dostarczając kluczowych informacji o zakresie zmienności ECS zapis geologiczny może mieć istotny wkład w decyzje polityczne [związane z przyszłymi redukcjami emisji – red.].</p>
</blockquote>



<p>Druga wymagająca podkreślenia kwestia to ogromna waga, jaką autorzy przypisują punktom krytycznym w ziemskim systemie klimatycznym, pisząc wprost:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Geologiczny zapis zmian klimatu ujawnia dowody na istnienie w systemie klimatycznym sprzężeń i punktów krytycznych, których przekroczenie w wyniku działania stopniowo narastającego wymuszania spowodować może nagłe i niekiedy nieodwracalne zmiany</p>
</blockquote>



<p>Konkluzja ta w pełni współgra z pracą <a href="https://doi.org/10.1126/science.aba6853">Westerhold i in., 2020</a>. Nie bez powodu autorzy przytoczonych prac podkreślają jak istotne i bezprecedensowe jest tempo obecnej zmiany klimatu.</p>



<p>Konsensus klimatyczny w światowej geologii a polska specyfika…</p>



<p>Dla stałych czytelników naszego portalu nie ma w omawianych publikacjach wielu zaskakujących punktów, choć uwagę może zwracać kolejne uszczegółowienie i pogłębienie dotychczasowej wiedzy. Treść artykułów jest w pełni zgodna z konsensusem naukowym w sprawie zmiany klimatu. Samo<a href="https://www.geolsoc.org.uk/climaterecord"> stanowisko T<em>he Royal Geological Society of London</em></a> też nie jest nowe – to doprecyzowanie stanowiska z 2007 roku, również zgodnego z konsensusem naukowym w sprawie globalnego ocieplenia. Współgra ono ze <a href="https://www.geosociety.org/gsa/positions/position10.aspx">stanowiskiem <em>The Geological Society of America</em></a> oraz<a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Scientific_consensus_on_climate_change"> innych towarzystw i akademii naukowych</a>.</p>



<p>Dlaczego dla nas, w Polsce, te teksty są tak ważne? Ponieważ niektórzy przedstawiciele polskiego środowiska geologów wciąż twierdzą, że „geologia daje inną perspektywę współczesnej zmiany klimatu” niż np. fizyka atmosfery czy klimatologia fizyczna.</p>



<p>Nie jest to prawdą.</p>



<p>Taką „inną perspektywę” ma nie geologia jako nauka, lecz co najwyżej nieliczni geolodzy niekoniecznie będący na bieżąco z osiągnięciami uprawianej przez siebie nauki.</p>



<p>Prof. Szymon Malinowski</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geologia-i-globalne-ocieplenie-co-nowego">Geologia i globalne ocieplenie: co nowego?</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geologia-i-globalne-ocieplenie-co-nowego/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kampania pomiarowa EUREC4A, czyli jak się bada chmury i klimat</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/kampania-pomiarowa-eurec4a-czyli-jak-sie-bada-chmury-i-klimat-402</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/kampania-pomiarowa-eurec4a-czyli-jak-sie-bada-chmury-i-klimat-402#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Feb 2020 08:14:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[chmury]]></category>
		<category><![CDATA[metody pomiarów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://localhost/nok/aktualnosci/kampania-pomiarowa-eurec4a-czyli-jak-sie-bada-chmury-i-klimat-402/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Korespondencja wprost z Barbados, gdzie dobiega końca międzynarodowa kampania pomiarowa.</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/kampania-pomiarowa-eurec4a-czyli-jak-sie-bada-chmury-i-klimat-402">Kampania pomiarowa EUREC4A, czyli jak się bada chmury i klimat</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Dobiega końca międzynarodowa <a href="https://eurec4a.eu">kampania pomiarowa</a> EUREC<sup>4</sup>A, w której uczestniczy grupa badaczy z&nbsp;Polski. To wielkie przedsięwzięcie naukowe ma na celu zbadanie organizacji konwekcji (tworzenia różnych „wzorów” chmur konwekcyjnych) nad oceanem podzwrotnikowym. Od połowy stycznia 2020 roku ponad 400 naukowców z wielu krajów prowadziło pomiary atmosferyczne i oceaniczne, które pozwolą na lepsze zrozumienie tego zjawiska i w efekcie poprawę prognoz pogody i klimatu. Relację z kampanii napisał dla nas uczestniczący w niej prof. Szymon Malinowski.</strong></p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b13517e0e1_ala3.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 1: Naukowcy biorący udział w kampanii EUREC<sup>4</sup>A rozstawiają na Barbados radar meteorologiczny PoldiRad skonstruowany w Deutsches Zentrum für Luft- und Raumfahrt, DLR. Zdjęcie: Anny Lei Albright, <a href="https://web.archive.org/web/20241223022315/https://eurec4a.eu/">za stroną kampanii</a>, na której znajdziesz też relację ze stawiania radaru.</figcaption></figure>



<p>Strefa pasatów – wiatrów wiejących w dolnej części atmosfery od zwrotników w stronę równika, ze składową wschodnią (ze wschodu na zachód) &#8211; ma ogromne znaczenie dla klimatu Ziemi. Masy powietrza, przepływając nad oceanem (im bliżej równika, tym cieplejszym) pobierają z niego ciepło i wilgoć.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b13bc319be_soundingbco.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 2: Przykładowy pionowy przekrój przez atmosferę w miejscu eksperymentu, sondaż aerologiczny z Barbados Cloud Observatory (tzw. skew <em>diagram</em>). Na osi pionowej ciśnienie atmosferyczne, na osi poziomej temperatura (izotermy to ukośne szare linie). Czerwona linia – temperatura, zielona linia – temperatura punktu rosy, symbole po prawej stronie oznaczają prędkość i kierunek wiatru, każde „piórko” przy symbolu to 5 m/s. Pasat sięga poziomu 750 hPa, wyżej do ok. 280 hPa antypasat i jeszcze wyżej zwrotnikowy prąd strumieniowy. Na górze trasa sondy, kolejne okręgi oznaczają promienie 20, 40, 60 km od miejsca sondażu, kolorem oznaczono wysokość. Na rysunku pokazano drugą część sondażu – opadanie na spadochronie po osiągnięciu maksymalnej wysokości. Wysokość oznaczono kolorami, sonda wzniosła się do poziomu 100 hPa (żółty kolor) i potem opadła.</figcaption></figure>



<p>W okolicach równika to wilgotne powietrze napływające z północy i południa wznosi się w procesie głębokiej konwekcji do góry, a energia uwolniona podczas kondensacji pary wodnej napędza globalną cyrkulację atmosfery (rysunek 3). Powietrze wypływające górą z chmur równikowych zasila tzw. antypasat, płynący w kierunku północno-wschodnim w wyższych warstwach troposfery.</p>



<p>Jednak ważny jest nie tylko równik (strefa zbieżności, gdzie spotykają cie pasaty z półkul północnej i południowej) i głęboka konwekcja, ale także to, co dzieje się z powietrzem w trakcie wędrówki z pasatem w kierunku równika. W tym obszarze nad oceanem powstają w dolnej części troposfery chmury konwekcyjne, które także produkują deszcz, a oprócz tego odbijają promieniowanie słoneczne. Tę tak zwaną komórkę cyrkulacyjną Hadleya domykają obszary osiadania powietrza w szerokościach ok. 35 stopni, bezchmurne lub pokryte niemal ciągłą warstwa chmur stratocumulus.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b14898b44f_g16-geocolor-12fr-20200214-1127.gif" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 3: Animowany obraz satelitarny pokazujący najważniejsze cechy cyrkulacji atmosferycznej w niskich szerokościach geograficznych. Wokół równika, od Zatoki Gwinejskiej przez Amazonię po Pacyfik widać strefę zbieżności z rozwijającymi się chmurami konwekcyjnymi. Nad Wenezuelą możemy zauważyć chmury cirrus w wyższych warstwach atmosfery niesione przez antypasat or równika na północny wschód. Poniżej, nad Atlantykiem i Morzem Karaibskim wyraźnie widać struktury chmur konwekcyjnych w dolnej atmosferze niesione pasatem ze wschodu na zachód z lekkim odchyleniem ku południu. Dalej na północ od Teksasu po Wyspy Brytyjskie rozciąga się układ chmur związany z prądem strumieniowym oddzielającym chłodne masy powietrza na północy od ciepłych na południu. Ogromne obszary chmur konwekcyjnych w strefie pasatowej widzimy i nad Atlantykiem i nad Pacyfikiem. Źródło: <a href="https://www.star.nesdis.noaa.gov/GOES/index.php">NOAA</a>.</figcaption></figure>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-organizacja-konwekcji-glowny-temat-kampanii">Organizacja konwekcji – główny temat kampanii</h2>



<p>Patrząc na Ziemię z satelity zwracamy uwagę, że chmury pasatowe układają się w różne wzory. To efekt różnej organizacji konwekcji. Od czego ona zależy? To zagadnienie jest jeszcze słabo rozumiane i właśnie dlatego naukowcy z Europy i Ameryki postanowili zorganizować wielką kampanię pomiarową, mającą pogłębić wiedzę na ten temat.</p>



<p>Dawniej, uważano że cykl dobowy nad oceanem jest zaniedbywalny, jednak później zauważono, że struktury konwekcyjne nad morzem zmieniają się nieco w ciągu doby. Celem projektu EUREC<sup>4</sup>A jest zebranie solidnego zestawu pomiarów in-situ całych zespołów chmur, ich organizacji, zmian w czasie, jednocześnie z pomiarami dobowego cyklu zmienności cienkiej, naskórkowej warstwy powierzchni wody (więcej na ich temat przeczytasz w tekście <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-i-po-co-mierzymy-temperature-oceanu-pomiary-bezposrednie-284">Jak i po co mierzymy temperaturę oceanu</a>) oraz strumieni wilgoci, ciepła i pędu, czyli wymiany wody, ciepła i pędu między powierzchnią oceanu a atmosferą.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b15dace8f9_organizacja-konwekcji.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 4: Przykłady różnorodnej organizacji konwekcji w obszarze eksperymentu. Na zachód od Małych Antyli (prawy dolny obszar zdjęcia) widzimy kompleksy konwekcyjne (żargonowe określenie flowers – kwiaty) z przestrzeniami bez konwekcji pomiędzy, na zachód nieregularne struktury chmur konwekcyjnych (gravel – żwir), przy lewym skraju obrazu przechodzące w pola małych chmurek (sugar – cukier). Nieco powyżej środka zdjęcia, na wschód od Puerto Rico można zauważyć strukturę przypominającą szkielet ryby (fish). Różnorodność wzorów sugeruje różne cechy mas powietrza, różną wysokość tzw. inwersji pasatowej i/lub różnice w oddziaływaniu atmosfera-ocean. Źródło: <a href="https://www.star.nesdis.noaa.gov/GOES/index.php">NOAA</a>.</figcaption></figure>



<p>Dodatkowo, na to co dzieje się w dolnej warstwie atmosfery wpływa to, co jest powyżej i na odwrót. Antypasat i prądy strumieniowe zwrotnikowe (bliżej równika), wpływają na głębokość warstwy pasatowej z chmurami. Można także udokumentować różnego rodzaju oddziaływania z niżami i wyżami wyższych szerokości geograficznych. Oczywiście, od tego, jak zorganizowana jest konwekcja w strefie pasatowej, jaką powierzchnię zajmują chmury, a jaką obszary bezchmurne, zależy albedo tego obszaru, czyli zdolność odbijania promieniowania słonecznego.</p>



<p>Pisaliśmy wielokrotnie (np. w artykule „<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/morskie-chmury-nowo-odkryte-sprzezenie-zwrotne-destabilizujace-klimat-cieplarnianej-ziemi-352/">Morskie chmury: nowo odkryte sprzężenie zwrotne destabilizujące klimat cieplarnianej Ziemi</a>”), że chmury mogą stanowić kolejne dodatkowe sprzężenie zwrotne wzmacniające nasze wymuszenie gazami cieplarnianymi procesów klimatycznych. Czy w cieplejszym klimacie chmury będą układać się w takie same wzory? Czy zachmurzenie wzrośnie czy zmaleje? Czy te same wzory będą występować w powiększającej się wraz z ociepleniem komórce Hadleya?</p>



<p>Najnowsze symulacje modelami globalnymi pokazują, że chmur w obszarach pasatów może być mniej, przez co wskutek mniejszego albedo globalne ocieplenie będzie silniejsze, niż wydawało nam się do tej pory (patrz <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/wyzsza-czulosc-klimatu-w-nowym-raporcie-ipcc-384">Wyższa czułość klimatu w nowym raporcie IPCC?</a>). Jednak nie wiemy tego na pewno. Modele klimatu mają bardzo uproszczony opis chmur. Celem projektu EUREC<sup>4</sup>A jest lepsze zrozumienie oddziaływania chmur z oceanem w strefie pasatów, cyklu dobowego wzorów konwekcji, zależności organizacji konwekcji od cech oceanu i tego, co się dzieje ponad warstwą pasatową, po to żeby zweryfikować tezę o wyższej, niż nam się do tej pory wydawało, czułości klimatu.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b16eb69c86_csm-platforms-eurec4a-all-without-margin-e6f6d5315e.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 5: Platformy pomiarowe używane w projekcie EUREC<sup>4</sup>A. Od góry i lewej: francuski <a href="https://web.archive.org/web/20241221010856/https://eurec4a.eu/platforms/atr42">ATR-42</a>, niemiecki HALO, amerykański <a href="https://web.archive.org/web/20200516172729/http://eurec4a.eu/index.php?id=5166">NOAA WP-3D</a>, brytyjski <a href="https://web.archive.org/web/20241013193233/https://eurec4a.eu/platforms/twin-otter">TwinOtter</a>, Metroliner z Barbados, wyspa, <a href="https://web.archive.org/web/20240717153816/https://eurec4a.eu/platforms/bco">Barbados Cloud Observatory</a>, radar <a href="https://web.archive.org/web/20200806062133/http://eurec4a.eu/index.php?id=5151">POLDIRAD</a>, <a href="https://web.archive.org/web/20200806074329/http://eurec4a.eu/index.php?id=5152&amp;L=0&#039;">latawco-balony na uwięzi</a> operujące ze statków,<a href="https://www.flotteoceanographique.fr/en/Facilities/Vessels-Deep-water-submersible-vehicles-and-Mobile-equipments/Deep-sea-vessels/L-Atalante"> L’Atalante</a>, Maria S. Merian, Meteor, <a href="https://web.archive.org/web/20221018190144/https://www.omao.noaa.gov/learn/marine-operations/ships/ronald-h-brown">Ronald H. Brown</a>, dron <a href="https://www.boreal-uas.com/">Boreal</a>, automatyczne żaglówki <a href="https://www.saildrone.com/">saildrones</a>, boja NTAS, sea-glidery. Żrodło: <a href="https://web.archive.org/web/20200506151723/http://eurec4a.eu:80/index.php?id=5256">https://eurec4a.eu/index.php?id=5256</a>.</figcaption></figure>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-zarys-kampanii">Zarys kampanii</h2>



<p>Projekt <a href="https://web.archive.org/web/20210518082553/http://eurec4a.eu/index.php?id=4114">jest ogromny</a>, część europejska jest uzupełniona amerykańską kampanią <a href="https://psl.noaa.gov/atomic/">ATOMIC</a>. W sumie bezpośrednio w pomiarach bierze udział ponad 50 instytucji naukowych. Dalszych 30 instytucji jest zaangażowanych zdalnie, przygotowując specjalne dane satelitarne, modelując pogodę z niespotykaną rozdzielczością, wykonując specjalne symulacje numeryczne cyrkulacji oceanicznych i udzielając różnego rodzaju bezpośredniego wsparcia naukowego.</p>



