Polonia Christiana o zmianie klimatu - radzimy uważać na źródła!

Czytelnicy Nauki o klimacie zwrócili naszą uwagę na sposób, w jaki temat zmiany klimatu relacjonuje serwis Polonia Christiana. Ze smutkiem odkryliśmy, że piszący dla niego autorzy nie biorą wzoru z papieża Franciszka, który w temacie zmiany klimatu opiera się na wiedzy specjalistów. W efekcie dają się zwieść osobom podającym nieprawdziwe informacje. Informacje, które, jak pokażemy niżej, łatwo jest zweryfikować.

Rysunek 1. Fragment strony Polonia Christiana.

W swojej relacji ze szczytu klimatycznego w Marrakeszu, redaktorka Polonia Christiana, Agnieszka Stelmach, poświęciła sporo miejsca na przytoczenie tez przedstawionych przez Marca Morano w dokumencie szumnie nazwanym „Raportem o stanie klimatu”. Wbrew temu co sugeruje portal, raportu wcale nie przygotowywało „kilkudziesięciu profesorów i uczonych”, lecz sam Marc Morano.

Kim jest pan Morano? Bynajmniej nie wybitnym klimatologiem – jego wykształcenie to licencjat z nauk politycznych, praca zaś to negowanie zmiany klimatu finansowane przez koncerny paliw kopalnych. Nie mając żadnych kwalifikacji do wiarygodnego negowania konsensusu naukowego, Morano tworzy wrażenie powoływania się na autorytety naukowe, zamieszczając w swoim tekście cytaty (czasem sprytnie wyrwane z kontekstu) z wypowiedzi medialnych rozmaitych osób. Należy do nich między innymi James Hansen, pionier współczesnej klimatologii, powszechnie znany z poważnego podejścia do kwestii zmiany klimatu (Może być niedobrze. Ekstremalna prognoza Jamesa Hansena wchodzi do kanonu nauki., Mit: Przewidywania Jamesa Hansena z 1988 roku były błędne, Mit: Przeciwdziałanie zmianie klimatu to nic pilnego) i wprost nawołujący do przeciwdziałania temu zjawisku. Cały dokument jest w rzeczywistości zlepkiem informacji prasowych i linków (znajdziemy w nim nawet „tweeta” czyli post z platformy społecznościowej Twitter), bynajmniej nie powołującym się na wyniki recenzowanych prac naukowych. Sztuczkę tę Morano wykorzystywał już w przeszłości. W naszym artykule krótko odniesiemy się do kilku z jego tez, powtórzonych przez Polonia Christiana a będących w najlepszym razie manipulacją (a najczęściej zwykłą bzdurą).

Globalne temperatury – jak wynika z danych satelitarnych – praktycznie nie zmieniły się w ciągu ostatnich 18 lat. Naukowcy uważają, że nic nie zapowiada przyszłego ocieplenia.

To stwierdzenie jest po prostu nieprawdziwe. Wystarczy spojrzeć na wykres globalnej średniej temperatury przy powierzchni Ziemi, stworzony na podstawie danych satelitarnych (rysunek 2). Dla całego okresu, w którym prowadzone są badania tą metodą, trend zmian temperatury wynosi ok. 0,135°C/10lat. Ale może jest jakiś powód, dla którego w raporcie wymieniono „ostatnie 18 lat”? Owszem. Zrobiono tak dlatego, że 18 lat temu wystąpił rekordowo gorący rok 1998. Jedyny rok z dwudziestego wieku, który do dziś utrzymał się w pierwszej dziesiątce najgorętszych lat w historii pomiarów. Jeśli zaczniemy liczenie trendu właśnie od tej daty, z pewnością wyjdzie on mniejszy, niż gdy uwzględnimy wszystkie dane. Konkretnie otrzymamy 0,045°C/10lat, co wciąż jednak oznacza wzrost średniej temperatury.

Rysunek 2. Średnia globalna anomalia temperatury (odchylenie od średniej wieloletniej) w dolnej troposferze (czyli przy powierzchni Ziemi) na podstawie danych satelitarnych. Na wykresie umieszczono też linie trendu dla całego okresu pomiarowego (od 1978 roku) oraz ostatnich osiemnastu lat (1998-2016). Wykres przedstawia także linię trendu, wskazującą na wzrost temperatury rzędu 0,135°C/10lat. Źródło RSS.

