W sobotę NASA opublikowała dane pomiarów temperatury z lutego. Średnia temperatura powierzchni Ziemi przekroczyła średnią z okresu 1951-1980 aż o 1,35°C, bijąc poprzedni rekord ustanowiony w styczniu aż o bezprecedensowe 0,21°C.

Rysunek 1. Zmiany średniej temperatury powierzchni w kolejnych miesiącach do lutego 2016 roku względem średniej z okresu 1951-1980. Linia czerwona pokazuje 12-miesięczną średnią biegnącą. Na rysunku zaznaczono też okres tzw. „spowolnienia ocieplenia”. Dane NASA GISS, grafika Stephan Okhuijsen, datagraver.com.

Zmiany temperatury w kolejnych miesiącach możemy zwizualizować za pomocą kolorów reprezentujących odchylenie temperatury od średniej. To, co dzieje się ostatnio, jest rzeczywiście bezprecedensowe.

Rysunek 2. Globalne temperatury od 1901 roku zwizualizowane miesiąc po miesiącu. Każdy kwadracik oznacza miesiąc, pokolorowany według odchylenia temperatury od średniej z okresu 1951-1980. Źródło: Makiko Sato, Columbia University w oparciu o dane NASA GISS.

Dla oznaczenia ostatniego października, listopada, grudnia i stycznia potrzebny był nowy kolor. Jednak luty wyszedł także poza tę nową skalę i potrzebny był kolejny kolor. To robi wrażenie. Jeszcze większe wrażenie robi zaś to, że tegoroczny luty pobił lutowy rekord anomalii temperatury ustanowiony podczas supersilnego El Niño z lat 1997-98 (o sile porównywalnej z obecnym) aż o 0,47°C.

Rysunek 3. Globalne odchylenie temperatur w styczniu względem okresu bazowego 1880-1910. NASA GISS

To kolejny niepokojący krok na drodze do progu niebezpiecznej zmiany klimatu. Na szczycie klimatycznym w Paryżu uzgodniono cel „utrzymania wzrostu średniej globalnej temperatury na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza ponad poziom przedindustrialny i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 stopnia”. Staje się to niestety coraz mniej realne – w zasadzie w ciągu kilkunastu lat powinniśmy zredukować emisje CO2 o połowę, a do połowy stulecia w ogóle zaprzestać spalania paliw kopalnych. I to nawet nie biorąc pod uwagę możliwości wzrostu emisji z ekosystemów lądowych.

Średnia temperatura powierzchni globu jest statystycznie rzecz biorąc opóźniona względem zmian temperatury w regionie Niño 3.4 o około cztery miesiące, a że zjawisko El Niño osiągnęło swój szczyt w grudniu, możemy oczekiwać, że kolejne miesiące również będą należeć do rekordowo ciepłych, przez co jest bardzo możliwe, że ustanowiony w 2015 roku rekord temperatury zostanie pobity przez rok obecny.

A jak wyglądał przestrzenny rozkład anomalii temperatur w lutym 2016?

Rysunek 4. Odchylenie temperatur od średniej na świecie w lutym 2016 roku. Źródło NASA GISS

Szczególnie duży wzrost temperatury odnotowaliśmy na półkuli północnej, dla której lutowa anomalia sięgnęła aż 1,9°C (czyli mniej więcej 2,15°C ponad poziom z epoki przedprzemysłowej!). Na półkuli południowej anomalia była mniejsza i wyniosła 0,81°C. Półkula północna, na której znajduje się większość lądów, nagrzewa się szybciej od półkuli południowej, na której dominują oceany, powoli nagrzewające się w odpowiedzi na wzmagający się efekt cieplarniany.

Jak pokazuje wielka brązowa plama na północy, najszybszy wzrost temperatury ma miejsce w Arktyce – olbrzymie obszary Rosji, Kanady, Alaski, wschodniej Europy doświadczyły anomalii temperatury przekraczającej 4°C i w rezultacie „zimy bez zimy”. Zasięg lodu na Oceanie Arktycznym spadł zaś do najniższego poziomu w historii. Efekt najsilniej zaznaczył się na leżących na północ od Półwyspu Skandynawskiego i zachodniej Rosji morzach Barentsa i Karskim. Wyspy archipelagu Svalbard, na których znajdują się położone najdalej na północy osiedla ludzkie, zwykle zimą i wiosną były otoczone lodem, jednak w tym roku pokrywa lodowa kończyła się na północ od Svalbardu, co przyczyniło się do utrzymywania się na wyspach całymi miesiącami wręcz absurdalnie wysokich anomalii temperatury. Stacja meteorologiczna na lotnisku w Longyearbyen (78°N) w ostatnich trzech miesiącach odnotowała średnie temperatury przekraczające normę aż o 10°C! To prawdopodobnie największa anomalia temperatury odnotowana dla tak długiego okresu gdziekolwiek na Ziemi.

Rysunek 5: Luty 2016 w Warszawie

Pomiary satelitarne temperatury dolnej troposfery: również rekordowy luty

Satelitarne serie pomiarowe UAH i RSS są chętnie (były?) przywoływane przez osoby negujące ocieplenie klimatu, pokazują bowiem ocieplenie mniejsze niż pomiary wykonywane na powierzchni Ziemi. O tym, dlaczego tak jest, pisaliśmy w niedawnym artykule Co satelity mówią o ociepleniu atmosfery.

Tymczasem również pomiary satelitarne pokazują, że mieliśmy nie tylko najcieplejszy luty w historii pomiarów, ale w ogóle miesiąc o największej anomalii temperatury w historii pomiarów.

Rysunek 6. Wykres anomalii temperatur globalnych w grudniu wg satelitarnych serii pomiarowych UAH i RSS.

Co istotne, pomiary satelitarne pokazują temperaturę nie przy powierzchni Ziemi, lecz atmosfery do kilku kilometrów wysokości. Reaguje ona z mniej więcej półrocznym opóźnieniem na wzrost temperatury wywołany zjawiskiem El Niño, możemy więc spodziewać się, że satelitarne serie pomiarowe w 2016 roku będą pokazywać rekordowe temperatury. Osoby, które przy negowaniu realności globalnego ocieplenia podpierały się tymi seriami, zaczynają mieć dość głupie miny. Choć w sumie to nie ma się z czego cieszyć…

Po zakończeniu obecnej fazy ENSO (cyklu El Niño-La Niña) temperatury globalne na jakiś czas spadną, ale już nie do poziomu sprzed 2015 roku. Nie zdziwimy się, jak negacjoniści klimatyczni przez kolejnych kilka lat będą opowiadać o tym, że „globalne ocieplenie zatrzymało się w 2016”.

Marcin Popkiewicz, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon Malinowski

Opublikowano: 14 marca 2016

Zasady komentowania na Nauka o klimacie

Nasza strona służy popularyzacji nauki. Chętnie odpowiadamy na pytania, ale nie akceptujemy spamu i dezinformacji.