<p>Na miejscu, na Barbados, najbardziej na wschód wysuniętej wyspie archipelagu Małych Antyli, oraz na statkach badawczych na zachód i południe od tej wyspy pracuje w tej chwili niemal 400 naukowców z 7 krajów (Barbados, Francja, Holandia, Niemcy, Polska, USA, Wielka Brytania). Prowadzą skoordynowane pomiary różnorodnych własności oceanu od głębokości kilkuset metrów, dokładne badania warstwy powierzchniowej, granicy atmosfera-ocean oraz atmosfery, począwszy od warstwy przywodnej po górną troposferę.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b11db6d88e_86251543-1823223471142689-7322297594703511552-o.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 6: Stacja pomiarowa na wybrzeżu Barbados. Zdjęcie: S. Malinowski.</figcaption></figure>



<p class="has-text-align-left">Pomiary zaplanowane są tak, aby uzupełniały się nawzajem. Oprócz czterech statków badawczych ocean przemierza kilkanaście dronów: część z nich to zanurzające się w głąb morza „szybowce morskie” (sea-glidery), część pływa po powierzchni. Cztery samoloty badawcze wykonują skoordynowane loty, które pozwalają poznać pionową i poziomą strukturę atmosfery, własności chmur, strumienie ciepła i wilgoci oraz aerozole i opad. Specjalne stacje badawcze na brzegu wyspy Barbados oraz specjalnie przywieziony i zamontowany w tym celu radar opadowo-chmurowy śledzi obszar pomiarów. Na samolotach i statkach zainstalowane są nie tylko czujniki in situ ale także radary, <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/to-sie-nazywa-lidar-179">lidary</a> oraz balony na uwięzi. Więcej o platformach pomiarowych: <a href="https://www.esrl.noaa.gov/psd/atomic/">ATOMIC</a>, <a href="https://web.archive.org/web/20200806073458/http://eurec4a.eu/index.php?id=4201&amp;L=228">EUREC<sup>4</sup>A</a>.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-plan-badan">Plan badań</h2>



<p>To co dzieje się w okolicy Barbados zależy przede wszystkim od transportu ciepła, wilgoci i pędu w atmosferze i oceanie. W ramach kampanii analizujemy dwa obszary, które oddziałują na rejon badań. Po pierwsze, w tak zwanej „alei pasatowej” napływają masy powietrza ze wschodu i północnego wschodu. Po drugie, prąd oceaniczny, tzw. „aleja wielkich wirów”, płynący wzdłuż wybrzeży Ameryki Południowej przynosi ciepłe wody w obszar Antyli i Morza Karaibskiego.</p>



<p>Główny obszar pomiarowy na przecięciu obydwu alei, nieco na wschód od Barbados jest bardzo dobrze zdefiniowany: obejmuje wielkie koło o promieniu 100 km, cały czas obserwowane przez radar chmurowy. Samolot HALO krąży na wysokości 9 km po granicy tego obszaru śledząc go lidarami i radarami z góry, a także spuszczając bardzo precyzyjne sondy, które opadają na spadochronach przez atmosferę. Podczas jednego przelotu po obwodzie obszaru spuszczane jest 8 sond, co pozwala określić napływ i wypływ mas powietrza do obszaru badań na różnych wysokościach.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b18d05413b_csm-schematic-geometry-inverse-e756c19a9b.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 7: Plan kampanii pomiarowej. Śledzone są zmiany własności powietrza do boi NTAS do Barbados oraz własności oceanu od ujścia Orinoko po Barbados. Najintensywniejsze pomiary samolotami prowadzone są w kole na wschód od Barbados i w kolejnym, jeszcze dalej na wschód. Powietrze napływające na Barbados jest dodatkowo bardzo dokładnie badane w laboratoriach i platformach na wschodnim cyplu wyspy i obserwowane specjalnie zamontowanym radarem meteorologicznym. Źrodło: <a href="https://web.archive.org/web/20200924155413/http://eurec4a.eu/index.php?id=4201">EUREC<sup>4</sup>A</a>.</figcaption></figure>



<p>Kolejne samoloty latają niżej, wewnątrz głównego kręgu. Francuski ATR42, wyposażony w radary „patrzące” horyzontalnie oraz w górę i dół, lata na wysokości chmur po dobrze zaplanowanej prostokątnej trajektorii, aby zebrać informacje obszarowe o położeniu chmur. W chmury wlatuje brytyjski TwinOtter, którego podstawowym zadaniem jest badanie mikrofizyki chmur i turbulencji.</p>



<p>Na tym samolocie zamontowany jest, wraz z innymi przyrządami, unikalny termometr UFT wykonany w Instytucie Geofizyki (IGF) na Wydziale Fizyki UW (FUW), pozwalający mierzyć temperaturę wewnątrz chmur z rozdzielczością centymetrów. Poniżej warstwy granicznej atmosfery i tuż nad powierzchnią morza krąży dron Boreal, zbierający informacje o strumieniach ciepła i pary wodnej.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b19925442f_twinotter.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 8: Przyrządy na samolocie TwinOtter. Okręgiem znaczono czujnik UFT. Zjęcia: S. Malinowski.</figcaption></figure>



<p>Podobne koło, dalej na wschód, jest badane głównie przez Amerykanów z samolotu NOAA WP-3D. Dalej jeszcze są dwie super boje zbudowane już kilkanaście lat temu, śledzące stan oceanu. Badania prowadzone na wschód od podstawowego obszaru pozwalają określić, jak zmieniło się powietrze podczas wędrówki z pasatem w kierunku zachodnim.</p>



<p>Laboratoria na statkach pływających wewnątrz obu okręgów (amerykański Ron Brown na wschodzie i niemiecki Meteor wewnątrz głównego kręgu) mierzą pionowe profile temperatury, zasolenie oceanu oraz pewne własności biologiczne warstw powierzchniowych. Na Meteorze jest specjalny balon-latawiec na uwięzi, który może wznieść się na wysokość 1500 m i wykonywać pomiary w chmurach. Obok innych przyrządów na statkach zainstalowane są kolejne termometry z IGF. Są tam też cztery proste drony-śmigłowce, które precyzyjnie profilują najniższe 300 m atmosfery, a także dokonują pomiarów naskórkowej temperatury powierzchni oceanu. Poza tym: lidary, radar, przyrządy do pomiaru aerozolu, natężenia promieniowania słonecznego i długofalowego. Ze statków wypuszczane są drony morskie.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b1a8f94fed_cloudkite-glider.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 9: Po lewej: Cloudkite, czyli badawczy latawco-balon Instytutu Maxa Plancka z Gottingen (zdjęcie Markusa Ritsche <a href="https://www.oceanblogs.org/msm89/2020/01/24/the-max-planck-cloudkite-first-flight/">za blogiem statku badawczego Maria S. Merian</a>). Po prawej „morski szybowiec”, czyli nurkujący pojazd autonomiczny (zdjęcie Meliny Mehlmann za tym samym <a href="https://www.oceanblogs.org/msm89/2020/02/02/who-is-eddy-vol-i/">blogiem</a>) .</figcaption></figure>



<p>Dwa kolejne statki, niemiecki Maria Meriam i francuski Atalante, pracują w „alei wielkich wirów” na południowy wschód od głównego obszaru badań, aby zbadać masy wody, które potem do niego dopływają. Na statku niemieckim jest kolejny balon-latawiec na uwięzi, który unosi do chmur specjalne oprzyrządowanie do pomiaru turbulencji i mikrofizyki, łącznie z laserowym systemem holografii kropelek chmurowych i kolejnymi termometrami z IGF.</p>



<p>Wszystkie badania, loty, pozycje statków i zadania koordynowane są w centrum operacyjnym, znajdującym się w budynkach Karaibskiej Służby Meteorologicznej oraz centrum Lotnictwa Cywilnego przy lotnisku na Barbados. Co dzień rano mamy odprawy, omówienie poprzedniego dnia, łącznie z raportami ze statków-laboratoriów i planowanie dnia następnego. Wszystko zależy od zmieniającej się sytuacji meteorologicznej.</p>



<figure class="wp-block-image"><a href="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b1aa480d73_uft-przebiegi.png"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5e4b1aa480d73_uft-przebiegi.png" alt=""/></a><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 10: Przykład opracowanych wstępnie wyników pomiarów termometrem UFT w chmurze. Górny panel – przelot przez całą chmurę, kolejne panele – coraz większe powiększenia fragmentów. Sekunda lotu to odległość ok 60 m.</figcaption></figure>



<p>Dane pomiarowe zbierane podczas eksperymentu będą dostępne publicznie. W tej chwili ustaliliśmy szczegóły tego, jak będziemy pisać podstawowe artykuły na temat badań i ich wyników. Mogę pochwalić się, że nasz przyrząd z IGF FUW na samolocie TwinOtter, mimo wielu trudności z przygotowaniem, działał całkiem dobrze – udało nam się zebrać sporo nieznanych do tej pory informacji o strukturze termicznej chmur w skali centymetrów.</p>



<p>Wszystko to jest bardzo ważne dla zrozumienia, jak chmury zanikają, mieszając się z otoczeniem, jak wyparowują, w jaki sposób tworzą się prądy zstępujące na ich brzegach. Prawdę powiedziawszy, nasze pomiary to tylko jeden drobny element całego wielkiego przedsięwzięcia, i choć ważny, to nie kluczowy. Na kilkuset zaangażowanych naukowców, z Polski pracuje przy eksperymencie tylko 9 osób, reprezentujących trzy instytucje: Uniwersytet Warszawski (5 osób), Instytut Geofizyki PAN (3 osoby) oraz Instytut Oceanologii PAN (1 osoba). Zebrane dane będziemy przetwarzać latami. Będą wykorzystane w modelach prognozy pogody i klimatu, które dopiero powstają.</p>



<p class="has-text-align-left">Prof. dr hab. Szymon Malinowski IGF FUW</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/kampania-pomiarowa-eurec4a-czyli-jak-sie-bada-chmury-i-klimat-402">Kampania pomiarowa EUREC4A, czyli jak się bada chmury i klimat</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/kampania-pomiarowa-eurec4a-czyli-jak-sie-bada-chmury-i-klimat-402/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Fińscy i japońscy naukowcy” o chmurach &#8211; jak powstaje dezinformacja</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/finscy-i-japonscy-naukowcy-o-chmurach-jak-powstaje-dezinformacja-372</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/finscy-i-japonscy-naukowcy-o-chmurach-jak-powstaje-dezinformacja-372#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jul 2019 07:18:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[chmury]]></category>
		<category><![CDATA[klimatyczne bzdury]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://localhost/nok/aktualnosci/finscy-i-japonscy-naukowcy-o-chmurach-jak-powstaje-dezinformacja-372/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Amatorska internetowa "wrzutka" i przeinaczone wnioski ze specjalistycznego artykułu u podstaw doniesień o wpływie zachmurzenia i promieniowania kosmicznego na klimat.</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/finscy-i-japonscy-naukowcy-o-chmurach-jak-powstaje-dezinformacja-372">„Fińscy i japońscy naukowcy” o chmurach &#8211; jak powstaje dezinformacja</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Globalne ocieplenie, zachmurzenie i promieniowanie kosmiczne. Wyjaśniamy fake news o fińskich i japońskich naukowcach (Jyrki Kauppinen i Pekka Malmi, oraz Hyodo i in</strong>.<strong>), którzy mieli pokazać, że zmiana klimatu ma przyczyny inne niż działalność człowieka. </strong></p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5d2f788585ec0_fake-1903774-pixabay.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 1: Fake News, pixel2013 (<a href="https://pixabay.com/pl/illustrations/podr%C3%B3bka-fa%C5%82szywe-wiadomo%C5%9Bci-1903774/">Pixabay</a>).</figcaption></figure>



<p>Temat zmiany klimatu jest ostatnio bardzo popularny w mediach. Niestety zdarza się w związku z tym, że szukający „newsów” na gorący temat dziennikarze i wydawcy nie dość dokładnie sprawdzają źródła, na których się opierają. Najnowszym przykładem jest medialna „kariera” dwóch doniesień na temat związku zmiany klimatu z zachmurzeniem. Pierwsze to amatorski, zawierający podstawowe błędy tekst umieszczony w otwartym internetowym repozytorium. Drugie to specjalistyczny artykuł, którego wnioski zostały wyolbrzymione w komunikatach prasowych. Oba wykorzystał między innymi anonimowy redaktor <a href="https://web.archive.org/web/20231001080746/https://nczas.com/author/js/">JS</a>, w&nbsp;artykule <a href="https://web.archive.org/web/20231201233129/https://nczas.com/2019/07/15/to-nie-czlowiek-wywoluje-zmiany-klimatyczne-naukowcy-nie-maja-watpliwosci/">To nie człowiek wywołuje zmiany klimatyczne! Naukowcy nie mają wątpliwości</a> na stronie tygodnika „Najwyższy Czas!”. Na jego przykładzie pokazujemy, jak powstaje dezinformacja.<br></p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-naukowcy">„Naukowcy”</h2>



<p class="has-text-align-left">Już tytuł i otwierający akapit zasługują na komentarz:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Badania przeprowadzone przez fińskich naukowców nie znalazły dowodów na poparcie tezy, iż zmiany klimatu są wywołane przez człowieka. Wyniki badań zostały potwierdzone przez naukowców z Japonii.</p>
</blockquote>



<p>Co znaczy <strong>naukowcy</strong>? Wszyscy? Zgodnie naukowcy z Finlandii i Japonii? Tamtejsze instytuty badawcze? Bynajmniej. Chodzi o pojedyncze osoby. Tego rodzaju uogólnienie to standardowy zabieg mający uwiarygodnić przedstawione stwierdzenia. Na podobnej zasadzie praktycznie co roku jesienią na portalach pogodowych możemy przeczytać, że „rosyjscy naukowcy” w związku ze spadkiem aktywności słonecznej prognozują nadejście epoki lodowej. Tak naprawdę chodzi o jedną osobę – Habibullo Abdusamatova, który od wielu lat, całkowicie nietrafnie <a href="https://en.rian.ru/russia/20070115/59078992.html">prognozuje</a> ochłodzenie klimatu, powołując się na 200-letnie cykle słoneczne (więcej na ten temat w tekście <a href="https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-nadchodzi-globalne-ochlodzenie-77?t=2">Mit: Nadchodzi globalne ochłodzenie</a>). Ale „rosyjscy naukowcy prognozują” brzmią lepiej od „Habibullo Abdusamatov twierdzi”…</p>



<p>Na podobnej zasadzie w „Najwyższym Czasie” czytamy o fińskich i japońskich naukowcach… Ale przyjrzyjmy się bliżej im i ich pracom.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-finscy-naukowcy">Fińscy „naukowcy”</h2>



<p>Jak przeczytamy w artykule o pracy fińskich naukowców:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Zespół uczonych z Uniwersytetu w Turku w Finlandii opublikował pracę „Brak eksperymentalnych dowodów na znaczącą antropogeniczną zmianę klimatu”. Według nich obecne modele klimatyczne nie uwzględniają wpływu zasięgu chmur na globalne temperatury i powodują przecenianie wpływu wytwarzanych przez człowieka gazów cieplarnianych. (…) Fińscy uczeni odkryli, że ludzkość po prostu nie ma większego wpływu na temperaturę Ziemi.</p>
</blockquote>