Jak jednak opisujemy w tekście Co satelity mówią o ociepleniu atmosfery, satelitarne „pomiary” temperatury mają poważne ograniczenia. Tak naprawdę są to uproszczone wskaźniki wyznaczanie na podstawie natężenia promieniowania podczerwonego w kilku wybranych pasmach. Ze względu na rozbieżności występujące pomiędzy pomiarami satelitarnymi i naziemnymi, te pierwsze są chętnie wykorzystywane w argumentacji negacjonistów globalnego ocieplenia: Mit: Satelity nie pokazują ocieplania powierzchni Ziemi). Jednak każdy, kto trochę zgłębi temat zrozumie, że rozbieżności są w tej sytuacji naturalne i że dane satelitarne wymagają po prostu sporej liczby poprawek i są obciążone większą niepewnością. Dla porównania spójrzmy więc na przeanalizowane przez NASA GISS dane ze stacji pomiarowych (rysunek 3). Również z tych danych wynika, że średnia temperatura powierzchni Ziemi rośnie (także w ostatnich 18 latach – w tym okresie trend wynosi ok. 0,142°C/10lat).

Rysunek 3. Odchylenie średniej temperatury powierzchni Ziemi względem średniej z okresu 1880-1910. Prognoza na 2016 rok na podst. pierwszych 10 miesięcy roku i dalszego względnego przebiegu zmian temperatur jak w 1998 roku. Zielony prostokąt zaznacza obserwacje z „ostatnich 18 lat”. Dane NASA GISS

W Stanach Zjednoczonych nie było większego huraganu od czasów wojny secesyjnej.

To oczywista nieprawda. Na stronie amerykańskiego National Hurricane Center można znaleźć spis 36 huraganów, które zapisały się w historii Stanów Zjednoczonych jako wyjątkowo niszczycielskie. Jak podkreślono na stronie, lista ta nie obejmuje wszystkich huraganów, które wystąpiły. Natomiast wszystkie uwzględnione w niej burze miały miejsce po wojnie secesyjnej.

Trzeba przyznać, że w kwestii huraganów Polonia Christiana prześcignęła nawet ‘raport Morano. W tym dokumencie była zaledwie mowa o tym, że Stany Zjednoczone nie doświadczyły huraganu kategorii 3 lub wyższej od roku 2005, co miałoby być najdłuższym „bezhuraganowym” okresem od czasu wojny secesyjnej. Bardzo sprytnie dobrano tu zarówno brany pod uwagę czas jak i miejsce. Czas, bo np. w roku 2005 Stany Zjednoczony doświadczyły aż czterech takich huraganów (Dennis, Katrina, Rita i Wilma). Miejsce, bo to, że huragany o kategorii 3 i powyżej nie docierały nad kontynentalne terytorium Stanów nie oznacza że w ogóle one nie występowały. Jak pokazuje rysunek 4, chociaż rekordy z sezonu 2005 (w którym na północnym Atlantyku wystąpiło tyle tropikalnych sztormów, że aż skończyły się dla nich imiona) nie zostały w międzyczasie powtórzone, nie odnotowaliśmy też specjalnego spadku aktywności cyklonów tropikalnych. Warto też zwrócić uwagę, że północny Atlantyk to nie jedyne miejsce występowania podobnych układów. Jak wskazują pomiary, średnio rzecz biorąc na świecie występuje coraz mniej cyklonów tropikalnych jako takich, ale za to coraz więcej tych osiągających najwyższe kategorie - 4 i 5. Rosną maksymalne prędkości towarzyszących im wiatrów oraz intensywność związanych z nimi opadów (czytaj więcej: Co z tymi huraganami?).

Rysunek 4. Liczba nazwanych burz, huraganów oraz silnych huraganów (kategoria 3 i powyżej) w kolejnych latach . Źródło: NOAA National Hurricane Center.

Pokrywa śnieżna rośnie i w ciągu ponad stu ostatnich lat poziom mórz jest stabilny.

To po prostu nieprawda. Zależność pokrywy śnieżnej od temperatury nie jest prosta, bo z jednej strony wysokie temperatury powodują topnienie śniegu, ale z drugiej sprzyjają parowaniu oceanu i wzmożonym opadom śniegu, jeśli temperatura powietrza jest bliska zera. Wystarczy jednak spojrzeć na wyniki pomiarów, które można znaleźć chociażby w V raporcie IPCC (na stronie IPCC jest dostępne podsumowanie I części raportu w języku polskim), by dostrzec, że nie świadczą one bynajmniej o wzroście pokrywy.