<p>Autor nawiązuje do <a href="https://arxiv.org/pdf/1907.00165.pdf">tekstu opublikowanego na arXiv.org</a> i podpisanego przez J. Kauppinena i P. Malmiego (to wspomniany „zespół uczonych”). Po pierwsze trzeba zauważyć, że nie jest to recenzowana publikacja naukowa. Tekst na arXiv opublikować może każdy – to otwarte archiwum tekstów (w założeniu naukowych), gdzie każdy może zdeponować i upublicznić swoje badania. Służy temu, żeby naukowcy mogli udostępnić swój tekst przed procesem recenzji i ewentualnego przekazania praw wydawnictwu. Skorzystanie z arXiv nie gwarantuje jednak, że wstawiony tam tekst ukaże się kiedykolwiek w jakimkolwiek czasopiśmie (ani nawet, że zostanie do jakiegoś wysłany). A kim jest główny autor? Zakładając, że podano prawdziwe nazwisko, można <a href="https://www.researchgate.net/scientific-contributions/2043889198_Jyrki_Kauppinen">sprawdzić</a>, że publikował prace w zakresie spektroskopii i interferometrii, a dopiero ostatnio, po przejściu na emeryturę, zajął się tematem klimatu.</p>



<p>Na razie tekst z arXiv nie został opublikowany w żadnym wiarygodnym czasopiśmie recenzowanym. Nie należy się raczej też tego spodziewać w przyszłości, ponieważ jego wartość merytoryczna jest słaba. Jedynym prawdziwym i udokumentowanym stwierdzeniem jest to, że zmiany zachmurzenia niskiego są skorelowane ze zmianami temperatury powietrza przy powierzchni Ziemi. Nie jest to nic zaskakującego, każdy z nas wie, że gdy chmura przysłoni Słońce, to odbije w kosmos część promieniowania i powierzchnia Ziemi będzie pod chmurą chłodniejsza niż gdyby tej chmury nie było. Jednak oddziaływanie chmur, to bardziej skomplikowana sprawa, o czym wielokrotnie pisaliśmy (<a href="https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-chmury-zapewniaja-ujemne-sprzezenie-zwrotne-56">Mit: Chmury zapewniają ujemne sprzężenie zwrotne</a>, <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/chmury-klimat-i-przyspieszony-wzrost-temperatur-32">Chmury, klimat i przyśpieszony wzrost temperatur</a>, <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/morskie-chmury-nowo-odkryte-sprzezenie-zwrotne-destabilizujace-klimat-cieplarnianej-ziemi-352/">Morskie chmury: nowo odkryte sprzężenie zwrotne destabilizujące klimat cieplarnianej Ziemi</a>).</p>



<p>Dalej Kauppinen i Malmi są jeszcze bardziej kreatywni. Podają, bez powołania się na jakiekolwiek źródła, wykresy anomalii temperatury globu i zachmurzenia chmurami niskimi i stwierdzają, że jeśli przemnożyć procentowe zmiany zachmurzenia przez arbitralnie dobrany współczynnik -0,11°C/% można otrzymać wykres kształtem bardzo przypominający wykres zmiany temperatury. Ma to według nich oznaczać, że jedno „można wyjaśnić” drugim. </p>



<p>Dlaczego ten argument jest niesatysfakcjonujący? Dlatego, że nie przedstawia żadnego mechanizmu fizycznego ustalającego związek przyczynowo-skutkowy między zmiennymi oraz uzasadniającego wartość współczynnika. Takiego rodzaju „zgodność” można uzyskać biorąc dowolną serię danych z grubsza skorelowaną z temperaturą i znajdując współczynnik najlepiej dopasowujący tą serię do temperatury. Potem pozostaje już tylko twierdzić, że zmiany tej serii pomiarowej wyjaśniają zmiany temperatury (warto zauważyć, że <a href="https://doctorspaghetti.org/pastafarians-pirates-and-climate-change/">podobna „analizę”</a> zrobili przedstawiciele kościoła Latającego Potwora Spaghetti, wiążąc zmiany temperatury ze spadkiem światowej populacji piratów).</p>



<p>Nic tak chyba nie eksponuje braku wiedzy autorów artykułu jak przytoczony w artykule JS cytat:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>„Jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że tylko niewielka część zwiększonego stężenia CO<sub>2</sub> jest antropogeniczna, musimy uznać, że antropogeniczna zmiana klimatu w praktyce nie istnieje” – napisali [autorzy artykułu].</p>
</blockquote>



<p>Jeśli zajrzymy do pracy, odkryjemy, że w kolejnym zdaniu autorzy dodają:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Większość dodatkowego CO<sub>2</sub> jest emitowana z oceanów, zgodnie z prawem Henry’ego.</p>
</blockquote>



<p>Atmosferyczna koncentracja CO<sub>2</sub> w ostatnim stuleciu skoczyła do poziomu najwyższego od wielu milionów lat (piszemy o tym w artykule <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zmiany-stezen-co2-ch4-i-n2o-w-ostatnich-800-000-lat-antropocen-na-sterydach-227">Zmiany stężeń CO2, CH4 i N2O w ostatnich 800 000 lat: antropocen na sterydach</a>). Czy ten bezprecedensowy wzrost faktycznie mógłby być skutkiem wzrostu temperatury oceanów i wynikającego z tego spadku rozpuszczalności CO<sub>2</sub> i w konsekwencji jego emisji do atmosfery? Nie. Zgodnie z rządzącym rozpuszczalnością gazów prawami można policzyć, że wymagałoby to wzrostu temperatury wód oceanów o ponad 10°C, co nie miało miejsca (temperatura powierzchni oceanów wzrosła o niecały stopień Celsjusza, a głębin znacznie mniej, na głębokości 700 metrów rosnąc w tempie 0,015°C/dekadę). Ponadto, obserwowane zakwaszanie się oceanów świadczy o pochłanianiu (a nie emitowaniu) przez nie dodatkowego dwutlenku węgla (<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/20-faktow-o-zakwaszaniu-oceanow-42/">czytaj więcej</a>).</p>



<p>O tym, że to nie emisje CO<sub>2</sub> z oceanów są przyczyną wzrostu koncentracji tego gazu w atmosferze, świadczy też wiele innych obserwacji. Przeczytasz o nich w tekście <a href="https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-to-ocean-emituje-dwutlenek-wegla-91">Mit: To ocean emituje dwutlenek węgla</a>. Jeśli chcesz wiedzieć, jak to możliwe, że stosunkowo małe emisje związane z działalnością człowieka doprowadziły do znaczącego wzrostu koncentracji tego gazu w atmosferze, zajrzyj do artykułu <a href="https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-dwutlenek-wegla-emitowany-przez-czlowieka-nie-ma-znaczenia-31?t=2">Mit: Dwutlenek węgla emitowany przez człowieka nie ma znaczenia</a>.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5ce1bdcd82950_a318-3.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption"><span style="color: #7e8c8d;">Rysunek 2: Zestawienie obserwowanych zjawisk z potencjalnymi przyczynami obserwowanego wzrostu stężenia dwutlenku węgla. Zielone pola oznaczają zjawiska, których zgodnie z prawami fizyki powinniśmy się spodziewać przy działaniu określonego czynnika, czerwone pola to zjawiska, które nie powinny być obserwowane. Pola szare – nie dotyczy. Szczegółowy opis można znaleźć w książce „Nauka o klimacie”.</span></figcaption></figure>



<p>Najlepiej stopień wiedzy autorów na temat, który „naukowo” badają, przedstawia lista cytowanych publikacji, która przytoczymy <em>in extenso</em>:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>T.F. Stocker, D. Qin, G.-K. Plattner, L.V. Alexander, S.K. Allen, N.L. Bindoff, F.-M. Breon,J.A. Church, U. Cubasch, S. Emori, P. Forster, P. Friedlingstein, N. Gillett, J.M. Gregory,D.L. Hartmann, E. Jansen, B. Kirtman, R. Knutti, K. Krishna Kumar, P. Lemke, J. Marotzke,V. Masson-Delmotte, G.A. Meehl, I.I. Mokhov, S. Piao, V. Ramaswamy, D. Randall, M. Rhein,M. Rojas, C. Sabine, D. Shindell, L.D. Talley, D.G. Vaughan, and S.-P. Xie. Technical Summary, book section TS, page 33115. Cambridge University Press, Cambridge, United Kingdomand New York, NY, USA, 2013.</li>



<li>J. Kauppinen, J. Heinonen, and P. Malmi. Influence of relative humidity and clouds on the global mean surface temperature.Energy &amp; Environment, 25(2):389–399, 2014.&nbsp;</li>



<li>J. Kauppinen, J. Heinonen, and P. Malmi. Major portions in climate change; physical approach. International Review of Physics, 5(5):260–270, 2011.&nbsp;</li>



<li>J. Kauppinen and P. Malmi. Major feedback factors and effects of the cloud cover and the relative humidity on the climate.arXiv e-prints, page arXiv:1812.11547, Dec 2018.&nbsp;</li>



<li>G. Myhre, E. J. Highwood, K. P. Shine, and F. Stordal. New estimates of radiative forcing due to well mixed greenhouse gases. Geophysical Research Letters, 25(14):2715–2718, 1998.&nbsp;</li>



<li>J. Kauppinen and P. Malmi. To be published</li>
</ol>



<p>Widać, że Kauppinen i Malmi nie potrafią nawet prawidłowo zacytować ostatniego Raportu IPCC (pierwsza pozycja), powołują się (bez adekwatnego odniesienia w tekście) na jedną pracę na temat wymuszenia radiacyjnego sprzed ponad 20 lat oraz na swoje prace opublikowane w trzeciorzędnych czasopismach nie mających nic wspólnego z klimatologia i fizyką chmur albo „wrzucone” do otwartego archiwum.</p>



<p>I to by było na tyle na temat ich wiedzy i kompetencji w temacie oraz jakości wyciąganych wniosków.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-promieniowanie-kosmiczne-a-klimat">Promieniowanie kosmiczne a klimat</h2>



<p>W dalszej części artykułu JS dowiemy się o japońskich naukowcach badających związek między zmianami natężenia docierającego do Ziemi promieniowania kosmicznego a zmianami zachmurzenia, przekładającymi się z kolei na zmiany temperatury powierzchni:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Do podobnych wniosków jak zespół z Turku doszli japońscy naukowcy z Uniwersytetu w Kobe. W pracy opublikowanej na początku lipca, stwierdzili że ​​zasięg chmur może stworzyć „efekt parasolowy”, który może zmienić temperatury w sposób nieuwzględniony w obecnych modelach. Nowe dowody sugerują, że wysokoenergetyczne cząstki z kosmosu znane jako galaktyczne promienie kosmiczne wpływają na klimat Ziemi poprzez zwiększanie pokrywy chmur, powodując „<em>efekt parasolowy</em>”.</p>
</blockquote>



<p>Hipoteza wiążąca ocieplenie klimatu z galaktycznym promieniowaniem kosmicznym (znana też jako hipoteza Svensmarka) opiera się na założeniu, że cząstki promieniowania mogą „zasiewać” chmury, które z kolei odbijają promieniowanie słoneczne. A więc jeśli do Ziemi dociera mniej cząstek promieniowania kosmicznego (czy to w wyniku wzmocnienia pola magnetycznego Ziemi czy Słońca, działających jak tarcze przed promieniowaniem kosmicznym), powinniśmy obserwować mniejsze zachmurzenie i zwiększone natężenie światła słonecznego, a co za tym idzie – silniejsze ogrzewanie naszej planety. Z kolei słabnięcie pól magnetycznych Ziemi lub Słońca powinno prowadzić do wzrostu strumienia cząstek promieniowania kosmicznego docierających do dolnych warstw atmosfery, wzmożonego zasiewania niskich chmur i spadku temperatury.</p>



<p>Autor artykułu w „Najwyższym Czasie!” odnosi się tu do artykułu <a href="https://www.nature.com/articles/s41598-019-45466-8">Hyodo i in., 2019</a>, opublikowanego w <em>Scientific Report</em>s. W artykule analizowane są metodami paleoklimatologicznymi zmiany położenia frontu monsunowego (granicy, do której dociera latem wilgotne powietrze z monsunu azjatyckiego) podczas ostatniego przebiegunowania Ziemi, mającego miejsce 790&nbsp;tysięcy lat temu, kiedy to ziemskie pole magnetyczne uległo wyjątkowo znaczącemu osłabieniu, dopuszczając do powierzchni Ziemi szczególnie silny strumień cząstek promieniowania kosmicznego. </p>



<p>Według autorów, zmiany frontu powinny być wywołane zmianami zachmurzenia związanymi z hipotezą Svensmarka, choć nigdzie nie podają mechanizmu tego efektu. Jak sami piszą w pracy – moment przebiegunowania wybrali do badań wpływu promieniowania kosmicznego na zachmurzenie m.in. ze względu na to, że <strong>obecne dowody na działanie tego efektu są słabe.</strong> W rzeczywistości mamy wręcz <a href="https://skepticalscience.com/cosmic-rays-and-global-warming-advanced.htm">mocne dowody</a> na to, że jonizacja cząsteczek znajdujących się w atmosferze przez cząstki galaktycznego promieniowania kosmicznego nie jest efektywnym mechanizmem wspomagającym powstawanie chmur (czytaj także: <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/o-tym-jak-promieniowanie-kosmiczne-nie-wplywa-na-klimat-262">O tym, jak promieniowanie kosmiczne NIE wpływa na klimat</a>).</p>



<p>Dodatkowo warto zauważyć, że w ostatnich dziesięcioleciach liczba cząstek galaktycznego promieniowania kosmicznego docierającego do Ziemi wzrosła (w wyniku słabnącej aktywności słonecznej). Gdyby hipoteza Svensmarka była prawdziwa, wzrost intensywności promieniowania kosmicznego powinien powodować wzrost zachmurzenia i szczególnie niskie średnie temperatury globu w ostatnich kilku latach. Tymczasem dzieje się coś przeciwnego: jednocześnie z dużymi natężeniami galaktycznego promieniowania kosmicznego obserwujemy rekordowo wysokie średnie temperatury powierzchni Ziemi.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5d2f78c05dc7f_galaxy-radiative.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption"><span style="color: #7e8c8d;">Rysunek 3: Zestawienie rocznych średnich intensywności galaktycznego promieniowania kosmicznego w cząstkach na minutę (kolor niebieski &#8211; należy zwrócić uwagę, że na lewej osi pionowej liczby ustawione są malejąco, bo niższe liczby zliczeń cząstek promieniowania kosmicznego powinny oznaczać wyższe temperatury, źródło: <a style="color: #7e8c8d;" href="https://www.nmdb.eu/">Neutron Monitor Database</a>) oraz rocznych średnich temperatur powierzchni Ziemi (kolor czerwony, prawa oś pionowa, źródło: <a style="color: #7e8c8d;" href="https://www.ncdc.noaa.gov/">NOAA NCDC</a>). Dane za 2019 rok dotyczą pierwszego półrocza.</span></figcaption></figure>



<p>Ważna jest jeszcze jedna sprawa. W opublikowanej pracy nie wyjaśnia się DE FACTO związku między zmianą położenia frontu monsunowego i zachmurzeniem chmurami niskimi. Hyodo i koledzy spekulują, że zmiany te były efektem zmian zachmurzenia Wyżu Syberyjskiego chmurami piętra niskiego spowodowanym wpływem promieniowania galaktycznego. Jest to jednak spekulacja pozbawiona podstaw. Na liście cytowanej literatury nie ma odniesienia do ani jednej pracy, która na gruncie fizycznym (dynamiki atmosfery, fizyki chmur czy obserwacji/reanalizy danych) w jakimkolwiek stopniu odnosiłaby się do postulowanego mechanizmu. Co więcej, nie ma odniesienia do ani jednej pracy, która wprost odnosiłaby się do procesów zachodzących w atmosferze!</p>



<p>Zadziwiający jest rozdźwięk tego co w pracy napisano (ciekawe analizy paleoklimatyczne i bardzo słabo udokumentowana próba wyjaśnienia przyczyn zaobserwowanej zmienności pewnym hipotetycznym mechanizmem), z tym, jak jej wyniki prezentowane są w mediach, na podstawie <a href="https://www.kobe-u.ac.jp/research_at_kobe_en/NEWS/news/2019_07_03_01.html">notki prasowej</a> przygotowanej przez samych autorów.</p>