Rysunek 4. Zmiany zasięgu pokrywy śnieżnej na półkuli północnej wiosną. Źródło: V raport IPCC.

Jeśli chodzi o średni poziom morza, to jego zmiany są dziś najszybsze przynajmniej od dwóch tysięcy lat (czytaj więcej: Tysiące lat zmian poziomu morza oraz Sekrety poziomu morza).

Rysunek 5. Zmiany średniego światowego poziomu morza w kolejnych stuleciach naszej ery. Źródło Climate Central.

Obecnie średnie tempo jego wzrostu wynosi ponad 3,4 mm / rok, a NASA poświęca temu zjawisku osobną stronę internetową. Od początku XX wieku do 2010 średni poziom morza wzrósł o ok. 20 cm (V raport IPCC).

Rysunek 6. Zmiany średniego poziomu morza względem średniej z okresu po 1992 r., dane pochodzą z opracowań różnych grup wykonanych różnymi metodami. Czarna linia odpowiada danym satelitarnym. Autorem wykresu, który podajemy za stroną Real Climate jest Klaus Bittermann. Żółtym kolorem oznaczono najnowsze opracowanie Hay i in.

Nie ma obecnie dowodów, które świadczyłyby o tym, że coś niezwykłego dzieje się z pogodą.

Ponownie nieprawda. Badania wskazują, że ekstremalne zjawiska pogodowe stają się coraz częstsze. Polecamy na ten temat m.in. Raport o zjawiskach ekstremalnych nad Europą.

W roku 2015 badania NASA wykazały, że Antarktyda wcale nie traci pokrywy lodowej

I znowu nieprawda. Jedna z grup badawczych NASA opublikowała w roku 2015 pracę, z której wynikało, że w okresie 2003-2008 bilans masy Antarktydy mógł jeszcze być dodatni (choć autorzy, Zwally i in., 2015, od razu zaznaczali, że w kolejnych latach powinien on stać się ujemny, czytaj więcej: Antarktyda. Epizod IV – Nowa nadzieja). Analiza ta od początku budziła wątpliwości, ponieważ stała w sprzeczności z wynikami wielu innych badań, zwłaszcza grawimetrycznych. Niestety po roku od tej publikacji możemy już powiedzieć, że nie przetrwała próby czasu: Nowe, rewolucyjne badanie? Zalecamy ostrożność….

Warto przy okazji podkreślić, że na oficjalnej stronie NASA poświęconej zmianie klimatu zarówno dziś jak rok czy dwa lata temu można oglądać poniższy wykres pokazujący jak zmienia się masa Antarktydy (jest aktualizowany przez dodawanie kolejnych punktów pomiarowych dla kolejnych lat).

Zmiany masy lądolodu Antarktydy

Rysunek 7. Zmiany masy lądolodu Antarktydy, a właściwie jej odchylenie od stanu z początku pomiarów z użyciem satelitów GRACE. Źródło: NASA.

W 2016 roku pokrywa na Arktyce była nawet o 22 proc. większa niż w roku 2012.

Tu warto zwrócić uwagę, że od czasu gdy podczas wrześniowego minimum w roku 2012 odnotowano rekordowo mały zasięg lodu morskiego w Arktyce, rok ten stał się ulubionym punktem odniesienia dla klimatycznych negacjonistów. Już w 2013 donosili oni o spektakularnym wzroście pokrywy lodowej (który nie był specjalnie zaskakujący, bo trudno spodziewać się rekordów rok po roku, czytaj więcej: Rosnąca ilość lodu w Arktyce i kryzysowe spotkanie IPCC). Tymczasem, jak łatwo sprawdzić na wspomnianej już wyżej stronie NASA, zasięg lodu podczas dorocznego minimum zmieniał się w kolejnych latach następująco:

Rysunek 8. Zasięg lodu morskiego w Arktyce podczas wrześniowego minimum w kolejnych latach, na podstawie pomiarów satelitarnych. Źródło: NSIDC/NOAA.