<p>Udokumentowany przeprowadzonymi badaniami wniosek:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Te silne zimowe monsuny zbiegają się w czasie z okresem przebiegunowania, gdy siła pola magnetycznego Ziemi spadła poniżej 1/4 normalnej wartości, a galaktyczne promieniowanie kosmiczne wzrosło o ponad 50%.</p>
</blockquote>



<p>jest w niej rozwijany w sposób nie do końca uprawniony, bez oparcia w zawartości pracy:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Sugeruje to, że wzrostowi promieniowania kosmicznego towarzyszył wzrost pokrywy chmur niskich, efekt parasolowy tej pokrywy schłodził kontynent i ciśnienie atmosferyczne wyżu syberyjskiego wzrosło. Wraz z innymi zjawiskami z okresu przebiegunowania – spadkiem średniej rocznej temperatury o 2-3°C oraz wzrostem rocznych amplitud temperatury, o których świadczą osady z Zatoki Osaki – to nowe odkrycie na temat zimowych monsunów dostarcza dowodów, że zmiany klimatu są spowodowane efektem parasolowym chmur.</p>
</blockquote>



<p>Drodzy koledzy naukowcy z Japonii! Ja rozumiem potrzebę sławy, ale to nie jest nauka. Tak nie postępują profesjonaliści.</p>



<p>Na koniec swojego artykułu JS zauważa jeszcze:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>„<em>Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) opisał wpływ zachmurzenia na klimat w swoich ocenach, ale zjawisko to nigdy nie było brane pod uwagę w prognozach klimatycznych z powodu niewystarczającego fizycznego jego zrozumienia</em>” – twierdzi kierujący japońskimi badaczami profesor Masayuki Hyodo z Centrum Badań Wód Śródlądowych Uniwersytet Kobe.</p>
</blockquote>



<p>Faktycznie, zjawisko opisane w artykule Japończyków nie jest brane pod uwagę w prognozach klimatycznych, nawet nie z tego powodu, że nie jest ono wystarczająco rozumiane czy że nie znamy przyszłych zmian pól magnetycznych Ziemi i Słońca, ale dlatego, że jego wpływ jest marginalny i niepomiernie mniejszy od wpływu innych czynników.</p>



<p>Podsumowując: jeden z tekstów, na które powołuje się JS, w ogóle nie jest recenzowanym artykułem naukowym, ale udającą go publicystyką z elementarnymi błędami, zaś zawartość drugiego absolutnie nie pozwala na stawianie tezy, że „nie ma wątpliwości, że to nie ludzie powodują zmianę klimatu”. Opieranie na nich artykułu o sensacyjnym tytule „To nie człowiek wywołuje zmiany klimatyczne! Naukowcy nie mają wątpliwości.” trudno uznać za coś innego niż świadome lub nieświadome szerzenie dezinformacji.</p>



<p class="has-text-align-left">Prof. Szymon P. Malinowski</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/finscy-i-japonscy-naukowcy-o-chmurach-jak-powstaje-dezinformacja-372">„Fińscy i japońscy naukowcy” o chmurach &#8211; jak powstaje dezinformacja</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/finscy-i-japonscy-naukowcy-o-chmurach-jak-powstaje-dezinformacja-372/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mario Molina o ozonie, klimacie i docieraniu do ludzi &#8211; wywiad</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/mario-molina-o-ozonie-klimacie-i-docieraniu-do-ludzi-wywiad-366</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/mario-molina-o-ozonie-klimacie-i-docieraniu-do-ludzi-wywiad-366#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jul 2019 08:59:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[debata publiczna]]></category>
		<category><![CDATA[historia badań klimatu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://localhost/nok/aktualnosci/mario-molina-o-ozonie-klimacie-i-docieraniu-do-ludzi-wywiad-366/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Laureat Nagrody Nobla opowiada o tym, jak udało się zwrócić uwagę świata na problem dziury ozonowej i czy to doświadczenie może pomóc w obecnych zmaganiach z kryzysem klimatycznym.</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/mario-molina-o-ozonie-klimacie-i-docieraniu-do-ludzi-wywiad-366">Mario Molina o ozonie, klimacie i docieraniu do ludzi &#8211; wywiad</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Dziura ozonowa &#8211; czego uczy nas jej historia? Prof. Mario Molina, laureat Nagrody Nobla, mówi o sukcesach w zwróceniu uwagi naukowców, opinii publicznej, producentów przemysłowych oraz polityków na destrukcyjny wpływ chlorofluorowęglowodorów na atmosferę oraz o tym, co takie doświadczenia mogą oznaczać dla obecnej walki ze zmianami klimatu.</strong></p>


<div style="background-color: #d9edf7; color: #31708f; border-left-color: #31708f; " class="ub-styled-box ub-notification-box wp-block-ub-styled-box" id="ub-styled-box-f80fd090-f0c2-4cc9-aa7f-0d62f9837313">
<p id="ub-styled-box-notification-content-">Poniższy tekst jest przedrukiem wywiadu z prof. Mariem Moliną przeprowadzonego przez prof. Szymona Malinowskiego w grudniu 2018 dla  <a href="https://journals.pan.pl/academiaPAN/128820"><em>Academii</em>, magazynu Polskiej Akademii Nauk</a>.</p>


</div>


<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5d138a89a97d1_molina-nok.jpg" alt="Zdjęcie: Mario Molina podczas wykładu. "/><figcaption class="wp-element-caption">Prof. Mario Molina podczas wykładu w Centrum Nauki Kopernik w grudniu 2018. Zdjęcie: A. Kardaś.</figcaption></figure>



<p><a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Mario_Molina">Prof. Mario Molina</a> jest chemikiem słynnym z powodu kluczowej roli, którą odegrał w odkrywaniu dziury ozonowej nad Antarktydą. W 1995 r. otrzymał Nagrodę Nobla za wkład w badania chemii atmosfery, zwłaszcza destrukcji warstwy ozonowej spowodowanej chlorofluorowęglowodorami (czyli freonami). Od 2004 r. jest profesorem na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego oraz w Centrum Nauk Atmosferycznych Instytutu Oceanografii im. Scrippsa. Jest także Dyrektorem w Centrum Badań nad Energią i Środowiskiem im. Maria Moliny w stolicy Meksyku.</p>



<p><strong>Academia: Jak to się stało, że zajął się pan badaniami atmosfery?</strong></p>



<p><strong>Mario Molina:</strong> Nauką zainteresowałem się w dzieciństwie, głównie dzięki czytanym biografiom naukowców. Jako dziecko lubiłem też robić eksperymenty chemiczne i od wczesnego wieku pragnąłem być naukowcem. Kiedy po liceum poszedłem na studia w Meksyku, wiedziałem, że lubię chemię ogólną i fizyczną. Na studiach nie miałem zajęć z chemii fizycznej, ale studiowałem inżynierię procesową, w której chemia fizyczna odgrywa ważną rolę. Doktorat obroniłem na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley z zakresu nauk podstawowych. Badałem szybkość reakcji chemicznych, związane z nimi zjawiska kwantowe itd. Postanowiłem zostać na uczelni jako postdoc, żeby kontynuować badania prowadzone z kolegą, również z zakresu badań podstawowych. Kolega używał różnych technik do badania reakcji chemicznych. Chcieliśmy zająć się czymś, co należałoby do zakresu badań podstawowych, ale też ściślej wiązało się z autentycznymi problemami ludzi. Postanowiliśmy się zająć chemią atmosfery, bo to pozwalało nam pozostać przy chemii podstawowej, a zarazem badać coś bardziej praktycznego: atmosferę naszej planety.</p>



<p>Wtedy dość niewiele osób zajmowało się chemią atmosfery. Postanowiliśmy się zająć chlorofluorowęglowodorami (CFC), czyli grupą związków wykorzystywanych w przemyśle, które wówczas gromadziły się w atmosferze. Uznaliśmy, że te niewielkie cząsteczki, podobne do badanych przez nas laboratoryjnie, będą dobrym punktem wyjścia do zdobywania wiedzy na temat atmosfery. Tak to się zaczęło – właściwie z czystej ciekawości i przejścia od badań podstawowych do stosowanych. Potem wszystko potoczyło się już stosunkowo szybko.</p>



<p>Badałem wtedy związki i reakcje chemiczne obecne w atmosferze. CFC to bardzo stabilne związki, które z założenia miały być nieszkodliwe przy wdychaniu. Uświadomiliśmy sobie z kolegą, że takich cząsteczek nie zdołają rozbić naturalne procesy, tak jak to się dzieje z innymi zanieczyszczeniami powietrza. A to znaczyło, że CFC z czasem dotrą do stratosfery, gdzie na odpowiednio dużej wysokości rozbije je promieniowanie ultrafioletowe. Taki mechanizm rozpadu cząsteczek był logiczny, jednak ważne było nie tyle zrozumienie samego schematu, ile jego skutki. Zdaliśmy sobie sprawę, że z rozpadu cząsteczek powstają bardzo aktywne substancje, takie jak atomy chloru czy wolne rodniki – tymczasem z chemicznych badań podstawowych wiedzieliśmy, że atomy chloru wchodzą w gwałtowne reakcje z cząsteczkami ozonu.</p>



<p>Dzięki wcześniejszym badaniom podstawowym z dziedziny chemii rozumiałem, że taki proces może mieć właściwości katalityczne, czyli minimalna liczba atomów chloru wystarczy do zniszczenia dużej liczby cząsteczek ozonu. W tamtym czasie było to dopiero hipotezą, więc w dyskusjach ze współpracownikami uznaliśmy, że do badań trzeba zaprosić więcej naukowców i sprawdzić naszą hipotezę empirycznie. Tak to wyglądało z punktu widzenia historii.</p>



<p><strong>Zatem od badań podstawowych przeszedł pan do nauk stosowanych i odkrył zjawisko o fundamentalnym znaczeniu dla życia na naszej planecie. Ile czasu upłynęło od chwili, kiedy uświadomił pan sobie wagę tych wyników, do momentu, w którym nabrały one znaczenia politycznego?</strong></p>



<p>Trudno powiedzieć dokładnie, ile to trwało, ale mówimy tu o wielu latach. Najpierw skonsultowaliśmy się z innymi chemikami atmosfery, żeby potwierdzili, czy nasza hipoteza ma sens. Środowisko naukowe było zdania, że raczej przesadzamy. Specjalnie opublikowaliśmy wyniki w jednym z najbardziej prestiżowych czasopism, Nature, bo przy publikacji w Nature czy Science trzeba wstrzymać się z informacjami dla prasy do chwili, kiedy badanie zostanie zrecenzowane i opublikowane. Inni naukowcy najbardziej obawiali się tego, że chcemy tylko zrobić wokół siebie szum. Musieliśmy sporo czekać na publikację, bo trudno było znaleźć recenzentów. Po publikacji świat naukowy stopniowo przyjął nasze wyniki do wiadomości, chociaż reakcja przemysłu była bardziej niechętna.</p>



<p>Ostatecznie uznaliśmy, że mamy obowiązek zakomunikować wyniki badań opinii publicznej. Wtedy zaczęliśmy rozmawiać z mediami, decydentami, politykami, członkami Kongresu i tak dalej. To trwało dość długo. Przekonaliśmy się, że najłatwiej będzie wszystko przyśpieszyć, jeśli włączymy w nasze działania Amerykańską Akademię Nauk (NAS). Dzięki niej ukazały się artykuły wskazujące, że nasza praca ma solidne oparcie naukowe, a uzyskane wyniki są niepokojące, co zwróciło uwagę opinii społecznej. Kongres rozpoczął debatę nad zakazem stosowania CFC w puszkach z aerozolami – w przemyśle stosowano je głównie jako propelent w aerozolach, np. lakierach do włosów, środkach czyszczących itp. Do tego oczywiście CFC były wykorzystywane jako czynnik chłodniczy, bo były o wiele bezpieczniejsze od amoniaku czy dwutlenku siarki.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5d1391ae0a768_molina-nok2.jpg" alt="Zdjęcie: Mario Molina podczas spotkania z publicznością."/><figcaption class="wp-element-caption">Prof. Mario Molina podczas wykładu w Centrum Nauki Kopernik w grudniu 2018. Zdjęcie: A. Kardaś.</figcaption></figure>



<p>Potem trzeba było się jeszcze zmierzyć z producentami. Na szczęście związki te produkowało zaledwie pięć czy sześć dużych koncernów chemicznych, więc można było z nimi rozmawiać. Początkowo koncerny twierdziły, że nie zaprzestaną produkcji CFC tylko na podstawie naszej teorii. Zwłaszcza DuPont ma tradycje własnych badań naukowych – to były inne badania niż nasze, ich celem było tworzenie nowych materiałów, takich jak teflon. Obiecali nam, że wstrzymają produkcję CFC, jeśli nasze badania się potwierdzą. Kiedy udało się potwierdzić nasze wyniki, przyznali nam rację „W porządku, zamykamy produkcję tych związków”. Wtedy prowadziliśmy już badania nad związkami, które mogą zastąpić CFC jako propelenty i czynniki chłodnicze, ale nie docierają do stratosfery. Dlatego firmy mogły przestawić produkcję na inne tory, ale ten proces zajął co najmniej dekadę.</p>



<p><strong>Czy to było frustrujące?</strong></p>



<p>Owszem, bo wtedy nasze wyniki przyjmowano już nawet w prasie. Długo trwało, zanim problemem zajął się ONZ i rozpoczął prace nad międzynarodowym porozumieniem w tej sprawie – zatem coś tam się działo, ale powoli. Potem przyszło odkrycie dziury ozonowej nad Antarktydą. Tego nie przewidzieliśmy, więc odkrycie wywołało silną publiczną reakcję. Na początku nawet naukowcy mówili: „Niesamowita sprawa, zjawisko jest nadzwyczajne i nie ma pewności, czy ma związek z CFC!”. Jednak dokładne pomiary wskazały, że dziurę ozonową nad Antarktydą ponad wszelką wątpliwość wywołały atomy chloru pochodzące z rozpadu CFC. To przyśpieszyło prace i mógł powstać Protokół Montrealski, który odegrał kluczową rolę w rozwiązaniu problemu.</p>



<p><strong>Czy nie miał pan wtedy poczucia, że nie zawsze udaje się skutecznie przekazać wiedzę naukową?</strong></p>



<p>Tylko z początku. Zwłaszcza producenci aerozoli twierdzili, że rozdmuchujemy problem, żeby zaistnieć w mediach, ale o dziwo większość naukowców i branż przemysłowych dała nam wiarę. Mieliśmy więcej szczęścia niż klimatolodzy, bo zmiany klimatu zostały błyskawicznie upolitycznione. Trochę to wynikało z faktu, że mieliśmy do czynienia z małą grupą producentów, którzy zachowali się odpowiedzialnie i przyjęli wyniki badań do wiadomości. W przypadku zmian klimatu mamy całe mnóstwo branż i grup politycznych, a problem jest bardzo upolityczniony, zwłaszcza przez Partię Republikańską w USA. CFC nie były aż tak ogromnym problemem, więc łatwiej go było rozwiązać. Nasza historia to przykład tego, jak społeczeństwa mogą wspólnymi siłami rozwiązać globalny problem. Jeśli jest jakieś podobieństwo między zmianami klimatu a CFC, to takie, że nie ma znaczenia, który kraj emituje gazy cieplarniane – współpracować muszą wszystkie.</p>



<p><strong>Jednak ludzie inaczej postrzegają dziurę ozonową, a inaczej zmiany klimatu. Z klimatem każdy ma styczność na co dzień, a z dziurą ozonową nie. Jak pańskim zdaniem trzeba mówić o niebezpieczeństwie związanym z kolosalnym problemem na skalę całej planety?</strong></p>



<p>Naukowcom nie do końca udało się dotrzeć do opinii publicznej z tą wiedzą. Wypowiadają się na ten temat również grupy spoza świata nauki, np. działacze ekologiczni, niektóre sprawy przedstawia się w sposób przerysowany. Co najważniejsze, wiedza naukowa spotyka się z bardzo silnym, upolitycznionym odporem ze strony tak zwanych denialistów, czyli osób, które nie wierzą nauce. Z naszego punktu widzenia jako naukowców jest to całkowicie nie do przyjęcia. Oczywiście w nauce zawsze istnieje niepewność, bo klimat to złożony układ. Nasze prognozy w dużej mierze zależą od reakcji społeczeństwa. Możemy więc dyskutować o takich sprawach jak prawdopodobieństwo czy ryzyko, ale dla naukowców jest rzeczą nie do przyjęcia, żeby odrzucać naukę jako taką. Niestety, z pobudek politycznych Partia Republikańska od pewnego czasu sprzeciwia się zaangażowaniu rządu w kwestie przemysłu czy handlu i twierdzi, że Partia Demokratyczna za bardzo chce w nie ingerować. Jednak już w przypadku działań tzw. Partii Herbacianej, konserwatywnego skrzydła Partii, sprawę postrzega się w kategoriach wiary, a to zupełnie irracjonalne.</p>



<p>Można to porównać do szczepionek. Organizm ludzki to też złożony system, a pierwsze wersje szczepionek nie były doskonałe. Jednak nauka poszła do przodu, a skutki stosowania szczepionek są mierzone i dokumentowane, dzięki czemu wiemy ponad wszelką wątpliwość, że szczepionki uratowały życie wielu dzieci, które bez nich padłyby ofiarą chorób zakaźnych. Nasza wiedza jest tu solidna. Jednak i ta kwestia została upolityczniona; są ugrupowania przekonane, że naukowcy nie powinni ingerować w naturę i szczepionki nie są wyjątkiem. W polityce amerykańskiej to samo stało się z republikanami w kwestii zmian klimatu. Dla nas to rzecz całkiem absurdalna i nie do przyjęcia. Świadczy o niewiedzy na temat tego, czym jest nauka, pomimo jej kolosalnego wpływu na ludzkie życie, które dzięki niej wydłużyło się już ponad dwukrotnie. To oczywiste, że dzięki nauce zmienił się nasz sposób życia, cieszymy się wyższą jakością życia. Postęp naukowy pozwala tworzyć nowe technologie, takie jak telefonia komórkowa, której używamy na co dzień. Dlatego absurdem jest nie ufać nauce albo wyobrażać sobie, że chodzi tu o politykę. Takie myślenie to owoc ignorancji. Ale niestety tak właśnie się dzieje w USA z Partią Republikańską. Współpracujemy z niektórymi republikanami i oni mają świadomość, że pewnych rzeczy po prostu nie wolno im powiedzieć na głos, bo spotkają ich dotkliwe skutki polityczne. Najbardziej skrajnym przypadkiem jest prezydent Trump, który najzwyczajniej ignoruje naukę, bo takie już ma poglądy.</p>



<p><strong>Ten sam problem mamy i w Polsce.</strong></p>



<p>I to jest zupełny nonsens. Powinniśmy umieć wytłumaczyć, że to nonsens oparty na nieracjonalnych podstawach, tymczasem nauka opiera się na metodzie naukowej, danych empirycznych. Takie dane biorą się stąd, że naukowcy uzyskują te same wyniki. Kiedy jabłko spada z drzewa, nie jest tak, że raz spadnie, a raz nie – za każdym razem dzieje się to samo. Dlatego ufamy, że samolot przeleci bezpiecznie nad oceanem z Europy do USA. Wiemy, że samoloty są wyjątkowo bezpieczne, bo dzięki naukowym podstawom lotnictwo dostarcza spójnych wyników. Dlatego ta irracjonalna postawa jest w oczach naukowców bez sensu: to kwestia czysto polityczna.</p>



<p>Do tego oczywiście dochodzą względy socjologiczne i staram się to rozumieć. Są osoby, których zarobki zależą od niewiary w zmiany klimatyczne. Ma to tak silny wpływ na ich myślenie, że może w końcu rzeczywiście dochodzą do wniosku, iż zmiany klimatu nie są czymś realnym. Wtedy możemy się odwołać do badań psychologicznych i pokazać, że takie osoby zachowują się nieracjonalnie. Nie powinno to dotyczyć prezydenta USA, ale niestety dotyczy.</p>



<p><strong>Czy ma pan pomysł, jak zainspirować naukowców, żeby rozpowszechniali te informacje w przystępnej formie na użytek zwykłych ludzi?</strong></p>



<p>Przywołam pewien historyczny precedens. Kiedy odkryliśmy problem CFC, powszechnie sądzono, że informowanie opinii publicznej o wynikach badań nie należy do obowiązków naukowców; że powinien się tym zajmować ktoś inny. Jednak odtąd społeczeństwo zmieniło się i stanęło wobec nowych wyzwań, niemal wszyscy zgadzają się, że naukowcy mają wobec niego obowiązki. Naszym zdaniem jest to również ważne w edukacji. Studentów nie można uczyć tylko tego, czym jest nauka i jak działa. Dzisiaj ważne jest też, żeby naukowców i inżynierów kształcić także z dziedziny etyki i kwestii społecznych. Nie chodzi o to, żeby dodawać kolejne przedmioty do programu studiów, tylko żeby studenci mogli się zmierzyć z realnymi problemami społecznymi. Mieliśmy z tym świetne doświadczenia zarówno na MIT, jak i w Meksyku – studenci pozytywnie reagowali na takie nauczanie. Chyba tutaj leży droga do postępu społecznego i mam nadzieję, że młodzi ludzie nabierają odpowiedzialności ze względów etycznych. Dlatego inwestujemy w kształcenie podstawowe, choć takie inwestycje nie dają szybkich wyników – potrzeba dziesięcioleci, żeby przyniosły wyraźną poprawę gospodarczą. To kwestia odpowiedzialności społecznej. Na dłuższą metę wszystko się opiera na edukacji, ale musimy też działać w krótszej skali czasowej. Naukowcy muszą lepiej komunikować się ze społeczeństwem. Udało nam się zachęcić pewne środowiska naukowe do współpracy nad publikacją raportów. Współpracuję z AAAS, organizacją działającą na rzecz rozwoju nauki, która wydaje czasopismo Science, i wspólnie stworzyliśmy raport poświęcony zmianom klimatu. To wszystko jednak za mało. To nie tylko kwestia publikowania większej liczby artykułów; musimy też komunikować się z politykami. Sądzę, że w najbliższych latach zobaczymy tu poprawę.</p>



<p><strong>Politycy chcą, żeby nauka i technologia lepiej przekładały się na przemysł i gospodarkę. Ale chyba mamy też problem z tym, żeby nauka przekładała się na politykę?</strong></p>



<p>Rządy muszą mieć świadomość, że inwestycje w naukę i innowacyjność są kluczowe. Badania stosowane są szczególnie ważne dla krajów rozwijających się. Z drugiej jednak strony krajowe akademie nauk jasno pokazały, że finansowanie badań podstawowych jest niezbędne, bo pozwala kształcić świetnych nauczycieli i profesorów, którzy wytyczą kierunki kształcenia studentów w dziedzinie nauki i badań. Nie da się oddzielić nauk stosowanych od podstawowych, trzeba finansować jedne i drugie – to kwestia kulturowa.</p>



<p><strong>Historia pańskich badań jest fascynująca. Dzięki wrodzonej ciekawości rozwiązał pan poważny problem społeczny, z którego nie zdawano sobie nawet sprawy. Nie jest to więc tylko kwestia postępu naukowego, ale także troski o naszą planetę i dobro ludzkości.</strong></p>



<p>Mam to szczęście, że przez lata udało mi się nawiązać przyjaźń z wieloma noblistami. Opowiem pewną historię. Kiedy jako student przyjechałem po raz pierwszy do Berkeley, na kampusie panował ogromny ścisk i trudno było znaleźć miejsce do zaparkowania. Było jednak trochę wolnych miejsc oznaczonych tabliczkami, a na jednej z nich było nazwisko „Charles Townes”. Pomyślałem sobie: „Kurde, co to za jeden?”. Kiedy go spotkałem w laboratorium, dotarło do mnie, że ma własne miejsce parkingowe, bo jest laureatem Nagrody Nobla. Potem bardzo się zaprzyjaźniliśmy i obaj byliśmy członkami Papieskiej Akademii Nauk. Charles zmarł kilka lat temu w wieku 99 lat. Pamiętam, że kiedy pytano go, za co dostał Nobla, odpowiadał po prostu „A, to za laser”. Miał mnóstwo pokory, choć laser to niezwykle ważne dokonanie z dziedziny badań podstawowych. Jako pierwszy taką możliwość postulował Einstein, sam korzystałem z równań Einsteina w doktoracie. To tylko jeden przykład tego, jak badania podstawowe przenikają do mainstreamu. Lasery są dziś wszędzie – w odtwarzaczach płyt, wskaźnikach laserowych itd. Stały się powszechne, ale długo trwało, zanim technologia laserowa została przebadana i ukazana światu nauki. Pierwszy laser był niezwykle skomplikowany i potężny w porównaniu z używanymi obecnie. Nauka obfituje w takie przykłady. Gdy sformułowano podstawy mechaniki kwantowej, przez długi czas ta nowa dziedzina wydawała się zbyt skomplikowana, żeby znaleźć praktyczne zastosowanie, a teraz jest filarem fizyki ciała stałego, chemii itd.</p>



<p><strong>To prawda – wykorzystuje się ją w telefonach komórkowych i tak dalej.</strong></p>



<p>Ma bezlik zastosowań. Z perspektywy ekonomisty kraje inwestujące część produktu krajowego brutto w badania podstawowe lepiej sobie radzą gospodarczo – jest to korzystne dla gospodarki. W Meksyku inwestujemy za mało, tylko pół procent PKB.</p>



<p><strong>To dokładnie tyle samo co u nas, w Polsce.</strong></p>



<p>Zgadza się. Naukowcy muszą powiedzieć otwarcie: „Wiemy, że nie od razu będą z tego namacalne korzyści, ale to dobra inwestycja i powinniśmy zacząć jak najszybciej”. Od jakiegoś czasu gospodarka meksykańska boryka się z problemami, więc takie inwestycje odkłada się na później, a naukowcy nie wywierają dość presji. Ale to całkowita racja – musimy skuteczniej uświadamiać społeczeństwu, jak ważne jest finansowanie badań podstawowych.</p>



<p><strong>Zapytam z innej beczki. Wspomniał pan o członkostwie w Papieskiej Akademii Nauk. Akademia odegrała ważną rolę w powstaniu Laudato si’, ważnej encykliki, w której papież Franciszek wezwał do szybkich wspólnych działań na globalną skalę, m.in. po to, żeby zapobiec zmianom klimatu. Jak udało się wam przekazać wiedzę naukową nie politykom, ale zupełnie innemu ciału?</strong></p>



<p>Papieska Akademia Nauk w Watykanie to międzynarodowe ciało naukowe złożone z około 50 naukowców, w większości niekatolików. Włożyliśmy ogromną pracę, dzięki której możliwe stało się unowocześnienie stanowisk różnych religii na temat ważnych prac naukowych, takich jak badania Galileusza i tak dalej – Kościół zaakceptował je dopiero niedawno. Udało nam się posunąć ten proces do przodu z pozytywnym odzewem i od początku wiedzieliśmy, że to ważne, aby Kościół rzymskokatolicki rozumiał zmiany klimatu. Z początku mieliśmy obawy, bo jest kilku wysoko postawionych hierarchów, którzy powątpiewają w zmiany klimatu, ale postanowiliśmy spróbować. Bardzo nam pomógł Marcelo Sánchez Sorondo z Argentyny, kanclerz Papieskiej Akademii Nauk i cudowny człowiek, który kieruje pracami grupy ds. komunikacji z opinią publiczną i papieżem. Mieliśmy ogromne szczęście, że papież napisał w zdecydowanym tonie encyklikę popierającą naukowy konsensus, a nie opinie klimatycznych denialistów. Widać było, że ten papież rozumie, jak ważna jest ta sprawa dla dobra całej ludzkości.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5d1392dd4af3a_osja10122018-216.jpg" alt="Zdjęcie: Mario Molina i inni naukowcy."/><figcaption class="wp-element-caption">Konferencja prasowa po zakończeniu Sympozjum <em>Troska o Klimat i Pomyślna Przyszłość Społeczeństw</em>) zorganizowanego wspólnie przez Polską Akademię Nauk, <em>Pontificia Academia Scientiarum</em> i <em>Centre Nationale de la Recherche Scientifique</em> w Katowicach, w grudniu 2018. Od lewej: Mario Molina, Hans Joachim Schellnhuber, Jerzy Duszyński, Stéphanie Thiébault. Zdjęcie: Jakub Ostałowski, źródło: Polska Akademia Nauk.</figcaption></figure>



<p>Na szczycie klimatycznym w Katowicach odbyło się spotkanie zorganizowane przez przedstawicieli Polskiej i Papieskiej Akademii Nauk. Akademia papieska wydała raporty oparte na najaktualniejszych ustaleniach naukowych podkreślające, że religia nie musi stać w konflikcie z nauką. W przeszłości zdarzało mi się pracować z organizacjami religijnymi. Jako profesor na MIT miałam do czynienia z organizacjami katolickimi na Uniwersytecie Harvarda (głównie w ich akademii medycznej, bo MIT nie kształci lekarzy) oraz z amerykańskim Publicznym Instytutem Zdrowia (PIH). Nasza praca dotycząca zmian klimatu to świetny przykład tego, jak świat nauki może działać ramię w ramię z organizacją religijną. Z negatywów – musimy się nauczyć, jak współpracować z Partią Republikańską w USA. To się dopiero zaczyna dziać, ale owszem, jest to możliwe.</p>



<p><strong>To zaskakujące, że choć republikanom zawdzięczamy pierwsze przepisy ochrony przyrody, obecnie partia całkowicie zmienia stanowisko. Na logikę partia o konserwatywnym programie powinna chyba dążyć do konserwacji, a więc chronienia istniejącego stanu rzeczy w przyrodzie?</strong></p>



<p>Ściśle współpracowaliśmy z byłymi republikanami, takimi jak William Riley i George Shultz. Nawet prezydent Richard Nixon był wielkim zwolennikiem ochrony środowiska. Ale teraz takim republikanom trudno się przebić z takim przesłaniem do aktualnych władz partii. To się nareszcie zaczyna zmieniać – niestety nie w przypadku prezydenta Trumpa, ale Partii Republikańskiej owszem.</p>



<p class="has-text-align-left"><strong>Czyli ma pan nadzieję, że da się dotrzeć z takimi informacjami do konserwatystów?</strong></p>



<p>Tak. Istnieją przypadki skrajne, republikanie o ciasnym myśleniu „religijnym”. Mam tu na myśli kreacjonistów wierzących, że dzieło stworzenia dokonało się dosłownie w ciągu sześciu dni, jak podaje Biblia. Nie wierzy w to ani Kościół Rzymskokatolicki, ani większość protestantów, ale niektórzy republikanie mają silnie zasklepione poglądy i zasiadają w Kongresie. Niestety to są przypadki beznadziejne.</p>



<p><strong>I tak wracamy do problemu komunikacji między nauką i polityką. Co na koniec chciałby pan przekazać czytelnikom Academii?</strong></p>