Faktycznie, w tym roku, podczas wrześniowego minimum zasięg lodu pływającego w Arktyce był większy niż w rekordowym 2012. Był... drugim najmniejszym w historii pomiarów. Swoją drogą Arktyka wycięła Marcowi Morano niezły numer. Chociaż faktycznie latem zasięg lodu był większy niż w pamiętnym roku 2012 to w kolejnych miesiącach sytuacja uległa zmianie. Jak obszernie opisujemy w tekście Lód morski w opałach, wyjątkowo ciepła jesień przyniosła duże opóźnienie w odbudowie pokrywy lodowej (patrz rysunek 9). Średnioroczny zasięg lodu morskiego w Arktyce będzie w rezultacie najmniejszy w historii.

Rysunek 9. Zasięg lodu morskiego w Arktyce miesiąc po miesiącu w roku 2012 oraz 2016. Dodatkowo czarną linią oznaczono średnią z lat 1981-2010 a szarym polem – zakres niepewności. Źródło: NSIDC.

Czego nie twierdzą naukowcy

Na koniec chcielibyśmy odnieść się jeszcze do wypowiedzi profesora Philipa Stotta (emerytowanego profesora biogeografii i doradcy brytyjskiej Global Warming Policy Foundation) zacytowanej przez Polonia Christiana za raportem Morano:

zasadniczo chodzi o to, że zmiana klimatu uzależniona jest od setek czynników lub zmiennych, a sama idea, że możemy zarządzać zmianami klimatycznymi w przewidywalny sposób poprzez zrozumienie i manipulowanie jednym politycznie wybranym czynnikiem (CO2) jest błędna. To nonsens naukowy.

Nie jest jasne, do czyich słów odnosi się tu profesor Stott. Naszym zdaniem dobrym punktem odniesienia jest ostatni raport IPCC, czyli bazujący na recenzowanej literaturze naukowej dokument zbierający aktualną wiedzę na temat klimatu. IPCC to organizacja powołana specjalnie w celu dostarczania informacji na temat zmiany klimatu rządzącym i jej ustalenia stanowią podstawię tworzenia światowej polityki klimatycznej. Wystarczy zajrzeć do spisu treści "Raportu podsumowującego" IPCC by zauważyć, że mowa w nim o… przyczynach (causes) zmian, czynnikach powodujących zmiany (drivers), naturalnych i antropogenicznych wymuszeniach radiacyjnych (radiative forcings). Wszystko w liczbie mnogiej! A więc (co nie jest chyba niespodzianką dla naszych czytelników) osoby zajmujące się tematem zmiany klimatu – do jakich należą autorzy i odbiorcy raportów IPCC – zdają sobie sprawę z tego, że klimat i jego zmiany kształtują się w wyniku wielu czynników.

Nie zmienia to faktu, że za obserwowane obecnie ocieplenie klimatu odpowiadają przede wszystkim gazy cieplarniane a na pierwszym miejscu dwutlenek węgla emitowany w wyniku działalności człowieka (więcej szczegółów na ten temat znajdziecie w tekście Mit: Nie ma empirycznych dowodów na antropogeniczność globalnego ocieplenia). By dostrzec, że wzrost jego koncentracji jest zasadniczym problemem, nie potrzeba żadnej politycznej motywacji, wystarczą fizyczne fakty, które przytaczamy w tekstach Mit: Nadmiar dwutlenku węgla nie powoduje ocieplania klimatu, Globalne ostrzeżenie.

Rysunek 10. Przyczynki do ocieplenia zaobserwowanego w latach 1951-2010, zakres prawdopodobnych wartości (cienkie kreski) i najbardziej prawdopodobne wartości (słupki). Źródło V raport IPCC.

Podsumujmy

Agnieszka Stelmach z Polonia Christiana wzięła na warsztat pełen przekłamań tekst przygotowany przez fachowca od dezinformacji a następnie… dodała jeszcze kilka błędów. Jeśli celem tych manipulacji było zajęcie miejsca na podium w tegorocznym konkursie na „Klimatyczną Bzdurę Roku”, to jesteśmy pod wrażeniem wysiłków. Jeśli nie, to mamy nadzieję, że w przyszłości redaktorzy Polonia Christiana poważniej podejdą do weryfikacji publikowanych przez siebie informacji. W razie potrzeby służymy konsultacją merytoryczną.

Dr Aleksandra Kardaś, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon Malinowski

Opublikowano: 2016-12-19 18:14
Tagi

klimatyczne bzdury

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.