<p>Najważniejsze przesłanie jest takie, że wierzę w racjonalność. Moim zdaniem da się przekonać opinię publiczną, że zmiany klimatu to rzecz realna. Ale ważne jest też, żeby środowisko naukowe rozwijało w sobie poczucie społecznej odpowiedzialności i przekazało opinii publicznej, że jeśli zmienimy zasadniczo nasze podejście do środowiska naturalnego, będzie to korzystne dla całej ludzkości. Oto nasz cel: sprawić, żeby nasze działania przynosiły korzyść wszystkim ludziom, a nie tylko niektórym.</p>



<p>Z prof. Mario Moliną rozmawiał prof. Szymon Malinowski</p>



<p><em>©&nbsp;Academia, wydanie specjalne 1/6/2019</em></p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/mario-molina-o-ozonie-klimacie-i-docieraniu-do-ludzi-wywiad-366">Mario Molina o ozonie, klimacie i docieraniu do ludzi &#8211; wywiad</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/mario-molina-o-ozonie-klimacie-i-docieraniu-do-ludzi-wywiad-366/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zapytaj Fizyka: o topnieniu lądolodów</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zapytaj-fizyka-o-topnieniu-ladolodow-252</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zapytaj-fizyka-o-topnieniu-ladolodow-252#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Oct 2017 16:43:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Antarktyka]]></category>
		<category><![CDATA[Grenlandia]]></category>
		<category><![CDATA[lodowce]]></category>
		<category><![CDATA[poziom morza]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://localhost/nok/aktualnosci/zapytaj-fizyka-o-topnieniu-ladolodow-252/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na stronie Zapytaj Fizyka naukowcy z Wydziału Fizyki UW zamieszczają odpowiedzi na pytania internautów. Zdarza się, że pytania dotyczą zjawisk geofizycznych. Prezentujemy kilka z nich.</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zapytaj-fizyka-o-topnieniu-ladolodow-252">Zapytaj Fizyka: o topnieniu lądolodów</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong><a href="https://zapytajfizyka.fuw.edu.pl/">Zapytaj Fizyka</a> to strona internetowa, za pośrednictwem której naukowcy z <a href="https://fuw.edu.pl/">Wydziału Fizyki</a> Uniwersytetu Warszawskiego odpowiadają na pytania dotyczące fizyki. Internauci pytają nie tylko o zagadnienia związane z&nbsp;mechaniką kwantową czy czarnymi dziurami &#8211; dość często pojawiają się też pytania z dziedziny geofizyki. Pomocą służy wtedy &#8211; między innymi &#8211; profesor Szymon Malinowski z naszej redakcji. Poniżej przedstawiamy serię pochodzących z tego portalu pytań i odpowiedzi dotyczące takich kwestii jak topnienie lądolodów i lodowców oraz związane z tym zmiany poziomu morza. </strong></p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/59d5128dc6e5c_zapytajfizyka.jpg" alt=""/></figure>



<p></p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-czy-jest-mozliwe-calkowite-stopienie-lodowcow">Czy jest możliwe całkowite stopienie lodowców?</h2>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Czy jest możliwe całkowite stopienie lodowców, a jeśli tak, to jakie będą konsekwencje dla całej planety? </p>
<cite>pyta Paulina</cite></blockquote>



<p><strong>Odpowiada Prof. Szymon Malinowski: </strong></p>



<p>Stopienie lądolodów Grenlandii i Antarktydy, które zawierają ok. 99% zasobów słodkiej wody na naszej planecie, jest jak najbardziej możliwe. Objętość lądolodu Antarktydy wynosi ok. 30 000 000 km<sup>3</sup>, roztopienie tej masy lodu podniosłoby poziom morza o mniej więcej 60 m. Lądolód Grenlandii to.trochę ponad 10% objętości lądolodu Antarktydy (co&nbsp; przekłada się na ok. 7,4 m wzrostu poziomu morza w razie roztopienia). Lądolód Antarktydy <a href="https://doi.org/10.1126/science.1203909">zaczął się formować ok. 33,7 mln lat temu</a>, po gwałtownym (w skali geologicznej) ochłodzeniu wskutek spadku koncentracji CO<sub>2</sub> w powietrzu z ok. 1000 ppm (ppm &#8211; cząsteczek na milion) do 500-600 ppm, spowodowanym wietrzeniem skał krzemianowych wypiętrzających się Himalajów. Poważny przyrost masy lądolodu Antarktydy i uformowanie się lądolodu Grenlandii wiąże się z kolejnym spadkiem koncentracji CO<sub>2</sub> do poziomu ok. 300 ppm ok.2,4 mln lat temu.</p>



<p>Wiele informacji na temat topnienia/przyrostu lądolodów przynosi analiza przebiegu zlodowaceń na przestrzeni ostatnich 800 tys. lat (odpowiedni wykres dostępny w materiałach ostatniego Raportu IPCC <a href="https://www.ipcc.ch/report/ar5/syr/">tu </a>).</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/59d5129aa5935_zlodowacenia-wykres.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 1: Zlodowacenia w okresie ostatnich 800tys. lat. Przeszłe wymuszenia orbitalne (związane z ekscentrycznością, nachyleniem i precesją osi Ziemi) i odpowiadające im zmiany koncentracji CO<sub>2</sub> w atmosferze, temperatury wód w niskich szerokościach geograficznych, temperatury Antarktydy, zmian stężenia izotopu tlenu <sup>18</sup>O w osadach dennych oraz poziomu morza. Czarne linie uzyskano na podstawie obliczeń astronomicznych, kolorowe cienkie linie na podstawie danych paleoklimatycznych (proxy), grube kolorowe linie na podstawie symulacji globalnymi modelami klimatu z uwzględnieniem wymuszeń orbitalnych. Źródło: <a href="https://www.ipcc.ch/report/ar5/wg1/">V Raport IPCC</a>.</figcaption></figure>



<p>Na wykresie przedstawiającym zmiany poziomu morza (najniższa linia) widać, że podczas okresów ochładzania poziom morza spadał (narastały lądolody, nie tylko Antarktyki i Grenlandii, ale formował się lodowiec nad Europą Północną i Północną Ameryką). Spadek ten wynosił ok. 100 m i zachodził w okresie ok. 70-80 tys. lat. Gdy lądolód się roztapiał, wzrost poziomu morza o tę samą wartość był znacznie szybszy, zajmował jedynie ok. 10-15 tys. lat. Jednocześnie wahaniom w zakresie 180-300 ppm podlegała koncentracja CO<sub>2</sub> &#8211; o związku tego zjawiska z&nbsp;temperaturą przeczytasz dokładniej w tekście <a href="https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-to-ocieplenie-powoduje-wzrost-koncentracji-co2-a-nie-na-odwrot-6">Mit: To ocieplenie powoduje wzrost koncentracji CO<sub>2</sub> a nie na odwrót</a>.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/10/frederikshab_oli2_2023205_lrg-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-43721" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/10/frederikshab_oli2_2023205_lrg-1024x683.jpg 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/10/frederikshab_oli2_2023205_lrg-300x200.jpg 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/10/frederikshab_oli2_2023205_lrg-1536x1024.jpg 1536w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/10/frederikshab_oli2_2023205_lrg-270x180.jpg 270w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/10/frederikshab_oli2_2023205_lrg-770x515.jpg 770w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 2: Lodowce Grenlandii. Zdjęcie: <a href="https://earthobservatory.nasa.gov/images/151638/wasting-away-again-in-greenland">NASA&#8217;s Earth Observatory</a></figcaption></figure>



<p>Aktualnie wpływamy na klimat w tempie znacznie przekraczającym naturalne zmiany z czasu powstawania lądolodów, czy fluktuacji związanych z epokami lodowcowymi. Wskutek spalania paliw kopalnych koncentracja CO<sub>2</sub> w&nbsp;atmosferze w ciągu zaledwie 150 lat wzrosła z ok. 280ppm do ponad 400ppm i aktualnie rośnie aż o blisko 3ppm/rok. Już aktualnie koncentracja CO<sub>2</sub> przekracza wartość sprzed 2,4 mln lat. Ten fakt, wraz z ostatnimi obserwacjami pokazującymi gwałtowne przyspieszenie topnienia i co ważniejsze &#8211; <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/rozpad-ladolodu-antarktydy-zachodniej-nieunikniony-77">destabilizację lądolodów Antarktydy Zachodniej</a> pozwala przypuszczać, że uruchomiliśmy procesy, które stosunkowo szybko (małe kilkaset lat) mogą doprowadzić do stanu czap lodowych jak 2,4 mln lat temu. Najnowsze prognozy mówią <a href="https://www.nature.com/nature/journal/v531/n7596/full/nature17145.html">o wzroście poziomu morza o 2 m</a>, a w ekstremalnym przypadku <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/moze-byc-niedobrze-ekstremalna-prognoza-jamesa-hansena-wchodzi-do-kanonu-nauki-169">nawet 5 m</a> do końca stulecia. Dalszy wzrost koncentracji CO<sub>2</sub> w&nbsp;atmosferze (przy obecnym tempie zmian osiągnięcie koncentracji 1000 ppm zajęłoby ok. 200 lat) <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zmiany-klimatu-kiedys-i-dzis-w-80-lat-do-klimatu-z-czasow-dinozaurow-78">może doprowadzić do warunków podobnych do tych, jakie na Ziemi istniały ok. 50 mln lat temu</a>: kompletnego zaniku lądolodów i podniesienia się poziomu morza o blisko 70 metrów.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-jaka-jest-objetosc-ladolodu-antarktydy">Jaka jest objętość lądolodu Antarktydy?</h2>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>W odpowiedzi (z 14 grudnia 2016) na pytanie „Czy jest możliwe całkowite stopienie lodowców, a jeśli tak, to jakie będą konsekwencje dla całej planety?” prof. Szymon Malinowski napisał: &#8221;Objętość lądolodu Antarktydy wynosi ok. 30 000 000 km3, roztopienie tej masy lodu podniosłoby globalny poziom morza o mniej więcej 60 m”. Czy mógłby Pan prof. przedstawić wyliczenia w tej sprawie? Interesuje mnie szczególnie, jakie przyjął Pan założenia dotyczące ilości lodu nie znajdującego się na kontynencie, lecz otaczającego Antarktydę. Jak wiadomo większość lodu w górze lodowej znajduje się pod powierzchnią wody, więc wydaje się, że lód poza obrysem lądu ma bardzo poważny udział w całkowitej ilości lodu na Antarktydzie. Jednocześnie wiemy, że stopienie się pływającego lodu w&nbsp;żaden sposób nie wpływa na poziom wody w morzach i oceanach. Jakie założenia w tym względzie przyjął Pan w&nbsp;swoich oszacowaniach</p>
<cite>pyta Krzysztof</cite></blockquote>



<p><strong>Odpowiada prof. Szymon Malinowski </strong></p>



<p>Wspomniane pytanie i odpowiedź na nie znaleźć można <a href="https://zapytajfizyka.fuw.edu.pl/pytania/czy-jest-mozliwe-calkowite-stopienie-lodowcow/">tutaj</a>. Na początek zacznijmy od wyjaśnień. W Antarktyce występują trzy rodzaje lodu:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>lód morski, powstający z zamarzania wody morskiej &#8211; jego powstanie bądź stopnienie nie wpływa na&nbsp;poziom wody morskiej;</li>



<li>&nbsp;lądolód, czyli lód powstały z opadów śniegi na lądzie powyżej aktualnego poziomu morza &#8211; jego stopnienie bądź zsunięcie się po pochyłości do morza podniesie poziom wody;&nbsp;</li>



<li>tzw. lodowce szelfowe (od ang. <em>shelf </em>-półka, nie mylić z szelfem kontynentalnym) — stosunkowo grube półki lodowe, pływające bądź częściowo opierające się na dnie, ich stopienie podniesie poziom wody w&nbsp;oceanie w wypadku gdy opierają się na dnie, a wypór nie równoważy ciężaru lodu.</li>
</ol>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/59d5128cd30cd_ronne-ice-shelf-antarctica-nasa.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 3: Kilka z lodowców Półwyspu Antarktycznego (po prawej) zbiegających się we wspólnym ujściu. Po lewej cienki lód morski i wystające z niego grubsze kawały lodu powstałe w wyniku cielenia się lodowca. Zdjęcie: <a href="https://www.flickr.com/photos/nasa_ice/8146698528/">Jefferson Beck, NASA</a> (licencja<a href="https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/"> CC BY 2.0</a>).</figcaption></figure>



<p>Dokładny szacunek masy lądolodu oraz masy tej części lodowców szelfowych, która po roztopieniu wpłynie na&nbsp;podniesienie poziomu wszechoceanu jest możliwy dzięki temu, że nieźle znamy topografię kontynentu (a właściwie archipelagu i kontynentu) Antarktydy pod lądolodem i lodowcami szelfowymi. Najnowsza szczegółowa mapa tej topografii została wykonana w ramach projektu <a href="https://web.archive.org/web/20230718105426/https://www.bas.ac.uk/project/bedmap-2/">BEDMAP2 </a>na podstawie kilku tysięcy zestawów danych pomiarowych zawierających ok. 25 milionów pojedynczych pomiarów. Same dane (ich rodzaj i jakość), sposób wykonania mapy oraz oceny niepewności opisane są w artykule naukowym „<a href="https://www.the-cryosphere.net/7/375/2013/tc-7-375-2013.html">Bedmap2: improved ice bed, surface and thickness datasets for Antarctica</a>” z 2013 roku. Artykuł jest otwarty, każdy może zapoznać się z metodyką pracy. Dane są <a href="https://secure.antarctica.ac.uk/data/bedmap2/">dostępne dla każdego na stronach projektu BEDMAP2</a>. Podsumowanie danych, zebrane w Tabeli 7 artykułu, pokazuje aktualne i poprzednie (projekt BEDMAP1) oszacowanie masy lądolodu i lodowców szelfowych oraz ich wkładu do wzrostu poziomu morza. W dłuższym okresie poziom morza może wzrosnąć jeszcze nieco bardziej z&nbsp;powodu ruchów izostatycznych — podniesienia się kontynentu antarktycznego, teraz przygniecionego lądolodem.</p>



<p>W odpowiedzi na pytanie informuję, że skorzystałem z często cytowanych przybliżonych danych, stąd „okrągła” liczba 30 000 000 km<sup>3</sup>. Według BEDMAP2 dokładne dane to: objętość lądolodu Antarktydy &#8211; 26 920 000 km3, wzrost poziomu morza wskutek stopienia tej objętości lodu &#8211; 58,3 m. Szacunki wzrostu poziomu morza wskutek stopienia wszystkich lodowców i lądolodów na Ziemi, wraz z odnośnikami do odpowiedniej literatury naukowej, dostępne <a href="https://www.antarcticglaciers.org/glaciers-and-climate/estimating-glacier-contribution-to-sea-level-rise/">są tu</a>.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-w-jakim-stopniu-ruchy-izostatyczne-wplywaja-na-poziom-morza">W jakim stopniu ruchy izostatyczne wpływają na poziom morza?</h2>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Mam dodatkowe pytanie, a w zasadzie zarzut do odpowiedzi na pytanie: „Jaka jest objętość lądolodu Antarktydy?”, które ostatnio ukazało się Waszej stronie. Teoretycznie w odpowiedzi wszystko ładnie policzono i&nbsp;wyszło, że poziom oceanów miałby się podnieść o 58 z przecinkami metrów. Problem jest tu jednak taki, że&nbsp;w&nbsp;obliczeniach nie uwzględniono relaksacji-wypiętrzenia lądu Antarktydy oraz zapadnięcia dna oceanów. Przecież Ziemia absolutnie nie jest sztywna i gdybyśmy dla porównania zmniejszyli ją do jajka to w dotyku nie&nbsp;przypominałaby jajka ze skorupką tylko takiego już po obraniu. Geolodzy do dziś mierzą efekty wypiętrzeń polodowcowych, np. Nowego Jorku, a zejście lodowca z Antarktyki musiałoby trwać bardzo długo i skalne góry urosłyby o ładne setki metrów. Czy mam rację? </p>
<cite>pyta Adam B.</cite></blockquote>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/59d512826d936_rebounding-beach-among-other-things-9404384095.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 4: Plaża w Zatoce Bathurst (Kanada) to przykład rejonu wypiętrzającego się po wycofaniu się lodowców z czasów ostatniej epoki lodowej. Zdjęcie: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Rebounding_beach,_among_other_things_(9404384095).jpg">Mike Beauregard </a>(licencja <a href="https://creativecommons.org/licenses/by/2.0">CC BY 2.0</a>).</figcaption></figure>



<p><strong>Odpowiada prof. Szymon Malinowski:</strong></p>



<p>Odpowiedź na pytanie wspomniane w (powyższym) pytaniu znajduje się tutaj. Ma Pan rację co do tego, że ruchy izostatyczne też wpływają na poziom morza, w praktyce jednak zmiany są lokalne, a w skali globu średni poziom morza niewiele od nich zależy – rzędu drugiego, trzeciego miejsca po przecinku. Efekt wynurzania jest też w pewnym stopniu kompensowany naciskiem wody: dodatkowy ciężar oceanów powoduje ugięcie skorupy ziemskiej w dół pod&nbsp;nimi. Podsumowując: LOKALNIE ruchy izostatyczne mają znaczenie (np. dziś ciągłe wypiętrzanie Skandynawii czy&nbsp;Labradoru, w przyszłości Grenlandii czy Antarktydy), natomiast jeśli idzie o średni globalny poziom morza efekt jest niewielki. Więcej o tym i innych, momentami zadziwiających, czynnikach wpływających na poziom morza do&nbsp;poczytania po polsku znaleźć można w serwisie <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/sekrety-poziomu-morza-107">Nauka o klimacie</a>.</p>



<p>Powyższy artykuł powstał we współpracy z portalem <a href="https://zapytajfizyka.fuw.edu.pl/">Zapytaj Fizyka</a>.</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zapytaj-fizyka-o-topnieniu-ladolodow-252">Zapytaj Fizyka: o topnieniu lądolodów</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zapytaj-fizyka-o-topnieniu-ladolodow-252/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak się to robi: pomiary atmosferyczne z pokładu samolotu</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-sie-to-robi-pomiary-atmosferyczne-z-pokladu-samolotu-238</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-sie-to-robi-pomiary-atmosferyczne-z-pokladu-samolotu-238#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 23 Jul 2017 07:07:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[metody pomiarów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://localhost/nok/aktualnosci/jak-sie-to-robi-pomiary-atmosferyczne-z-pokladu-samolotu-238/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po co naukowcy wzbijają się w powietrze i jak wygląda planowanie lotu badawczego? Relacja wprost z kampanii pomiarowej.</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-sie-to-robi-pomiary-atmosferyczne-z-pokladu-samolotu-238">Jak się to robi: pomiary atmosferyczne z pokładu samolotu</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Pomiary lotnicze to jedna ze standardowych metod badania atmosfery. Jak się je prowadzi? O tym napisał dla nas profesor Szymon Malinowski, na przykładzie</strong> <strong>szkoleniowej kampanii pomiarowej zorganizowanej przez EUFAR &#8211; europejską sieć pomiarów lotniczych. </strong></p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/597327cd8be1b_samolot-pomiary-1.jpg" alt="Pomiary lotnicze: samolot do pomiarów stratosferycznych (zdjęcie). "/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 1: Jeden z dwóch badawczych samolotów stratosferycznych <a href="https://www.nasa.gov/centers/armstrong/news/FactSheets/FS-046-DFRC.html">ER-2 (dawny samolot szpiegowski U2) należących do NASA</a> wykorzystywanych do pomiarów w wysokich warstwach atmosfery (NASA).</figcaption></figure>



<p>Naukowcy badający zachodzące w atmosferze zjawiska korzystają ze wszystkich możliwych metod pozwalających na zmierzenie bądź obserwowanie zachodzących w powietrzu procesów: począwszy od pomiarów na powierzchni ziemi, przez balony meteorologiczne, po pomiary zdalne i aktywne obserwacje satelitarne. Korzystają także z możliwości, jakie daje współczesna technika lotnicza i prowadzą specjalistyczne pomiary, wykorzystując do tego różnego rodzaju samoloty: od malutkich dronów, przez motoszybowce i motolotnie, lekkie samoloty i śmigłowce (patrz też <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/fizyk-buja-w-oblokach-341/">Fizyk buja w obłokach</a>, po specjalnie przystosowane do badań samoloty transportowe lub komunikacyjne, a nawet dawne samoloty szpiegowskie, które dziś używane są do unikalnych badań w stratosferze (więcej <a href="https://www.nasa.gov/centers/armstrong/aircraft/ER-2/index.html">tu </a>czy <a href="https://web.archive.org/web/20231111192434/http://www.military-today.com/aircraft/m55_geophysica.htm">tu</a>). Do badań wykorzystuje się też dane dostarczane przez liniowe samoloty pasażerskie z przyrządów nawigacyjnych (<a href="https://community.wmo.int/en/activity-areas/aircraft-based-observations/amdar/about-amdar">AMDAR</a>), a niektóre z nich wyposaża nawet w specjalne zestawy aparatury badawczej (np. <a href="https://web.archive.org/web/20230602062719/https://www.esfri.eu/ri-world-news/iagos-using-commercial-aircraft-monitor-atmosphere">IAGOS</a>).</p>



<p>Badania atmosfery z użyciem samolotów są bardzo drogie. Aby jak najlepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę, instytucje dysponujące samolotami badawczymi organizują zrzeszenia umożliwiające korzystanie z urządzeń także naukowcom z instytucji, które własnych samolotów nie mają. W Europie takim zrzeszeniem jest <a href="https://www.eufar.net/">EUFAR &#8211; <em>European Facility For Airbone Research</em></a>. Oprócz udostępniania infrastruktury, EUFAR zajmuje się organizacją wspólnych kampanii pomiarowych, a nawet treningiem młodych naukowców w prowadzeniu badań z pokładu samolotu.</p>



<h2 class="wp-block-heading" id="h-szkola-pomiarow-lotniczych-easi">Szkoła pomiarów lotniczych EASI</h2>



<p>Przykładem takiego treningu jest właśnie zakończona szkoła <a href="https://www.eufar.net/planning/xml_print.php?idp=easi_1519">EASI</a>, w ramach której, wraz z kilkoma doświadczonymi w badaniach lotniczych kolegami, szkoliliśmy grupę 20 naukowców – doktorantów i postdoków europejskich instytucji badawczych. Ponieważ, jak wspomniałem, badania lotnicze są niezwykle drogie (godzina kotu może kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy euro) naszym celem było nie tylko szkolenie, ale&nbsp;także zebranie użytecznych naukowo danych pomiarowych. Badania prowadziliśmy w Irlandii, latając z&nbsp;lotniska Shannon nad Atlantykiem, po nawietrznej stronie znanej stacji pomiarowej <a href="https://web.archive.org/web/20230903183730/https://www.macehead.org/">Mace Head</a>. Stacja ta prowadzi systematyczne pomiary fizyczne i chemiczne aerozolu atmosferycznego napływającego znad&nbsp;Atlantyku oraz stowarzyszone z nimi zdalne (radarowe i lidarowe) badania mikrofizycznych i optycznych własności chmur. Naszym celem było przeprowadzenie pomiarów własności aerozolu i chmur na różnych wysokościach w&nbsp;atmosferze, aby zweryfikować rozwijane w Mace Head techniki analizy danych radarowych i&nbsp;lidarowych, a także żeby zobaczyć pionowy rozkład aerozoli, które w Mace Head mierzone są przy powierzchni oceanu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Czym lataliśmy?</h2>



<p>Laboratorium pomiarowym był specjalnie przystosowany do badań samolot turbośmigłowy <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/ATR_42">ATR-42</a> którego operatorem jest zrzeszona z EUFAR francuska organizacja <a href="https://web.archive.org/web/20240525115134/https://www.safire.fr/web/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=8&amp;Itemid=13&amp;lang=en">SAFIRE</a>. Szefem kampanii i jednym z trenerów był <a href="https://web.archive.org/web/20251117011141/https://www.isac.cnr.it/en/users/francesco-cairo">Francesco Cairo</a> z Włoch (CNR i uniwersytet <em>La Sapienza</em> w Rzymie), trenerami <a href="https://cmsi.ucdavis.edu/people/faculty/faloona-ian.html">Ian Faloona</a> z <em>University of California Davis</em> (USA), <a href="https://www.researchgate.net/profile/Bruno_Piguet">Bruno Piguet</a> z <em>Meteo-France</em> i <a href="https://www.igf.fuw.edu.pl/pl/users/szymon-p-malinowski/">autor niniejszego tekstu</a>. Uczestnicy to wyselekcjonowana w wyniku otwartego konkursu grupa badaczy z instytucji europejskich reprezentujących 7 krajów (Bułgaria, Norwegia, Niemcy, Polska, Szwajcaria, Włochy, Litwa) wielu narodowości (spoza Europy mieliśmy Indonezyjczyka, Brazylijkę, Pakistankę i Peruwiankę). Do dyspozycji mieliśmy 10 godzin lotu do wykorzystania w ciągu 6 dni i 7 miejsc na pokładzie samolotu badawczego (3 miejsca z 10 w kabinie pasażerskiej zajmowali specjaliści z SAFIRE).</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/597327d97cbfd_samolot-pomiary-2.jpg" alt="Pomiary lotnicze: samolot ATR-42 SAFIRE w hangarze. "/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 2: ATR-42 SAFIRE przed pomiarami w hangarze na lotnisku w Shannon. (Fot. autor).</figcaption></figure>



<p>Samolot <a href="https://www.eufar.net/aircrafts/41/instruments/">był wyposażony</a> w przyrządy do pomiarów standardowych (wszystkie parametry lotu, pomiary ciśnienia, temperatury, wilgotności, 3 składowe ruchu powietrza, wiele z nich duplikowanych lub nawet potrojonych, przyrządy działające na rożnych zasadach fizycznych), oraz bardzo wyspecjalizowaną aparaturę do pomiaru rozkładu wielkości cząstek aerozolu, kropel chmurowych, wodności (czyli zawartości wody w stanie ciekłym w jednostce objętości powietrza chmurowego), promienia efektywnego, metanu, ozonu, CO<sub>2</sub>, związków organicznych tzw. DMS uwalnianych przez fitoplankton obecny w morzu, fotometry do pomiarów strumieni promieniowania słonecznego i podczerwonego docierającego sponad i spod samolotu oraz lidar aerozolowy, który może „patrzeć” w górę lub w dół.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak planowaliśmy loty?</h2>



<p>Jeszcze przed kursem zaplanowaliśmy 4 loty po 2,5 godziny, ustalając priorytety badawcze podczas każdego lotu (kontrasty ląd-ocean na różnych wysokościach, lot nastawiony na badanie chmur warstwy granicznej oraz 2 loty nastawione na badanie struktury pionowej aerozolu przy różnym trybie pomiarów. Do każdego z zadań każdego z lotów zaplanowaliśmy, co do minuty i uwzględniając wymagania kontroli lotów (które, na szczęście, w tym przypadku były mało ograniczające), przykładowe trajektorie pomiarów, pozwalające na zebranie pożądanych danych. To wszystko zostało udostępnione, jeszcze przed kampanią, uczestnikom kursu.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/597327f2a5448_samolot-pomiary-3.jpg" alt="Pomiary lotnicze: zestaw zdjęć samolotu i zamontowanych w nim urządzeń pomiarowych. "/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 3: Niektóre systemy pomiarowe na pokładzie ATR-42 SAFIRE. 1) Cloud droplet probe czyli przyrząd do pomiaru rozmiarów kropelek chmurowych, 2) przyrząd do pomiaru koncentracji CO<sub>2</sub>, CH<sub>4</sub> i H<sub>2</sub>0 (Li-Cor), 3) platforma do pomiarów promieniowania, 4) pusty pojemnik PMS na przyrządy, 5) stojak (rack) z przyrządami do pomiarów chemicznych, 6) lidar aerozolowy – można go obracać aby „patrzył” w górę lub w dół, 7) przyrząd do pomiaru wodności, czyli zawartości wody w chmurze, 8) nos samolotu z termometrami, higrometrami, urządzeniami do pomiaru ciśnienia statycznego i dynamicznego oraz tzw. „5-hole probe” do pomiaru 3 składowych względnego ruchu powietrza. (Fot. autor).</figcaption></figure>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5973283f6f925_samolot-pomiary-4.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 4: Plan lotu nr 3, który prowadził autor.</figcaption></figure>



<p>Zadaniem uczestników było podzielenie się, według własnych preferencji, na cztery pięcioosobowe zespoły, każdy pod przewodnictwem trenera przypisanego (na podstawie kompetencji) do zadania badawczego i lotu. Kursanci w każdej grupie wyłonili spośród siebie kierownika lotu odpowiedzialnego za jego realizację oraz osoby obsługujące odpowiednie przyrządy i odpowiedzialne za analizę pochodzących z nich danych.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5973285699085_samolot-pomiary-5.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 5: Lot pomiarowy 1) długi przelot 60 m nad powierzchnią morza pozwalający zmierzyć emisje aerozolu, strumienie pędu i ciepła, 2) przelot w chmurach, 3) przelot nad chmurami, 4) rzeczywista trajektoria lotu po modyfikacjach przed lotem (na podstawie aktualnych warunków meteo – punkty zaznaczone na ekranie) i podczas lotu (na podstawie decyzji podejmowanych przez kierownika lotu).</figcaption></figure>



<p>W praktyce czas, którym dysponowaliśmy, ograniczał się do 4 dni pomiarowych (z 6 dni jeden był przeznaczony na obowiązkowy odpoczynek załogi, a jeden na szkolenie w stojącym w hangarze samolocie na temat bezpieczeństwa, zasad komunikacji z pilotami i załogą SAFIRE, oprogramowania i operacji przyrządami) a w planie mieliśmy aż 4 loty. W związku z tym krytyczną kwestią była bardzo precyzyjna prognoza pogody, uwzględniająca priorytety badawcze i ograniczenia pomiarowe (np. kluczowe były okresy bez deszczu z możliwością zejścia nisko nad ocean, co możliwe było tylko w miejscach, gdzie podstawa chmur była wyższa niż 500 metrów). Ze względu na fakt, że decyzje o lotach następnego dnia trzeba było podejmować do godziny 20:00 dnia poprzedniego, zajęcia każdego dnia kończyły się odprawą meteo i dyskusją na temat perspektywy lotów na dzień następny i kolejne. Obrady były burzliwe, ale dzięki analizie informacji z wielu źródeł udało nam się zrealizować plan i wykonać wszystkie loty w optymalnych (z dostępnych) warunkach.</p>



<p>Po odprawie meteo była odprawa z załogą, piloci dostawali odpowiednio zmodyfikowany plan lotu, dyskutowaliśmy możliwe odstępstwa, warianty i punkty decyzji. Wszystko trzeba było ustalić wcześniej, w trakcie lotu tylko kierownik lotu ma prawo komunikować się z pilotem i uzgadniać możliwości zmiany planów.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Wykłady i loty</h2>



<p>Oprócz uczestniczenia w planowaniu uczestnicy kursu słuchali wykładów instruktorów i zaproszonych wykładowców, zapoznawali się z oprogramowaniem i pisali skrypty do wstępnej analizy wyników po locie. W&nbsp;sumie słuchacze byli bardzo zajęci &#8211; plan obejmował 8 godzin zajęć zorganizowanych dziennie, do tego dochodziła praca w grupach i samodzielna, oraz, w wypadku udziału w locie, dodatkowych 6 godzin &#8211; na&nbsp;60&nbsp;minut przed startem trzeba było siedzieć w samolocie (po dostaniu się na lotnisko, odprawie bezpieczeństwa i&nbsp;briefingu z pilotami), a po locie trzeba było zabezpieczyć dane i wziąć udział w kolejnej odprawie, zgłaszając wszystkie uwagi dotyczące lotu i działania przyrządów, które miało się pod opieką.</p>



<p>W sumie dla większości uczestników najmniej pracowitą częścią zajęć był sam lot: wystarczyło siedzieć w&nbsp;swoim fotelu, śledzić zapisy swoich przyrządów, przełączając je i regulując zależnie od aktualnych wymagań. Nie dotyczyło to kierownika lotu, który miał nadzór nad wszystkim i komunikował się z pilotami, oraz trenera, którego kierownik mógł pytać o rady, i który w trakcie lotu musiał doradzać i jemu i wszystkim pozostałym na&nbsp;pokładzie.</p>



<p>Po locie kierownik zbierał informacje od obsługujących przyrządy, rozdzielał prace nad wstępnymi analizami i&nbsp;był odpowiedzialny za napisanie raportu z lotu.</p>



<p>Wszystkie grupy spisały się znakomicie. Wstępne raporty pokazują, że zebraliśmy wartościowy materiał, który wykorzysta załoga stacji Mace Head oraz uczestnicy badań. Po kilkunastu miesiącach prac nad weryfikacją i&nbsp;analizą danych, zostaną one umieszczone, wraz z bardzo szczegółowymi opisami, w otwartym repozytorium dostępnym nie tylko dla uczestników projektu, ale dla wszystkich badaczy na całym świecie. Spodziewamy się też, że po roku lub więcej ukażą się publikacje naukowe, które pozwolą zrozumieć nieco lepiej emisje aerozolu z powierzchni morza, jego transport (tak nazywamy w skrócie unoszenie przez wiatr i zawirowania powietrza) nad ląd, zmiany zachodzące w trakcie tego transportu, oddziaływanie aerozolu z chmurami i promieniowaniem słonecznym oraz termicznym Ziemi (podczerwonym). To pozwoli dołożyć małą cegiełkę do gmachu wiedzy na&nbsp;temat działania naszego systemu klimatycznego.</p>



<p>Szymon P. Malinowski</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-sie-to-robi-pomiary-atmosferyczne-z-pokladu-samolotu-238">Jak się to robi: pomiary atmosferyczne z pokładu samolotu</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-sie-to-robi-pomiary-atmosferyczne-z-pokladu-samolotu-238/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Geoinżynieria, czyli jak naprawić klimat &#8211; część druga</title>
		<link>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geoinzynieria-czyli-jak-naprawic-klimat-czesc-druga-230</link>
					<comments>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geoinzynieria-czyli-jak-naprawic-klimat-czesc-druga-230#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Malinowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 May 2017 12:06:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[ograniczanie zmiany klimatu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://localhost/nok/aktualnosci/geoinzynieria-czyli-jak-naprawic-klimat-czesc-druga-230/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jakie są - poza ograniczeniem dopływu energii słonecznej - pomysły na powstrzymanie zmiany klimatu?</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geoinzynieria-czyli-jak-naprawic-klimat-czesc-druga-230">Geoinżynieria, czyli jak naprawić klimat &#8211; część druga</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Geoinżynieria to nie tylko próby ograniczania dopływu promieniowania słonecznego do Ziemi, ale też wychwyt i składowanie dwutlenku węgla (<em>Carbon Dioxide Removal</em>).</strong></p>



<p>W literaturze przedmiotu można znaleźć co najmniej 4 następujące pomysły z tego zakresu:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Wzrost powierzchni leśnych.&nbsp;</li>



<li>Sekwestracja CO<sub>2</sub> ze spalin i zatłaczanie go pod ziemię.&nbsp;</li>



<li>Nawożenie oceanów w celu zwiększenia masy fitoplanktonu.</li>



<li>&nbsp;Przyspieszenie wietrzenia skał.</li>
</ol>



<p>Pierwszy pomysł wydaje się oczywisty. <strong>Wzrost powierzchni obszarów leśnych</strong> i powiększenie gęstości materii organicznej na tych obszarach jest jak najbardziej pożądany z wielu powodów. Jednak ilość węgla, jaki w ten sposób można wycofać z atmosfery, jest dalece niewystarczająca aby zatrzymać globalne ocieplenie, a w razie dalszego intensywnego spalania paliw kopalnych &#8211; istotnie je spowolnić. Piszemy o tym <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/rola-lasow-w-pochlanianiu-co2-w-pytaniach-i-odpowiedziach-81">tu</a> i <a href="https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-by-zwalczyc-globalne-ocieplenie-wystarczy-sadzic-wiecej-drzew-109?t=2">tu</a>. Rozważa się także prowadzenie specjalnych upraw leśnych w celu produkcji węgla drzewnego (tzw. biowęgiel), który byłby następnie dodawany do&nbsp;gleby tak, żeby jej warstwa stała się większym rezerwuarem węgla. Można myśleć o przekształcaniu w biowęgiel odpadów komunalnych i innej materii organicznej. To działanie może być tym bardziej istotne, że obecnie obserwujemy tendencje <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/grozne-sprzezenie-zwrotne-ocieplenie-zubaza-gleby-ich-wegiel-trafia-do-atmosfery-224">spadkowe możliwości magazynowania węgla</a> w glebie. <a href="https://link.springer.com/article/10.1007/s11027-005-9006-5">Szacuje </a>się, że metoda ta w najlepszym razie (i to w&nbsp;bardzo długim czasie) pozwoli zmniejszyć koncentrację CO<sub>2</sub> w atmosferze o 34 ppm.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="595" src="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/05/pexels-nejc-kosir-108379-338936-1024x595.jpg" alt="" class="wp-image-43922" srcset="https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/05/pexels-nejc-kosir-108379-338936-1024x595.jpg 1024w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/05/pexels-nejc-kosir-108379-338936-300x174.jpg 300w, https://naukaoklimacie.pl/wp-content/uploads/2017/05/pexels-nejc-kosir-108379-338936-1536x892.jpg 1536w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 1: Las, zdjęcie: Nejc Košir (<a href="https://www.pexels.com/photo/green-leafed-tree-338936/">Pexels</a>)</figcaption></figure>



<p>W przypadku <strong>sekwestracji CO<sub>2</sub> ze spalin wraz z zatłaczaniem tego gazu w głąb ziemi</strong> istnieją nawet próbne instalacje. Informacje o nich można znaleźć np. <a href="https://web.archive.org/web/20181203012816/https://www.globalccsinstitute.com/projects/large-scale-ccs-projects">tu</a>, albo w <a href="https://pubs.rsc.org/en/content/articlelanding/2014/cs/c4cs00035h#!divAbstract">tym </a>artykule przeglądowym. Badania nad sekwestracją są z&nbsp;oczywistych względów wspierane przez sektory węglowy, naftowy i gazowy. Oszacowania kosztów tego typu działalności są bardzo rozbieżne, jednak teoretycznie zastosowanie tych technologii może bardzo zredukować emisje CO<sub>2</sub> do atmosfery, szczególnie w przypadku wielkich elektrowni spalających węgiel czy inne paliwa kopalne (bo trudno sobie wyobrazić wychwyt CO<sub>2</sub> w samochodach, samolotach lub domowych piecykach).</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5916effe6204f_geoengineering-02-01.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 2: Diagram pokazujący gęstość dwutlenku węgla i wody oceanicznej zależnie od głębokości w typowych warunkach. Ponieważ CO<sub>2</sub> jest bardziej ściśliwy niż woda, poniżej głębokości 3000 m jego gęstość staje się większa od gęstości wody. Zatłoczenie CO<sub>2 </sub>w skały na dnie, tak żeby nie mógł się rozpuścić w wodzie, daje szanse na zrobienie stosunkowo trwałego magazynu tego gazu. Jednak nie można go zatłaczać zbyt głęboko bo gradient geotermiczny (wzrost temperatury z głębokością) spowoduje spadek gęstości CO<sub>2</sub> i możliwość jego perkolacji. Za <a href="https://doi.org/10.1073/pnas.0605318103">Houze&nbsp;i&nbsp;in.,&nbsp;2006</a>.</figcaption></figure>



<p>Oczywiście jest wiele niewiadomych, zależnych od lokalnych uwarunkowań geologicznych (więcej <a href="https://doi.org/10.1016/j.rser.2014.07.093">tu</a>). W wielu miejscach zastosowanie tej metody jest trudne lub wręcz niemożliwe, np. ze względu na możliwość zakwaszenia wód podziemnych czy wydostania się zatłoczonego pod ziemię CO<sub>2</sub> na powierzchnię. Jednak są prace (np.&nbsp;<a href="https://doi.org/10.1073/pnas.0605318103">Houze&nbsp;i&nbsp;in.,&nbsp;2006)</a> pokazujące, że wpompowanie CO<sub>2</sub> do osadów oceanicznych zalegających na dnie na&nbsp;głębokościach poniżej 3000 m powinno być stosunkowo bezpiecznym i trwałym sposobem na usunięcie węgla z&nbsp;<a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/szybki-cykl-weglowy-czesc-1-atmosfera-i-ekosystemy-ladowe-377">szybkiego cyklu węglowego</a> (ze względu na ciśnienie i temperaturę CO<sub>2</sub> jest tam w tzw. stanie superkrytycznym i&nbsp;nie&nbsp;zachowuje się jak gaz, Rysunek 2).</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5912309ac39c1_gibraltar-amo-2017067-lrg800.jpg" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 3: Zakwit fitoplanktonu w okolicach Gibraltaru (zielonkawe wzory na powierzchni morza), 20 kwietnia 2017. Zdjęcie zamieszczamy dzięki uprzejmości <a href="https://earthobservatory.nasa.gov/IOTD/view.php?id=90058">NASA’s Earth Observatory</a>.</figcaption></figure>



<p>Kolejny pomysł związany jest z <strong>dostarczaniem do oceanów nawozów</strong>, na przykład związków żelaza lub fosforu, których deficyt nie pozwala rozwinąć się fitoplanktonowi. Więcej fitoplanktonu to więcej chlorofilu, skuteczniejsze pochłanianie dwutlenku węgla i wiązanie go w materię organiczną. Według koncepcji martwa materia powinna opadać na dno oceanu i formować osady morskie lub osiągać głębokie warstwy oceaniczne, w których węgiel będzie uwięziony na bardzo długo. Niebezpieczeństwem tego rozwiązania jest rozkład materii organicznej w głębszych warstwach oceanu i anoksja, czyli pozbawienie wielkich objętości wód tlenu. W efekcie pomysł ten może prowadzić do&nbsp;wymarcia życia w znacznej części głębin oceanów. W dużej <a href="https://doi.org/10.1016/j.psep.2012.10.007">pracy przeglądowej</a> na temat potencjalnych możliwości nawożenia oceanów opisane są te niebezpieczeństwa. Dyskutuje się też niepewności dotyczące szacunków skutków różnych wariantów tej metody. Już samo jej zastosowanie np. na Oceanie Południowym, który ze&nbsp;względu na powierzchnię i odległość od zamieszkałych terenów ma największy potencjał mitygacyjny, jest problematyczne ze&nbsp;względu na potrzebę transportu, monitorowania, kontroli.</p>



<p>O rozwiązaniach typu „sztuczne drzewa” należy wspomnieć jedynie w kontekście science fiction. Idea, choć efektowna i <a href="https://doi.org/10.1073/pnas.1108765109">mająca podstawy naukowe</a>, jest z powodów podstawowych droga, nieefektywna i <a href="https://doi.org/10.1021/acs.accounts.6b00479">trudna do&nbsp;wprowadzenia</a>.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://naukaoklimacie.pl/cdn/upload/5916f02971007_geoengineering-02-02.png" alt=""/><figcaption class="wp-element-caption">Rysunek 4. Schemat wolnego cyklu węglowego i działania termostatu węglowego. Reakcja w zapisie skróconym. Adaptacja z <a href="https://lasp.colorado.edu/home/">Laboratory of Atmospheric and Space Physics</a>. Rozważa się możliwości przyspieszenia wietrzenia skał (etap 3 cyklu) w celu szybszego usuwania CO<sub>2</sub> z atmosfery.</figcaption></figure>



<p>Na końcu wspomnijmy o rozważanym przyspieszeniu procesów które w naturalny sposób doprowadziły do spadku zawartości dwutlenku węgla w atmosferze od czasów dinozaurów do rozpoczęcia epok lodowcowych (Rys 3). Chodzi o <strong><a href="https://doi.org//10.1002/rog.20004">przyspieszenie wietrzenia</a> </strong>(ang.&nbsp; <em>weathering</em>) skał krzemianowych obecnych na powierzchni na przykład w&nbsp;masywach górskich, powodujące powstanie kalcytu, wymywanie jonów węglanowych do oceanów i osadzanie się ich w postaci skał osadowych na dnie. W pewnym stopniu samo globalne ocieplenie przyspiesza ten proces, zresztą dzięki temu natura za wiele tysiącleci „poradzi sobie” z naszymi emisjami CO<sub>2</sub>. Autorzy <a href="https://doi.org//10.1002/rog.20004">ostatniej dużej pracy przeglądowej</a> na ten temat analizują różne możliwe reakcje chemiczne i ich wydajność. Niestety, jak do tej pory, nikt&nbsp;nie&nbsp;przedstawił realistycznego pomysłu, jak znacznie (o tysiące czy setki tysięcy razy) przyspieszyć reakcje wietrzenia skał i w ten sposób „usprawnić” ten zachodzący naturalnie w systemie ziemskim proces&#8230;</p>



<p>Reasumując: nauka ma wiele pomysłów, jak naprawiać to, co z uporem godnym lepszej sprawy psujemy w systemie klimatycznym. Niektóre z tych pomysłów są nawet realistyczne i możliwe do wprowadzenia, przede wszystkim pomysły związane ze zmniejszeniem dopływu promieniowania słonecznego. Zastosowanie geoinżynierii SRM polega jednak na tym, że psujemy system klimatyczny z jednej strony i równocześnie próbujemy naprawiać go z drugiej. Pod&nbsp;względem bilansu energii wszystko jest w porządku, ale zastosowanie SRM prowadzi do uzależnienia. Z kolei geoinżynieria CDR, poza sekwestracją CO<sub>2</sub> ze spalin wielkich zakładów przemysłowych, to jedna wielka niewiadoma. Czy geoinżynieria nam pomoże w przeciwstawianiu się zmianie klimatu, czy efektem jej stosowania będzie przysłowiowa ucieczka z deszczu pod rynnę?</p>



<p>Jeśli doprowadzimy do tak groźnej zmiany klimatu, że będziemy zmuszeni do sięgnięcia po tą ostatnią deskę ratunku, poznamy odpowiedź na to pytanie.</p>



<p>Ale może lepiej nie robić tego eksperymentu?</p>



<p>Prof. Szymon Malinowski</p>
<p>The post <a href="https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geoinzynieria-czyli-jak-naprawic-klimat-czesc-druga-230">Geoinżynieria, czyli jak naprawić klimat &#8211; część druga</a> appeared first on <a href="https://naukaoklimacie.pl">Nauka o klimacie | naukaoklimacie.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/geoinzynieria-czyli-jak-naprawic-klimat-czesc-druga-230/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
